Parter: Sala Główna

Słynąca z ogromnej tolerancji gości karczma "Pod Pechowym Linoskoczkiem" została umieszczona niedaleko centrum miasta, co sprawiło, że stała się miejscem spotkań dla przedstawicieli wszystkich klas społecznych. Bogaci odnajdą tutaj trunki najwyższej jakości, biedni zaś już za parę groszy mogą kupić najgorszą z wódek.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

Parter: Sala Główna

04 lut 2011, 00:00

Sala główna karczmy "Pod Pechowym Linoskoczkiem" jest chyba najczęściej odwiedzanym miejscem w całym Wolenvain. Geneza tej nietypowej nazwy jest następująca – otóż swego czasu do miasta przybył cyrk, który rozłożył się na placu obok. W pewnym momencie by uszczęśliwić publikę, wystąpić miał odważny linoskoczek, jednakże zadanie go przerosło. Ludność nie była rada z jego popisów, wręcz przeciwnie! Był za słaby, by okazać mu pozytywne emocje. Widzowie okazali więc niezadowolenie, rzucając w niego kamieniami, przez co zachwiał się i spadł, co skończyło się uszkodzonym kręgosłupem. Od tamtej chwili lokal nosi miano "Pechowego Linoskoczka" czy po prostu "Linoskoczka", jak również jest nazywany przez obywateli. To w nim spotykają się przedstawiciele przeróżnych ras, nie bojąc się, że będą przez kogoś dyskryminowani, poniżani, wytykani palcami.
Przybytek cieszy się ogromną tolerancją gości, którzy przychodzą tam, by się zabawić, napić w kręgu znajomych i przyjaciół, a nie po to, by dać komuś w mordę ze względu na kolor skóry, zbyt niski lub wysoki wzrost, czy też przez obecność ogona. Oczywiście mogą zdarzyć się wyjątki, którym to przeszkadza, jednak będą miały wtedy one przeciw sobie większość gości i nie tylko. Wszak wiadomo po cóż przed budynkiem stoi dwóch, budzących strach swą potężną sylwetką i postawą, mężczyzn. Są oni doskonale przygotowani na wkroczenie do karczmy w odpowiednim momencie i przywołanie sprawiających problemy delikwentów do porządku. Właścicielka płaci im niemało za ochronę swego dobytku oraz gości w nim przebywających, toteż nie mogą jej w takich sytuacjach zawieść.
Gdy przybysz wchodzi do sali głównej na parterze, widzi zazwyczaj prawie całkowicie zapełnione, niepouszkadzane stoliki, o których bezpieczeństwo dba karczmarz, zza swej długiej, lśniącej lady, oraz owe wykidajła sprzed budynku. Wszyscy pracownicy to osoby przodujące w swym fachu, właścicielka musi wszakże wprawnie ich dobierać, jeśli chce, by jej lokal nadal cieszył się dużą popularnością i nienaganną opinią. Wieczorami sala główna zawsze jest oświetlona za sprawą dużego paleniska, świec, kaganków oraz występujących tutaj zwłaszcza w cieplejszej porze roku kutych, żelaznych koszy z rozżarzonymi węglami, stanowiąc namiastkę przepychu – wszak mało kogo w tych czasach było stać na to, żeby oświetlić izby po zmroku.
Od stolika do stolika krążą zazwyczaj grzeszące skromną, acz niebrzydką urodą, dziewki służebne, podając gościom zamawiane przez nich jadło i trunki. Karczmarz wyciera kufle dość czystą ścierką i obserwuje cały przybytek swym wprawnym okiem, co chwila przyjmując kolejne zamówienie na kufel zimnego piwa od klientów, którzy postanowili przysiąść się przy ladzie. Tacy zawsze są najlepszym źródłem ciekawych plotek zza bądź sprzed bram miasta, których on, szanujący się szynkarz, nie może przecie nie wysłuchać, wdając się w długie dyskusję, trwające dopóty, dopóki ich źródło może jeszcze mówić.
Za kontuarem znajduje się kuchnia, gdzie, jak wiadomo, przygotowywane jest pożywienie dla głodnych, strudzonych długimi podróżami gości. Obok niej korytarz prowadzi do magazynów oraz na zaplecze, jednak klienci nie mają tam wstępu. Na wprost głównego wejścia znajduje się drugie, tylne, a na prawo od niego schody na piętro oraz sypialnie, w których to noce spędzają przejezdni, oraz schody na pierwsze piętro, gdzie aktualnie znajduje się niedawno otwarta sala biesiadna, wykorzystywana do organizowania wszelkiej maści bankietów.
Tak wygląda karczma "Pod Pechowym Linoskoczkiem", miejsce spotkań przeróżnych istot, chcących spędzić czas w nienagannej, przyjaznej atmosferze, miejsce, do którego przyjezdni nie wahają się wejść, by się napić i najeść bądź spędzić spokojnie noc, do ktorego każdy ma prawo przybyć, nie ważne, czy krasnolud, niziołek, człowiek, czy jaszczur, ważne, że istota głodna, spragniona dobrego trunku bądź towarzystwa.


Z tego miejsca możesz udać się do:
Sypialni I;
Sypialni II;
Karczemnego podwórza;
Głównego rynku;
Na piętrze:
Sali Biesiadnej;
Pokoju prywatnego I;
Pokoju prywatnego II;
Pokoju prywatnego III.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

07 paź 2013, 21:57

MG

Da’ran z nową twarzą, zdrowy, pełen sił, postanowił odnaleźć trolla, który zrobił z jego twarzy sobie worek treningowy. Nie wiadomo, jakie pobudki kierowały go w stronę tego agresywnego osobnika, ale czy była to zemsta, czy po prostu przeprosiny, Da’ran postanowił zacząć od karczmy, gdzie po raz ostatni widział swego… przyjaciela?

Gość przy barze widział wiele dziwnych rzeczy. Jedną z nich był niedawna, jeszcze świeża akcja z trollem, która rozegrała się w tym skromnym przybytku, gdzie był stałym bywalcem. Świetnie to pamiętał, bo i zarobił dzięki temu zdarzeniu. Mimo to nigdy nie miał okazji oglądać na własne oczy czegoś tak strasznie dziwnego. Mężczyzna, który do niego podszedł miał pół twarzy z jakiegoś nieznanego metalu i w dodatku twierdził, że jest gościem, który już dawno został uznany za martwego w licznych zakładach. Sam zyskał na jego śmierci kilka monet, więc nie spodobała się mu jego obecność.

Niech cię… Czemu jeszcze żyjesz, psia jego mać! Powinieneś być martwy. Zakryj natychmiast twarz. – Syknął, bojąc się, że straci tych kilka ciężko zarobionych monet. Nawet pośpieszająco szturchnął swego niechcianego towarzysza. – Nie wiem, co za siły cię sprowadziły do życia, ale… Niech to! Jak cię ktoś pozna, to skończę twój żywot raz drugi! – Stwierdził spięty szeptem, rozglądając się wokół podejrzliwie. Da’ranowi mogło się wydać, że mężczyzna ten wypił nieco za dużo i w dodatku ma co nieco źle z głową, ale był mniej więcej trzeźwy i zdrowy psychicznie. Po prostu pieniądz to pieniądz, trudno przychodził, a łatwo uchodził.

Troll? – Zastanowił się chwilę, myśląc, ile mógł wyciągnąć z tego mężczyzny za informacje. Mógł sporo zyskać, jeśli ten gość bez twarzy postanowi zachować ostrożność i ukryć twarz, jednakże gdy będzie się ociągał z byciem incognito, a jego znajomkowie go zobaczą, to straci wiele więcej…

Awatar użytkownika
Alia
Posty: 183
Rejestracja: 01 kwie 2013, 18:20
GG: 35119844
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2616

07 paź 2013, 22:27

MG
Dla Isista i Elensara

Wybacz, Isist. Zadecydowałeś za MG, czy Twoja akcja powiedzie się, a niezbyt widzi mi się coś takiego. Postaraj się unikać rzeczy temu podobnych na przyszłość. Ciebie też to dotyczy, Elensarze.

Cel wydawał się niezwykle łatwy do osiągnięcia. Mężczyzna, zajęty rozmową i alkoholem, nie zważał na sakiewkę, która wisiała u jego pasa, teraz prawie już odwiązana. Wystarczyło tylko delikatnie, z wyczuciem dokończyć robotę i wszystek, co znajdował się w pełnym, skórzanym woreczku zmieniłby właściciela.
Czy jednak aby na pewno wszystko było takie proste? Isist kątem oka widział, że klient karczmy stracił czujność ponownie, nie wykazywał też żadnego zainteresowania kimkolwiek poza swoim rozmówcą – człowiekiem szczupłym, o pociągłej twarzy i krótkich, szpakowatych włosach. Ofiara idealna, niespodziewająca się niczego – pomyślałby przeciętny złodziejaszek.
Możliwe, że faktycznie tak było, jednak nie dla Isista. Znów zgubiła go pewność siebie i swoich czynów. Przed jego oczami malował się już obraz, jak przez nikogo niezauważony, dostaje do rąk sakiewkę pełną złotych monet. Następnie kupiłby piwo, zapłacił skradzionymi pieniędzmi i wyszedł, zanim okradziony człowiek zorientowałby się, że czegoś mu brakuje.
Nie zawsze jednak wyobrażenia odpowiadają wydarzeniom realnym – tak było i tym razem. Elensar, obserwujący z bliska całe zdarzenie, widział, jak Isist stopniowo dokańcza swojego wcześniejszego dzieła. Chwycił sznurek, następnie zajął się sakiewką, ostrożnie ciągnąc ją do siebie. Wszystko wydawało się iść idealnie, ale czy na pewno?
Elensar mógł zauważyć, że towarzysz okradanego zamilkł na chwilę, kierując wzrok w miejsce, gdzie teraz znajdowała się sakiewka. Z całą pewnością widział dłoń – śledził spojrzeniem poczynania złodziejaszka, nie reagując jednak, przynajmniej na razie. Miast tego wrócił do rozmowy, przez co zaabsorbowany zadaniem rabuś miał wrażenie, że nikt o niczym nie wie. Nie mógł przecież zauważyć delikatnego machnięcia ręką, jakie wykonał szczupły mężczyzna w stronę pasa z woreczkiem.
W momencie, gdy Isist, pewien powodzenia swojej akcji, odsuwał powoli dłoń z sakiewką ku sobie, tak, by mężczyzna nie zorientował się o dokonanym czynie, spuścił wzrok, zapominając o dyskrecji. Po co się cackać? Przecież monety były już jego, prawda?
Przynajmniej tak złodziejaszek sądził. Szybko jednak jego tok myślenia zmienił się, gdy poczuł nagły uchwyt na nadgarstku. Gdy podniósł wzrok, zamierając – bowiem wyrywanie się z żelaznego uścisku nijak nie miało sensu – zobaczył przed sobą towarzysza okradzionego, który mierzył go teraz zimnym spojrzeniem szarych oczu. W drugiej ręce trzymał średniej długości sztylet, skierowany ostrzem w dół.
Coraz więcej osób zwracało uwagę na dwie postacie, stojące przy ladzie. Dziwne, jak niektórzy wyczuwają, że coś się święci. Spojrzenia kierowały się w ich stronę, przyciągane niczym zaklęciem. W tym samym czasie grubszy z mężczyzn odwrócił się, marszcząc krzaczaste brwi. Odebrał swoją własność z unieruchomionej dłoni rabusia. Ewidentnie nie wyglądał na zadowolonego, odzywając się ostrym, niskim głosem.
Myślę, że to jednak należy do mnie.
Co strachliwsza osoba wzdrygnęłaby się, czując nutę groźby w wypowiedzi. Teraz ucichła większa część głosów – klienci widocznie spragnieni byli rozrywki, jakiej mogła dostarczyć bójka.
Nie sądzisz, że powinieneś przeprosić? – nie czekając na odpowiedź na żadne z pytań, szczuplejszy z mężczyzn szarpnął ręką, mocniej zaciskając palce na nadgarstku Isista, który, nagle pociągnięty, stracił równowagę. Wylądował przez to na kolanach, tłukąc prawe boleśnie. Wydawało się jednak, że to będzie jedno z jego mniejszych zmartwień, gdyż ostrze trzymanego przez przeciwnika skierowane było na jego gardło, muskając je lekko. Jeden ruch i po złodziejaszku, który przecież chciał się tylko wzbogacić.
Mów, kim jesteś i kto cię przysłał. Teraz - dla zaakcentowania polecenia palce mocniej zacisnęły się na nadgarstku Isista. – Daję ci szansę na wytłumaczenie. Wykorzystaj ją, zanim zaczniemy rozmawiać inaczej.

Elensar obserwował całą sytuację. Coś mu mówiło, że nie powinien mieszać się, gdy złodziej polował na nowy łup – wszak człowiek o szpakowatych włosach miał to pod kontrolą. Wydarzenia potoczyły się szybko, a on nie był pewien, co się do końca dzieje.
Nie wiedział, czy powinien teraz zareagować, czy obserwować dalej przebieg wypadków. Z jednej strony interesowało go, co się stanie. Z drugiej – był na tyle blisko, że mogli uznać go za wspólnika rabusia, czego ewidentnie nie chciał. Co robić?
Awatar użytkownika
Elensar
Posty: 39
Rejestracja: 22 sie 2012, 21:16
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2146

08 paź 2013, 13:47

Elensar szybko zorientował się w nowej sytuacji. W jego głowie pojawiło się tysiąc myśli.
Pomóc mu? Patrzeć jak mu podrzynają gardło? Czy może to zignorować i opuścić karczmę? Nie mogę go tak zostawić. Ma złodziejskie ręce, więc może mi sie przydać, bo moja sakwa tez już jest prawie pusta. – myślał gorączkowo. – Pomogę mu. – zadecydował po kilkunastu sekundach.
Podszedł szybkim krokiem do mężczyzny, który trzymał kurczowo złodzieja za nadgarstek. Chwycił go mocno za rękę, którą trzymał klęczącego złodzieja i zmierzył go groźnym wzrokiem.
Puść go, jeżeli nie chcesz, żebym pomalował ściany Twoją krwią. – powiedział Elensar spokojnie i zaciskał uścisk. – Ukradł sakwę, to fakt, ale właściciel ją odzyskał. W czym problem? Wróć do swoich zajęć, a tego tutaj – wskazał na klęczącego – zostaw mnie. – kontynuował elf i patrzył mężczyźnie w oczy.
Wszystko stało się tak nagle. Ludzie w karczmie ucichli, słychać było bicie serc i szybkie oddychanie klęczącego złodzieja, który co chwile postękiwał.
No dalej, zrób coś, ale nie radze Ci tego ostrza kierować w moja stronę. – myślał Elensar i czekał na reakcje napastnika.
Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

08 paź 2013, 20:34

Da’ran stał wpatrując się w karczmarza. Czego od niego chciał? Dlaczego ten miał zakrywać twarz. Nic nie rozumiał. Dopiero gdy uświadomił sobie, że może mieć to coś wspólnego z pieniędzmi uśmiechnął się. Nie był to jednak uśmiech jakim wita się przyjaciół. Było to coś w rodzaju lekceważenia słów mówiącego.
– A co jeżeli nie zakryję? – Spojrzał teraz w oczy karczmarza. Wydawało się jakby chciał zabić swoim na pozór łagodnym spojrzeniem.
Mężczyzna stojący przy ladzie najwyżej nie chciał aby ktoś wiedział, że Da’ran wciąż żyje. Nagle Wysoki łowca wpadł na świetny pomysł.
– Dwa suwereny albo cała karczma dowie się, że tutaj jestem. – Powiedział z uśmiechem. – A jak powiesz mi coś o trollu to może spuszczę cenę.
Teraz dopiero uświadomił sobie, że cała karczma zamilkła. Rozejrzał się poszukując źródła wyciszenia się rozmów. Jak się okazało była nimi jakaś sprzeczka pomiędzy dwojgiem ludzi. Jednego nie znał, drugi zaś był mu znajomy. Nie pamiętał tylko skąd… Tak! Teraz sobie przypomniał. Spotkał owego mężczyznę już wcześniej. Tylko gdzie to było… hmmm… Jakaś karczma? Tak… Teraz dobrze pamiętał. "Pod Czarnym Kotem" Taką nazwę nosiło miejsce w którym go spotkał. Jednak spotkanie z nim nie było niczym ciekawym. Odwrócił więc wzrok od dawnego znajomego i wrócił do rozmowy z karczmarzem.
– To jak będzie? Dowiem się gdzie przebywa troll?
Awatar użytkownika
Isist
Posty: 35
Rejestracja: 07 gru 2012, 23:17
GG: 2442267
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38125&sid=d5e635185d645fedefb2a7ff61740861#38125

09 paź 2013, 14:14

To koniec – pomyślał Isist. Nie widział jak wybrnąć z sytuacji. Próbował na szybko coś wymyślić, ale nic sensownego nie przychodziło mu do głowy. Ręką mężczyzny kurczowo zaciskała się na jego szyi. Isist ledwo oddychał. Mężczyzna, który ściskał jego szyję kazał mówić mu kto go przysłał. Isist nie wiedział co powiedzieć. Chciał coś wymyślić, ale zaciskająca się na jego szyi ręka nie pozwalała mu się skupić. Próbował powiedzieć cokolwiek, krzyczeć, ale nie był w stanie wydać z siebie żadnego dźwięku. Powieki opadały mu na oczy. Był bliski omdlenia. Usłyszał jednak jakiś głos. Głos mężczyzny, który zdawało się, że stanął w jego obronie. Głos zdawał się Isistowi zupełnie obcy. Gdy mężczyzna go puścił Isist zobaczył mężczyznę o szarej cerze i bladoniebieskich włosach. Nie wiedząc co mężczyzna planuje z nim zrobić uśmiechnął się do niego niepewnie. Miał nadzieje, że nie będzie to nic gorszego niż to co spotkało go przed chwilą. Isist nie odzywał się obserwując dalszy ciąg zdarzeń.


Gratuluję umiejętności czytania ze zrozumieniem. Jak można pomylić sztylet na gardle z duszeniem?
~Alia
Awatar użytkownika
Ilmarania
Posty: 79
Rejestracja: 18 mar 2012, 19:08
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1712

09 paź 2013, 15:03

Ilmaraniya od dawna nie wychodziła z wody, swojego prawdziwego domu. Właściwie to sama nie wiedziała jak długo nie wychodziła na powierzchnie. Pływała tak głęboko pod powierzchnią wody, że światło słoneczne już tam nie dochodziło, przez to nie miała zupełnie żadnego pojęcia ile dni i nocy upłynęło. Tak naprawdę niezbyt ją to interesowało. Przez ten długi czas było jej zupełnie dobrze w świecie, do którego mało kto ma wstęp chociażby ze względu na panujące warunki. Dobrze czuła się w towarzystwie innych żywiołaków i niewielu innych morskich stworzeń. Po pewny, dłuższym czasie postanowiła jednak wyjść na powierzchnię z prostego powodu – chciała sprawdzić co dzieje się na świecie u góry czy nie zaszły może jakieś drastyczne zmiany, które mogłyby wpłynąć na jej rasę niekorzystnie. A może wybuchła jakaś wojna? Kto wie.
Kiedy już wyszła na powierzchnię przez chwilę zastanawiała się dokąd konkretnie się udać. Po chwili namysłu zdecydowała, że najwięcej informacji zdobędzie najprawdopodobniej w karczmie, która jest tak lubianym miejscem przez ziemskie stworzenia. Zacisnęła dłonie na swojej broni i udała się w obranym kierunku. Kiedy już tam dotarła usiadła przy stoliku pod ścianą i zamówiła zwykłą wodę. Miała dosyć słabą głowę więc unikała trunków. Przyglądała się istotom w karczmie. Dziwiła się jak można tu codziennie przychodzić. W pewnym momencie jej uwagę przykuła pewna scena. Zobaczyła poruszenie i jeden z mężczyzn został rzucony na kolana i oskarżony o kradzież. Ilmaraniya nie pochwalała kradzieży zwłaszcza kiedy sama mogła paść jej ofiarą na przykład w takim miejscu jak to. Drugi mężczyzna wmieszał się w sytuację i stanął po stronie złodzieja. Żywiołaczka zacisnęła dłoń na jednym ze swoich noży i podniosła się. Jako, że górowała wzrostem nad zdecydowaną większością zebranych bez trudu mogła obserwować sytuację i czekana jej rozwój. Była bliska tego, żeby stanąć po stronie okradzionych mężczyzn, ale na razie się powstrzymała.
Awatar użytkownika
Alia
Posty: 183
Rejestracja: 01 kwie 2013, 18:20
GG: 35119844
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2616

11 paź 2013, 14:24

MG
Dla Isista, Elensara i Ilmaraniyi

Isist miał wrażenie, że na jego gardle zaciska się niewidzialna dłoń. Wyobraźnia podsuwała mu obrazy, jakoby ciągle brakowało mu tlenu, przez co nie mógł się skupić, nie wiedział, co odpowiedzieć. Ze strachu coraz szybciej oddychał, nie mogąc wydusić z siebie słowa.
Proszę, proszę, teraz już nie jesteś taki cwany, jak widzę? - grubas odezwał się niskim, nieprzyjemnym tonem, przyglądając się ze spokojem całej sytuacji.
Ludzie w karczmie milczeli – gdyby teraz na podłogę upadła szpilka, byłoby to idealnie słyszalne. Oberżysta zerkał nerwowo na awanturników, nie miał zamiaru jednak jeszcze reagować. Może wszystko da się rozwiązać bez interwencji straży, prawda?

Elensar z całą pewnością zamiary miał dobre, gdy ruszył, by pomóc obcemu w opałach. Nie myślał wiele, gdy łapał wysokiego, szczupłego mężczyznę za nadgarstek, licząc, że w ten sposób odciągnie go od ofiary.
I faktycznie, osiągnął cel, choć nie tak, jakby się spodziewał. Owszem – atakujący puścił nadgarstek Isista, czując palce na swojej ręce. Zaraz jednak, z płynnością nieodpowiednią, jakby się wydawało, dla rasy i wieku wywinął się, wykręcając Elensarowi rękę tak, że ten miał ją zgiętą na plecach. W tym samym czasie od gardła rabusia zostało odjęte ostrze, które chwilę później znalazło się na szyi elfa. Osoba, która chciała po prostu pomóc, właśnie znalazła się w dość… niezręcznej sytuacji, zważywszy na to, że napastnik nie wydawał się być specjalnie spokojny.
O, jak miło. Znalazł się i wspólnik, no proszę. W takim razie porozmawiamy inaczej.
Odwróciwszy głowę, chudy mężczyzna spojrzał na Isista, który był teraz pilnowany przez grubszego z nieznajomych. Trzymany mocno za ramię, został dźwignięty do pionu. Jeśli miałby zamiar dyskutować, jednoręczny miecz w dłoni "oprawcy" powinien skutecznie odwieść go od tych zamiarów.
Porozmawiamy inaczej… – powtórzył jeszcze raz szczuplejszy, zawieszając na chwilę głos – ale nie przy tych wszystkich istotach. Nie potrzeba nam świadków do rozmowy.
Machnął ręką na towarzysza, który w mig pojął, o co tamtemu chodziło. Wyprowadzali Isista i Elensara w całkowitej ciszy, odprowadzani spojrzeniami. Kto by pomyślał, że tyle krzyku o jedną sakiewkę?

Ilmaraniya weszła do oberży, przez nikogo niezauważona. Scena, jaka właśnie się odgrywała, od razu rzuciła jej się w oczy – trudno, żeby nie. Nikt nie zwracał na nią uwagi. Mimo, że wygląd miała dość oryginalny, w karczmie zdarzały się już ciekawsze "okazy", prócz tego właśnie działo się coś zdecydowanie bardziej interesującego od tego, że ktoś wyglądający nieprzeciętnie wszedł do środka.
Widząc mężczyzn, którzy atakowali się nawzajem, z przebiegu zdarzeń i słów, jakie były wypowiadane zdołała pojąć, że chodziło o kradzież. Nie pochwalała rabunku, zdecydowanie, dlatego nieszczególnie współczuła złodziejaszkom, ponoszącym teraz karę.
Nikt nie zwrócił uwagi, że prosiła o wodę. Normalnie coś takiego byłoby niedopuszczalne, jednak karczmarz zdecydowanie bardziej przejęty był pilnowaniem, by w jego przybytku nie doszło do rzezi. Musiał przyznać, że ulżyło mu, gdy mężczyźni poczęli wychodzić z budynku.
Mhm, tak, tak, zaraz - mruknął jedynie w stronę kobiety, nie zwracając na nią więcej uwagi. Woda była na tyle tania, że zamówienie mogło sobie poczekać.
Ilmaraniya, widząc wszystko, mogła to po prostu zignorować. Ot, normalna bójka, przecież to nie jej sprawa. Może by tak jednak wyjść i zobaczyć, jak to rozwiążą…?
Z drugiej strony, wyraźnie zostało powiedziane, że nie życzą sobie widowni. Hm. Czy warto wtykać w nos w nieswoje sprawy? Musiała podjąć decyzję.

Możecie próbować się bronić, panowie. W następnym MG poście opiszę tego skutki. Isiście, znowu naplątałeś. Marnie skończysz, jak dalej będziesz olewał uwagi, jakie kieruję do Ciebie drogą prywatną, a tutaj pisał bzdury. Plus, zerknijcie do tematu organizacyjnego , żeby wiedzieć, co i jak.
Awatar użytkownika
Elensar
Posty: 39
Rejestracja: 22 sie 2012, 21:16
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2146

11 paź 2013, 15:39

Elf nie spodziewał się kontrataku ze strony przeciwnika i przecenił swoje umiejętności. Ręka, którą złapał mężczyznę została mu wykręcona i po chwili znajdował się w uścisku oprawcy, który oskarżał go o współudział w tej całej kradzieży.
Nie jestem jego wspólnikiem – powiedział przez zaciśnięte zęby elf – chciałem mu pomóc, bo nie wiem po co tyle hałasu o jedną cholerną sakiewkę – ciągnął dalej.
Niech się tylko wyrwę z tego uścisku, to wtedy zrozumie, że źle zrobił chwytając mnie – pomyślał Elensar.
Sądzisz, że to ty możesz wymierzać kare? Masz chociaż takie uprawnienia? Wątpię w to – kontynuował po chwili.
Kątem oka zauważył, że przy jego ulubionym stoliku siedzi jakaś nieznajoma kobieta. Spojrzał na nią, prosto w jej oczy, które były piękne. Uśmiechnął sie lekko w jej stronę.
I tak nie mam nic do stracenia, najwyżej poderżnie mi gardło i będzie po wszystkim. Może uda mi się chociaż poznać imię tej kobiety, która zajęła miejsce przy moim stoliku, który tak lubię – rozmyślał elf.
– Wiesz, nie chcę opuszczać tej karczmy, podoba mi się tu – powiedział Elensar do mężczyzny, który prowadził go do drzwi wyjściowych – nie wyjdę stąd- dodał po chwili i stanął w miejscu.
Elf czuł nóż na gardle, dlatego postanowił zaryzykować, bo inaczej nie dałby rady się wyrwać i odchylił głowę z jak największą silą do tylu i uderzył przeciwnika w nos po czym próbował wyrwać się z jego rak. To nie było takie łatwe i w myślach ciągle się zastanawiał czy mu sie uda. Nie myślał już o tym, w czyjej obronie stanął, nawet o tej pięknej kobiecie, którą zobaczył przy swoim ulubionym stoliku i której imię chciałby poznać. Liczyła się tylko ta chwila, w której starał się wyrwać z rąk oprawcy, bo od tego zależało jego życie. Nie chciał uwolnić się jedynie po to, żeby przeżyć, jego głównym celem było uświadomienie napastnikowi, że to nie on tu rządzi.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

11 paź 2013, 17:10

MG

Mężczyzna poczerwieniał na twarzy ze złości. Prychnął nawet, gdy usłyszał kolosalną sumkę, którą sobie zażyczył Da’ran. Dwa suwereny! Idiota! Chłopak chyba nieźle wtedy oberwał, bo poprzestawiało mu się w tej jego uszkodzonej, ale kiepsko odbudowanej, główce.

To było oczywiste, że nie da sobie odebrać takiej ilości pieniędzy i to w dodatku za udzielenie informacji. Nie w jego interesie było rozdawanie ciężko zarobionych monet. Pracował, czasem brał udział w zakładach, a ten tu hops i chciał mu odbierać jego majątek.

Nie ma… – Miał zamiar zaprzeczyć, że nie ma takiej sumy, ale stwierdził, że z takimi jak Da’ran nie ma żartów. Nigdy nie wiadomo, z czym wyskoczą do ludu. Tacy lubili nosić przy sobie niebezpieczne przedmioty. Westchnął i pochylił się do przodu, by coś cicho podszepnąć mężczyźnie z maską.

Chyba powinniśmy udać się w nieco ustronniejsze, spokojniejsze miejsce… Nie sądzisz? – Spytał, wskazując dłonią na tylne drzwi. Tak, to był świetny pomysł. Nieopodal zaczynała się robić jakaś rozróba, a ten tu… Jeśli zechce pobawić się w herosa, to będzie już w ogóle miał przesrane. Było to niestety wielce możliwe. – To jak? Idziemy? – Dodał, udając spokojnego.

Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

13 paź 2013, 12:53

Da’ran tylko wzruszył ramionami. Nie miał zamiaru udawać się na żadne zaplecze. Nie ufał karczmarzowi.
– Chyba się nie zrozumieliśmy… – Smutno wyszeptał mu na ucho w odpowiedzi na jego propozycję. – Nie chcę udawać się z tobą na żadne zaplecze. Chcę dowiedzieć się tylko gdzie wzięli trolla.
Spojrzał znów na Isista. Cała akcja wydawała się jakby zaostrzać. Kolejny mężczyzna dołączył do sporu. Karczmarz mógł mieć racje. Da’ran walczył sam ze sobą. Iść czy nie iść? Mężczyzna przy ladzie mógłby spróbować go okraść. Chociaż w sumie… Wysoki łowca poza swoim łukiem nic cennego nie miał. W ostateczności zawsze mógł spróbować zamroczyć karczmarza gdyby ten spróbował jakiś sztuczek.
– Niech ci będzie. Jednak tylko spróbuj cos kombinować a poślę Cię tam gdzie sam o mało się nie udałem. //Lokent? :P – Rzekł w końcu do mężczyzny przy ladzie.
Po chwili zastanowienia dodał.
– Ty pierwszy oczywiście.
Poczekał aż karczmarz ruszy pierwszy i poszedł za nim.

Wróć do „Pod Pechowym Linoskoczkiem”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 6 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 4 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Bing [Bot], Majestic-12 [Bot]
Liczba postów: 52206
Liczba tematów: 2973
Liczba użytkowników: 1047
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Nightmare
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.