Słynąca z ogromnej tolerancji gości karczma "Pod Pechowym Linoskoczkiem" została umieszczona niedaleko centrum miasta, co sprawiło, że stała się miejscem spotkań dla przedstawicieli wszystkich klas społecznych. Bogaci odnajdą tutaj trunki najwyższej jakości, biedni zaś już za parę groszy mogą kupić najgorszą z wódek.
Awatar użytkownika
Ciemny
Posty: 758
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

26 lut 2011, 22:39

Złapawszy pierwszego lepszego bandytę piaskiem, przyciągnął go do siebie:
-Gdzie jest herszt?
-Ni, ni, nie wiem, p,p,panie, nie mog…
Został zmiażdżony
Wskazał na następnego:
-Zawołaj mi go tu, JUŻ!!!
-On nas zabiję, jeśli zdradzimy
-Tamten, nie powiedział, ty mi powiesz?
-Nie mogę, panie.
Poleciało w kierunku bandyty mnóstwo piaskowych igieł, dziurawiąc go jak ser szwajcarski.
-Sam się tego dowiem…
W karczmie było słychać hałasy z kanałów

Dodane po 1 godzinach 4 minutach:

Linandar znalawszy w końcu herszta, przepłacając to 10 ofiarami:
-Gdzie jest Brago?
-Nie, nie, Nie, zakazał nam mówić
-Słuchaj, dziesięciu twoich ludzi nie żyję, reszta jest porządnie poraniona, więc powiesz mi to czy NIE??
Piasek zaczął obtaczać lewą nogę bandyty
-Jedyne co o nim wiem, to to, że postanowił pójść pod ten zamek, jak mu tam, a, zakonu amrothu, a a dalej już nie wiem…
Elf postanowił dać mu nauczkę za to, że nie powiedział mu tego wcześniej
-Pożegnaj się ze swoją nogą (jakoś dziwnie to brzmi…)
Wykonał piaskową trumnę a noga została praktycznie zmiażdżona wraz z rozrzuceniem je części po pokoju (nie wiedziałem jak to określić, no, że po zmiażdżeniu noga została rozsmarowana po całym pomieszczeniu)
-Do widzenia, nie powiedziałeś mi niczego pożytecznego
Odchodząc, rzucił jeszcze jedną igłę na skulonego ze strachu bandziora, trafiając w potylicę…
z/t
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Ziemniak
Posty: 136
Rejestracja: 25 lut 2011, 17:51

28 lut 2011, 20:49

Ziemniak zwiedzał kanały w okolicy. Miał swoją bazę niedaleko, choć w sumie to zdążył się zapuścić dosyć daleko. Niezbyt go to interesowało, po raz pierwszy od długiego czasu czuł się bezpieczny i nawet pogwizdywał wesoło. Aż otworzył jakieś losowe drzwi…
W środku zastał masakrę. Wyglądało, jakby ktoś otworzył ludzką rzeźnie w środku miasta. Potem w nozdrza uderzył omdlewający zapach krwi, flaków i moczu. Następne były dźwięki. Kilku, którzy jeszcze żyli, wrzeszczało potępieńczo, wyjąc z bólu. No, może nie tak głośno, ale ogłuszone Ziemniakowi właśnie tak się wydawało. Złapał się za brzuch, przechylił i zwymiotował. Chwilę jeszcze się chwiał, po czym wszedł do środka.
Spali to. Spali to wszystko. I znajdzie tego… tą bestie. Coś łazi po kanałach. I to coś nie zabija. To po prostu rozwala. Nawet nie mógł sobie wyobrazić takiej istoty, takiego monstrum, które mogłoby zasiać taki mord. Widział w życiu niejedno, ale…
– Ty!
Krzyknął, wskazując na najmniej rannego bandytę. Znaczy, nie miał tylko nogi.
– Witaj. Jestem twoim kumplem z szajki, pamiętasz? No, spójrz na mnie. O tak. Spokojnie, już go stąd wzięliśmy.
Jego głos nagle złagodniał, uśmiechnął się swym słynnym uśmiechem.
– Gutenberg, pamiętasz? To właśnie ja. Powiedz, co to było?
Ranny spojrzał na niego, wypluł trochę krwi, wycharczał coś. Mamrotał chwilę. Ziemniak częściowo z ruchu warg, częściowo z dźwięków zrozumiał, że ktoś przybył znikąd, jak fala piasku i zaczął ich przesłuchiwać. I że szef sypnął, że ktoś postanowił iść pod zamek. Hm.
Ziemniak wstał. A to, co? Piasek. Taki pustynny. Jeszcze gorący. No nie mów, że ktoś naprawdę przybył jak fala piasku? O, tu jest jeszcze trochę. I tu, i tu, i tam… Jakby szlak. Ruszył szybko. Doprowadził go do wyjścia. Grudki zmieniały się w smugi, gubiły się, odnajdywały, rozpraszały, ale gdzieś były cały czas. Stanął na powierzchni. Czeka go niezłe śledztwo.
z/t
Awatar użytkownika
Ternadil
Posty: 168
Rejestracja: 26 lut 2011, 07:17
GG: 11616203
Karta Postaci: viewtopic.php?t=155

11 mar 2011, 17:13

Ternadil po niedługiej przechadzce miastową drogą znalazł się w karczmie. Zauważył, że karczmarza nie ma, pomyślał, że ten może zmaga się sam ze znoszeniem towarów. Zszedł na dół do kanałów… Ku wielkiemu nieszczęściu, okazało się, że karczmarza nie było w ogóle. Poszedł załatwiać jakieś interesy, pozostawiając pod opieką całą tawernę dziewce karczemnej.

***

Minotaur zszedł powoli po schodach, w kanałach było ciemno, przy ścianie umocowana była pochodnia. Wziął ją i rozpalił. To, co ujrzał osłupiło go niebywale. Ludzkie części ciał porozrzucane po całej okolicy, rozbryzgana krew na ścianach. Zdążył chwilę się porozglądać, po czym… zza zakrętu wyłoniło się kilka postaci, których nie zdołał opuścić cień. Minotaur wielce się zdziwił, bowiem mimo okalającego je cienia, rozpoznał w nich… Minotaury. Zbliżały się szybko, uzbrojone, z toporami zakończonymi charakterystycznym dla Żelaznego Rogu końcem jednego ostrza. Nie wyglądały przyjaźnie. Choć już domyślał się, po co przybyły, nie rozpoznawał wśród nich swojego ojca. W pewnej chwili zatrzymały się, nadal przebywając w cieniu. Jeden z nich przemówił: – Z rozkazu Wodza Tarnala masz niezwłocznie powrócić do Żelaznego Rogu. – Ton tej wypowiedzi był zimny, znacznie mroczniejszy od zwykłego głosu Minotaurów. Oczywistym było, że Ternadil tam nie wróci. Na pewno nie dobrowolnie. Nagle rzucił pochodnię, a ta buchnęła napastnikom w oczy. W tej samej chwili, przybierając formę lwa, z przeraźliwym rykiem pomknął w ich stronę. Walka już na początku nie była równa. Przeciwników było więcej, niźli wydawało się na początku. Ternadil nie mógł wygrać. Przebił skórzane pancerze dwóch Minotaurów, po czym mocnym uderzeniem lidera, tego samego, który się wypowiadał, padł na ziemię i mocno osłabiony powrócił do pierwotnej formy.

***

Przebudził się gdzieś w lesie. Związany i niesiony przez Minotaury, nie miały one dobrych zamiarów. Nie ocknął się jeszcze w pełni, jedynie blask księżyca prześwitującego przez liście pomógł mu w odzyskaniu świadomości. Jeszcze nie był świadom, co go czeka…
Awatar użytkownika
Flair
Posty: 12
Rejestracja: 05 kwie 2011, 19:02

09 kwie 2011, 11:56

Wszedł cicho i niepostrzeżenie do kanałów. Nie chciał by ktokolwiek go zauważył. Ostrożnie zamknąć właz, by nie wydał szczęknięcia. Przeszedł chwiejnym krokiem wgłąb kanałów. Znalazł w końcu zaciszne, spokojne i najważniejsze: suche miejsce. Usiadł po turecku. Miecz w pochwie położył na kolanach i oddał się medytacji.

Wróć do „Pod Pechowym Linoskoczkiem”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52146
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.