Uliczki, drogi, zakamarki

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Kot'eleiven
Posty: 450
Rejestracja: 19 sty 2012, 21:40
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 11472512
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1476

Uliczki, drogi, zakamarki

14 kwie 2014, 00:43

Ciemne uliczki Morinhtaru, zwanego potocznie Rebelią, niejednego mogłyby przyprawić o dreszcze. Główne drogi są wyłożone kostką brukową, a wszystko oświetlane jest bladoniebieskim światłem magicznych pochodni, które w jakiś niezrozumiały sposób zastępują wszystkim mieszkańcom promienie słoneczne. Owe źródła nienaturalnego światła, w większości gasną momentalnie pod wieczór, ustępując miejsca nieprzeniknionym ciemnościom. Tylko nieliczne świecą całą noc, umożliwiając przemieszczanie się po zmroku oraz co ważniejsze, pozbywając się wrażenia absolutnego pomroku na zewnątrz.

Same drogi nie są szczególnie szerokie, mają bardzo wiele rozgałęzień i ślepych zaułków. Niektóre są tunelami, z mieszkaniami umiejscowionymi w ścianach. Boczne uliczki również składają się na swego rodzaju kompleks, który może służyć za równie dobrą alternatywę do wędrowania po mieście.


Domy są stosunkowo niewielkie, ponieważ nie odgrywają ważnej roli w aglomeracji miasta, choć z reguły są wykonane bardzo pieczołowicie, często w bardzo charakterystyczny i rzucający się w oczy sposób.


MG

Początkowe nadzieje kotołaka szybko zderzyły się z brutalną rzeczywistością, przez co w mig doszedł do wniosku, że jednak będzie musiał się trochę pofatygować. Zainteresował się rozmową dwójki mroczniaków, choć ruszył za nimi bardziej z braku laku, niż faktycznej ciekawości. W końcu równie dobrze, rozmowa mogła dotyczyć jakiejś nic nie wartego spotkania, a on tylko wpychał nos w nie swoje sprawy. Ale nie było to jakoś szczególnie niemoralne, a nigdy nie wiadomo, co mógł w ten sposób uzyskać. Wstał więc, zapewne przy uldze niektórych podejrzliwych osób, po czym naprędce ruszył za nieznajomymi.

Spróbował dostrzec ich sylwetki zaraz po wyjściu, jednak nie udało mu się to. Najwidoczniej spieszyli się, a w dodatku obrali jakąś niespecjalnie uczęszczaną trasę. Xariel postanowił skorzystać ze swoich typowo łowieckich umiejętności i najzwyczajniej w świecie ich wytropić. Szybko złapał ich ślad, który prowadził w uliczkę na przeciwko karczmy. Ruszył więc w tamtym kierunku, zapobiegawczo rozglądając się i obserwując otoczenie. Wszystko wyglądało jednak zupełnie zwyczajnie, a wokół panowała względna cisza.

Minął więc spokojnie zaułek, wchodząc w dość ciasną uliczkę, gdy nagle… Bam! Jakiś szarobury kot przebiegł zaraz przed nim, z głośnym sykiem zeskakując z dachu i w jednej chwili znikając gdzieś w ciemnym kącie. Futrzak o mało co nie dostał palpitacji serca, na szczęście powstrzymując się od zbyt agresywnych ruchów. Na wszelki wypadek, znów zwrócił uwagę na otoczenie, jednak ponownie nie udało mu się niczego wyłapać. Ruszył więc dalej, mijając kolejne mroczne uliczki wywołujące dreszcze. Zdawało mu się, że jest coraz bliżej, jednak nie słyszał żadnych głosów bądź kroków. Może za kolejnym zaułkiem?

Nie zdążył zareagować. Drewniana pałka przecięła powietrze z zadziwiającą prędkością, trafiając go niemal prosto w skroń. Kątem oka zauważył tylko charakterystyczne twarze, z czego jedna z wyjątkowo promiennym uśmiechem. Uśmiechem, który zapewne będzie dręczył go we śnie przez długi czas. Momentalnie osunął się na ziemię, czując jak oczy zapadając mu mgłą, a czaszka wybucha bólem. Dalej, była już tylko ciemność. Błądził w niej, próbując odzyskać świadomość. Słyszał kroki oraz głosy, bardzo zresztą dobrze mu znane. Znów jednak stracił przytomność, budząc się już w kompletnym bezruchu.

>>>Xariel przeniesiony do lokacji, którą wkrótce przygotuję.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

23 lis 2014, 11:59

MG

Wszystko szło gładko, do momentu, gdy kotołak stanął przed drzwiami domostwa. Z bliska wyglądało na to, że zamek nie jest zbyt solidny i pewnie można byłoby użyć siły by wejść do środka. Najpierw jednak, Xariel spróbował zwyczajnie otworzyć drzwi, naciskając klamkę. Niestety, nie poszczęściło mu się, ale odkrył, że oprócz zamka nic więcej nie broni dostępu do środka. Wyważenie drzwi mogło się wiązać z narobieniem hałasu i sprowadzeniem sobie na głowę straży miejskiej i bogowie wiedzą czego jeszcze. Czarnofutry z całą pewnością nie miał ochoty na spotkanie się z pilnującymi porządku w Morinhtarze. Mimo tego, że nie przebywał tutaj długo, wiedział, że nie mógł sobie pozwolić na danie się złapać. Wykrycie i dogonienie go pewnie stworzyłoby straży nie mało problemów, ale Xariel czuł, że miasto miało jeszcze inne sposoby na łapanie przestępców. Poza tym, w jego sytuacji wylądowanie w więzieniu było podwójnie niekorzystne i niebezpieczne.

Strata czasu w tym miejscu groziła nieprzyjemnymi konsekwencjami, więc kotołak nie mógł sobie pozwolić na zbytnie zwlekanie z podjęciem decyzji. Nim zdecydował co zrobić z drzwiami, przyjrzał się oknom budynku i jedno z nich przykuło jego większą uwagę. Bliższa inspekcja wykazałaby, że można je bez problemu otworzyć od zewnątrz, a więc była to niepowtarzalna okazja dla włamywacza. Niedbałość mieszkańca domu mogła mu dostarczyć niemałych problemów. A może była to po prostu pułapka? Xariel tego nie wiedział, chociaż sam cel jego zlecenia zdawał się być podejrzany, a otwarte okno mogło potęgować to wrażenie. Nie mniej jednak, czarnofutry musiał zdecydować co robić dalej. Miał okazję by wejść do środka, ale nie miał pojęcia w jakim pomieszczeniu się znajdzie i gdzie znajduje się właściciel. Okno znajdowało się z boku budynku, gdzie kotołak byłby wystawiony na większy widok niż w tej chwili, dlatego długie stanie przy nim stwarzało duże niebezpieczeństwo, że ktoś go zauważy, co było jednoznaczne z niewypełnieniem zlecenia, przynajmniej tej nocy.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 917
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

27 lis 2014, 16:17

Nadal nie wiedział gdzie aktualnie przebywał właściciel. Mimo tego, iż robił co mógł by pozaglądać w okna pozostawało to zagadką. Może w ogóle nie było go w domu? Nie zauważył, aby gdziekolwiek było jakieś światło, z drugiej strony mężczyzna mógł spać.

Podszedł do zauważonego okna przyglądając mu się uważnie. Był wystawiony na widok z ulicy, więc postanowił działać szybko. Możliwie jak najciszej je otworzył, rozejrzał się uważnie zarówno na zewnątrz jak i po pomieszczeniu, po czym – jeśli wszystko było w porządku – wszedł do środka. Znalezienie się wewnątrz domu było w gruncie rzeczy największym problemem w całym przedsięwzięciu. Jeśli udałoby mu się je tak łatwo rozwiązać, to zdecydowanie byłby na dobrej drodze do sukcesu.

Liczył na to, że nawet jeśli faktycznie jest to pułapka, to jego koci wzrok go uratuje. Ludzie przecież nie widzieli wiele po ciemku, a nie można było powiedzieć, że panująca teraz na ulicach Morinhtaru atmosfera była przepełniona światłem. Wręcz przeciwnie. Tym gorzej musiało więc być w samym domostwie. Przy odrobinie szczęścia nawet nie obudzi zamieszkującego ten dom mężczyzny.

Kiedy kotołak będzie już w środku, oraz nie wydarzy się nic dziwnego ruszy na poszukiwania wspomnianego posążku. Takie małe, piętnastocentymetrowe gówno mogło być praktycznie wszędzie. Chociaż tyle, że dom nie był ogromny. Nasłuchiwał uważnie, czy aby na pewno mieszkającego w tym miejscu człowieka zmógł sen. W razie czego bez problemu powinien usłyszeć kroki i je zlokalizować, a unikanie jednego starszego kolesia nie powinno być większym problemem.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

01 gru 2014, 11:14

MG

Miejsce przebywania gospodarza tego budynku stanowiło ciągle zagadkę dla kotołaka, ale nie to było największym jego problemem. Najtrudniejszą rzeczą było dostanie się do środka, później powinno pójść już w miarę łatwo. Xariel bezgłośnie otworzył okno i wszedł do domu. Zrobił to w samą porę, gdyż jego uszy pochwyciły dźwięk czyichś kroków, które swoje źródło miał na zewnątrz. Gdyby wyjrzał przez okno, zobaczyłby przechadzających się strażników, ale oznaczałoby to koniec jego nocnej przygody.

Czarnofutry pokładał ufność w swój niezawodny wzrok, zwłaszcza, że w środku panowały całkowite ciemności. Wszystko wskazywało na to, że człowiek tu mieszkający już od dawna śpi. Po chwili te przypuszczenia się potwierdziły, kotołak usłyszał chrapanie z sąsiedniego pokoju. Ciche poruszanie się było tutaj dużym atutem. Mrok nie przeszkadzał Xarielowi zupełnie, więc mógł spokojnie przejść do szukania figurki. Na szczęście dla czarnofutrego, pomieszczenie nie było zbyt duże, chociaż jego cel mógł znajdować się wszędzie. Bez zwłoki zaczął zaglądać w każdy zakamarek, żeby jak najszybciej znaleźć to, po co przyszedł. Uciekający czas był jego wrogiem, kotołakowi ciężko było jeszcze określić porę dnia i nocy w Morinhtarze.

Po krótkich poszukiwaniach, Xarielowi udało się znaleźć figurkę. Nawet oglądając ją z każdej strony nie mógł dostrzec niczego wyjątkowe w niego. Zwykła, badziewna ozdoba, przynajmniej tak przedstawiała się z perspektywy czarnofutrego. Zadanie jednak zostało wykonane i kotołak mógł wrócić do swojego pokoju w karczmie. Po strażnikach nie było ani śladu, wyjście oknem było w miarę bezpieczne. Na ulicach Morinhtaru ciągle panowały ciemności, co było okolicznością sprzyjającą.

*Xarielu, możesz dać z/t do karczmy, ale możesz również zostać i pokręcić się po domu lub iść gdziekolwiek indziej.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 917
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

05 gru 2014, 14:27

Tego się nie spodziewał. Niemal pierwszą rzeczą na którą się natknął była ta, której szukał. Zdecydowanie nieoczekiwany przebieg zdarzeń. Ale bynajmniej nie miał zamiaru narzekać z tego powodu, raczej skorzystać z tak świetnej okazji.

Nie miał też zamiaru jeszcze odpuszczać. Noc była jeszcze młoda, więc czemu nie miałby trochę pobuszować po tym miejscu? I tak się już do niego włamał. Co za różnica czy ukradnie jedną figurkę, czy dwadzieścia. Poszukał jakiegoś niewielkiego worka ze sznurkiem, małej sakwy, torby, czy czegokolwiek, w czym mógłby wygodnie wynieść przedmioty i nie ograniczać swoich ruchów. Dał sobie jeszcze jakieś pół godziny, może trochę więcej. Miał zamiar w tym czasie przeszukać możliwie jak największą część domu, raczej pomijając pomieszczenie, w którym spał mężczyzna. Zabrać wszystko, co było małe i cenne, lub zwyczajnie z jakichś powodów interesujące. Przede wszystkim pieniądze, jeśli na jakieś natrafi. Kiedy uzna, że spędził w domu już zbyt wiele czasu, albo też zdoła wszystko dokładnie przeszukać wyjdzie tą samą drogą, którą wszedł. Wcześniej oczywiście rozglądając się ostrożnie i nasłuchując, czy aby nikt akurat nie przechodzi w pobliżu. Źle by było, gdyby ktoś go teraz zauważył.

Zdając sobie sprawę, że gospodarz może się z różnych powodów obudzić w nocy cały czas wytężał słuch. Jeśli tylko coś wskazywałoby, że mężczyzna się budzi, wstaje, zaczyna chodzić po domu Xariel natychmiast ewakuowałby się przez najbliższe wyjście przy możliwie jak najmniejszym nakładzie hałasu. Przy odrobinie szczęścia jegomość zorientuje się, że go okradziono dopiero rankiem. Wtedy Xariel będzie już daleko od tego miejsca i daleko poza listą podejrzanych. Fakt, że jak na razie wszystko szło wręcz idealnie sprawiał tylko, że kotołak był jeszcze bardziej ostrożny. Im dłużej wszystko się układało, tym bardziej rosła szansa na to, że w końcu coś się spierdoli.

Dziwnie czuł się ożywiając wszelkie stereotypy o jego rasie. Zapewne przedstawiał sobą właśnie obraz jaki wyobrażali sobie ludzi Autonomii gdy myśleli o kotołakach. Jego dawny mistrz nie byłby dumny, gdyby jeszcze żył. Czarny jak noc, bezszelestnie przemieszczający się po obcym domu to na dwóch łapach, to znów na czterech (czy raczej trzech akurat w jego wypadku, ze względu na figurkę). Mówi się, że każda opowieść ma jakieś ziarnko prawdy. Zapewne nie był jedynym kotołakiem w Autonomii, który właśnie w tamtej chwili okradał kogoś z uczciwie zarobionych pieniędzy… Albo nieuczciwie zarobionych, jeden pies.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

06 gru 2014, 13:34

MG

Szybkie uwinięcie się ze znalezieniem tej przeklętej figurki stworzyło Xarielowi okazję, z której nie mógł nie skorzystać. Miał sporo czasu do wykorzystania, nic mu nie zagrażało, więc postanowił, że przeszuka nieco dokładniej dom. Skoro już znalazł się w środku niezauważony, mógł się trochę wzbogacić. Mrok panujący w pomieszczeniu zupełnie mu nie przeszkadzał, chociaż nieco utrudniał zadanie. Kotołak rozejrzał się za czymś, w czym mógłby przechować znalezione rzeczy. W końcu znalazł niewielki worek z mocnej tkaniny, leżący niedbale na podłodze. Nie nadawał się on może idealnie, ale przecież nie warto było tracić czasu na szukanie czegoś innego.

Myszkowanie po domu jakiegoś ubogiego mieszczanina, wywoływało w czarnofutrym pewne myśli. Mieszkańcy Autonomii zapewne tak sobie wyobrażali jego rasę, włamującą się do budynków w ciemnościach nocy i wynoszącą cenne rzeczy, na które pracowali. Xariel nie był wyjątkiem tutaj. Podczas, gdy gospodarz smacznie spał, nieświadomy niczego, kotołak chodziło po jego domu, szukając cennych rzeczy. Jeszcze raz usłyszał kroki przechodzących niedaleko strażników miejskich, ale nie było to coś, czym mógłby się zaniepokoić. Nikt nie wiedział, że jest w środku, a po chwili głosy rozmawiających stróżów oddaliły się, a w końcu zniknęły zupełnie.

W pomieszczeniu, w którym znajdował się Xariel, nie było zbyt wielu cennych rzeczy. Udało mu się znaleźć trzy szylingi i dwadzieścia orów zaledwie. Widać było, że osoba tu mieszkająca nie śmierdzi jakimikolwiek monetami. Czarnofutry nie dostrzegł niczego, co można było łatwo spieniężyć albo byłoby w jakiś sposób użyteczne. Musiał zadowolić się wykonanym zleceniem i niewielką sumą pieniędzy. W trakcie dalszego przeszukiwania domu, kotołak usłyszał skrzypienie desek z sąsiedniego pomieszczenia, co wskazywało na to, że gospodarz się obudził. Po chwili, słyszalne dla niego również były kroki. Xariel czmychnął bez zwłoki przez okno, gdy został zaalarmowany i udał się do swojego pokoju w karczmie.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

10 gru 2014, 19:18

MG

Czujność i przytomność umysłu uratowały Xariela, który zebrał się szybko z łóżka i bez zbędnych pytań zaczął się zbierać. Na szczęście, wszystko miał w jednym miejscu, a ponadto nie miał zbyt wielu rzeczy, więc szybko uwinął się zabraniem wszystkiego. Mruczał coś do siebie, jak to kot, ale ciemnoskóry nie zwracał najmniejszej uwagi na to. Udawał, że po prostu go nie słyszy, skupiając się na słuchaniu odgłosów dobiegających z głównego pomieszczenia karczmy. Gdy tylko kotołak skończył się pakować, co stało się szybko, mroczny elf wyszedł przez okno i ruszył biegiem. Czarnofutremu nie pozostało nic innego, jak pójść za nim.

Długouchy kluczył jak tylko mógł, chociaż od długiego czasu nie widzieli żadnych strażników. Wtopienie się w tłum nie stanowiło dla mrocznego elfa większego problemu, ale Xariel już mógł mieć z tym problemy. Na całe szczęście dla niego, nikt za bardzo nie zdążył się jeszcze zorientować w tym całym zamieszaniu. Mroczny elf nie odzywał się, prowadził gdzieś, nie wiadomo gdzie kotołaka, który miał kłopoty, a przynajmniej tak to wyglądało. W końcu dotarli do miejsca, w które został zaprowadzony kiedyś kotołak, gdy strażnik przyłapał go na tym, że nie posiada glejtu. Na końcu zaułka znajdowały się drzwi, do których podszedł ciemnoskóry, otworzył je i zaprosił czarnofutrego do środka.

- Wszystko wyjaśnię, gdy znajdziemy się na miejscu. Dyskusja tutaj nie należy do zbyt bezpiecznych. – Rzekł krótko do Xariela, patrząc wyczekująco. Kotołak ciągle miał jakiś wybór, a przynajmniej pozornie. Jeśli był poszukiwany przez straż miejską to prawdopodobnie nie uda mu się uciec szybko z miasta, poza tym zostawała kwestia poradzenia sobie na ulicach Morinhtaru, będąc ciągle poszukiwanym. Ciężko było również zapomnieć o tym dziwnym zaklęciu, które Xariel wykrył u siebie wcześniej.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 917
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

10 gru 2014, 19:33

Nie miał zamiaru się zastanawiać. Nie było nad czym. Żałosne kilka opcji, które miał przed sobą rozważył już wcześniej. Gdyby chciał zostawić elfa samemu sobie zrobiłby to jeszcze zanim dotarli w to miejsce. Zapewne wędrujący z ciemnoskórym lalusiem kotołak, który w dodatku miał w dłoni włócznię zdecydowanie zwracał na siebie uwagę na potęgę. Gdzie nie spojrzeć otaczali ich ludzie.

Nie odzywając się już ani słowem Xariel wszedł przez otwarte drzwi i ruszył dalej za elfem, czekając aż ten w końcu udzieli mu jakichś wyjaśnień. Jakby nie było należały się. Cała ta impreza, którą zgotował w karczmie nie była czymś, czego oczekuje się wstając rano z łóżka. Nie zdążył nawet nic zjeść.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

07 lut 2015, 16:51

MG

Mroczny elf wzruszył tylko ramionami i poszedł do Lisa omówić jakąś sprawę. Tymczasem kotołak udał się w kierunku "sypialni" i odpoczywał. Zapewne gdyby podejmował się takich zadań w przeszłości, wiedziałby jak się przygotować i czego będzie potrzebował. Xariel jednak pierwszy raz miał kogoś zabić i nie wiadomo było czy poradzi sobie z takim zleceniem. Co prawda celem był członek straży miejskiej, do której czarnofutry nigdy nie pałał zbytnią sympatią, ale to i tak nie zmieniało pewnych rzeczy.

Czas mijał bardzo powoli, długie oczekiwanie zawsze dodatkowo wprowadzało pewne zdenerwowanie, którego ciężko było uniknąć, jeśli nie było się doświadczonym mordercą. Kotołak przystosowany był niejako do polowań i z pewnością nie brakowało mu umiejętności, żeby dobrze wykonać postawione przed nim zadanie. Wszystko będzie jednak zależało od czegoś innego.

W końcu Fegeven przybył do Xariela i dał mu znak, że nadszedł czas. Ciemnoskóry cierpliwie poczekał, aż jego towarzysz pozbiera się i zabierze najpotrzebniejsze rzeczy, po czym ruszył w stronę wyjścia. Szybko wydostał się na zewnątrz kryjówki i ruszył do klapy, która prowadziła do miasta. Droga nie zajęła im wiele czasu i wkrótce szli ulicami miasta, starannie omijając patrole strażników miejskich. W pewnym momencie mroczny elf zatrzymał się i spojrzał na kotołaka.

- Tutaj się rodzielamy, mam nadzieję, że pamiętasz drogę. Postaram się odciągnąć trochę tych drabów od miejsca zamieszkania twojego celu. – Powiedział Fegeven i poszedł w swoją stronę. Czarnofutry wiedział jak trafić do domu strażnika z miejsca, w którym się znajdował. Właściwie to był całkiem blisko. W niedługim czasie znalazł się w pobliżu docelowego budynku, który miał jedno wejście, innych nie było widać. W drzwiach znajdował się zwyczajny zamek, taki, z którym Xariel miał już do czynienia i otwarcie go nie powinno stanowić dla niego żadnego problemu. Nadszedł czas na podjęcie decyzji. Czy kotołak zmusi się do wejścia i zabicia mężczyzny?

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 917
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

05 mar 2015, 14:06

Oblizał pysk stojąc przed drzwiami. Dziwnie się czuł będąc świadomym, że może tak po prostu wparować do czyjegoś domu. Owszem, nigdy nie należał do osób szczególnie prawych i dobrodusznych, ale jednak…

W każdym razie, nie mógł wbić się do czyjegoś domu tak po prostu, bez niczego. Kotołak rozejrzał się uważnie czy ktoś jest w okolicy, może go zauważyć, czy w pobliżu jest cokolwiek, co mu zagraża. Kiedy już obadał teren wokół podszedł do drzwi. Czy miał zamiar wejść do środka? Oczywiście, że tak. Na te pytania nie było już miejsca. Miał swoje cele, które chciał osiągnąć. Gdyby teraz nagle się wycofał zapewne musiałby jak najszybciej wynosić się z miasta. To nie wchodziło w grę. Morinhtar zaczynał mu się nawet podobać, a poza tym na zewnątrz nie było teraz dla niego zbyt bezpiecznie. Wydarzenia, które miały miejsce pod murami Wolenvain nieco zatarły się już w jego pamięci, ale nie znaczy to że zniknęły. Wolał się na razie nie pokazywać w tamtej okolicy.

Kotołak wyciągnął nóż i trzymając go w dłoni podszedł do drzwi. Przyłożył rękę do zamka i zamknął oczy. Ostrożnie, bez pośpiechu posłał w jego stronę energię magiczną aby zmusiła mechanizm do otwarcia się. Przy okazji nasłuchiwał czy ktoś nie stoi za drzwiami, co zmusiłoby go do przerwania całej operacji. Gdy zamek już szczęknie oznajmiając w ten sposób swoje otwarcie kotołak wkradnie się do środka, zamknie za sobą drzwi i spróbuje po okolicznych dźwiękach zlokalizować ile osób jest w środku i gdzie się znajdują.

Skoro ktoś miał zginąć, to zginie. W końcu czarnofutry był stokroć ważniejszy niż jakiś pazerny handlarz, który w dodatku zadawał się z przestępczym półświatkiem, zapewne udając prawego i szlachetnego człowieka. Przynajmniej w swojej własnej opinii. Po trupach do celu.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

07 mar 2015, 21:32

MG

W najbliższej okolicy nie było nikogo, kotołak miał szczęście. Wystarczyło teraz wejść do środka i zabić mężczyznę, nic wielkiego. Dla kogoś kto żył w Morinhtarze długo i uczestniczył w życiu przestępczym tego miasta, morderstwo nie stanowiło żadnego wyzwania. Dla kogoś takiego jak Fegeven. Czarnofutry jednak nie był mrocznym elfem, przebywał w tym miejscu od niedawna i nigdy nie zabił człowieka, a przynajmniej nie bezpośrednio.

Xariel bez większego problemu otworzył drzwi za pomocą magii i wkroczył do pogrążonego w ciemności domu. Nie mógł już teraz zrezygnować. Podjął decyzję i zamierzał wykonać swoje zadanie. Ciemnoskóry musiał nieźle się spisywać, gdyż kotołak do tej pory nie zobaczył i nie usłyszał żadnych znaków, które świadczyłyby o nadchodzącej straży. Bez zbędnej presji mógł przejść do działania.

Mieszkanie nie było zbyt duże. Kotołak szybko zorientował się, że w głównym pomieszczeniu nikogo nie ma. Miał do wyboru jeszcze tylko dwa pokoje. W chacie znajdował się prawdopodobnie tylko jego cel, nikt więcej. W całym domu panowała niczym niezakłócona cisza. Gdyby jednak Xariel wytężył bardzo swoje zmysły, mógłby usłyszeć jakieś dźwięki, które swoje źródło miało w pomieszczeniu po jego lewej stronie. Im bliżej tego pokoju, tym większej nabierałby pewności, że za tymi drzwiami znajduje się jego ofiara.

Sypialnia mężczyzny była niewielka. Oprócz łóżka i prostej, drewnianej komody nie było tutaj żadnych innych mebli. W środku tego pokoju, czarnofutry ujrzałby śpiącego człowieka, nie mającego pojęcia, że ktoś znajduje się w jego domu, że jego życie wisi na włosku w tym momencie. Nikt nie przyjdzie mu na pomoc, nikt nie uratuje. On jednak tego nie wiedział, śnił jedynie o dziwkach i pieniądzach.

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos
Liczba postów: 52162
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.