Piętro I: Pokój Prywatny I

Słynąca z ogromnej tolerancji gości karczma "Pod Pechowym Linoskoczkiem" została umieszczona niedaleko centrum miasta, co sprawiło, że stała się miejscem spotkań dla przedstawicieli wszystkich klas społecznych. Bogaci odnajdą tutaj trunki najwyższej jakości, biedni zaś już za parę groszy mogą kupić najgorszą z wódek.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Piętro I: Pokój Prywatny I

15 lis 2011, 23:40

Jest to niewielkich rozmiarów pomieszczenie, o zwykłych, nie ozdobionych ścianach, przywodzących na myśl salę główną, sporym oknie na przeciwko wejścia, po którego obu stronach wisiały ciężkie, granatowe zasłony, oraz z okrągłym stolikiem na lewo od wejścia, dookoła którego stały cztery krzesła. Na stole umieszczono świece.
Pokoik ten był zazwyczaj używany do ubijania wszelkich interesów, których nie dało się w spokoju omówić wśród gwaru panującego w sali głównej. Miejsce na prywatne i nie przeznaczone dla innych rozmowy.


--

Niniel szła przez miasto jakby z zamkniętymi oczami. Chociaż były otwarte, widziała przed sobą tylko ciemność, a dotarcie na miejsce po niespełna pół godzinie zawdzięczała tylko i wyłącznie faktowi, że miasto znała dobrze, a nogi same ją niosły.
Wchodząc do karczmy widziała równie wiele, co przed nią. Wyminęła zwinnie stoliki w sali głównej i dotarła do lady, przy której złapała jakąś służebną dziewkę i spytała o wolny pokój na prywatne rozmowy. Dziewczyna zaprowadziła ją przez drzwi za ladą, przez długi korytarz, którego koniec więczyły drewniane drzwi. Niniel weszła do środka i usiadła na krześle, nie rozglądając się nawet dookoła. Zresztą, nie musiała, już tu bywała. Poprosiła tylko dziewczynę o parę kartek pergaminu i pióro, oraz by ta przyprowadziła do niej Serghia, gdy ten pojawi się w karczmie. Najada dała jej krótki opis wampira i gdy ta wreszcie wyszła, uzyskując wpierw negatywną odpowiedź na pytanie, czy przynieść coś do picia, Niniel mogła na nowo cieszyć się ciszą w okół siebie.
Oparła łokcie na blacie stołu, brodą zaś wsparła na dłoniach, po czym poświęciła się wbijaniu martwego wzroku w blacie. Postronny obserwator mógłby pomyśleć, że to rodzaj jakiejś depresji, ale nie – dziewczynie daleko było od paraliżującego szoku. Nie rozpaczała w tym momencie.
Niniel obmyślała plan wznowienia jej starego klanu. Teraz, gdy ponownie przejrzała na oczy ludzką rasę, i zrozumiała ją jeszcze lepiej, będzie potrzebowała jeszcze więcej i jeszcze potężniejszych sojuszników. Oraz przede wszystkim – lepszego, politycznego prestiżu.
Czekając tak na Serghia, zaczęła zagłębiać się w szczegóły swojej nowej wizji, wszystkie zapisując sobie w pamięci, by niczego nie zapomnieć. Nie miała nic lepszego do roboty, dopóki Dziedzic nie pochowa Liliah i nie przyjdzie do Linoskoczka.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

26 lip 2012, 21:18

MG

Aneas nie mylił się, tak jak się spodziewał to właśnie demon wyskoczył od razu z targowaniem się. Wywalił mu na blat milion argumentów, które zakapturzony słuchał tylko jednym uchem, i które były oczywiste i klarowne. Chłopak kiwał tylko raz po raz głową, a gdy demon skończył uśmiechnął się przepraszająco, czego niestety przez chustę na jego ustach znowu nie było im dane do końca widzieć. Nie zdążył nawet nic odpowiedzieć, kiedy to ludzki mężczyzna wtrącił się do rozmowy. On tymczasem miał wymagania które Anesowi już bardziej przeszkadzały niż większa zapłata, zebrani mogli dostrzec jak zakapturzony krzywi się nieco i garbi. Faktycznie zwłoka nie była mu zbytnio na rękę, chociaż nie szkodziła ona aż tak bardzo. Lepiej jednak byłoby zachować wszelkie środki ostrożności, a każdy dzień zwlekania może mieć kiepskie skutki. Nie wiedziałam nawet czy na jutro zdołałby wszystko odpowiednio przygotować.

Anaes wyjrzał nieco nerwowo za okno, po czym powrócił wzrokiem do Artemusa i zacisnął palce na swoim kieliszku nieco mocniej.

Spójrz panie, dzień przecież jeszcze biały, czas na odpoczynek miałbyś jeszcze… – Zamilkł na chwilę, zastanawiając się jak ubrać prawdę w słowa, by przekonać go do zmiany decyzji. – Wydaje mi się, że po zmroku będziecie przyciągali na mieście większą uwagę taszcząc to wielkie lustro, ale jak wolisz. Oby to nie była tylko późna noc… I… oby było to dzisiaj. Zwłoka nie jest mi na rękę, powiem prosto z mostu. – To mówiąc chłopak rozłożył ramiona po czym wzruszył nimi, jakby nie miał żadnego wpływu na ten fakt. I naprawdę nie miał. – Wspomnianego szlachcica nie powinno być dzisiaj w jego rezydencji, postarałem się o to… W jego obecności zadanie może się mocno pokomplikować.

Zamknął się, wypatrując reakcji Artemusa. Jego głos nie drżał, chociaż miał w sobie przepraszającą nutkę, ten kto uwierzył w prawdę jego słów miał całkowitą rację. Aneasa nie skłamał tutaj w żadnym punkcie.

Do tego, – ciągnął dalej – potrzebne płótno mam naturalnie przy sobie. – Jak na dowód tych słów wyciągnął zza pasa na swoich plecach grube, dobrej jakości płótno. Było sporej wielkości. Zakapturzony wyszczerzył się w jego kieurnku, jakby miał jakieś wspomnienia z nim związane. – Jak się chce, można i worek z tego zrobić. Oczywiście nie mam ochoty, by lustro było niesione bez żadnego okrycia. A i jego wielkość jest całkiem spora, jest nieporęczne, że tak powiem, dlatego też całą waszą trójkę musiałem wynająć - dodał, ponieważ myślał już wcześniej, że ten fakt może ich zastanawiać. I w tym punkcie nie kłamał.


Gdy położył już wspomniane płótno na stole, zwrócił się z powrotem do demona:


Jestem skłonny zapłacić wam podwójną stawkę o ile zachowacie całkowitą dyskrecję, będziecie ostrożni i… Wyruszycie jeszcze dzisiaj. - W tym momencie rzucił krótkie, pełne obawy spojrzenie w stronę Artemusa. – Na to niestety muszę nalegać - zakończył, jakby w tym punkcie nie mogli się z nim kłócić. Gdyby się kłócili zapewne by odpuścił… Dlatego wolałby takiej sytuacji uniknąć. Ostrożność, ostrożność przede wszystkim.


Słysząc głos słodziutkiej kobiety, bawiącej się swoim srebrzystym warkoczem (co Aneas uznawał za w pewien sposób pociągające), zakapturzony zwrócił się w jej kierunku i posłał jej piękny uśmiech. Nie wiedział czemu, ale jej słowa zdołały go rozśmieszyć. Był on przecież na wyższej półce urodzony, a oni byli zwykłymi podróżnikami, poszukiwaczami przygód lub coś w tym stylu. To on ich krętactwa powinien się obawiać, a nie na odwrót. To oni też w przeciwieństwie do niego byli wysportowani i uzbrojeni.


Nie ma powód do obaw, droga pani – odparł uspokajającym tonem, a Jeyne pomiędzy jego ubraniem dostrzec mogła zmarszczki stworzone jego uśmiechem. – Chyba sama pani rozumie, że ja bardziej ryzykuję zatrudniając przypadkowych, nieznanych mi ludzi do mojego zadania… Nie dość, że pani kolega zagroził mi już zdradzeniem mojej "tajemnicy", to jeszcze ja płacę wam zaliczkę, a nie na odwrót. Moglibyście ją po prostu zabrać i zniknąć, prawda? - Chłopak zamilkł, uśmiechając się jeszcze chwilę, po czym odchrząknął krótko i obrzucił wzrokiem pozostałych. – No, ale mam szczerą nadzieję, że pragniecie zdobyć jeszcze drugą połowę zapłaty, więc ufam wam. A teraz przejdźmy właśnie do rzeczy.


To mówiąc wyjął zza pasa sakiewkę i wysypał z niej równe sześć suwerenów. Zastanawiał się, czy jego towarzysze widzieli już kiedyś taką sumę na własne oczy… Niemal pustą już sakiewkę schował z powrotem za pasem, monety przesuwając po stole na sam jego środek. Uniósł wzrok by przyjrzeć się dokładnie każdemu z zebranych, a po dłuższej odczekanej chwili rzekł z niemal dosłyszalną radością w głosie:


To umowa?

Awatar użytkownika
Keith
Posty: 75
Rejestracja: 04 kwie 2012, 13:37
GG: 22266238
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26471#26471

27 lip 2012, 00:27

Półdemon powstrzymał przewrócenie oczami słysząc jak Artemus wyskoczył z propozycją worków i noclegów. Wszak wiadomo że najpierw powinien się zleceniodawca zgodzić na duży warunek – podwojenie zapłaty, by potem takie drobniejsze wydały mu się niewielkimi już ustępstwami. Tak to jest jak się nie ma czasu omówić strategii z resztą. Ale na szczęście zgrzyt nie był duży i Aneas przystał na warunki finansowe. Spoglądając na towarzyszy wyłapał lekki uśmieszek Jeyne i puścił do niej oko. Po chwili znów spojrzał na ich pracodawcę i z lekkim uśmiechem odezwał się nieco przyjaźniejszym niż poprzednio tonem.
Niemożliwe. Wynoszenie czyichś mebli pod obecność właściciela może być kłopotliwe? – zaśmiał się lekko, po czym westchnął i znów spoważniał – Człowieku, dajże spokój. Ta sprawa śmierdzi. I używam tu solidnego niedopowiedzenia. Cuchnie w niej wszystko, od ciebie, przez pośpiech na dziwacznych wymaganiach skończywszy. Skoro więc używasz takiego ciekawego słowa jak "zaufanie" to może w ramach budowania zaufania powiesz nam o co tak naprawdę do cholery chodzi? Bo jeżeli dalej będziesz mówił, że to prosta, łatwa i legalna robótka, to zaraz zażądam ośmiu suwerenów.
Westchnął ciężko i oparł się na krześle, patrząc na Aneasa spojrzeniem człowieka zmęczonego gierkami i głupią zabawą.
Chcesz dyskrecji? Możesz mieć dyskrecję. Chcesz mieć to załatwione? Możesz. Szybko? Jasne. Ale nie oczekuj że rzucimy się na oślep w tak podejrzaną sprawę jeżeli wiemy że haczyk tam jest, a nie wiemy gdzie i czemu. Nie jesteśmy idiotami i chyba nie chciałeś zatrudnić idiotów. Ja ci nie ufam, bo nie dałeś mi żadnego powody bym ci zaufał. Poza szafowaniem kasą nie zrobiłeś nic co było by godne zaufania. Wręcz przeciwnie. Sprzedajesz nam gówno w papierku i jeszcze twierdzisz że to czekolada. Więc jeżeli sprawa jest lewa, to chociaż tego do cholery nie ukrywaj. Albo wyjaśniasz, albo mówisz ''płacę, więc nie interesować się''.
Odetchnął. Wiedział, że zagrał wysoko. Anead mógł się wycofać i Keith by go nie winił. Ale półdemon za długo żył na ulicach by dać się ukatrupić z powodu jakichś gierek szlachty czy innych głupot. W ostateczności poprosi o pieniądze za milczenie i się pożegnają. Coś w tej sprawie sprawiało że ostrzegawcze dzwonki w głowie Keitha obudziły się do życia, a on zwykł ich słuchać. Dzięki temu jeszcze żył.
Awatar użytkownika
Jeyne
Posty: 24
Rejestracja: 26 cze 2012, 11:54
GG: 6605315
Karta Postaci: viewtopic.php?p=30731#30731

30 lip 2012, 23:26

Nie wiedziała czemu, ale rzekomego rozśmieszenia nieznajomego pracodawcy nie uznała za nagły przypływ dobrego humoru, lecz za fircykowate sztuczki mimiczne mające na celu uśpienie czujności tępawych trzpiotek. Może i taka ofensywa z jego strony miałaby sens, gdyby tylko była przygłupią idiotką. Ale nie była.
Brzęczenie suwerenami także nie zrobiło na niej większego wrażenia. Wbrew jego przypuszczeniom na własne oczy widziała znacznie większe sumy, nie mówiąc tu nawet o pieniądzach, które miała możliwość trzymać w swoich osobistych, śliczniutkich rękach. Widząc zachowanie Keitha, rzuciła mu zadziorne spojrzenie – tak na zachętę. Spoglądając w sufit westchnęła cicho; dochodziło tu do naprawdę ciekawych dyskusji wywołanych jeszcze ciekawszymi niedopowiedzeniami. Oparła ręce na talii i nieznacznie wygięła łopatki do tyłu, po czym wyprostowała się i spojrzała na tego jakże godnego poważania młodzieńca. Wyglądał na takiego, co naprawdę mało wie o życiu i dawał temu wyraz całym swoim postępowaniem.
Rogaty za to pozytywnie ją zaskakiwał. Być może jego "drugi mózg" przejmował nad nim sterowanie znacznie częściej niż powinien, a jednak w stosownej sytuacji potrafił się wykazać zdrowym, logicznym myśleniem. A poza tym owo myślenie wyrażał przez naprawdę niezłą gadkę. W sumie ryzyko od zawsze było jej drugim imieniem, wobec czego…
-Drogi Panie…– zaczęła odpowiadając na jego jakże ujmującą, dżentelmeńską kulturę i oferując młodzieńcu wyłączność na bycie taksowanym jej natarczywym spojrzeniem.
-Dobrze Pan wie, że Diabeł ma rację, a ja tak samo jak pozostali wolę wybrać się później niż wcześniej. Ale niech Ci będzie, wchodzę w to, na ustalonych przed chwilą warunkach. – zastrzegła. W razie czego przecież dobrze wiedział co go czeka.
-Oczywiście szybko zapomnimy o wszelkich zasadach, jeśli się z czegoś, Szanowny Panie, nie wywiążesz. Ale po cóż Pana o to podejrzewać, nieprawdaż Drogi PANIE..? – nazywanie go Panem jakoś sprawiało jej perwersyjną przyjemność i robiła to z wyjątkową konsekwencją. Przynajmniej dopóki dopóty nie uśmiechnęła się neutralnie obserwując reakcje reszty towarzyszy. A gdy tylko wyniuchała okazję, przeszła się po pokoiku w taki sposób by niezauważenie dla pozostałych móc klepnąć Rogatego w tyłek. Tak w ramach zemsty.
Awatar użytkownika
Artemus
Posty: 38
Rejestracja: 14 maja 2012, 16:03
GG: 23912838
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1977

31 lip 2012, 15:27

A niech ci kurwa będzie – rzucił, wzdychając, w odpowiedzi na przekonywania Aneasa, nieco zażenowany całą sytuacją. Ponownie nalał sobie wina i wypił je. Nie chciał upijać się przed robotą, ale musiał zregenerować choć część energii, potrzebnej do zrobienia tego, co sobie zaplanował. Jeśli nie mógł się wyspać, to musiał wypić coś pobudzającego. W manierce miał dość mocny trunek, ale chciał zostawić go na później, bo nie miał zbyt długiego czasu działania, tym bardziej że zadanie będzie dość intensywne. – Z tym że pozostali jeszcze mają z tobą coś do ustalenia. Ja się zgadzam.
Zabrał swoją dolę ze stołu, chowając monety do kieszeni.
Ja zaraz wracam, muszę nabrać trochę sił, bo wyspać się niestety nie mogę. Wy możecie tutaj bawić się w retorykę, poznawać motywy i zadawać niewygodne pytania – tutaj przesłał Keithowi spojrzenie znad zmarszczonych brwi – albo się migdalić – przeniósł spojrzenie na Jeyne – tylko ciekaw jestem, kto się zajmie wykonaniem zlecenia. O ile wcześniej go nie przepłoszycie swoimi wygórowanymi wymaganiami.
Nie czekając na ich reakcję wyszedł z pomieszczenia, schodząc schodami na parter.
Nietrudno było zauważyć i stwierdzić fakt, że Jeyne i Keith przypadli sobie do gustu. Artemusowi, jako człowiekowi spokojnemu, wręcz miejscami flegmatycznemu i nie kryjącemu się ze swoimi przekonaniami czy myślami nie podobało się ich zachowanie – błaznowanie i nonszalancka osobowość rogacza oraz tajemniczość i zmienność nastrojów dziewczyny. Uważał, że pajacowanie i flirtowanie należy uprawiać w czasie wolnym i nie odstraszać zleceniodawcy oferującego łatwy zarobek. Owszem, haczyk na pewno gdzieś był, i tak pewnie dowiedzą się o tym w najmniej spodziewanym momencie, a próby wyciągnięcia tego od szemranego typa są raczej nieodpowiednie. Zadanie wyglądało na proste, a poza tym – jest ryzyko, jest zabawa.
Krótką chwilę potem Artemus ponownie pojawił się na schodach, tym razem niosąc kubek z kupioną za szylinga, drogą i mocną kawą. Zajął swoje wcześniejsze miejsce, stawiając parujący napar na stoliku.
I co ustaliliście, moi drodzy spiskowcy i zalotnicy, hę? – rzucił zadziornie i z uśmiechem, pociągając łyka. Kawa teraz i mocny napój potem na pewno przywrócą mu wystarczająco dużo sił, by wykonać co najmniej dwie, a góra trzy przemiany. Zresztą formy, które zamierzał przyjąć wcale nie były tak bardzo obciążające – nie zamierzał przyjmować tych najgorszych, humanoidalnych i demonicznych.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

02 sie 2012, 23:37

MG:

Jeżeli Aneas sądził, że wszystko musi potoczyć się łatwo i prosto, to bardzo grubo musiał się mylić… Z rosnącym poczuciem zaskoczenia przypatrywał się Keithowi, który ze słowa na słowo skarżył się coraz bardziej zaparcie. Miał ochotę ofukać go ze złością, jednak powstrzymywał się, dopóki ten całkowicie się nie wygadał. W końcu nie miał zamiaru powiedzieć coś nieprzemyślanego… Parę dłuższych chwil minęło, zanim demon skończył wreszcie swoją przemowę, a lekko poirytowany chłopak mógł mu w końcu odpowiedzieć. Jego głos zdawał się nawet brzmieć trochę chłodno, o co zebrani zapewne wcześniej go nie podejrzewali.

Niedopowiedzenie jest, bo to ja wykładam pieniądze na stół… I to niemałe pieniądze. Za taką sumę mam prawo żądać nie tylko wykonania zadania ale i dyskrecji. Jeśli chcesz kart wyłożonych na stół… To będę musiał znaleźć innych ludzi do wykonania roboty. – Chociaż on sam nie był przekonany, że te słowa były właściwymi, to jego głos brzmiał pewnie. Wiedział też, że nie mógł inaczej odpowiedzieć. – Wiedz jedynie, panie, że nie znajdziesz często tak dobrze opłacanej łatwej pracy.

W jego głosie nie było nawet naleciałości wcześniejszego dobrego humoru, opanowała go powaga, a spostrzegawczy dostrzec mógł, iż dłonie które ułożył na blacie stołu są napięte.

Wydawać by się mogło, że moje wcześniejsze słowa już dobitnie świadczyły o tym, iż nie życzę sobie żadnych pytań i zamierzam to opłacić… Sądziłem, że to jasne. Haczyk może i jest, temu nie zaprzeczę, ale nie wyklucza się on z legalnością tej roboty, nikt komu by się nie należało też nie ucierpi a wy nie będziecie mieć żadnych problematycznych następstw z nią związaną…

Brew Aneasa powędrowała do góry, jakby dziwił się, że Keith może w ogóle kwestionować możliwość tak łatwego zarobku. Gdyby sam był w stanie zapewne wykonałby tę robotę własnymi rękoma dla swojego ojca, chociaż on byłby zapewne przyłapany na pierwszym kroku.

Znalezienie innych chętnych zapewne nie będzie problemem, a was panie opuszczę bez strachu, bowiem nie znacie mojej tożsamości ani też tożsamości rzeczonego szlachcica… Poza tym kto by wam w taką bajkę uwierzył. - W tonie jego głosu dało się słyszeć nutkę rozbawienia. Faktycznie, jego zlecenie było tak nietypowe, że aż mało wiarygodne, a on zamierzał tylko obrócić to na swoją korzyść.


Chłopak przekręcił lekko głową wpatrując się w demona, jakby czekając na jego odpowiedź i tym samym decyzję. Zanim ten zdążył się chociaż odezwać wtrąciła się kobieta, nieprzyjemnie go zaskakując i przygnębiając. Lecz mimo swojej krytyki… Zgodziła się. Aneas powstrzymał uśmiech, ciesząc się z jej decyzji. Może demon marudzi i się skarży, ale nic go to nie obchodziło, ważnym było jedynie to jebane lustro którego to miał już po dziurki w nosie. Robota była przecież naprawdę prosta i jakby diabeł nie narzekał, wyjdzie i tak na Aneasa.
Zakapturzony wciągnął z sykiem powietrze i wyrzucił z siebie ugodowym tonem:


Naturalnie pani, możecie ruszyć kiedy chcecie, chciałem tylko zapewnić wam wygodę w pracy. – To mówiąc odwrócił się do Artemusa, by i jego opinii wysłuchać, po czym uśmiechnął się tym razem, bowiem ten zgodził się bez niepotrzebnej gadaniny. Zakapturzony wrócił znów spojrzeniem do Keitha. – Tak więc dwóch już mam, i oni w ostateczności zapewne poradziliby sobie z tym lustrem… Jednak bez kręcenia nosem zatrudnię tez i niedowiarka.


Dlaczego skusił się na nutkę złośliwości? Cóż, nie podobało mu się gderanie i marudzenie, zwłaszcza iż miał im zapłacić dwa suwereny więcej niż prosił go o to ojciec. Jeśli nawet pomimo takiej zapłaty nadal temat lustra będzie drążony, Aneas prawdopodobnie straci już zupełnie chęci to współpracy z demonem. Gdyby jednak ten się zgodził… Chłopiec mógłby jeszcze dzisiaj wychylić kieliszek ze swoim kuzynem i zabawić w towarzystwie pięknych dziewcząt, co byłoby mu wyjątkowo na rękę. Dlatego też niemal wywiercał w Keithcie swoim spojrzeniem głęboką dziurę, nie mogąc się doczekać jego decyzji. Jego prawa ręka spoczęła już na kieszeni w płaszczu, gdzie ukrył zwitek żółtawego pergaminu z wymalowaną na nim, prowizoryczną mapą.

Awatar użytkownika
Keith
Posty: 75
Rejestracja: 04 kwie 2012, 13:37
GG: 22266238
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26471#26471

03 sie 2012, 11:33

Keith tym razem nie powstrzymał przewrócenia oczami gdy usłyszał co wygaduje Artemusa. Można było wymyślić słowa które bardziej zaszkodziły by ich pozycji, ale trzeba by się naprawdę nieźle postarać.
Do tego mówił coś o migdaleniu, a przecież Keith poza uśmiechami nie robił od wejścia do pomieszczenia nie zrobił nic migdalnego. Nawet Jeyne nie miała jedynie zamiar go klepnąć ukradkiem, ale nie wygląda na to żeby się spełnił w najbliższym czasie, bo półdemon nadal sobie siedział, uniemożliwiając jej to.
W osobistym katalogu Keitha Artemus znalazł się w szufladzie z nie do końca normalnymi poszukiwaczami przygód. Niskie wymagania i chęć rzucenia w misję bez pytania czy choćby próby ustalenia o co chodzi… Pewnie uważał to za przygodę. Tego rodzaju, która kończy się walką z gnollami na skalnej półce w krainie gdzieś daleko za marne pieniądze i duże koszty leczenia. Keith nie wiedział jak można czegoś takiego samemu poszukiwać.
Dlatego gdy ten wyszedł, rzucił Jeyne porozumiewawcze – miał nadzieję – spojrzenie mówiące "no i z kim musimy pracować?".
Ale szybko skupił się na słowach Aneasa. Słysząc je humor nieco mu się poprawił. Uśmiechnął się lekko i odchylił na krześle z zadowoleniem.
No widzisz? To nie było takie trudne. Żadnego "zapewniam że wszystko jest cacy". Żadnego "nie ma haczyków, to zwyczajna praca". Mówisz jak jest i wiadomo na czym stoimy. To znaczy nie wiadomo, ale jak co to możemy winić też siebie na równi z tobą. – poprawił się szybko. – "Nikt, komu by się nie należało". Ładnie powiedziane. Skoro już wykrztusiłeś, że to praca typu "płacę, wymagam, bez żadnych pytań" to jestem gotów wysłuchać reszty. A przy okazji – skoro dzień jeszcze biały, jak mówiłeś to nie ma chyba problemu z kilkoma godzinami odpoczynku i przygotowań? Dwie-trzy godziny po północy ludzie śpią mocno i można sporo rzeczy załatwić bez niepotrzebnego zamieszania.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

04 sie 2012, 16:26

MG:

O dziwo demon przyjął jego słowa spokojnie i od razu się z nimi zgodził. Zaskoczyło to Aneasa, który wpatrywał się w niego z lekkim zdziwieniem, ale szybko ogarnął swoją ekspresję. Spodziewał się raczej, iż Keith będzie się buntował i targował dopóki nie dobije swojego lub przynajmniej nie osiągnie jakiegoś konsensusu, więc jego natychmiastowa zgoda poparta dziwnymi argumentami pozytywnie go zaskoczyła.
Z postawy demona oraz jego mowy ciała wywnioskował, że nie żywi on zbytniej sympatii do ludzkiego mężczyzny. Aneas odnosił wrażenie, że rogaty jest kobieciarzem który swoich zachowaniem próbuje jedynie wywrzeć na obecnej damie dobre wrażenie, chociaż jego odczucia mogły być błędne. Nie interesowało go to zbytnio, miał tylko nadzieję, że ewentualne niesnaski w drużynie nie będą przeszkadzały im w wykonaniu zleconego zadania.

Cieszę się - odparł szybko, odpychając nieco od siebie leżącą na stole płachtę i wyjmując z kieszeni wyżej wspomniany zwitek pergaminu. – Cieszę się, że się zgadzamy – dodał nie poświęcając demonowi żadnego spojrzenia. – Macie czas na odpoczynek, ale podkreślam ponownie, że po północy będziecie ściągać na siebie uwagę. Nikt nie przemeblowuje o tej godzinie domu… Obawiam się, że moglibyście nabawić się kłopotów ze Strażą Miejską.


Aneas postanowił za nich nie decydować, niech oni podejmą decyzję. Oczywiście troszczył się o dobro swojej sprawy, lecz miał jednocześnie wrażenie, że wywieranie nacisku nie przyniesie niczego dobrego. Skoro już są tacy podejrzliwi niech mają już możliwość wybrania dogodnej dla nich godziny.
Chłopak rozłożył zwitek i wysunął go na środek stołu, by mogli się mu przyjrzeć. Osoby które spędziły w Wolenvain jakiś miesiąc czasu z pewnością rozpoznały w nim prowizoryczny plan miasta, na którym jeden z budynków był opatrzony krzyżykiem.


To Linoskoczek, tutaj jest natomiast Nora. – Powiedział zakapturzony sunąc palcem po mapie. – Dom o którym mowa jest na skrzyżowaniu tych dwóch ulic. Posiada przed wejściem mały ogrodzik, otoczony żywopłotem. Uważajcie by któryś z sąsiadów was nie przyłapał.


To tyle z wyjaśnień, ponieważ droga ta nie była ani ciężka ani skomplikowana. Aneas kiwnął głowę i pozostawił mapkę na stole, by mogli mieć możliwość wzięcia jej jeśli tego chcą.


Wszystko co musicie wiedzieć już wiecie… Gdy robota będzie wykonana spotkamy się w Sali Głównej Linoskoczka. Będę tam czekał jutro i pojutrze w samo południe. - Aneas mrugnął raz i drugi, po czym podniósł się ze stołu na którym leżała teraz materiałowa płachta, sześć suwerenów oraz plan miasta. Zastanowił się raz jeszcze czy o czymś nie zapomniał, jednak nic nie przyszło mu do głowy. Uśmiechnął się niewidocznie do zebranych, po czym kiwnął krótko i ruszył w stronę wyjścia.


Widzimy się więc w najbliższym czasie… Życzę przyjemnej pracy bez problemów i żegnam. – Chłopak ukłonił się raz jeszcze po czym zniknął za drzwiami. Drużyna mogła jeszcze przez chwilę słyszeć stukot jego butów na korytarzu, który jednak też zaraz zniknął. Było około godziny trzeciej.



[Aneas z/t]

[Tak więc możecie robić teraz co chcecie, najlepiej z zaznaczeniem ile to zajmuje, bym miała jakieś rozeznanie w czasie. Jeszcze dzisiaj stworze nowy temat z opisem willi do której się udacie, możecie się tam pojawić kiedy tylko zapragniecie… Lub nie robić tego wcale (:
BTW opis już miałam ale wszystkie materiały związane z sesję zostawiła w Pooolsceee T_T]
Awatar użytkownika
Keith
Posty: 75
Rejestracja: 04 kwie 2012, 13:37
GG: 22266238
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26471#26471

04 sie 2012, 19:43

Gdy pracodawca zniknął za drzwiami, Keith odczekał jeszcze chwilę, by upewnić się że na pewno się oddalił. W końcu odwrócił się do pozostałej dwójki z lekko szelmowskim uśmiechem.
A tak przy okazji, jestem Keith. – przedstawił się, jako że wcześniej nie miał okazji. Poczekał aż pozostała dwójka się przedstawi, spoglądając na nich gdy to robili. Nagle wydawał się być sympatyczny i uroczy, aż chciało się z takim na kufelek piwa przejść. – Miło was poznać.
Przeciągnął się i zerknął w stronę okna która to mogła być godzina. Jeszcze widno. Koło trzeciej, może czwarta.
To jakie propozycje? Jak pójdziemy od razu to nie będzie tak podejrzane, ale niemal na pewno ktoś nas zauważy. Późną nocą mniejsza szansa odkrycia, ale bardziej podejrzane. Chociaż biorąc pod uwagę że nasz szanowny pan szlachcic nie wspomniał nic o tym jak mamy dostać się do środka, możliwe że trzeba się będzie włamać.
Ta wizja najwyraźniej go nie przerażała. Najwidoczniej nie była by to pierwsza nielegalna rzecz w jego życiu. Sam uznał, że to pewnie jeden szlachciura drugiemu chciał "spłatać figla" albo zemścić się za jakąś prawdziwą bądź zmyśloną potwarz. Bogaci lubili robić takie rzeczy z nudów.
Ja bym tam proponował odpocząć kilka godzin i późną nocą się tam wybrać. Jakby co to łatwiej uciec, mniej gapiów i można się wcześniej rozejrzeć po okolicy w spokoju.
Teraz. gdy nie było potrzeby targowania się ani walki o swoje, półdemon rozluźnił się z lekkim uśmiechem zadowolenia z siebie. Roztaczał wokół siebie nastrój skłaniający by się odprężyć i pomyśleć o sobie, zamiast przejmować się troskami będącymi poza kontrolą. Spoglądał to na mężczyznę, to na kobietę (chociaż na kobietę jakoś częściej i dłużej) i czekał na ich propozycje oraz przemyślenia.
Awatar użytkownika
Artemus
Posty: 38
Rejestracja: 14 maja 2012, 16:03
GG: 23912838
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1977

04 sie 2012, 21:27

Keith, jak się okazało, nie drążył już tematu i przystał na propozycję zleceniodawcy. Talleyrand nie wiedział czy się cieszyć, czy nie – w sumie wolałby, by znerwicowany Aneas posłał rogatego w cholerę. Z zadaniem i tak mógłby poradzić sobie sam, wszak wątpił czy tamten potrafi cokolwiek innego niż gadanie.
Szef wyjął jakiś zwitek papieru, który okazał się mapą, i położył go na stoliku, wskazując jakiś punkt. Artemus wpatrywał się w nią chwilę – dawno nie był w Wolenvain, ale znał co nieco rozkład jego ulic. Wszak z lotu ptaka wszystko dobrze widać. Prowizoryczny plan i słowa zleceniodawcy pozwoliły mu odświeżyć pamięć.
Popijał kawę, myśląc nad zadaniem. Planował dostanie się do środka przez otwarte okno. Na pewno takowe zastanie, wszak w środku lata dom należy wietrzyć dość często. A jeśli byłoby inaczej, okno można otworzyć. Dowolnym sposobem. Albo wykorzystać "przyjaciół", by zrobili coś z drzwiami i w ten sposób dostać się do środka. Potem zaś odnalezienie lustra i ucieczka z nim – zapewne również oknem – byłaby kwestią czasu. Pozostawało tylko pytanie – czy dać towarzyszom zarobić, czy kazać im spierdalać. Talleyrand zawsze starał się być uprzejmym człowiekiem, zwykle nie życzył nikomu źle, jednakże obecne towarzystwo niezbyt mu się podobało. Keith był zwyczajnym, gadatliwym idiotą i pozerem o małej przydatności – znał go dosyć krótko i mógł zaskoczyć się jego ukrytymi talentami (założywszy, że posiadał jakieś), ale zdążył już wyrobić sobie o nim zdanie. Z Jeyne było inaczej – zainteresowała go i niewątpliwie kryła w sobie coś ciekawego, ale nie przejawiała większego zainteresowania jego osobą. To również go drażniło, był otwarty i cenił sobie tę cechę u rozmówców, podobnie jak szczerość. Pomyślał, że po wykonaniu zadania poszuka kogoś… łatwiejszego w nawiązywaniu kontaktów. Jednak wszystko jeszcze mogło się zmienić…
Artemus - przedstawił się, popijając kawę. Gorącego naparu nie pozostało już wiele w kubku, a jego efekt dało się już odczuć – czuł się pobudzony i miał znacznie więcej energii niż poprzednio. Prawdopodobnie sprawi sobie jeszcze jedną przed wyruszeniem. Zawsze również pozostawał napój w manierce.
Ciebie średnio – dodał z uśmiechem, równie szczerym jak wypowiedź. Przypuszczał, że rozmówca nie obrazi się o to. Nawet jeśli, jego zdaniem trudno było się przejmować.
Wypił do końca kawę i odstawił pusty kubek na stół, opierając się o niego i zastanawiając się, co odpowiedzieć na jego pytanie.
Tamten doradzał nam, żebyśmy załatwili to teraz, przed nocą. Skoro nam to zleca, więc logiczne myślenie – tutaj podkreślił ten wyraz – wskazywałoby na tym, że zależy – kolejne podkreślenie – mu na tym, byśmy wykonali to zadanie. Chyba że dla śmiechu dał nam kupę forsy jako zaliczkę i ugadał się jak głupi, próbując przekonać cię, byś ruszył dupsko. Skoro nie mogę się wyspać, lepiej zróbmy to od razu.
– Jeśli chodzi o ścisłość, z ucieczką nie będę mieć problemu - dodał. – Ja załatwiłbym to od razu, raz dwa, pół godziny i po kłopocie. Ale ty pewnie będziesz oponować…
Awatar użytkownika
Jeyne
Posty: 24
Rejestracja: 26 cze 2012, 11:54
GG: 6605315
Karta Postaci: viewtopic.php?p=30731#30731

07 sie 2012, 22:45

Boże. Albo bogowie. Albo święta golonko, albo ktokolwiek kto mógł jej pomóc, bo w nikogo konkretnego nie wierzyła. Słuchać jak tych dwoje wymienia uprzejmości, nawet jeśli polegały tylko na wymianie personaliów to było jak… No po prostu wyglądali jakby zaraz mieli wszcząć jakąś uroczą walkę kogutów, a w takim razie dobrze by było, by się zawczasu zaopatrzyła w jakiś słuszny kufel wyśmienitego chmielowego napitku, i coś dobrego do zagryzania podczas widowiska. No, ale skoro wszyscy są tacy uprzejmi i panuje tu wszechobecna kulturka, to nie było potrzeby aby się buntować i wyłamywać.
-Jeyne, zacni Panowie. – rzuciła, jakby nieco od niechcenia. Jakoś nigdy nie ekscytowała ją myśl o przedstawianiu się innym, zwłaszcza wówczas gdy miała z kimś pracować. Ale takie jest życie.
W sumie gorsze od uprzejmości mogły być tylko próby dojścia do konsensusu przy konieczności pogodzenia punktów widzenia trzech indywidualistów. Ona JESZCZE nie miała szansy odpocząć po podróży i nadal była cholernie zmęczona, "Keith" chciał iść tam w nocy, co w sumie dla niej było bardzo wygodne jeśli chodzi o regenerację sił, ale przez wzgląd na logikę nie odrzucał także propozycji faworyzowanej przez Artemusa. Mogą zająć się tym teraz-zaraz i mieć to z głowy. Mniej więcej. O ile po drodze nie będzie żadnych kłopotów i ich pracodawca okaże się uczciwy, co było wątpliwe właściwie z samej definicji. Ach do diabła, zresztą, co jej tam, załatwią to od ręki, wieczorem wróci tu aby wynająć sobie jakiś zacny pokój i być może przy użyciu resztek sił upoluje jakiegoś samca, którego brutalnie wykorzysta na tle… Relaksacyjnym. A następnie zapadnie w tygodniowy sen. Brzmiało naprawdę wspaniale. Podjąwszy męską decyzję za wszystkich zgromadzonych, postanowiła zabrać głos.
-Miejmy to za sobą. – rzuciła wzdychając cicho i ruszyła przed siebie w stronę wyjścia z korytarza.
Płynąca wodo, nadchodzę.

Wróć do „Pod Pechowym Linoskoczkiem”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1041
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Lel
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.