Piętro I: Pokój Prywatny I

Słynąca z ogromnej tolerancji gości karczma "Pod Pechowym Linoskoczkiem" została umieszczona niedaleko centrum miasta, co sprawiło, że stała się miejscem spotkań dla przedstawicieli wszystkich klas społecznych. Bogaci odnajdą tutaj trunki najwyższej jakości, biedni zaś już za parę groszy mogą kupić najgorszą z wódek.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Piętro I: Pokój Prywatny I

15 lis 2011, 23:40

Jest to niewielkich rozmiarów pomieszczenie, o zwykłych, nie ozdobionych ścianach, przywodzących na myśl salę główną, sporym oknie na przeciwko wejścia, po którego obu stronach wisiały ciężkie, granatowe zasłony, oraz z okrągłym stolikiem na lewo od wejścia, dookoła którego stały cztery krzesła. Na stole umieszczono świece.
Pokoik ten był zazwyczaj używany do ubijania wszelkich interesów, których nie dało się w spokoju omówić wśród gwaru panującego w sali głównej. Miejsce na prywatne i nie przeznaczone dla innych rozmowy.


--

Niniel szła przez miasto jakby z zamkniętymi oczami. Chociaż były otwarte, widziała przed sobą tylko ciemność, a dotarcie na miejsce po niespełna pół godzinie zawdzięczała tylko i wyłącznie faktowi, że miasto znała dobrze, a nogi same ją niosły.
Wchodząc do karczmy widziała równie wiele, co przed nią. Wyminęła zwinnie stoliki w sali głównej i dotarła do lady, przy której złapała jakąś służebną dziewkę i spytała o wolny pokój na prywatne rozmowy. Dziewczyna zaprowadziła ją przez drzwi za ladą, przez długi korytarz, którego koniec więczyły drewniane drzwi. Niniel weszła do środka i usiadła na krześle, nie rozglądając się nawet dookoła. Zresztą, nie musiała, już tu bywała. Poprosiła tylko dziewczynę o parę kartek pergaminu i pióro, oraz by ta przyprowadziła do niej Serghia, gdy ten pojawi się w karczmie. Najada dała jej krótki opis wampira i gdy ta wreszcie wyszła, uzyskując wpierw negatywną odpowiedź na pytanie, czy przynieść coś do picia, Niniel mogła na nowo cieszyć się ciszą w okół siebie.
Oparła łokcie na blacie stołu, brodą zaś wsparła na dłoniach, po czym poświęciła się wbijaniu martwego wzroku w blacie. Postronny obserwator mógłby pomyśleć, że to rodzaj jakiejś depresji, ale nie – dziewczynie daleko było od paraliżującego szoku. Nie rozpaczała w tym momencie.
Niniel obmyślała plan wznowienia jej starego klanu. Teraz, gdy ponownie przejrzała na oczy ludzką rasę, i zrozumiała ją jeszcze lepiej, będzie potrzebowała jeszcze więcej i jeszcze potężniejszych sojuszników. Oraz przede wszystkim – lepszego, politycznego prestiżu.
Czekając tak na Serghia, zaczęła zagłębiać się w szczegóły swojej nowej wizji, wszystkie zapisując sobie w pamięci, by niczego nie zapomnieć. Nie miała nic lepszego do roboty, dopóki Dziedzic nie pochowa Liliah i nie przyjdzie do Linoskoczka.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Serghio
Posty: 691
Rejestracja: 06 lut 2011, 18:35
GG: 1667479
Karta Postaci: viewtopic.php?t=24

16 lis 2011, 19:26

Serghio szedł wolenvainską drogą jak często zwykł to robić. Musiał coś przyznać. Nie licząc zmian, które wywołała wojna, to zmieniło się coś jeszcze. Kaptur i płaszcz jak zwykle nie zakryły jego tożsamości, ludzie rozpoznawali go, chociaż teraz już nie omijali szerokim łukiem. Oczywiście, wciąż schodzili z drogi. Niektórzy wręcz się zatrzymywali, przyglądali się mu i wiwatowali. Gdzieniegdzie dało się usłyszeć Humulife! Humulife! . Chociaż dziedzic nie zwracał na to jako takiej uwagi to zastanawiał się ile to potrwa. Z czasem ich euforia minie. Póki co czuł się dziwnie w takim stanie rzeczy, jak jakiś bohater, jak jego ojciec. To do niego nie pasowało. Miał dziwne przeczucie, że Niniel niedługo zmieni nastroje mieszkańców Wolenvain. Ignorując ludzi, dziedzic podwinął rękaw lewej ręki i przyjrzał się sekwencerowi odebranemu Korithowi, któremu już do niczego ten przedmiot się nie przyda, a nadwampirowi wręcz przeciwnie, nie tylko magia nicości pozwoli mu opanować jakąś wielką tajemniczą moc na temat której Amrothu nie był zbyt wylewny, ale także będzie mógł go używać do obrony, ataku i do używania energii nicości. Na razie co prawda nie wiedział jak korzystać z tego cholerstwa, ale nauczy się. Pewnie już by to umiał gdyby posiadał księgę, którą Samael zgarnął mu spod nosa. Skrzywił się na samą myśl o tym. Przykrył przedmiot z powrotem rękawem i wszedł do karczmy. Chcąc uniknąć podobnej sytuacji, która spotkała go na ulicy, poruszał się dość szybko i jako tako starał się nie zwracać na siebie uwagi. Kobieta za ladą, jak tylko go ujrzała, ukłoniła się lekko i prosiła by podążyć za nią. Serghio zrobił to maszerując na górę do jakiegoś pokoju. W sumie, pierwszy raz był w tym miejscu, w tej części karczmy. Kobieta zapukała delikatnie, a nadwampir nie czekając na odpowiedź wmaszerował do pokoju i zamknął drzwi dając jasno do zrozumienia, że nie życzy sobie by ktoś przeszkadzał. Ściągnął kaptur, który odkrył poważną minę dziedzica. Ten spojrzał na Niniel, a następnie przeleciał wzrokiem po całym pomieszczeniu. Ustronne miejsce. Usiadł na przeciwko wampirzycy i wbił w nią swoje niebieskie oczy, które swoją przenikliwością potrafiły zbić z tropu wiele stworzeń. Rozsiadł się wygodnie i położył ręce na stole. Kiedy lewa ręka wylądowała na blacie, dało się usłyszeć charakterystyczne uderzenie metalu i drewno. Jeszcze się nie przyzwyczaił do tego ustrojstwa na ręce.
Cóż planujesz Niniel?
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

16 lis 2011, 20:34

Dziewczyna musiała czekać ponad pół godziny, ale nie było to problemem, wręcz przeciwnie. Cały ten czas produktywnie wykorzystywała na opracowywanie swojego planu, który wydawał się nabierać coraz bardziej wyraziste kontury. Jej myśli były całkowicie na tym skupione i nic jej nie rozpraszało, w pewnym momencie przymknęła nawet oczy, by świece przed nią nie przeszkadzały jej w rozmyślaniu.
Gdy Serghio przyszedł, Niniel siedziała nadal w tej samej pozycji co pół godziny temu. Razem z nim pojawiła się również służka, trzymająca w rękach pergamin i pióro. Niniel wzięła od niej przedmioty i poprosiła cicho o kieliszek wina – w końcu wypadało, skoro już zajmowali jeden z niewielu prywatnych pokoi.
Gdy dziewczyna wyszła, Niniel wygładziła pergamin na stole, otworzyła kałamarz z tuszem i włożyła do niego pióro. Nie odpowiedziała Serghiowi, poświęcając się znowu swoim myślom. Dopiero gdy kelnerka przyniosła jej wino i wyszła, a wampirzyca mogła być pewna, że nikt nie będzie im już przeszkadzał, uniosła pióro do góry i napisała na górze pierwszej strony jedno słowo: Enklawa.
Podniosła głowę, by spojrzeć w niebieskie oczy Serghia. Swoje własne zmrużyła lekko. Z jej twarzy mógł wyczytać cierpienie, złość, determinację…
To chyba oczywiste – wyszeptała wampirzyca.
Zapadła dłuższe milczenie, po czym białowłosa odezwała się ponownie:
Nie zostawię tego tak, jak jest. Muszę zaprowadzić na tym świecie jakiś porządek… Ale tym razem lepiej niż poprzednio.
Znowu zamilkła, ssąc w ustach końcówkę piórka, jakby pomagało jej to w skupieniu.
Enklawa była potężna, lecz nie wystarczająco. przede wszystkim sprzed 6 laty Niniel popełniła parę błędów, których teraz popełnić nie mogła. Nie chciała tym samym pozostawać przy starej nazwie swojego ruchu, coby nie przynosiła na myśl jej potknięć w przeszłości.
Miała już koncepcję organizacji o dwóch obliczach, brakowało tylko dobrej nazwy. Krótkiej, ale chwytliwej. Uniosła głowę, by spojrzeć na milczącego Serghia.
Potrzebuję nazwy. Coś… Związanego z kultem pół boga, pól demona. Masz jakiś pomysł?
Nie spytała go nawet, czy nadwampir ma ochotę jej pomagać. Po prostu znając jego słabość do jej osoby sama wyszła z tego założenia… Nie mógł nie czuć ani trochę litości po tym, jak zobaczył jej reakcję na śmierć Liliah.
Mam już ogólny zarys… Lepszy. Bardziej cywilizowany… Z pozoru jedynie. Zarys ruchu, ktory naprawdę będzie mógł coś zmienić.
Kobieta wbiła spojrzenie swoich turkusowych oczu w Serghia. Zastanawiała się, czy ten dołączy do niej, czy pomoże jej jedynie w odbudowie Enklawy.
Awatar użytkownika
Serghio
Posty: 691
Rejestracja: 06 lut 2011, 18:35
GG: 1667479
Karta Postaci: viewtopic.php?t=24

16 lis 2011, 21:07

Serghio siedział spokojnie i obserwował swoją towarzyszkę. Samo patrzenie na nią przynosiło mu jakąś tam radość. Nie zamierzał się odzywać. Dziewczyna była ewidentnie zamyślona i nie zamierzał tego stanu przerywać. Spoczywał na drewnianym krześle wbijając w nią wzrok. Nagle do pokoju weszła pokojówka z winem. Nie poświęcił jej zbyt długiej chwili. Wyglądała na poczciwą dziewczynę, której nie przelewa się w domu i musi ciężko pracować. Życie. Nie każdemu się udaje. Z chwilowego braku roboty zdołał dokładnie zapoznać się z budową i wyglądem małego pokoiku. Ku jego smutkowi nie było w nim nic ciekawego czemu warto byłoby poświęcić choć chwilę. Bez wątpienia najciekawszą osobą była białowłosa wampirzyca siedząca przy stoliku. Nadwampir zerknął jeszcze przez okno. Oprócz jasnego nieba i strzelistych wierz Pałacu Sprawiedliwości, nic nie zobaczył. Jego uwaga znów została poświęcona dziewczynie, która wreszcie się odezwała. Jej słowa ucieszyły go wewnętrznie. Był już pewien co chce zrobić. Bardzo dobrze. Wraz ze śmiercią Saviego i Backera, tajemniczym zniknięciem Viridara, dziedzic stwierdził, że Szept nie istnieje. Z chęcią dołączy do Niniel. Z drugiej strony nieco urażało to jego dumę, że będzie pod czyimiś rządami. On, dziedzic Amrothu, półbóg, wielki mag i wojownik, będzie na usługach kobiety. Przypadkowy przechodzeń wyśmiałby każdego, kto próbowałby mu to wmówić. To była prawda, Serghio był gotowy spełnić każde życzenie Niniel, jedyne co by mogło go od tego odciągnąć to oczywiście Amrothu, który często musi go często naprowadzać na dobrą drogę.
Lepiej niż poprzednio? Zapowiadało się dużo ciekawiej niż dziedzic mógł sobie wyobrazić. Wydawało mu się, że wampirzyca pała jeszcze większą nienawiścią do ludzi niż poprzednio. Bardzo dobrze.
Jesteś pewny, że chcesz to zrobić?
Wampir uśmiechnął się sam do siebie. Wiedział, że prędzej czy później jego przodek się odezwie z dezaprobatą dla jego działań. Nie obchodziło go to. Nie w tym temacie. Tutaj był pewien tego czego chce zrobić.
Mimo, że dziewczyna odezwała się już dwa razy, on siedział i się nie odzywał, dopiero teraz w kwestii nazwy, musiał zabrać swój głos. Nazwa, nazwa… związana z kultem pół boga, pół demona. Sekta? Zakon? Zakon odpada, Sekta zresztą też. Enklawa mu się podobała, jednak z wiadomych powodów także nie pasowała. Dziedzic nie był dobry w tych tematach. Kobiety z reguły są bardziej pomysłowe i kreatywne. Może Kapituła? Gdzieś kiedyś już się spotkał z tym słowem i jakoś tak wryło mu się w pamięć.
Chwytliwe…
Aprobata ze strony Amrothu była co najmniej zadziwiająca, Serghio uśmiechnął się sam do siebie.
Kapituła.
Rzucił krótko wbijając znów swój wzrok w dziewczynę, a dokładnie w jej piękne oczy do których miał chyba największą słabość.
Szept nie istnieje, jeżeli tylko zechcesz to możesz na mnie liczyć w każdej kwestii.
Stało się, on, dziedzic Amrothu oddał swoje usługi kobiecie. Nadwampirowi zdawało się, jakby usłyszał prychnięcie swojego mentora. Nic to nie zmieni.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

16 lis 2011, 21:23

Dziewczyna czekała w milczeniu na odpowiedź Serghia, który zastanawiał się nad nazwą. Ona sama się temu poświęciła, wychodząc z założenia, że przedstawiciel tej mniej kreatywnej płci raczej nie będzie miał żadnych dobrych pomysłów.
Dlatego właśnie jego słowa tak ja ucieszyły. Nie tylko rzucił świetną nazwą, ale i bez jej pytania zapewnił ją, o swojej pomocy. Miała ochotę spytać się, czy jest gotowy wypełnić wszystkie jej rozkazy, ale ugryzła się w język. Wiedziała, ze tak było… Takie pytanie mogłoby tylko zmienić tę kolej rzeczy.
Uśmiechnęła się do niego uśmiechem krzywym i mrocznym, uśmiechem przeszłości. Jej oczy zostały zimne, zbyt mało czasu minęło od tragedii. Pasja jeszcze długo nie wygaśnie.
Świetne – odpowiedziała tylko, zapisując pod słowem "Enklawa" słowo "Kapituła. Teraz zamarła na chwilę, zastanawiając się, co pisać dalej, po czym zanurzyła pióro w kałamarzu i zaczęła pisać z prędkością godną podziwu. Przelewała wszystkie swoje myśli na papier, nie zatrzymując się już, by się nad czymś zastanowić. Wszystko było już przecież obmyślone. Nie zwracała uwagę na Serghia, dopóki nie zapisała dwóch kart pergaminu. Przesunęła kartki w jego stronę, by mógł je przeczytać, jednocześnie pobieżnie streszczając ich zawartość.
– Będziemy teoretycznie kapłanami boga Loki, o którym wspominała mi w przeszłości. W praktyce nie liczę na dużą pomoc z jego strony, więc zajmiemy się swoimi sprawami, mianowicie głoszeniem naszej teorii. "Bo ludzie nie będąc szczęśliwi, nie pozwolą też cieszyć się z życia innym."… Nasza teoria nie będzie tym razem brzmiała tak ekstremalnie. Chodzi o stworzenie hierarchii pomiędzy rasami oraz spisania praw, które każda z nich posiada.
Zamilkła. Szczegóły mógł wyczytać w zapiskach.
Jeszcze zanim skończył czytać, wyciągnęła rękę i położyła ją na dłoni Serghia, w rzeczywistości jednak ledwo ją dotykając.
– Cieszę się, że mi pomożesz… To wiele znaczy dla samotnej wojowniczki.
Zapadła cisza. Wino stało nietknięte, świece wypaliły się już do połowy.

[na kartkach jest napisane to, co w Zapisach do Kapituły :)]
Awatar użytkownika
Serghio
Posty: 691
Rejestracja: 06 lut 2011, 18:35
GG: 1667479
Karta Postaci: viewtopic.php?t=24

16 lis 2011, 21:51

Dziedzic zastanawiał się głęboko nad słowami Niniel. Szczególnie w głowie krążył mu tekst o kapłanach jakiegoś Boga. Trochę mu to nie pasowało. On miałby być kapłanem jakiegoś Boga, nie wiadomo nawet jakiego? Skrzywił się lekko na jej słowa wyrażając swoją dezaprobatę.
Możesz udawać kapłana jakiegoś pogańskiego Boga, który i tak pewnie nie istnieje.
Skoro tak, to dobrze. Serghio wziął papiery w ręce i zaczął czytać. Kiwał czasami głową. To i tak była formalność. Wszystko co dziewczyna napisała mu odpowiadało. Przez głowę już przelatywały mu myśli o krwawej rzezi przeprowadzanej na ludziach, coś pięknego. Swoją drogą, dawno się pożywiał, a wojna wyczerpała jego energię, czuł się lekko osłabiony. Spojrzał na czerwony trunek Niniel, który skojarzył mu się z krwią. Wyrwał się jednak z zadumy i dokończył czytać dokument, który miał mieć dość duży wpływ na jego przyszłość. Na koniec położył je z powrotem na stół i kiwnął głową z aprobatą.
Kapłanami… no niech będzie. Niech się spełni wola Twoja.
Rzucił poważnie wbrew pozorom i spojrzał na jej dłoń, która pozornie wylądowała na jego ręce. Jej słowa nieco go zdziwiły, w dodatku wypaliły się świece i zapadł tajemniczy mrok. Także cisza była przejmująca, jakby wszyscy goście opuścili karczmę. Dziwne rzeczy. Samotnej wojowniczki? Te słowa odbijały się od ścian jego mózgownicy dziwnie krążąc po jego głowie, do której wpadł nagle szalony pomysł. Serghio zastanawiał się czy go jej, czy zaryzykować, czy nie. Nie miał nic do stracenia, najwyżej zostanie jak jest, a zyskać może wiele.
Niniel…
Zaczął jakby niepewnie, nie wiedząc czy chce to mówić.
Ludzie nie wiedzą, że rozwiązałem Zakon, żyją w przekonaniu, że w moim zamku trenuje dziesiątki młodych adeptów gotowych umrzeć na mój rozkaz.
Do końca sam nie wiedział do czego zmierza, jednak co się stało to się nie odstanie i musi to jakoś pociągnąć.
Kilka lat temu oficjalnie ogłosiliśmy nasz sojusz. Od tamtej pory wzbudzasz w ludziach podobne uczucia co ja. Strach i szacunek. Mam dla Ciebie propozycję…
Zamilkł na chwilę, dało się usłyszeć tylko jego ciężki oddech.
Wyjdź za mnie. Będzie to oznaczało nasz sojusz permanentny, uzyskasz moje wpływy, będziesz miała wszędzie dostęp, nawet do każdego zakamarka mojego zamku. W dodatku moim zdaniem lepiej Ci się będzie władało Kapitułą, jeżeli będziesz miała męża, jak wiadomo, niektórzy nie są skorzy być pod rządami jedynie słabej i wątłej kobiety. To tylko wzmocni Twoją pozycję. Nie oczekuję od Ciebie miłości, nawet nie wierzę, że mogłabyś mnie pokochać… pomyśl o korzyściach.
Dobrze, że panował mrok, bo twarz dziedzica jeszcze nigdy nie zdradzała takiej niepewności a jednocześnie takiego podekscytowania. Dodatkowo, jego wzrok został złamany. Wypowiadając słowa, Serghio uciekł wzrokiem gdzieś w dół, na sekwencer, na krzyżyk, po chwili wracając do jej oczu, od których odbijało się małe światełko dobiegające z zewnątrz. Przypomniała mu się Nikol. Miała mu dać więcej Nicości. Ślub z Niniel za pewnie wykluczy taką ewentualność i zdenerwuje królową. Pal to licho. Patrzył na wampirzycę ze zdenerwowaniem i… nadzieją? Poczuł się trochę jak dziecko. Stracił pewność siebie, która nigdy go nie opuszczała. Mimo wszystko zdobył się na dumne podniesienie głowy.
Awatar użytkownika
Elten
Posty: 506
Rejestracja: 05 mar 2011, 17:45
Lokalizacja postaci: Gabinet
GG: 6761131
Karta Postaci: viewtopic.php?t=228

16 lis 2011, 22:07

Niepewnie podeszła do drzwi pomieszczenia w którym, jak mówił dziwny mężczyzna, miała znajdować się jej siostra. Nie wiedziała, co ma zrobić, jak się zachować. Niniel zapewne uważała ją po ucieczce za tchórza, osobę nie mającą za grosz przywiązania do Wolenvain. Bądź co bądź, Vitae nic nikomu nie obiecywała, a tym bardziej nie zgadzała się na obronę miasta za wszelką cenę. To byłoby wbrew jej zasadom.
"Uciekłam, bo stchórzyłam, taka jest prawda i nic jej nie zmieni. Mimo wszystko oblężenie minęło, Wolenvain odniosło niebywały sukces. Mam nadzieje, że Nini nie będzie tego rozpamiętywać."
Zapukała. Nastała mordercza cisza, przerywana jedynie przełykaniem śliny przez najadę.
"A co, jeżeli teraz stracę życie? Wątpię, że siostrzyczka zabije mnie tylko za tę ucieczkę, chyba, że nie jest sama. Wtedy wszystkie usilne próby przeżycia poszłyby na marne. Wyrwałam się już ze stosu, uniknęłam ślubu z arystokratką, to może wizytację u siostry też przetrwam."
Nacisnęła klamkę i powoli otworzyła drzwi. Jej oczom ukazały się ledwo widoczne twarze jej siostry i mężczyzny, z którym siedziała przy jednym stole. Niniel się zmieniła. Wyglądała na istotę, która niedawno straciła wszystko i w chwili obecnej desperacko podejmuje próby odzyskania 'dobytku'. Twarz ciemnowłosego była jej zupełnie obca. Zresztą niezbyt interesował najadę, skupiła się w tej chwili przede wszystkim na ledwo co odnalezionej siostrze.
"I ty zawsze nie w porę, co z ciebie za siostra?!"
– Nini… Przepraszam, nie chciałam przeszkodzić… – wydukała i stanęła jak wryta. Jej wyraz twarzy przedstawiał w tym momencie niepokój i wątpliwość, zupełnie, jak wtedy, gdy w Lesie Zachodnim szukała schronienia w chacie półelfki.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

16 lis 2011, 22:36

Już gdy wypowiedział jej imię, Niniel wiedziała, że zaraz nastąpi coś niespodziewanego i interesującego. Zaśmiała się w duszy z radością, dochodząc do wniosku, że Serghio właściwie dawno jej już niczym nie zaskoczył, a przecież właśnie nieobliczalność uwielbiała w innych istotach.
Gdy jednak jego słowa padł, śmiech w jej duszy zamilkł. Zaskoczył ją i to całkowicie. Spodziewała się wszystkiego, ale nie oświadczyn. Zapewne w normalnej sytuacji by je odrzuciła, jednak nadwampir nie wydawał się przemawiać zaślepiony miłością. Podawał argumenty, przekonywał ją…
Wpatrywała się w niego z lekko rozszerzonymi oczami, na szczęście bez otwartej buzi. Nie wiedziała w pierwszej chwili co odpowiedzieć, analizowała tylko słowa wampira, raz po raz powtarzając je w głowie i analizując. Jednocześnie czuła jego uczucia, zdenerwowanie, brak pewności siebie… a nawet i nadzieję. To wszystko wylewało się z niego jak ze dzbana przepełnionego wodą. tak więc jednak i uczucia nie były mu obojętne, czuła to.
Nie zdążyła mu jednak odpowiedzieć, chociaż miała już pomysł na swoje słowa, kiedy do pokoju ktoś niespodziewanie wtargnął. Najada zmrużyła oczy i obróciła się, by zganić służkę wchodzącą bez uprzedzenia i bez zawołania… Ale to nie była służka.
Vitae.
Drugi raz w przeciągu minuty Niniel wryło wręcz w ziemię. Jej mała siostrzyczka, jej jedyna rodzina, na której jeszcze jej zależało, stała właśnie w drzwiach tego oto pokoju, wyglądając na zmieszaną i niepewną. Wampirzyca widziała ją pierwszy raz od przeszło sześciu lat, a teraz pojawiła się nagle, jakby spadła z nieba, bez ostrzeżenia ani zapowiedzi.
Niniel czując, że nic już nie rozumie, na wskutek dwóch przeżytych pod rząd szoków, wstała gwałtownie na równe nogi, a krzesło przewróciło się do tyłu. Podeszła dwoma szybkimi krokami do Vitae i położyła jej ręce na ramionach, wpatrując się w jej twarz, jakby nie mogła uwierzyć, że to właśnie ona. Tylko dlaczego z dziewczyny wręcz parował strach i ta niepewność? Czego się bała? Chyba nie swojej siostry?
Niniel bez słowa przyciągnęła ją gwałtownie do siebie i przytuliła. Ściskała ją tak dłuższą chwilę, a z radości i ulgi nie mogła wypowiedzieć ani słowa. Vitae żyła i znowu była przy niej… Niniel nie była jednak taka sama, przynajmniej miała taką nadzieję.
Oderwała się od siostry i spojrzała w jej oczy, sama w swoich mając łzy szczęścia.
Gdzieś ty się podziewała łobuzico… – powiedziała słabym głosem, ale nie z pretensją, a z ulgą. Nadal nie mogła uwierzyć w tę niespodziewaną wizytę. – Szukałam cię, lecz nigdzie nie znalazłam, i szybko właściwie poniechałam poszukiwań… – wyjaśniła, jakby była to po części jej wina.
Nie czekając na odpowiedź na to retoryczne pytanie, złapała Vitae za rękę i pociągnęła ją w stronę stołu. Posadziła ją tuż koło siebie, podnosząc swoje krzesło i stawiając go koło krzesła siostry. Chciała być blisko niej.
– Po upadku Enklawy wszyscy jakby rozpłynęli się w powietrzu… A dzisiaj pojawiłaś się w momencie, w którym właśnie omawialiśmy jej reaktywację.
Niniel spojrzała na milczącego Serghia. I jego musiał zaskoczyć widok Vitae. Czy wiedział on w ogóle o jej młodszej siostrze? Zdawało się, że nie. Obyś tylko i w jej się nie zadurzył, głuptasie… pomyślała uśmiechając się do siebie, lecz nie wypowiedziała tych słów na głos.
Pytania zbyt mocno na niej ciążyły, więc mimo obecności Vitae, patrząc na Serghia czuła wręcz, że musi je zadać.
Rozumiem, że do majątku również miałabym pełen dostęp. I ciekawa jestem, gdzie w tym wszystkim haczyk…
Musiał być jakiś haczyk… Nie wierzyła, żeby Serghiowi chodziło jedynie o uczucia.
Obróciła głowę i spojrzała na swoją siostrzyczkę, kładąc rękę na jej dłoni. Nie rozumiała zapewne jej słów, lecz to się nie liczyło. Liczyło się, żeby została przy niej. Najlepiej i w Kapitule…
Awatar użytkownika
Elten
Posty: 506
Rejestracja: 05 mar 2011, 17:45
Lokalizacja postaci: Gabinet
GG: 6761131
Karta Postaci: viewtopic.php?t=228

16 lis 2011, 23:07

Kiedy siostra ją objęła, Vitae trochę się rozluźniła, jednak nie do końca. Obecność ciemnowłosego tylko pogarszała sytuację. Jego wyraz twarzy napawał kobietę lękiem, jak jeszcze nigdy twarz żadnego innego mężczyzny. Mimo wszystko nie chciała zachowywać się jak dziecko.
– Wiesz, bywałam to tu, to tam… Próby poszukiwań byłyby daremne, uciekłam przed pierwszą inwazją z Zachodu. Proszę, nie pytaj dlaczego i skąd o tym wiedziałam, to dla mnie trudna sytuacja – powiedziała, z dziwną lekkością wypowiadając każde słowo. A jeszcze przed momentem trzęsła się ze strachu. Na twarz najady wpełzł szczery uśmiech, wyrażający jednocześnie radość z ponownego spotkania z Niniel.
– A to, że po upadku Enklawy wszyscy zniknęli jest raczej zrozumiałe. Mało kto chciałby zostać wykryty, nie uważasz? Łatwiej się ukryć, zresztą sama o tym doskonale wiem. Na dodatek ktoś ciągle nasyła na mnie zabójców. Było ich już troje, z czego dwójka utonęła, a trzecia to jakaś łowczyni-idealistka, pragnąca chronić ludzkość. Nie rozumiem, miała doskonałą okazję na zabicie mnie. Chciałabym cię prosić o pomoc w odnalezieniu tego oprawcy. W każdym razie jakże mogłabym cię opuścić? Myślę, że z Wami zostanę, póki kolejna wojna nas nie rozłączy – Vitae cieszyła się z dotyku siostry. Od dawna nikt nie obdarzył jej takim ciepłem. Przykre.
Zaczęła wsłuchiwać się w słowa Niniel, skierowane do tajemniczego mężczyzny. Nie zrozumiała ani słowa. Jaki majątek? Jaki haczyk? A przede wszystkim w czym haczyk? Najada miała jeszcze wiele pytań, ale nie chciała przerywać rozmowy tej dwójki. Był czas na poznanie szczegółów.
"Czekałam 6 lat, to mogę poczekać jeszcze jeden dzień."
Awatar użytkownika
Serghio
Posty: 691
Rejestracja: 06 lut 2011, 18:35
GG: 1667479
Karta Postaci: viewtopic.php?t=24

16 lis 2011, 23:29

Całą nerwową sytuacje przerwało otworzenie przez drzwi. Serghio już miał wyładować swój gniew na biednej służącej, kiedy okazało się, że to nie ona. Właściwie, nie miał pojęcia kim jest ta niezwykła kobieta o nieprzeciętnej urodzie. Po chwili jednak wszystko się wyjaśniło. Chociaż nie do końca. Siostra? To Niniel ma siostrę? O czym on jeszcze nie wie? Właściwie urodą dorównywały sobie nawzajem. Nadwampir wykorzystując rozproszenie uwagi obu kobiet mógł spokojnie obserwować przybyłą. Ciekawość nie dawała mu spokoju. Poczekał aż kobiety odprawią sobie przywitanie, aż wymienią kilka zdań. Jak to kobiety. Właściwie cała sytuacja była dość wzruszająca. Dwie siostry spotykają się po latach. Z resztą, w sumie nie wiedział po jakim czasie. Bądź co bądź pewnie miały dużo sobie do powiedzenia. Jednak tutaj w tym niepozornym pokoiku ważyły się losy mieszkańców Wolenvain i nie było miejsca na ploteczki między siostrami. Kiedy usiadły, dziedzic wyrwał się z zadumy i spojrzał na twarz Vitae. Niezwykłe, doprawdy, niezwykłe.
Proszę, proszę, tego się nie spodziewałeś kochasiu.
Słowa Amrothu nieco go zirytowały, dlatego zignorował je całkowicie. Uśmiechnął się przyjaźnie do nowo-przybyłej.
Jestem Serghio Amrothu, bardzo miło mi poznać siostrę Niniel.
Powiedział w jej stronę i wstając podał jej dłoń. Po chwili jednak usiadł z powrotem. Czas wrócić do meritum. Położył łokcie na blacie i oparł podbródek o złożone dłonie. Przenosił wzrok to na jedną z sióstr to na drugą. W końcu jego wzrok utkwił w Niniel. Postanowił nie owijać w bawełnę i powiedzieć o co chodzi.
Masz rację, jest jeden mały haczyk, który jednak ma dla mnie największą wartość.
Zrobił krótką przerwę i zmrużył lekko oczy wbijając wzrok w oczy Blaine.
Powoli muszę zacząć szkolenie nowego dziedzica Amrothu…
Powiedział z niebywałym spokojem nie spuszczając wzroku z wampirzycy. Nie było co ukrywać, do tego jeszcze daleko, ale musiał przygotować na to swoją być może przyszłą żonę. Właściwie to tylko ona zdawała być się godna nosić dziedzica. Serghio już od pewnego czasu stwierdził, że osiąga już powoli wiek, w którym czas szkolić swojego następce i syna, który przejmie moc i potęgę po ojcu jak i po matce, dlatego Niniel wydawała mu się być idealna.

Wróć do „Pod Pechowym Linoskoczkiem”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 18 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 17 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52248
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.