Uliczki, drogi, zakamarki

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Kot'eleiven
Posty: 451
Rejestracja: 19 sty 2012, 21:40
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 11472512
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1476

Uliczki, drogi, zakamarki

14 kwie 2014, 00:43

Ciemne uliczki Morinhtaru, zwanego potocznie Rebelią, niejednego mogłyby przyprawić o dreszcze. Główne drogi są wyłożone kostką brukową, a wszystko oświetlane jest bladoniebieskim światłem magicznych pochodni, które w jakiś niezrozumiały sposób zastępują wszystkim mieszkańcom promienie słoneczne. Owe źródła nienaturalnego światła, w większości gasną momentalnie pod wieczór, ustępując miejsca nieprzeniknionym ciemnościom. Tylko nieliczne świecą całą noc, umożliwiając przemieszczanie się po zmroku oraz co ważniejsze, pozbywając się wrażenia absolutnego pomroku na zewnątrz.

Same drogi nie są szczególnie szerokie, mają bardzo wiele rozgałęzień i ślepych zaułków. Niektóre są tunelami, z mieszkaniami umiejscowionymi w ścianach. Boczne uliczki również składają się na swego rodzaju kompleks, który może służyć za równie dobrą alternatywę do wędrowania po mieście.


Domy są stosunkowo niewielkie, ponieważ nie odgrywają ważnej roli w aglomeracji miasta, choć z reguły są wykonane bardzo pieczołowicie, często w bardzo charakterystyczny i rzucający się w oczy sposób.


MG

Początkowe nadzieje kotołaka szybko zderzyły się z brutalną rzeczywistością, przez co w mig doszedł do wniosku, że jednak będzie musiał się trochę pofatygować. Zainteresował się rozmową dwójki mroczniaków, choć ruszył za nimi bardziej z braku laku, niż faktycznej ciekawości. W końcu równie dobrze, rozmowa mogła dotyczyć jakiejś nic nie wartego spotkania, a on tylko wpychał nos w nie swoje sprawy. Ale nie było to jakoś szczególnie niemoralne, a nigdy nie wiadomo, co mógł w ten sposób uzyskać. Wstał więc, zapewne przy uldze niektórych podejrzliwych osób, po czym naprędce ruszył za nieznajomymi.

Spróbował dostrzec ich sylwetki zaraz po wyjściu, jednak nie udało mu się to. Najwidoczniej spieszyli się, a w dodatku obrali jakąś niespecjalnie uczęszczaną trasę. Xariel postanowił skorzystać ze swoich typowo łowieckich umiejętności i najzwyczajniej w świecie ich wytropić. Szybko złapał ich ślad, który prowadził w uliczkę na przeciwko karczmy. Ruszył więc w tamtym kierunku, zapobiegawczo rozglądając się i obserwując otoczenie. Wszystko wyglądało jednak zupełnie zwyczajnie, a wokół panowała względna cisza.

Minął więc spokojnie zaułek, wchodząc w dość ciasną uliczkę, gdy nagle… Bam! Jakiś szarobury kot przebiegł zaraz przed nim, z głośnym sykiem zeskakując z dachu i w jednej chwili znikając gdzieś w ciemnym kącie. Futrzak o mało co nie dostał palpitacji serca, na szczęście powstrzymując się od zbyt agresywnych ruchów. Na wszelki wypadek, znów zwrócił uwagę na otoczenie, jednak ponownie nie udało mu się niczego wyłapać. Ruszył więc dalej, mijając kolejne mroczne uliczki wywołujące dreszcze. Zdawało mu się, że jest coraz bliżej, jednak nie słyszał żadnych głosów bądź kroków. Może za kolejnym zaułkiem?

Nie zdążył zareagować. Drewniana pałka przecięła powietrze z zadziwiającą prędkością, trafiając go niemal prosto w skroń. Kątem oka zauważył tylko charakterystyczne twarze, z czego jedna z wyjątkowo promiennym uśmiechem. Uśmiechem, który zapewne będzie dręczył go we śnie przez długi czas. Momentalnie osunął się na ziemię, czując jak oczy zapadając mu mgłą, a czaszka wybucha bólem. Dalej, była już tylko ciemność. Błądził w niej, próbując odzyskać świadomość. Słyszał kroki oraz głosy, bardzo zresztą dobrze mu znane. Znów jednak stracił przytomność, budząc się już w kompletnym bezruchu.

>>>Xariel przeniesiony do lokacji, którą wkrótce przygotuję.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 923
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

04 lip 2014, 20:08

Chyba można było się tego spodziewać. Układy, wszędzie układy. Kotołak sięgnął po szatę i wyciągnął dziwny klucz-nóż, który trafił przypadkiem w jego ręce. Obrócił go w dłoni, jakby dopiero teraz miał okazję mu się przyjrzeć.
- Mówisz o tym? Z tego co wiem, to ktoś nim we mnie rzucił – zauważył przenosząc wzrok na poparzonego elfa. W ostateczności mógłby chyba nawet potraktować to jako prezent. Przecież znalazł go na ziemi, w dodatku zaraz po tym, jak odbił się od jego ramienia. Czy ukradł go komukolwiek?- Zresztą, zdaje się że też macie coś, co należy do mnie. A ja moim glejtem w nikogo nie rzucałem. Nie nasyłałem też na nikogo ludzi w nocy.

Xariel uchwycił rękojeść noża w dłoń lewej ręki, w prawej nadal trzymając włócznię. Czekał na reakcję elfów, nie pójdzie im tym razem tak prosto, a cała ta historia zaczynała go irytować. Ten poparzony zapewne nie lubił się z ogniem… jaka szkoda. Kotołak dał nietypowej parce czas na przemyślenie tego wszystkiego i, miejmy nadzieję, wyjście z jakąś sensowną ofertą. Jeśli spróbują mu odebrać broń siłą, cóż, będzie musiał walczyć, a biorąc pod uwagę fakt, że byli w ciasnym zaułku, to jego przyjaciele niewielki użytek zrobią z przewagi liczebnej, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że to on miał włócznię, która znacznie im utrudni zbliżenie się choćby na krótką chwilę.

- Więc… co ciekawego mi powiecie? – przerwał po krótkiej chwili ciszę. Wątpił, aby jego rozmówcy tak łatwo odpuścili odzyskanie noża, więc miał na swoją korzyść dość poważny argument, przyjmując, że dojdzie do jakiejkolwiek rozmowy. Z drugiej strony, mogą się później na niego czaić po zaułkach, a bez glejtu raczej opuszczenie miasta nie przyjdzie mu zbyt łatwo.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 522
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

04 lip 2014, 23:04

MG

Poparzony elf spojrzał na kotołaka z udawaną rezygnacją. Nie sądził, że futrzasty odda mu bez większych problemów nóż, w końcu bracia poznali już charakter swojego "przeciwnika". Widać było, że zależy im na tej broni skoro doprowadzili do spotkania. Z jakiegoś powodu nie czaili się tym razem w ciemnym zaułku by ogłuszyć ponownie Xariela. Najwyraźniej chcieli o czymś porozmawiać. Obecność kotołaka, który dla kogoś szpiegował nie była na rękę tej dwójce. Być może bali się, że ich wpływy osłabną jeśli do gry włączy się któryś z przedstawicieli rasy Xariela. Wszak kotołaki były znane ze swojej przebiegłości i inteligencji. Sam fakt, że po prostu nie zabili czarnofutrego był dziwny. Co prawda, praktycznie przyznali się, że nasłali kogoś by zlikwidował niewygodny cel, ale sami nie chcieli pobrudzić sobie rąk.

- Twardy z ciebie negocjator. – Stwierdził elf z poparzoną twarzą i potarł brodę. Nie odniósł się nijak do słów kotołaka.

- Dlaczego nie mielibyśmy cię po prostu zabić i wziąć sobie ten nóż, hm? – Kontynuował z udawanym zamyśleniem. Mroczny grał trochę teraz, wyraźnie próbując nastraszyć nieco Xariela. Takie słowa jednak nie mogły wywrzeć wrażenia na kimś tak bezczelnym jak czarnofutry mag. Po krótkiej chwili ten spokojniejszy z braci siegnął gdzieś w poły płaszcza i wyciągnął kawałek papieru, któy kotołak poznał od razu. Był to "zaginiony" glejt, który uprawniał go do swobodnego poruszania się po mieście. Jeśli Xariel zamierzał opuścić miasto lub dalej w nim zostać, taki dokument mógłby się mu przydać.

- Nasz nóż, za twój glejt. Uczciwy układ, co nie? – Rzekł mroczny elf, ten gadatliwy. Uśmiechał się przy tym paskudnie. Bracia mieli świadomość, że nie są w najlepszej pozycji do walki. To oni za plecami mieli ścianę, w dodatku byli gorzej uzbrojeni. Tak przynajmniej to wyglądało z perspektywy kotołaka. Obie strony jednak nie znały do końca swoich umiejętności, więc nie wiadomo było, czy któraś z nich będzie chciała walki. Wszystko wskazywało na to, że dwójka ciemnoskórych elfów chciała odzyskać nóż, ale nie zamierzała doprowadzać do otwartej konfrontacji. Póki co, próbowali załatwić sprawę, używając dyplomacji. Teraz tylko od Xariela zależało jak się to wszystko skończy. Na razie bracia byli jedynym tropem jaki miał kotołak.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 923
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

05 lip 2014, 13:40

- Zabić? Mhm, kto tutaj jest w gorszej pozycji? – kotołak pochylił nieco włócznię w stronę elfów, przestając się na niej wspierać. - Kradzione za znalezione? Cóż, umownie nazwijmy to uczciwym układem – parsknął w odpowiedzi. Pytanie teraz jak dokonać wymiany z dwójką szemranych typów. Jakoś miał duże wątpliwości, że bezboleśnie otrzyma ten glejt do ręki, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że jego niemal-już-przyjaciele tak bardzo go lubili.

- Ty pierwszy – stwierdził. Postąpił kilka kroków w stronę elfów, po czym przystanął czekając na ich reakcję. Najchętniej wyciągnąłby w ich stronę włócznią, aby ci zwyczajnie tam pozostawili glejt, ale miał obawy, że strażnicy mogą mieć później jakieś wątpliwości, gdyby tak przyszło mu pokazać uszkodzony glejt. Chcąc nie chcąc musiał on pozostać w stanie nienaruszonym. Zakładając oczywiście, że był to jego glejt, a nie jakaś fałszywka. Zanim odda im nóż to dobrze się papierkowi przyjrzy. Bo nóż odda, po cóż mu on. Przecież i tak nie będzie miał z niego większego pożytku, nie znał rozkładu tuneli, nie wiedział gdzie są wejścia, w dodatku mógłby w którymś z przejść kogoś spotkać. Za dużo z tym zabawy. Problem był w tym, że w gruncie rzeczy wracał do punktu wyjścia. Znów nie miał nic, był jedynie bogatszy o kilka doświadczeń, które niewiele mu dawały. Swoją drogą, skoro zniknął mu glejt, to ciekawe czy miał przy sobie jeszcze pieniądze… Tak, miał. Przecież płacił za pokój.

Nie ufał tej dwójce, niemal pewien, że spróbują go oszukać. Stąd też gotów był do reakcji, miał przecież w dłoni nóż, więc też mógł go wykorzystać. Choć lepiej byłoby, gdyby miał okazję w razie jakichś problemów zwiększyć dystans i zrobić użytek z włóczni. Ciężar dobrze znanej mu broni uspokajał go. Swojego czasu nieźle się namęczył, żeby ją odzyskać. Szczęśliwie jego ręka już niemal całkowicie wróciła do normalnego stanu, po obrażeniach pozostały tylko ślady w postaci przerzedzonego futra i wciąż jeszcze delikatniejszej niż zazwyczaj skóry. Mogło się skończyć gorzej.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 522
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

05 lip 2014, 21:59

MG

Mroczny elf, który prowadził całą rozmowę popatrzył na Xariela wyraźnie zirytowany. Miał świadomość co prawda, że futrzasty nie odda tak po prostu mu noża. Braciom zależało jednak na tej broni i ustępować nie zamierzali. Poparzony mężczyzna już gotował się do wygłoszenia jakiejś ciętej uwagi, ale jego spokojniejszy kompan oparł dłoń na jego ramieniu, powstrzymując w ten sposób jakiś słowny atak na kotołaka. Widać było kto tutaj rządzi.

- No dobra, niech ci będzie. – Westchnął z rezygnacją mroczny i rzucił glejt w stronę Xariela. Mimo że to był zwykły papierek, upadł niemal przy samych nogach kotołaka. Zresztą obie negocjujące strony nie stały od siebie zbyt daleko po tym jak mag zbliżył się do dwójki mężczyzn.

- Teraz twoja kolej. – Rzekł z niecierpliwieniem poparzony elf i patrzył podejrzliwie na Xariela, który teraz miał chwilę największej przewagi nad dwoma braćmi. Istniało wiele rozwiązań tej sytuacji, w której znalazł się czarnofutry osobnik. Miał nóż w ręce, przedmiot na którym zależało mrocznym elfom, a dokument potrzebny do pozostania w mieście leżał pod jego nogami, na wyciągnięcie ręki. Na pierwszy rzut oka, glejt wyglądał tak jak go Xariel zapamiętał. Nie mógł być jednak pewien co jest tam dokładnie napisane. To mógł stwierdzić dopiero po oglądnięciu papierka.

- Tylko bez żadnych sztuczek, inaczej spełnię swoją dawną obietnicę. – Powiedział poparzony mężczyzna, który najwyraźniej wciąż pamiętał o groźbie daną kotołakowi. Nikt jednak nie chciał wejść w otwarty konflikt, dlatego też elf utrzymywał swoje nerwy na wodzy, a przynajmniej się starał. Opanowanie nie było mocną stroną tego osobnika. Zastanawiający był fakt, że bracia chcieli rozmawiać i dokonać wymiany z Xarielem. Mogli przecież załatwić to w inny sposób, w końcu już raz przechytrzyli maga. Poza tym, czemu wysyłali jakiegoś średnio rozgarniętego dzieciaka by zlikwidował kotołaka? W dodatku z cennym narzędziem, które teraz musieli odzyskać. Mało co tutaj się trzymało kupy. Szukanie sensownego wyjaśnienia ich działań było aktualnie bezcelowe. Xariel nie przebywał na tyle długo w Morinhtarze by zorientować się w tutejszych zwyczajach.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 923
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

05 lip 2014, 22:14

Kotołak postanowił pograć jeszcze chwilę na zwłokę, pierwszy raz miał okazję dowiedzieć się choćby i kilka słów na temat ostatnich wydarzeń. Nie zamierzał tak łatwo odpuścić. Przykucnął i podniósł glejt, cały czas obserwując uważnie dwójkę elfów. Włożył go za pas, po czym podniósł się ponownie.
Wyciągnął w stronę elfów nóż na otwartej dłoni, postąpił pół kroku w ich stronę, dość zgrabnie odgrywając, jakoby rzekomo już, już miał zamiar go im oddać, aby przypadkiem nie mieli wątpliwości, że to zrobi. Owszem, zrobi, ale w swoim czasie. Niecodzienna broń była dlań zgoła nieprzydatna. Zatrzymał się gwałtownie i spojrzał na bardziej wygadanego z dwójki z pewną dozą zaciekawienia, przechylając nieco głowę w bok. Cofnął dłoń ze sztyletem na tyle, by ci nie mogli doskoczyć i mu go wyrwać.
- Powiedz mi… – zaczął, przeciągając niepotrzebnie pierwsze słowo –… po co nasyłaliście na mnie tego nierozgarniętego gówniarza w środku w nocy? Miał mnie niby zabić? Już lepiej było próbować samemu.
Chciał odpowiedzi na to jedno, zastanawiającego go pytanie. Jeśli ją uzyska, rzuci im sztylet pod nogi i poczeka co też zrobią następnie. Jeśli nie odpowiedzą, wtedy spróbuje się z nimi nieco podroczyć mówiąc o tym jaką to interesującą bronią jest ten nóż. Zapewne zmiękną i odpowiedzą w końcu na pytanie. Jeśli natomiast okaże się, że dwójka ta ma za mało cierpliwości w swoich elfich móżdżkach i będzie nadmiernie kombinować, to kotołak zwyczajnie skieruje w ich stronę włócznię, odgradzając się w ten sposób i sycząc ostrzegawczo. Dowie się czego chce w ten, czy inny sposób.
Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 522
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

06 lip 2014, 12:24

MG

Zachowanie Xariela było nieco ryzykowne, nie mniej jednak miał on teraz lekką przewagę nad swoimi przeciwnikami. Już wydawało się, że kotołak odda nóż, tak jak to było umówione, ale ten postanowił się trochę zabawić z mrocznymi elfami. Zwłaszcza z tym bardziej impulsywnym i niecierpliwym.

- Ty futrzasty skur… – Zaczął mówić mężczyzna z poparzoną facjatą, już postępował krok do przodu, kładąc dłoń na rękojeści sztyletu. Było to bardzo nierozważne działanie, w końcu to Xariel był w posiadaniu lepszej broni. Zdenerwowanego elfa powstrzymał ponownie szybkim ruchem jego brat. Inicjatywę przejął spokojniejszy z tej pary i posłał zniesmaczone spojrzenie w stronę kotołaka.

- Młody chciał nam zaimponować, więc chcieliśmy sprawdzić jego i przy okazji też ciebie. – Wyjaśnił krótko, obojętnym tonem mroczny elf. Obie strony kontrolowały się w pewnym stopniu, jednak wydawało się, że sytuacja jest trochę napięta. Głównie z powodu poparzonego mężczyzny, który zdążył się trochę uspokoić, chociaż ciągle wpatrywał się w Xariela z nieukrywaną nienawiścią. Po tych wszystkich rozmowach z tą dwójką można było wysnuć już pewne wnioski. Niestety, to ciągle było zbyt mało. Kotołak właściwie nie miał żadnych informacji. Zdążył jednak poznać kogoś, kto te informacje posiadał.

- To jak będzie? Możemy to wszystko załatwić bez niepotrzebnego rozlewu krwi. – Kontynuował spokojniejszy z braci, czekając na reakcję Xariela. Mimo faktu posiadania lepszej broni przez kotołaka, ciągle było dwóch na jednego. W ewentualnym starciu na pewno ktoś ucierpi, pytanie tylko kto. Trzeba było jeszcze wziąć pod uwagę magię, którą posługiwały się obie strony. Czarnofutry mógł z łatwością wyczuć aury swoich rozmówców.

W końcu Xariel zdecydował się na oddanie noża, co z pewnością bardzo ucieszyło mrocznych. Mężczyzna z poparzoną twarzą szybko podniósł narzędzie, które upadło u jego stóp. Wymiana została dokonana, obie strony powinny być zadowolone. Bracia odwrócili się i poszli w stronę drzwi, które wcześniej zauważył Xariel. Ostatnie mordercze spojrzenie zostało posłane w kierunku czarnofutrego osobnika, gdy elf z paskudną facjatą zamykał drzwi za sobą. Kotołak został zupełnie sam w zaułku. Nie wyczuwał już magicznej aury dwójki mężczyzn, a do jego uszu nie dochodziły żadne odgłosy, które świadczyłyby o tym, że ktoś się zbliża do tego miejsca. Xariel ponownie został praktycznie bez niczego, oprócz tego, że był bogatszy o trochę przeżyć i kilka przemśleń.

*Gra pół-swobodna, rób co uznasz za stosowne.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 923
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

06 lip 2014, 15:36

Kotołak poczekał, aż drzwi definitywnie zamknęły się za dwójką. Dopiero wtedy postanowił się odwrócić. Miał glejt, to już coś. Ruszył przed siebie, kręcąc się po uliczkach i nasłuchując. Może trafi na coś jeszcze, albo kogoś jeszcze. Nie szedł w konkretnym kierunku, po prostu kluczył licząc na to, że zwabi go jakiś ciekawy dźwięk. Miał trochę spraw do przemyślenia.

Chcieli go sprawdzić. Jego. Po co dwójką tępych elfów miałaby nasyłać jeszcze głupszego człowieka, żeby go sprawdzić? Co od niego chcieli, że postanowili go sprawdzać? Nie zachowywali się przecież jakby byli chętni na jakiekolwiek układy. Jak do tej pory raczej wyglądało na to, że obecność "futrzastego skurwysyna" nie szczególnie przypadła im do gustu.

Skręcił w kolejną uliczkę. Zdawał sobie sprawę, że może znaleźć w takim miejscu kłopoty, ale również wiedział, że może znaleźć jakieś informacje. Nawet nieszczególnie ważne, czasami zdawałoby się błahe. Chciał wczuć się w rytm tego miasta, poznać je, zrozumieć i poczuć bicie jego serca. Plotki, rozmowy, pobicia, morderstwa, gwałty. To wszystko, co rozgrywało się właśnie w ciasnych zaułkach było kluczowe. Może usłyszy jakieś imię, które mu się później przyda? Jeśli uzna, że mu się to przyda, to może pomoże komuś w opałach? Może dowie się o czyichś długach, co będzie mógł wykorzystać? Każdą taką informację miał zamiar skrzętnie zapamiętać i odłożyć do niewidzialnej szafeczki. Będzie tam spokojnie spoczywać i kurzyć się tak długo, jak uzna to za stosowne. Może kiedyś ją zapomni, może nie. Nie o to chodziło.

Miał ten plus, że trzymał przy sobie włócznię. W ciasnej, pozbawionej dachu uliczce była to broń idealna, prosta w użytku, szybka, nie pozwalająca nikomu się zbliżyć. Nie obawiał więc się, że spotka gromadą przypitych "rzezimieszków", którzy będą próbowali coś osiągnąć. Raczej dość szybko zrezygnują.

Nie wierzył, że to miasta jest tak ciche i spokojne jak się zdaje, że wszędzie czają się strażnicy. Przestępczość uliczna w Morinhtarze mogła nie należeć do najwyższych, ale nie sprawiało to, że nie istnieje. A jeśli gdzieś jej szukać, to właśnie w takich miejscach.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 522
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

06 lip 2014, 20:47

MG

Kotołak postanowił nieco rozejrzeć się po mieście i porozmyślać nad tym co go spotkało do tej pory. Chciał zebrać więcej informacji, chciał po prostu poczuć Morinhtar. Liczył się z tym, że może wpakować się w kłopoty, jednak nie przejmował się zbytnio tą kwestią. Był pewny siebie, swoich możliwości. Kilkukrotnie minął jakieś patrole strażników miejskich, którzy zaszczycili go znudzonym spojrzeniem, ale to było wszystko z ich strony. Najwyraźniej Xariel będzie miał chwilowo spokój z przedstawicielami prawa, o ile nie wpakuje się w jakieś tarapaty. Patroli nie było raczej więcej niż w innych miastach. Uszy kotołaka starały się wychwycić jakąś informację, choćby najmniejszą, która mogłaby się mu później przydać.

Minęło sporo czasu, a czarnofutry nie miał ciągle nic. Było jeszcze trochę zbyt wcześnie by można było spotkać podpitych osobników, więc tego akurat nie musiał się zupełnie obawiać. Udało mu się jedynie podsłuchać rozmowę, która dotyczyła morderstwa w karczmie, ale nie zyskał niczego nowego ponadto co już wiedział. Jeden z rzemieślników został również okradziony dzisiaj w nocy, ale nikt szczegółów nie podał. Jakiś podejrzanie wyglądający handlarz próbował nakłonić Xariela do kupna jakiejś podróby magicznego medalionu, ale on nie był w ciemię bity by dać sobie wcisnąć tandetę. To były w zasadzie wszystkie atrakcje, które napotkał kotołak podczas swojej wędrówki uliczkami Morinhtaru. Wszystko wyglądało w jak najlepszym porządku. Oprócz tego, że jakieś dziesięć minut temu Xariel poczuł, że jest przez kogoś śledzony, było to zupełnie instynktowne. Można było się tego spodziewać, w końcu kotołak już znalazł sobie "przyjaciół" w mieście.

Przestępczość w Morinhtarze stała mniej więcej na tym samym poziomie co w innych miastach. Było jednak jeszcze trochę za wcześnie by natknąć się na jakieś porządne zbrodnie i wykroczenia. Najwyraźniej większość ciemnych spraw było załatwianych nocą, kiedy znaczna część magicznych latarni gasła. Musiał trochę poczekać i lepiej poszukać. Xariel niemal chciał się wpakować w jakieś bagno by ruszyć swoją sprawę do przodu. Jedyną rzeczą, której mógł teraz pewny to to, że ma "cień" na swoich plecach, który uważnie obserwuje poczynania kotołaka. Nie zauważył jak dotąd kto mógł go śledzić, tylko raz poczuł drobne, magiczne "ukłucie", ale to było wszystko.

Czas mijał powoli, gdy Xariel penetrował kolejne uliczki i zaułki tego miasta. Trochę się zmęczył tym snuciem się po Morinhtarze, nawet nie wiedział jak długo to robił. Ciężko było ocenić tutaj upływ czasu. Można jednak już było zauważyć, że ludzi i nie tylko, nieco przybyło na ulicach. Niektórzy zmierzali do karczmy, inni do swoich domostw. Przechodząc obok nich dało się słyszeć ich rozmowy dotyczące dnia dzisiejszego. Podobno złapano złodzieja, o którym wcześniej usłyszał kotołak. Powoli bo powoli, ale ulice zaczynały pustoszeć, pojawiało się też coraz więcej podejrzanych typów. Xariel ciągle czuł, że jest obserwowany, było to strasznie irytujące. Wiedział, że jest śledzony, ale tak na dobrą sprawę nie mógł nic z tym zrobić. Nadszedł w końcu czas by zastanowić się co czynić dalej. Zostać i próbować dowiedzieć się czegoś tutaj, czy też wrócić do karczmy, odpocząć i tam spróbować zdobyć jakieś informacje.

*Bez konkretów, ale czas został trochę przewinięty. Jest teraz mniej więcej zachód słońca na powierzchni.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3792
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

06 lip 2014, 22:00

MG

Gdy najada narzucała na siebie zdobyczną szatę, jej mentor krążył wokół niej niczym pies, który zwęszył nieznajomą woń. Kroki swe stawiał dość nerwowo, trzymał dłoń na rękojeści miecza i czujnie rozglądał się wokół. Zważywszy na to, co ich spotkało, była to całkiem naturalna postawa. Nigdy nie wiadomo, skąd mogły wypaść kolejne poruszane nieznaną siłą, puste w środku szaty.

Trzeba było przyznać, że Elten wyglądała w szacie maga nad wyraz uroczo. Odzienie było przepastne, zbyt szerokie, miało za długie rękawy i generalnie zdradzało, że zostało uszyte dla kogoś innego. To pozwoliło jednak białowłosej ukryć pod nią cały swój ekwipunek oraz kobiece kształty, w niespokojnym, piątym wieku Ery Feniksa prawie zawsze wychodziło na plus. Mauno spojrzał na nią krytycznie, ale nie wyrzekł ani słowa – w końcu to był jego pomysł.

- Przecież wiesz, że ją przypominasz - żachnął się weteran, nie komentując szerzej spowodowanych zapewne zmęczeniem i nerwówką słów swej towarzyszki. - A w tym miejscu faktycznie jest tylko jedna osoba, która mogła to wiedzieć i jest to właśnie Drejmian. Skąd miałem wiedzieć, że wysłał tutaj samą szatę? – zapytał retorycznie, choć dość gniewnie. Zaraz jednak zreflektował się. - Nie powinni byśmy tutaj przychodzić, co ja sobie myślałem… - pożalił się, zupełnie jak nie on. Od chwili wkroczenia do Rebelii Mauno był kłębkiem nerwów, a takie sytuacje jeszcze bardziej wzmagały jego poddenerwowanie. Za dużo bodźców, ot co. Prawdopodobnie nie zdążył się na to wszystko przygotować.

- Ten chory człowiek się z nami bawi – podsumował wreszcie działania Drejmiana. - Jeżeli nie będzie tego chciał, to pewnie go nie znajdziemy. Nabrałem ochoty na kilka głębszych. Pójdziemy sprawdzić, czy przy karczmie już spokój? – zapytał, pozostawiając kobiecie decyzję.

Awatar użytkownika
Elten
Posty: 505
Rejestracja: 05 mar 2011, 17:45
Lokalizacja postaci: Gabinet
GG: 6761131
Karta Postaci: viewtopic.php?t=228

07 lip 2014, 09:08

Podczas nakładania odzienia, Elten nie zwracała specjalnej uwagi na to, co robi weteran. Skupiała się tylko i wyłącznie na tym, co akurat czyniła. Trochę jej było szkoda chować włosy pod szatą, zawsze uważała je za swój atut, ale w obecnych okolicznościach zgodziła się z Maunem, iż tak będzie bezpieczniej dla nich obojga. Musiała też nieco niżej umieścić lutnię na plecach, bo podnosiła ciemny materiał, tworząc swego rodzaju garba. Garbata najada – tego jeszcze nie było.

W tej chwili naszła ją myśl, że istnieje ryzyko, iż ubranie, które właśnie założyła zawierało w sobie jakąś magię. Mogło być zaklęte przez samego Drejmiana, albo zawierać resztki magii po wcześniej spotkanej abominacji. Czuła, że myśl ta nie będzie jej dawać spokoju przez najbliższe kilka godzin. Pomyślała, że podzieli się z Maunem tą myślą później, chciała, żeby się teraz raczej uspokoił.

Zwróciła dopiero uwagę na krytyczne spojrzenie towarzysza. Odpowiedziała mu wzrokiem zdecydowanie niezadowolonej niewiasty, pragnącej wyrwać komuś nogi z rzyci, jednak powstrzymała się od jakichkolwiek komentarzy, gdyż sama przed momentem nieco przesadziła. To wszystko przez te nerwy. Uniosła prawą rękę pod kątem prostym do ciała. Rękaw zabawnie zwisał i w zasadzie przestała gniewać się na wojownika, ją samą ten widok bawił.

- Na litość boską, Mauno, proszę, spróbuj się uspokoić. W końcu się z tego wszystkiego pochorujesz, a ja nie mam pojęcia, jak zajmować się chorym na umyśle człowiekiem – powiedziała, formując tę wypowiedź na żart. Miała nadzieję, że nie zdenerwuje nauczyciela jeszcze bardziej. – Daj spokój, gdzie mielibyśmy niby pójść? Słyszałam kiedyś, że w tutejszej Akademii wykładają najlepsi z najlepszych. Drejmian mógł się rozwinąć od waszego ostatniego spotkania - skwitowała, starając się samodzielnie stworzyć jakieś poszlaki, mogące pomóc w ich "śledztwie".


- To jest… Bardzo dobry pomysł. Ja z tego wszystkiego zgłodniałam, zjadłabym pieczywo z białym serem. A co do kilku głębszych, to w zasadzie też chętnie wypiję – kiwnęła głową. – Może zagram tam coś na lutni, to odkujemy się choć trochę za ten nieszczęsny glejt. Przecież lepiej mieć kilka miedziaków, niż ich nie mieć, nie?

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 4 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 4 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52206
Liczba tematów: 2973
Liczba użytkowników: 1047
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Nightmare
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.