Uliczki, drogi, zakamarki

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Kot'eleiven
Posty: 450
Rejestracja: 19 sty 2012, 21:40
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 11472512
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1476

Uliczki, drogi, zakamarki

14 kwie 2014, 00:43

Ciemne uliczki Morinhtaru, zwanego potocznie Rebelią, niejednego mogłyby przyprawić o dreszcze. Główne drogi są wyłożone kostką brukową, a wszystko oświetlane jest bladoniebieskim światłem magicznych pochodni, które w jakiś niezrozumiały sposób zastępują wszystkim mieszkańcom promienie słoneczne. Owe źródła nienaturalnego światła, w większości gasną momentalnie pod wieczór, ustępując miejsca nieprzeniknionym ciemnościom. Tylko nieliczne świecą całą noc, umożliwiając przemieszczanie się po zmroku oraz co ważniejsze, pozbywając się wrażenia absolutnego pomroku na zewnątrz.

Same drogi nie są szczególnie szerokie, mają bardzo wiele rozgałęzień i ślepych zaułków. Niektóre są tunelami, z mieszkaniami umiejscowionymi w ścianach. Boczne uliczki również składają się na swego rodzaju kompleks, który może służyć za równie dobrą alternatywę do wędrowania po mieście.


Domy są stosunkowo niewielkie, ponieważ nie odgrywają ważnej roli w aglomeracji miasta, choć z reguły są wykonane bardzo pieczołowicie, często w bardzo charakterystyczny i rzucający się w oczy sposób.


MG

Początkowe nadzieje kotołaka szybko zderzyły się z brutalną rzeczywistością, przez co w mig doszedł do wniosku, że jednak będzie musiał się trochę pofatygować. Zainteresował się rozmową dwójki mroczniaków, choć ruszył za nimi bardziej z braku laku, niż faktycznej ciekawości. W końcu równie dobrze, rozmowa mogła dotyczyć jakiejś nic nie wartego spotkania, a on tylko wpychał nos w nie swoje sprawy. Ale nie było to jakoś szczególnie niemoralne, a nigdy nie wiadomo, co mógł w ten sposób uzyskać. Wstał więc, zapewne przy uldze niektórych podejrzliwych osób, po czym naprędce ruszył za nieznajomymi.

Spróbował dostrzec ich sylwetki zaraz po wyjściu, jednak nie udało mu się to. Najwidoczniej spieszyli się, a w dodatku obrali jakąś niespecjalnie uczęszczaną trasę. Xariel postanowił skorzystać ze swoich typowo łowieckich umiejętności i najzwyczajniej w świecie ich wytropić. Szybko złapał ich ślad, który prowadził w uliczkę na przeciwko karczmy. Ruszył więc w tamtym kierunku, zapobiegawczo rozglądając się i obserwując otoczenie. Wszystko wyglądało jednak zupełnie zwyczajnie, a wokół panowała względna cisza.

Minął więc spokojnie zaułek, wchodząc w dość ciasną uliczkę, gdy nagle… Bam! Jakiś szarobury kot przebiegł zaraz przed nim, z głośnym sykiem zeskakując z dachu i w jednej chwili znikając gdzieś w ciemnym kącie. Futrzak o mało co nie dostał palpitacji serca, na szczęście powstrzymując się od zbyt agresywnych ruchów. Na wszelki wypadek, znów zwrócił uwagę na otoczenie, jednak ponownie nie udało mu się niczego wyłapać. Ruszył więc dalej, mijając kolejne mroczne uliczki wywołujące dreszcze. Zdawało mu się, że jest coraz bliżej, jednak nie słyszał żadnych głosów bądź kroków. Może za kolejnym zaułkiem?

Nie zdążył zareagować. Drewniana pałka przecięła powietrze z zadziwiającą prędkością, trafiając go niemal prosto w skroń. Kątem oka zauważył tylko charakterystyczne twarze, z czego jedna z wyjątkowo promiennym uśmiechem. Uśmiechem, który zapewne będzie dręczył go we śnie przez długi czas. Momentalnie osunął się na ziemię, czując jak oczy zapadając mu mgłą, a czaszka wybucha bólem. Dalej, była już tylko ciemność. Błądził w niej, próbując odzyskać świadomość. Słyszał kroki oraz głosy, bardzo zresztą dobrze mu znane. Znów jednak stracił przytomność, budząc się już w kompletnym bezruchu.

>>>Xariel przeniesiony do lokacji, którą wkrótce przygotuję.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 912
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

10 lip 2014, 22:51

Cień na jego plecach nie dawał mu spokoju. Ktoś za nim szedł, nie miał wątpliwości. Kotołak ruszył w kolejną z uliczek przyśpieszając kroku, przy pierwszej okazji zakręcił i zatrzymał się tam. Podejrzewał, że podążająca za nim osoba będzie zbyt sprytna by tak po prostu na niego wpaść, ale zapewne zbliży się dość znacznie.

Kotołak odczekał chwilę nasłuchując. Liczył na to, że idąca za nim osoba zbliży się na tyle, by wyczuł jej zapach. Nie chciał ryzykować i wychodzić jej naprzeciw, nie teraz. Wolał najpierw dowiedzieć się czegoś o podążającym za nim osobniku. Zapewne był to człowiek lub elf, więc mógł dość łatwo wmieszać się w okoliczny tłum. Xariel nie dysponował taką możliwością, widać go było z daleka, jego futro, jego oczy, włócznia, wszystko czyniło go wyjątkowo wyróżniającym się i charakterystycznym osobnikiem.

Niezależnie od tego, czy zdoła, czy też nie poczuć zapach swojego cienia, podąży do karczmy. Chciał odpocząć, nachodził się już dostatecznie dużo. Może rozejrzy się jeszcze w nocy, część rzeczy mógłby zostawić w pokoju. Zakładając oczywiście, że nikt się znów do niego nie włamie. Pieprzone miasto magów.

W karczmie miał zamiar zrobić to, co zwykle. Usiąść w miejscu, w którym nie będzie rzucał się w oczy, ale które nie będzie też na uboczu. Wtedy mógłby mieć problemy z dosłyszeniem osób rozmawiających chociażby przy sąsiedniej ścianie, a było to niepożądane, chciał mieć blisko do każdego i wyłapać w końcu jakiekolwiek przydatne informacje. Całe to podsłuchiwanie robiło się nudne, monotonne i męczące, to prawda. Zapewne gdyby ktoś oglądał poczynania kotołaka zaczynałby już mieć ich dość. Jednak, na dobrą sprawę, było to jedyne za co mógł się teraz zabrać. Nie miał innego sposoby na to, aby zdobyć jakiś punkt zaczepny co do wydarzeń w mieście. Usłyszał już plotki o morderstwie chłopaka, którego rzekomo dokonała akademia, jednak było to mało znaczące. Tę przeznaczoną dla wyższego stanu szkółkę skreślił jako miejsca zgoła dla niego niedostępne, przynajmniej na razie.

z/t
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3761
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

11 lip 2014, 18:05

MG

Atmosfera w uliczce rozrzedziła się nieco, gdy powietrze przeszyło krótkie parsknięcie śmiechu Mauna. Rozbawił go ruch najady, która wyciągnęła przed siebie rękę ze smętnie zwisającą z nią szatą.

- Jak w tunice trolla - skwitował, rozchmurzając się nieco. Jego towarzyszka również zdecydowała się na próbę pokonania ponuractwa, jakie zaatakowało ich oboje po przejściu przez bramy Rebelii. Wszak nic jeszcze się nie wydarzyło, a oni już spięli się jakby za chwilę mieli uczestniczyć w bitwie. Brakowało jeszcze, żeby się pokłócili. Nie mieli nikogo poza sobą w całym Morinhtarze, więc musieli się jakoś dogadywać. Przez ostatnie miesiące szło im to niezgorzej, ale, jak to mawiają – życie weryfikuje każdą znajomość. Nigdy wcześniej najada nie świadkowała zachowaniu Mauna w tak stresowej sytuacji, on zresztą też nie wiedział, jak białowłosa zareaguje. Wprowadziło to pewien powiew świeżości do ich nieco skostniałej już przyjaźni. Odkrywali przed drugim nowe cechy osobowości, dotychczas trzymane w ryzach. Najbardziej widać to było po Maunie, Elten nie zwykła wcześniej ukrywać czegokolwiek. Nie mogła mieć jednak swojemu nauczycielowi niczego za złe – wiedziała, że jego introwertyczna natura nie pozwoliła mu na wcześniejsze podzielenie się pewnymi informacjami.

- Nie wyglądał na takiego, któremu marzyła się kariera w Akademii – rzekł Mauno. - Osiadł w Rebelii, bo dawała mu ponoć jakieś możliwości. Zawsze był dziwnym typem. Nie wiem tylko, czy przyjęliby go do nauczania, skoro sami go nie nauczali. Chyba - dodał po krótkiej przerwie, a w jego głosie malowało się zwątpienie. – Jak patrzę na to wszystko, to wydaje mi się, że coraz mniej go znam. Pewnie mu się od tej magii we łbie poprzewracało – skwitował gorzko.

- Dobra, nie ma co tutaj stać. Zabieramy się do szynkarza – zakomenderował, obejmując Elten w ramionach (co zakryło nieco tworzącą garb lutnię widoczną spod szaty) i udając się wraz z nią do przybytku „Pod wroną i karoszem”.

//Elten – możesz napisać jeszcze jednego posta albo dostać ode mnie z/t.
Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

12 wrz 2014, 21:32

MG

Zupełna cisza zaległa w pokoju, gdy ciemnoskóry wyszedł i zamknął drzwi. Xariel już wcześniej obmyślił pewien plan, który bez zwłoki chciał zrealizować. Im wcześniej wykona robotę, tym lepiej. Nie zawracał sobie nawet głowy ubraniem, chcąc zapewne wywrzeć odpowiednie wrażenie. Kotołak nie miał problemów z dostaniem się na dach budynku, który stał naprzeciwko karczmy. Spacer po ulicach Morinhtaru o tej porze byłby ryzykowny, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że czarnofutry szedł na czterech łapach. Nie było to do końca naturalne dla niego, już dawno zrezygnował z takiego sposobu poruszania się, ale pewnych rzeczy się po prostu nie zapomina. Bez większych problemów dotarł na miejsce, o którym mówił mroczny elf, wszakże Xariel był już tutaj. Kilka razy zobaczył z góry patrole strażników miejskich, on sam jednak był niewidoczny dla nikogo, jego kamuflaż, który tworzyło czarne futro, sprawdzał się znakomicie w tak ponurym mieście. Kotołak przyczaił się na dachu pobliskiego budynku i czekał.

Morinhtar od początku wystawiał cierpliwość czarnofutrego na próbę. Teraz nie było inaczej, kolejne minuty mijały powoli, ciągnąc się niesamowicie. Xariel nie wiedział ile czasu minęło, ale poranek z pewnością jeszcze nie nadszedł. W końcu na ulicy obserwowanej przez niego, ktoś się pojawił. Już z daleka można było dostrzec, że jest to cel kotołaka. Nie był jednak sam, towarzyszył mu jakiś niski i gruby człowieczek. Obaj mężczyźni stanęli w zasięgu doskonałego słuchu czarnofutrego. Mimo to, nic nie było słychać, gdyż nie wymienili między sobą ani jednego słowa. Zamiast tego, Xariel zauważył błysk srebrnej monety i jakiś podłużny przedmiot, który handlarz przekazał swojemu klientowi. Grubas szybko sobie poszedł i cel kotołaka zaczął iść w jego kierunku. Mężczyzna zupełnie nie widział czarnofutrego, który w nocy był niemal niewidzialny.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 912
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

14 wrz 2014, 00:13

Miał czas. Miał także cierpliwość. Xariel spokojnie czekał na dachu i obserwował, zdradzał go jedynie poruszający się powoli to w lewo, to w prawo ogon. Zadziwiająco szybko przyzwyczajał sie do poruszania się w ten czworonożny sposób. Co prawda pomagał sobie w ten sposób stosunkowo często, ale nie przychodziło mu na myśl kiedy ostatnio porzucił na dłuższy czas dwunożną postawę.

Niemniej jednak, ewolucja niewątpliwie nie zdecydowała się jeszcze w jakiej pozycji kotołaki powinny się poruszać, albo przynajmniej robiła co mogła, by umożliwić wybór im samym. Przecież budowa łap czarnofutrego różniła się od jego kuzynów nieznacznie. W gruncie rzeczy to wyróżniały go przednie, przekształcone w coś na kształt dłoni.

Handlarz pojawił się w czyimś towarzystwie. Kotołak westchnął w duchu obawiając się, że będzie musiał spędzić na dachu jeszcze dłuższy czas, jednak na szczęście mylił się. Dwa świecące punkty w kolorze płomieni świdrowały dłużnika, czekając tylko na odpowiedni moment. A odpowiedni moment nadszedł gdy tylko grubszy jegomość odszedł dostatecznie daleko, aby nie zauważył nadchodzących wydarzeń.

Xariel rozejrzał się i wypatrzył miejsce, po którym będzie mógł bezpiecznie zeskoczyć na dół, przed, lub też chociaż za handlarza. W bezpiecznym dystansie pięciu, sześciu metrów, na wszelki wypadek. Nie miał wątpliwości, że jego pojawienie się samo w sobie już sprawi oczekiwane wrażenie, nie był codziennym widokiem. Na wypadek gdyby wrażenie to nie zagwarantowało jego celowi dostatecznego entuzjazmu miał zamiar dołożyć do tego nutkę aktorstwa. W końcu liczy się pierwsze wrażenie.

Lądując na ziemi wydał z siebie cichy, krótki, przepełniony mieszaniną rozbawienia i cichej groźby syk. Miał zamiar w ten sposób zwrócić na siebie uwagę mężczyzny i upewnić się, że ten nie ma wątpliwości iż jest tu nieprzypadkowo.

- Nadeszła pora spłaty długów – poinformował przyciszonym głosem, demonstrując przy tym swoje uzębienie. Zapewne jego rozmówca szybko domyśli się o co chodzi. Jeśli nie, uniesie otrzymany wcześniej pierścień i pokaże go mężczyźnie, co raczej już powinno przemówić do jego zardzewiałej pamięci. To, co zrobi dalej zależało już wyłącznie od reakcji zadłużonego. Xariel wciągnął powoli powietrze, starając się wyczuć czy handlarz ma przy sobie wspomniany proszek.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

14 wrz 2014, 21:54

MG

Okoliczności sprzyjały kotołakowi, handlarz został sam, a w najbliższej okolicy nie było nikogo, kto mógłby zauważyć nadchodzące wydarzenia. Xariel wybrał miejsce w pewnej odległości od swojego celu i zeskoczył bezszelestnie na ziemię. Zasyczał jak prawdziwy kot, co miało zwrócić uwagę dłużnika, który niczego się nie spodziewał. Wrażenie jakie wywarł czarnofutry swoim pojawieniem się niemal ścięło z nóg mężczyznę, który obrócił się trwożnie w stronę napastnika, sięgając po krótki sztylet, nie wykazując się jednak zbyt dobrym refleksem. Widać było strach w oczach młodzika, który starał się szybko opanować. Z jego reakcji na słowa kotołaka można było wywnioskować, że pojął o co chodzi. Pokazanie pierścienia nie pozostawiło już żadnych wątpliwości handlarzowi, a zapach specyfiku delikatnie unosił się dookoła dłużnika, co mogło sugerować, że wciąż posiada on proszek, chociaż pewności nie można było mieć. Równie dobrze mógł przesiąknąć tym narkotykiem.

Xariel nie wykonywał gwałtowniejszych ruchów, czekając posunięcia swojego przeciwnika, od którego miał odebrać pieniądze. Młodzik długo się jednak nie zastanawiał i puścił się biegiem, próbując uciec jak najdalej od kotołaka. Taka reakcja była do przewidzenia, gdyż jegomość o szczurzej twarzy nie sprawiał wrażenia odważnego i skorego do bójek. Tacy ludzie byli raczej przebiegli, szukając swoich okazji w oszustwach i nieczystych zagraniach. Handlarz zdawał sobie sprawę, że może nie dać rady wymknąć się czarnofutremu, więc już w trakcie biegu wyrzucił za siebie sakiewkę ze specyfikiem, mając nadzieję, że Xariel nie będzie zbyt nadgorliwy. Mrocznemu elfowi nie chodziło jednak o proszek, wyraźnie zaznaczył, że to pieniądze są dla niego ważniejsze. Do kotołaka należała decyzja co dalej zrobić. Czy spróbować dogonić młodzika, czy odpuścić sobie i zabrać to co wyrzucił młodzik. Istniało ryzyko, że w tej sakiewce może nie być nic już. Poza tym, jakieś monety handlarz z pewnością przy sobie posiadał.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 912
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

15 wrz 2014, 18:35

Handlarz zerwał się do biegu, co zdecydowanie nie było okolicznością dlań sprzyjającą. Jak chciał przegonić czworonoga? Xariel mógł jedynie żałować, że nie spróbował odciąć mu drogi ucieczki i tym samym oszczędzić sobie roboty. I pogratulować sobie, że udał się na miejsce bez ekwipunku. Gdyby miał ze sobą wszystkie swoje rzeczy niewątpliwie pogoń za chłopakiem byłaby sprawą dość trudną.

Kotołak zerwał się błyskawicznie ruszając za mężczyzną. Nie miał zamiaru mu odpuścić nawet, gdy ten rzucił za siebie sakiewkę ze specyfikiem. Zamiast tego postanowił chociaż spróbować upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Pochylił w biegu głowę starając się złapać górną, związaną część sakwy w zęby i tym sposobem ją unieść. Nie zakłóciłoby to szczególnie jego pogoni, a jednocześnie nie pozostawiłby jej na ziemi. Jeśli nie będzie miał takiej możliwości, to dobrze by było chociaż chwycić ją w jedną z przednich łap. Uważał, że nawet wykorzystując trzy będzie sporo szybszy od uciekającego.

Gdy tylko znajdzie się dostatecznie blisko młodego przyjdzie pora działać. A przecież w końcu musiał, niemożliwe było zdaniem Xariela aby ten człowiek, nawet tak zestresowany, był szybszy. Ułożył już sobie w głowie prosty plan wybicia się w biegu z ziemi i odbicia od pleców mężczyzny. Kotołakowi powinno umożliwić to bezpieczne i zgrabne lądowanie, a jego ofiara zapewne popchnięta nagle w biegu do przodu straci równowagę i przewróci się.

Leżący na ziemi chłopak może tym razem da sobie przemówić do rozsądku.

- Nie wstawaj. Pieniądze, chłopcze, pieniądze – wysyczy w jego stronę, unosząc się na tylne łapy i krążąc powoli wokół niego niczym zwierzę wokół ofiary. Musiał w końcu mieć wolną rękę, aby przytrzymać specyfik, a podskakując na jednej przedniej łapie zaprezentowałby się nieco komicznie. Teraz musiał wywrzeć na chłopaczku jak najlepsze wrażenie, tak aby nawet przez myśl mu nie przeszło, że ma jakiekolwiek szanse. Jeśli młodzik będzie się wypierał, że nie ma pieniędzy Xariel postara się w miarę możliwości zmusić go do pokazania swojej sakiewki. Wiedział, że chłopak ma nóż i wolał nie ryzykować zbliżając się przesadnie, nawet jeśli wyglądało na to, że tamten nie wie co z takim narzędziem zrobić.

Liczył na to, że uda mu się zdobyć pieniądze. Narkotyku oczywiście nie odda, przecież wyrzucił go na ziemię. Znalezione niekradzione. Zresztą, kotołak ciekaw był co też trzyma w ręce i nie mógł odpuścić sobie przyjrzenia się temu specyfikowi. Może udałoby mu się go wytworzyć?

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

15 wrz 2014, 22:38

MG

Uliczka była całkiem długa, co zwiększało szansę na sukces w złapaniu handlarza, który nie miał możliwości zgubienia kotołaka, gdyż ten nie zastanawiał się ani chwili tylko ruszył w pościg. Nie było wątpliwości kto będzie tutaj górą, mimo że dłużnik miał kilka metrów przewagi, gdy zaczynał swój bieg. Nawet wyrzucona sakiewka nie kupiła uciekinierowi kilku sekund, Xariel w pełnym biegu próbował ją złapać, co zresztą mu się udało. Szybkość z jaką zrobił to czarnofutry spowodowała, że woreczek trochę się rozwiązał i odrobina proszku dostała się do nozdrzy kociego maga, który mimowolnie kichnął. Nie zakłóciło to jednak w żaden sposób jego pogoni. Mógł to natomiast zrobić sztylet młodzika rzucony w akcie totalnej desperacji, ale kotołak nawet nie musiał robić uniku, wystarczyło, że realizował swój plan. Gdy był już blisko swojego celu, wybił się mocniej i uderzył w plecy handlarza, który zrobił dwa chwiejne kroki w przód i upadł na kolana, boleśnie je obijając. Xariel wylądował z iście kocią gracją, w pełni przygotowany, mając całkowitą kontrolę nad sytuacją.

Sytuacja mająca miejsce na ulicy Morinhtaru była jasna i klarowna. Leżący na ziemii chłopak nie był skory do dalszej ucieczki, zwłaszcza biorąc pod uwagę wrażenie jakie na nim robił czarnofutry. W końcu nie każdy zostaje napadnięty nocą przez wielkiego, czarnego kota. W dodatku gadającego i mającego powiązania z organizacją przestępczą. Z pewnością takie wydarzenia nie miały miejsca codziennie. Niezbyt rozgarnięty umysł dłużnika pojął nadzwyczaj szybko, że nie może zbyt wiele zdziałać w tym położeniu. Panika była widoczna w oczach młodzika, który nie wiedział co się z nim stanie. Ostrożnym ruchem sięgnął do kieszeni i wyjął z niej sakiewką, w której coś brzęczało.

- To wszystko co mam, nie chcę mieć z wami już nic wspólnego. – Powiedział handlarz i powoli wstał, rzucając woreczek pod nogi Xariela. Najwidoczniej nie chciał zadzierać z osobą, która była na usługach mrocznych elfów. Trzeba było przyznać, że w nocnych ciemnościach kotołaki mogły wyglądać przerażająco, zwłaszcza, gdy miały czarne jak smoła futro. Mag mógł bez większych problemów podnieść mieszek i sprawdzić jego zawartość. Gdyby to zrobił, zobaczyłby, że w sakiewce znajduje się dziesięć szylingów czyli większość kwoty, którą Xariel miał odzyskać. Dłużnik był w pułapce i wiedział o tym doskonale. Nie miał szans na ucieczkę, stracił swoją broń. Sytuacja w jakiej się znajdował była beznadziejna, mógł więc odważyć się na jakieś desperackie posunięcia, które byłyby z góry skazane na porażkę.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 912
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

15 wrz 2014, 23:13

Poszło szybko. Kotołak podniósł mieszek z pieniędzmi, który rzucił chłopak. Nawet do niego nie zaglądał, to nie było istotne. Jeśli rzeczywiście było to wszystko co miał, to nic mu było z wiedzy ile jest w środku. Nie wyglądał on na jakoś przesadnie pękaty, więc Xariel podejrzewał raczej, że suma nie przekracza omówionej, a nawet jest mniejsza. Cmoknął z niezadowoleniem, albowiem zmuszało to go do oddania elfom również narkotyku. Nie szkodzi, gdy dotrze do pokoju miał zamiar niewielką jego ilość przesypać do jednej z fiolek.

Xariel pół parsknął, pół kichnął, czując w nosie jeszcze resztki dziwnego narkotyku. Miał nadzieję, że nie ma on żadnych nieoczekiwanych skutków ubocznych. W takiej ilości raczej nie powinien mieć żadnych skutków, choć nigdy nic nie wiadomo. Mroczne elfy także nie miały szczególnie dobrej opinii.

Czarnofutry mając już wszystkie rzeczy, po które przyszedł rozejrzał się wokół. Musiał wybrać jakąś drogę, którą będzie mógł sprawnie dostać się do karczmy i niepostrzeżenie znaleźć w niej z powrotem. Najlepiej przez okno, wprost do pokoju. Tam będzie mógł w spokoju odpocząć.

// z/t
Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

15 lis 2014, 15:46

MG

Drzwi zamknęły się bezgłośnie za mrocznym elfem i Xariel ponownie został sam, otoczony przez mrok. Postanowił, że na miejsce akcji uda się tak samo jak wcześniej, to znaczy bez zbędnego ekwipunku, starając się przemknąć niczym cień po ulicach Morinhtaru. Do tej pory nie zwrócił na siebie zbytniej uwagi strażników i miał nadzieję, że i tym razem tak będzie, w końcu w skład patroli nie wchodził nikt nadzwyczajny. Nagle jednak, coś tknęło kotołaka. Przypomniało mu się pewne uczucie, gdy trafił do Morinhtaru i przekroczył bramę miasta. Nie było to nic naturalnego i jak słusznie podejrzewał, we wrotach była zawarta pewna magia.

Czarnofutry wiedziony instynktem, usiadł wygodnie i skoncentrował się. Chciał znaleźć w sobie coś niepasującego, w swojej aurze. Xariel był obdarzony wrodzoną czułością na magię, ale czy potrafił "dostrzec" obce zaklęcie na sobie? Musiał to sprawdzić, w końcu to czym się zajmował nie było zbyt legalne. Kotołak po jakimś czasie siedzenia bez ruchu i koncentracji zdołał wyczuć "coś". Nie pasowało to do jego aury, było po prostu obce. Trwało to ledwie ułamek sekundy, czar wymknął mu się bardzo szybko, tak, że mógłby uznać to za złudzenie. Nic z tym teraz nie mógł zrobić, więc postanowił, że pójdzie wykonać swoje zlecenie.

Dotarcie do celu nie sprawiło czarnofutremu żadnego kłopotu, budynek, do którego miał się włamać był widoczny jak na dłoni. Nie wyróżniał się niczym szczególnym wśród innych, ot zwykły, Morinhtarski dom. Xariel dostrzegł dwa wejścia, jedne od frontu, drugie znajdowało się z tyłu budynku. Na ile mógł się zorientować, drzwi w obu były zwykłe, drewniane, podobne do tych w pokojach w karczmie. Zamków nie udało mu się już dostrzec w tej odległości, w której się znajdował, gdyby podszedł bliżej, zobaczyłby, że one również są całkiem zwyczajne. Na ulicy nie było żadnego patrolu straży, więc nic nie stało na przeszkodzie, by kotołak zabrał się do pracy.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 912
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

15 lis 2014, 20:33

Niczym cień przemykał przez Morinhtar. Unikał ludzi, starał się poruszać po dachach. Być może ktoś, kto dostrzegłby go z daleka uznałby za zwyczajnego kota niepomny na różnicę w wielkości, czy też widoczne z bliższa zmiany w anatomii. Czy w tym mieście były w ogóle koty?

Zatrzymał się i wpatrywał w dom. Siedział tak przez dłuższą chwilę obserwując, jego uniesiony w powietrze ogon kiwał się to w prawo. Nie dostrzegł niczego nadzwyczajnego, więc postanowił zbliżyć się do miejsca. Raczej nikogo nie zdziwiłby fakt, że wybrał te drzwi, które były mniej widoczne.

Zamek zdawał się być najzwyczajniejszym w świecie zamkiem. Nie żeby robiło mu to tak naprawdę jakąkolwiek różnicę. Kotołak podniósł się i zbliżył do drzwi, po czym najzwyczajniej w świecie spróbował je otworzyć. A nuż będzie miał szczęście. Ocenił również pobliskie okna, jeśli jakieś były, czy przypadkiem nie mógłby przez któreś z nich dostać się do środka.

Jeśli drzwi nie ustąpiły, a okna były szczelnie zamknięte przyjrzał się jeszcze domostwu starając się ocenić gdzie mógł być właściciel, oraz czy spał. Musiał stwierdzić na ile może sobie pozwolić.

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 7 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 7 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52122
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1038
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Filip Chujzer
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.