Karczemne podwórze

Słynąca z ogromnej tolerancji gości karczma "Pod Pechowym Linoskoczkiem" została umieszczona niedaleko centrum miasta, co sprawiło, że stała się miejscem spotkań dla przedstawicieli wszystkich klas społecznych. Bogaci odnajdą tutaj trunki najwyższej jakości, biedni zaś już za parę groszy mogą kupić najgorszą z wódek.
Erranein
Posty: 383
Rejestracja: 07 lut 2011, 18:59
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?t=43&highlight=erranein

Weranda karczmy.

02 kwie 2011, 16:54

Opis– chyba zbędny. Znajdujemy się pod karczmą. Dookoła znajdują się lekko podniszczone ławki, w pobliskich krzakach leżą menele.

Krasnolud wybiegł z karczmy. Usiadł na jednej z ławek. Starał się uporządkować myśli. To co zobaczył… śmierć wielu krasnoludów, tyle postaci przewinęło się przez te kilka chwil.
Czekał na nieznajomego.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Harkvinnar
Posty: 43
Rejestracja: 09 kwie 2014, 22:58
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=49563#49563

03 kwie 2015, 13:09

Było jeszcze dość wcześnie, więc wiedział, że się nie spóźnił. Był dość charakterystyczny: nie widział tutaj nikogo, kto tak samo nie miałby oka, nosił okrągłą tarczę, kolczugę i topór. Miał pewność, że pani Vilanna go rozpozna, więc czekał cierpliwie, nie rozglądając się nadto. Był bardzo głodny, ale starał się zachować część swoich zapasów na później, nie wiedząc, co przyniosą kolejne dni. Jeżeli okaże się, że Hedoren opuścił to miejsce, Grad czym prędzej zrobi to samo. Nie podobał mu się smród stolicy tego państwa, jego mieszkańcy i tutejszy klimat. Splunął, po czym przypomniał sobie jedno z niewielu szczęśliwych wydarzeń poprzedniego dnia: bójkę z młodzikiem, którą odbył dokładnie w tym miejscu, w jakim obecnie się znajdował. Uśmiechnął się do swoich myśli. Dobrze byłoby jeszcze raz zobaczyć tę posiniaczoną mordę. Harkvinnar cenił sobie bezpośredniość, a braku tejże jego byłemu przeciwnikowi nie można było zarzucić. Podejrzewał, że Verol był jednym z niewielu tego typu ludzi w tym miejscu.

– Myślisz, że przyjdzie? – zagaił swym ojczystym językiem do Brefa, pocierając brudne od mięsa ręce. – Wyglądała na nieco… Zwichrowaną. Mogła nasłuchać się plotek i wymyślić to wszystko – rzekł, nawiązując do rewelacji, jakimi w związku z Fraenem obdzieliła ich pani Vilanna. – Czemu w ogóle do nas podeszła?

Awatar użytkownika
Brefirrid
Posty: 29
Rejestracja: 21 lut 2014, 00:05
Karta Postaci: viewtopic.php?p=49623#49623

03 kwie 2015, 13:26

Wszedł na podwórze zaraz za Harkvinnnarem. Rozglądał się wokół, jakby liczył że dostrzeże już gdzieś Vilannę. Szybko dotarło do niego, że przecież pora była jeszcze wczesna, a szlachcianka zapewne wyleguje się w swoim łożu.

Przystanął na podwórzu czekając na przyjście kobiety. Zapewne dwójka rosłych roskvarów zaraz przed wejściem nie wyglądała szczególnie zachęcająco dla potencjalnych gości. Mogli wręcz wyglądać, jakby czekali na kogoś, kogo można obrabować.

- Nie wiem – rzucił do towarzysza w odpowiedzi na jego pytanie. - Może i przyjdzie, chociaż mam pewne wątpliwości. A plotki, plotki zawsze są jakąś pomocą.

Druid zmarszczył brwi w zamyśleniu. Faktycznie, motywy jakie popchnęły tę szlachciankę do rozmowy z nimi były ciekawe. Jednak równie nieznane jemu, co i Gradowi.

- Nie wiem – powtórzył.

Awatar użytkownika
Harkvinnar
Posty: 43
Rejestracja: 09 kwie 2014, 22:58
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=49563#49563

03 kwie 2015, 13:35

Grad zmrużył oczy. Spodziewał się tego po druidzie. Chociaż sam Hark nie należał do szczególnie rozmownych, odpowiedzi Brefirrida jeszcze barzidej zniechęcały go do odzywania się.

– To pogadane… – mruknął pod nosem w odpowiedzi na te pseudofilozoficzne wywody swego towarzysza. Nie miał może żadnego konkretnego tematu do omówienia, ale wiedział, że gdyby ten leśny dziadek miał jakieś informacje lub domysły, to na pewno by się nimi podzielił. Taka reakcja zdradzała jednak, że nie ma nic do powiedzenia, woląc biernie przyglądać się rozwojowi wydarzeń.

Czekali długo, ale wojownik nie dawał za wygraną. Pani Vilanna była kobietą. Była tez szlachcianką. Miała wszelkie powody ku temu, aby się spóźniać. Obserwowanie przechodniów, których z czasem namnożyło się na rynku całe mrowie, przestało przynosić Gradowi jakąkolwiek rozrywkę. Bawił się swoim toporem, stawiając go pionowo na dłoni i starając się utrzymać go w równowadze. Szło mu niezgorzej. Nudził się niemożebnie. Wreszcie wstał i przeszedł kilka kroków, rozprostowując nogi.

– Jakieś pomysły? – zagadał ponownie do Brefirrida, wierząc, że po czasie, jaki upłynął od ich ostatniej "rozmowy" wymyślił już kilka alternatyw. Vilanna nie nadchodziła i nic nie wskazywało na to, że dotrzyma słowa. Druid wyglądał na takiego, który zna się na wszystkim, także na ludziach. Może zasugerowałby coś, na co Hark jeszcze nie wpadł. Jemu po głowie chodziła tylko myśl o kolejnym piwie i pogadaniu z karczmarzami – to jednak oznaczało kolejne wydatki, których wolałby uniknąć.

Awatar użytkownika
Brefirrid
Posty: 29
Rejestracja: 21 lut 2014, 00:05
Karta Postaci: viewtopic.php?p=49623#49623

03 kwie 2015, 13:46

Brefirrid rozglądał się beznamiętnie wokół obserwując to przechodniów, to budynki w okolicy, to znów jakieś przemykające ulicą zwierzę. Ze spoglądania na tych pierwszych zrezygnował dość szybko, gdy zdał sobie sprawę że większość przechodzących osób pod wzrokiem trójki, należących do niego i Harkvinnara, oczu kuli się nieco i przyśpiesza kroku.

Stali tak dość długo, fakt że robili to milczeniu nie poprawiał ogólnego wrażenia jakie sprawiali. Niemniej jednak szlachcianka nie pojawiała się, a druid zaczął powoli tracić nadzieję na jej przyjście.

- Zdaje się, że postanowiła sobie po prostu z nas zakpić – mruknął do Harka. Właściwie dość dobrze wyjaśniałoby to dlaczego do nich podeszła, oraz po co zaoferowała pomoc. Może siedziała teraz gdzieś w swoich szlacheckich komnatach, grzejąc szlachecki tyłek przy kominku i świetnie się bawiąc na wspomnienie dwóch mężczyzn z północy, z których bezkarnie mogła urządzać sobie żarty. Dwójka roskvarów nie znała jej, nie znała jej podobnych, oraz nie znała tego miejsca. Zapewne nigdy więcej tej kobiety nie ujrzą na oczy, a ona sama szybko zapomni o tej krótkiej rozrywce. Zupełna wygrana, jeśli o nią chodzi.

Druid westchnął cicho i przestąpił z nogi na nogę. Czekanie zaczynało się robić bezcelowe, przez co także dość żmudne i nudzące. Nie mogli spędzić całego dnia stojąc przed Linoskoczkiem. Po pierwsze staliby się atrakcją całego miasta, a po drugie nie miało to zwyczajnie sensu. Ktoś w tym mieście musiał wiedzieć coś na temat Heodrena, jeśli faktycznie się tutaj pojawił.

- Zdaje się, że nie ma sensu abyśmy tu stali. Może powinniśmy poszukać gdzieś indziej?

Awatar użytkownika
Harkvinnar
Posty: 43
Rejestracja: 09 kwie 2014, 22:58
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=49563#49563

03 kwie 2015, 14:04

Zaklął szpetnie, kopiąc jeden z kamieni leżących na frontowym podwórcu "Linoskoczka". Choć sam wiedział, jaka jest prawda, dopiero wyrzekniecie jej przez Brefirrida wywołało w nim taką reakcję. Teraz miał już pewność. Zmarnował przedpołudnie, czekając na jakąś zabawową dziewoję, która zrobiła sobie z niego żarty. Dawno nie spotkał już nikogo, kto potraktowałby go w podobny sposób. Na Północy liczył się honor, a dawanie obietnic bez pokrycia to jedna z większych skaz, jakie można na nim uzyskać. Tutaj jednak chyba nikt się tym nie przejmował.

Grad mimowolnie pomyślał o tym, że musi teraz częściej oglądać się za siebie. Vilanna znała pewne informacje na temat celu podróży roskvarów, a oni nie wiedzieli, jak sprawa Heodrena jest tutaj przyjmowana. Być może książę miał potężnych wrogów – na tyle potężnych, że nie zawahaliby się przed usunięciem szukających go ziomków. Szlachcianka mówiła wprost, że Fraen został prawdopodobnie zabity w lochach tutejszej twierdzy, w co Grad, oczywiście, nie wierzył. Takie plotki nie rodziły się jednak znikąd i jeżeli osoba spadkobiercy tronu Północy kojarzona była z więzieniem, karami cielesnymi i jakimiś ponurymi występkami, to nie wróżyło to zbyt dobrze.

– Wchodzimy do środka – zawyrokował, udając się do wewnątrz karczmy.

z/t ja i Brefirrid

Wróć do „Pod Pechowym Linoskoczkiem”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 5 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 5 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52124
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.