Jaskinie pod Morinhtarem

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Jaskinie pod Morinhtarem

07 mar 2013, 13:13

Niewielu dane było oglądać to miejsce. Niezbadane czeluście pod miastem magów obfitowały w niespotykane nigdzie indziej istoty, zjawiska i materiały, stając się doskonałym miejscem do badań. Ich istnienie trzymane było w tajemnicy, a obywatele Rebelii nie zdawali sobie sprawy z tego, co znajduje się pod ich stopami. Ruiny, szczątki dawnych cywilizacji, pozostałości po instalacjach kanalizacyjnych, porzucone efekty eksperymentów – tutaj można było spotkać wszystko to, a nawet więcej, jeśli wiedziało się, gdzie szukać.

Skrajnie niebezpieczne, z gruntu naturalnie wyżłobione korytarze ciągnęły się całymi milami wgłąb, a niebieskawy odcień większości znajdujących się na najwyższych poziomach skał budził oczywisty niepokój każdego śmiałka. Później była już tylko ciemność, a warto wiedzieć, że nie sposób było doszukać się w tym miejscu jakichkolwiek źródeł światła.


Niektórzy magowie Akademii z pewnością wiedzieli o istnieniu tych pieczar. Inna sprawa, że żaden z nich nie zamierzał pisnąć na ten temat ani słówka. Ktokolwiek tu trafił, mógł uważać się za wyjątkowego szczęściarza… Albo wyjątkowego pechowca, bowiem dostanie się tutaj, choć trudne, było i tak o niebo łatwiejsze, niż wydostanie się.


Arnad z rodu Rakverina spadł na łeb, na szyję, prosto na twardą skałę. Nawet jego mocne ciało odczuło efekty takiego upadku – głowa bolała go niemiłosiernie, a kostka lewej stopy wyglądała na lekko skręconą. Gdy tylko pozbierał się i wstępnie rozeznał w otoczeniu skonstatował szybko, że powrót na górę jest praktycznie niemożliwy. Dziura, przez którą spadł z siedziby Drejmiana prosto w miejsce, w którym mało kto chciałby się znaleźć, ziała jakieś pięć, może sześć metrów nad jego głową. Wspinaczka po lekko porowatych, połyskujących niebieskawo ścianach nie wydawała się najlepszym pomysłem. Musiał iść wgłąb… Słyszał kapiącą gdzieś z przodu wodę, niepodobny do niczego syk, hałas z góry – nigdzie jednak nie wyczuł żadnej żywej duszy. Rakverin znajdował się w szerokim na niecałe dziesięć łokci tunelu, mógł wybrać jedną z dróg – obie prowadziły w dół, ta z tyłu była nieco bardziej stroma. Tak czy inaczej czekała go podróż w nieznane.

//Tak więc – oficjalnie zaczynamy.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Arnad Rakverin
Posty: 21
Rejestracja: 20 mar 2012, 17:12
GG: 3732716
Karta Postaci: viewtopic.php?p=25889&highlight=

28 kwie 2013, 22:00

Obrazek
Wampir spadając na ziemie, otrzymał niezłą dawkę bólu, jednak to nie grało żadnej roli. Gdyż po chwili wampir leżąc na ziemi, skoncentrował się i zaczął regenerować swoje rany za pomocą regeneracji. Aby zwiedzać to mroczne miejsce, musiał być stabilny fizycznie i przygotowany na wszystkie możliwe sytuacje. Mrok był jednym z najlepszych miejsc, ponieważ osoby używające światła były by tutaj zupełnie bezużyteczne i możliwie bezbronne. Przez swoją egzystencję na ziemi, miał domysły że nie tylko on może znajdywać się w tych podziemiach. Ktoś to musiał zbudować i z pewnością wampir nie jest jedyną osobą która może się tutaj dostać. Z tym że on jednak zrobił to przez przypadek. Może nawet jego przeciwnik wiedział doskonale o tych ciemnych zakątkach. Gdy tylko Arnad Rakverin powrócił do zdrowia a jago ciało i wszystkie obrażenia, zregenerowały się. Wstając powoli z ziemi, rozejrzał się w koło i wytężył bardzo mocno swoje zmysły. Często gdy to robił, jego oczy przybierały kolor ciemno czerwony. Zwiastun czystego zła wydobywał się z jego facjaty. Jednak musiał to zrobić, ujawnić na chwilę swoją naturę bardziej. Porządnie skupienie się na swoich umiejętnościach, pozwoliło by mu łatwo wyśledzić obce zapachy lub te które mają jakieś wrażliwe związki. A to wymagało ukazanie swojej prawdziwej twarzy w ciemnościach. Otrzepując się z całego brudu, zaczął się uważnie rozglądać w koło, analizować to miejsce. Jako iż nie chciał aby ktokolwiek tutaj go znalazł, zaczął poruszać się jak najbardziej możliwie cicho i bezszelestnie. Teraz przyszedł czas aby jego tryb zmienił się w prawdziwego drapieżnika. Zapełniony nerwami ruszał się w głąb nieznanych ścieżek. Przez cały czas jednak miał wiarę w swój refleks, który pozwolił by mu bardzo szybko działać gdyby wymagała tego sytuacja. Przewidywanie, konsekwencje tego kim jest. To wszystko zawsze stało na drodze, więc trzeba wybiegać daleko wyobraźnią co do przewidywania. Skoro on jako jeden z najstarszych wampirów, mógł tutaj trafić. To mógłby znaleźć się ktokolwiek inny o takich samych umiejętnościach lub nawet silniejszy. Analizując każdy możliwy zakątek, wampir starał się wyszukać w dziwnym miejscu, potencjał na siedzibę jego nowego królestwa wampirów. W którym to on mógłby być władcą i strachem na ustach każdego przeciwnika i śmiertelnika zarazem. Zjednoczenie oraz wielka siła połączona z domeną prawdziwego lidera. To chodziło mu po głowie, szczególnie że większość dzieci nocy pochodziła na świecie z jego nadgarstka. Miał doświadczenie, znał nawet swoją stwórczyni która kiedyś uczyniła go właśnie wampirem. Mając wybieg w przyszłość, chciałby ją bardzo odnaleźć ale tylko po to aby mogła mu ofiarować swoją siłę. Bowiem miłość oraz wszelakie uczucia wyższe, wygasły w tym niewinnym człowieku którym niegdyś był. Teraz jako chodzący drapieżnik, szukał potencjalnej siedziby, ludzi, sojuszu, przedmiotów. Wszystkiego co pozwoli mu wspiąć się na szczyt i zostać tym o kim ludzie nawet nie mają pojęcia. Nadzieja jednak była w jego sercu taka, że wierzył w spotkanie tutaj kogoś kto mógłby mu szerzej otworzyć oczy na to miejsce. Skanując swoją nadwrażliwością cały obszar który zwiedzał, miał zamiar odnaleźć jakiś zapach który przywrócił mu przekonanie czego dokładnie może spodziewać się w tym miejscu.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

27 maja 2013, 22:49

MG

Niewielu było takich, którzy po znalezieniu się w sytuacji podobnej do tej, w jakiej znalazł się Arnad z rodu Rakverina, postąpiłoby jak on. Doświadczenie raz jeszcze dało o sobie znać, gdy racjonalne podejście wzięło górę nad emocjami. Mężczyzna z użyciem niewielkiej ilości własnej mocy magicznej zregenerował otarcia i siniaki, jakich nabawił się wpadając do tuneli pod Rebelią. Niestety, magia póki co nie zadziałała na jego ciągle ciężką głowę, a kostka bolała tylko nieco mniej. Zaklęcie potrzebowało czasu, aby całkowicie zniwelować efekty upadku.

Uspokoiwszy się na tyle, że jego zmysły zaczęły działać same, dostrajając się do nowego otoczenia, Arnad dowiedział się wielu nowych rzeczy o miejscu, w którym obecnie się znajdował. Zaczął je analizować, tylko dzięki swojej biegłości dochodząc do niezwykle poprawnych wniosków. Co jak co, ale Rakverin nie był pierwszą lepszą zagubioną w jaskiniach osóbką. Miał swój cel i dążył do jego realizacji, podporządkowując jej rzeczywistość wokół siebie, jakakolwiek by ona nie była. Trzeba było przyznać, że dobrze kombinował.

Pierwszym, co zarejestrował, był fakt, że tunele, w których się znajdował, były wydrążone naturalnie, przynajmniej pierwotnie. Wyglądało na to, że w pewnych miejscach próbowano je wiele lat temu poszerzać, a działania w znajdującym się nad jego głową mieście powodowały rozliczne uszczerbki w ich strukturze. Z pewnością wiele tuneli było zawalonych, niektóre mogły być kompletnie zablokowane, a inne wręcz przeciwnie – szerokie, przestronne i umocnione. Możliwym było, że kiedyś planowano tutaj budowę kopalni albo dodatkowych domostw dla mieszkańców Morintharu. Tego Arnad wiedzieć póki co nie mógł.

Pewnym natomiast było, że nikt obecnie nie prowadził tutaj żadnych prac. Tunele wydawały się całkowicie opuszczone, oczywiście na pierwszy rzut oka. Wrażliwy nos Arnada zaczął węszyć, wspomagając inne zmysły w rozpoznawaniu terenu. Łagodnie schodzący w dół tunel po jego lewej stronie pachniał solą, wilgocią i, co ciekawe, mokrą sierścią, natomiast bardziej stroma droga w prawo zionęła jedynie wonią rozkładu i zgnilizny.

Arnad spróbował kilku kroków w ciemnościach, nie wybierając jeszcze żadnego z tunelów, zaglądając po kolei w każdy z nich. Kostka bardzo mu doskwierała, jednak dał radę w miarę bezszelestnie się poruszać. Instynkty działały same, a zwykle bardzo cywilizowany Rakverin stał się prawdziwym, czerwonookim drapieżcą. Nieznane z początku otoczenie zaczęło sprawiać wrażenie przytulnego miejsca, w którym nareszcie znajdzie to, czego szukał. Czuł się tutaj jak w domu, bardzo swobodnie i naturalnie. Oczywiście, zachowywał czujność, nie wiedział bowiem, co go czeka, jednak mimo woli rozluźnił się bardziej, niżby tego chciał. Poczuł się bardziej pewny siebie i szczęśliwszy, chociaż sam miał problemy z określeniem, dlaczego tak się dzieje. Nie wiedział, czy działa tak atmosfera tego miejsca, magia, którą było ono przepełnione czy delikatny, granatowy odcień otaczających go skał.

Oba tunele niknęły w ciemnościach, Arnad nie mógł dostrzec żadnych zakrętów czy przewężeń, co oznaczało, że każdy z nich potencjalnie nadaje się do zwiedzania. Który wybierze?

Arnad Rakverin
Posty: 21
Rejestracja: 20 mar 2012, 17:12
GG: 3732716
Karta Postaci: viewtopic.php?p=25889&highlight=

15 paź 2013, 02:03

Arnad wybierając tunel po lewej stronie po prostu ruszył ku niemu bez żadnego głębszego zastanowienia. Poruszając się możliwie najbardziej bezszelestnie nie potrafił dokładnie określić co tak nieziemsko wprawiło go w domowy klimat. Możliwe że była to również ciemność i ta swoboda terenu w którym można było by idealnie polować gdyby na ziemi znajdywały się żywe istoty. On jako wampir uwielbiał sztukę, kulturę oraz to że każdy na ziemi może znaleźć swoje miejsce. On po kilkunastu minutach był gotów dojść do wniosku że to miejsce to coś niezwykłego. Idąc za zapachem futra był przez cały czas czujny i trzymał węch na wodzy tak aby reagować instynktownie niczym prawdziwy wampir. Nie potrafił jednak pozostawić tego miejsca bez głębszego komentarza który wypowiedział cichym szeptem.
-To miejsce jest niezwykle niesamowite. Nie potrafię nawet stwierdzić co tak dobrze zadbało o miejsce w którym właśnie się znajduje. Przed chwilą jeszcze brałem czynny udział w pomocy aż tu nagle znajduje coś co mógłbym zamienić w zaplecze dla imperium. Nigdy nie musiał bym się martwić o to że dopadło by mnie tutaj słońce. Bracia mroku mieli by tutaj ogromny spokój i odnowa wampirycznej kultury miał by jakiś sens. Dlatego nie cofnę się przed niczym aby je całe sobie dokładnie obejrzeć no i oczywiście przywłaszczyć..
Kończąc krótki dialog z samym sobą ruszył głęboko w przód mając non stop dużą kontrolę nad ruchami. Starał się cały czas regenerować swoje wewnętrzne obrażenia których doznał na wskutek upadku. Nie mogło go nic spowalniać ani powstrzymywać przed bezpiecznym zwiedzaniem tego miejsca. Fascynacja jakiej doznawał z każdą minutą nie był do opisania. Arnad po prostu musiał wiedzieć o tym miejscu wszystko. Nie pozwolił by sobie na bycie panem czegoś czego w ogóle nie zna. Zresztą czasy się zmieniły teraz obudził się z głębokiego snu. Nie wiedział nawet jak dobrze chodzić po mieście aby nie wpaść na kogoś nie potrzebnego. Teraz jednak gdyby budowla dała mu większe pole do popisu mógłby zawładnąć kiedyś tym miastem i przerobić je w całkowicie odrębne miejsce. W miejsce w którym tylko wampiry miały by coś do powiedzenia. Wampir jego wieku chciał mieć władzę, potęgę oraz poczucie bezpieczeństwa że nikt mu się nie postawi. Bo będzie w tym czasie miał swoją własną armię sojuszników. Myśląc nad tym Rakverin doszedł do wniosku że nie wzgardził by tej nocy tym aby rozszarpać komuś gardło i pożywić się jak na jego gatunek przystało. Sen który miał ostatnim czasem bardzo mocno wymęczył jego ciało. Spanie przez ponad tysiąc lat nie należy do łatwych zadań. Potrzebował solidnego pokarmu na tyle aby mógł pozostawić po sobie armię trupów wyssanych z krwi. W razie najgorszego wypadku tych którzy by się opierali, najzwyczajniej by wypatroszył. Jednak czy mógł liczyć na coś na czym mógłby się konkretnie pożywić i zaspokoić swój głód?
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

18 lis 2013, 00:35

MG

Wreszcie ruszył. Chociaż upłynęło kilka chwil, zanim Arnad namyślił się, którą drogą należy podążyć, krwiopijca poszedł lewą odnogą tunelu, do którego się w tak nagły sposób dostał. W jego czułe nozdrza uderzały coraz to nowe zapachy. Wyczuł nieco zgnilizny, zastałej wody i jeszcze jakiś, słodkawy i mdlący, a niezidentyfikowany zapach. Jego oczy nie zarejestrowały jednak niczego niezwykłego, a inne, również przestawione w tryb maksymalnej czułości zmysły również nijak nie były w stanie wykryć żadnej obecności ani tym bardziej zagrożenia. Mimo wszystko, zapach mokrej sierści nasilał się, a po niespełna kwadransie wędrówki Rakverin dosłyszał słaby odgłos poruszanej wody. Po dalszych kilku minutach wiekowy wampir mógł stwierdzić, że gdzieś przed nim znajduje się zbiornik wodny, a w nim pluska się coś żywego. Być może było to mylne, spowodowane odgłosami spływającej skądś wody, wrażenie. Nie pozostało nic innego, jak tylko się tego naocznie dowiedzieć. Innej drogi zresztą nie było – Arnad mógł jedno zawrócić bądź iść dalej, tunel nie miał rozgałęzień, nie wpadały też do niego żadne inne.

Ostrożny niczym najprzedniejszy drapieżnik, bladolicy śmiałek dotarł do końca korytarza, który otwierał się na sporej wielkości, naturalną grotę. Nawisy skalne zwieszały się z wysoko położonego sklepienia, co świadczyło o tym, że leżący nad głową krwiopijcy Morinhtar musiał się w tym miejscu podwyższać. Być może znajdował się teraz pod Akademią, jednak nie mógł być tego pewien. W odkrytej jaskini zaiste znajdował się zbiornik, jednak wbrew początkowym założeniom nie zawierał on czystej wody, a raczej coś w rodzaju gęstej, śmierdzącej brei, w której, faktycznie, coś zdawało się poruszać. Istota bytująca w bajorze pluskała się w najlepsze, w ogóle nie zauważając Rakverina, który przez ułamek sekundy dojrzał za to fragment jej ogromnego cielska. Przypominał on pokrytą wodoodporną szczeciną skórę wydry, jednak stwór siedzący w mule wyraźnie nie zamierzał, na wzór tego zwierzęcia, wypływać w celu nabrania powietrza. Wyglądało na to, że był jednym z zapomnianych eksperymentów magów bądź samotnym wynikiem chaotycznej, przyspieszonej ewolucji spowodowanej różnej maści odpadkami, które najwyraźniej zwykło się tutaj wrzucać.

Gdyby Arnad zdecydował się obejść jeziorko, miał do wyboru trzy, leżące na jego przeciwległym końcu ścieżki. Jedna z nich zakładała, że Arnad zacznie się czołgać, druga – że przynajmniej przykucnie. Tylko trzecia wydawała się wygodna do poruszania się w postawie wyprostowanej.

Awatar użytkownika
Sarl
Posty: 628
Rejestracja: 26 kwie 2012, 12:27
GG: 23912838
Karta Postaci: viewtopic.php?p=27349#27349

15 mar 2014, 18:34

MG

Niewiele osób wiedziało, co skrywały zawilgocone jaskinie znajdujące się głęboko w podziemiach Morinhtaru. Arnad Rakverin nie należał do tych zaszczytnych, a zdany był wyłącznie na siebie – własne zdolności i instynkty. Droga, którą się udał, zaprowadziła go do dużej jaskini, której punktem centralnym był zbiornik wodny. Wampir nie poczuł się zainteresowany tym, że akwen ten jest najprawdopodobniej zamieszkany. Widocznie jakieś istotne myśli zaprzątały mu głowę, ponieważ stał bezczynnie, nie podejmując żadnej akcji. Biorąc pod uwagę sytuację, była to najgorsza możliwa akcja, jaką mógł podjąć.

Ciecz zabulgotała wyraźnie, gdy istota w jej wnętrzu zmieniła pozycję. Wampir nie zwrócił na to uwagi, dalej pogrążony w swoich myślach. Lustro wody w coraz większym stopniu poczęło się burzyć; można było dojść do zrozumienia, że to coś wiedziało o obecności intruza i przygotowywało się do ataku. I tak też się stało, i to szybciej, niż można by się spodziewać. Z nieprzezroczystej cieczy wychynął obrzydliwy, chorobliwie wręcz blady wężowaty stwór. Głowa jego miała tę samą szerokość co tułów – około metra. Dwoje oczu bez tęczówek łypało z jej obu stron; tuż za nimi dawało się dostrzec podłużne szczeliny w ciele. Paszcza stwora była okrągła – jak się okazało, mogła osiągnąć średnicę porównywalną z szerokością ciała. W jego wnętrzu nie było śladu zębów. Cielsko wyskoczyło z wody, utrzymało się w powietrzu przez chwilę, a potem pochyliło się, uderzyło o brzeg jeziorka i wypełzło częściowo na zewnątrz.

Dziwny wąż obrał za cel wciąż stojącą w zamyśleniu ludzką sylwetkę. Wyglądało na to, że teraz jest najlepszy czas na podjęcie jakiejkolwiek decyzji.

Arnad Rakverin – limit czasu do piątku 21 marca, godz. 24.00.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 929
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

13 kwie 2014, 12:22

MG

Mimo niebezpieczeństwa Arnad stał jak wcześniej, zupełnie nieprzejęty tym, co dzieje się wokół niego. Dziwny, zamieszkujący tutejsze jezioro stwór mozolnie pełzał w stronę wampira. Blade, nieznające światła cielsko wyłaniało się powoli z wody ukazując w całej swojej okazałości. Stworowi nie śpieszyło się, najwyraźniej uznał, iż został niezauważony i miał zamiar ostrożnie podkraść się do ofiary. Nie był daleko od prawdy, stojący w ciemności mężczyzna zdawał się zupełnie nie mieć kontaktu ze światem zewnętrznym, po prostu stał. Bogowie jedni wiedzieli na co zmuszony był poświęcić tyle swojej uwagi.

Wynaturzony wąż dotarł w końcu niebezpiecznie blisko wampira, gdzie zwinął się nienaturalnie i wystrzelił w jego stronę wydając przy tym bulgoczący, nienaturalny syk. Dziwna, zdeformowana paszcza uchwyciła mężczyznę, a ciężar stworzenia sprawił, że przewrócił się on na ziemię. Chcąc nie chcąc, Rakverin musiał w końcu zauważyć, że coś się dzieje.

Drapieżnik owinął swoje masywne cielsko wokół Arnada zaciskając na mężczyźnie jego długie sploty. Pozbawiona zębów paszcza poczęła mozolnie pochłaniać uchwyconą ofiarę, wkrótce miała ona w całości zniknąć pośród trzewi napastnika. Wyglądało na to, że przygoda w podziemiach Morinhtaru okazała się dla tego osobnika epizodem wyjątkowo krótkim i nieprzyjemnym. Pożerany teraz żywcem Arnad miał mieć dużo czasu na swoje rozmyślania w najbliższej przyszłości. Tym razem nic mu nie będzie przeszkadzać.

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 26 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 25 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos
Liczba postów: 52308
Liczba tematów: 2980
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.