Parter: Sala Główna

Słynąca z ogromnej tolerancji gości karczma "Pod Pechowym Linoskoczkiem" została umieszczona niedaleko centrum miasta, co sprawiło, że stała się miejscem spotkań dla przedstawicieli wszystkich klas społecznych. Bogaci odnajdą tutaj trunki najwyższej jakości, biedni zaś już za parę groszy mogą kupić najgorszą z wódek.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

Parter: Sala Główna

04 lut 2011, 00:00

Sala główna karczmy "Pod Pechowym Linoskoczkiem" jest chyba najczęściej odwiedzanym miejscem w całym Wolenvain. Geneza tej nietypowej nazwy jest następująca – otóż swego czasu do miasta przybył cyrk, który rozłożył się na placu obok. W pewnym momencie by uszczęśliwić publikę, wystąpić miał odważny linoskoczek, jednakże zadanie go przerosło. Ludność nie była rada z jego popisów, wręcz przeciwnie! Był za słaby, by okazać mu pozytywne emocje. Widzowie okazali więc niezadowolenie, rzucając w niego kamieniami, przez co zachwiał się i spadł, co skończyło się uszkodzonym kręgosłupem. Od tamtej chwili lokal nosi miano "Pechowego Linoskoczka" czy po prostu "Linoskoczka", jak również jest nazywany przez obywateli. To w nim spotykają się przedstawiciele przeróżnych ras, nie bojąc się, że będą przez kogoś dyskryminowani, poniżani, wytykani palcami.
Przybytek cieszy się ogromną tolerancją gości, którzy przychodzą tam, by się zabawić, napić w kręgu znajomych i przyjaciół, a nie po to, by dać komuś w mordę ze względu na kolor skóry, zbyt niski lub wysoki wzrost, czy też przez obecność ogona. Oczywiście mogą zdarzyć się wyjątki, którym to przeszkadza, jednak będą miały wtedy one przeciw sobie większość gości i nie tylko. Wszak wiadomo po cóż przed budynkiem stoi dwóch, budzących strach swą potężną sylwetką i postawą, mężczyzn. Są oni doskonale przygotowani na wkroczenie do karczmy w odpowiednim momencie i przywołanie sprawiających problemy delikwentów do porządku. Właścicielka płaci im niemało za ochronę swego dobytku oraz gości w nim przebywających, toteż nie mogą jej w takich sytuacjach zawieść.
Gdy przybysz wchodzi do sali głównej na parterze, widzi zazwyczaj prawie całkowicie zapełnione, niepouszkadzane stoliki, o których bezpieczeństwo dba karczmarz, zza swej długiej, lśniącej lady, oraz owe wykidajła sprzed budynku. Wszyscy pracownicy to osoby przodujące w swym fachu, właścicielka musi wszakże wprawnie ich dobierać, jeśli chce, by jej lokal nadal cieszył się dużą popularnością i nienaganną opinią. Wieczorami sala główna zawsze jest oświetlona za sprawą dużego paleniska, świec, kaganków oraz występujących tutaj zwłaszcza w cieplejszej porze roku kutych, żelaznych koszy z rozżarzonymi węglami, stanowiąc namiastkę przepychu – wszak mało kogo w tych czasach było stać na to, żeby oświetlić izby po zmroku.
Od stolika do stolika krążą zazwyczaj grzeszące skromną, acz niebrzydką urodą, dziewki służebne, podając gościom zamawiane przez nich jadło i trunki. Karczmarz wyciera kufle dość czystą ścierką i obserwuje cały przybytek swym wprawnym okiem, co chwila przyjmując kolejne zamówienie na kufel zimnego piwa od klientów, którzy postanowili przysiąść się przy ladzie. Tacy zawsze są najlepszym źródłem ciekawych plotek zza bądź sprzed bram miasta, których on, szanujący się szynkarz, nie może przecie nie wysłuchać, wdając się w długie dyskusję, trwające dopóty, dopóki ich źródło może jeszcze mówić.
Za kontuarem znajduje się kuchnia, gdzie, jak wiadomo, przygotowywane jest pożywienie dla głodnych, strudzonych długimi podróżami gości. Obok niej korytarz prowadzi do magazynów oraz na zaplecze, jednak klienci nie mają tam wstępu. Na wprost głównego wejścia znajduje się drugie, tylne, a na prawo od niego schody na piętro oraz sypialnie, w których to noce spędzają przejezdni, oraz schody na pierwsze piętro, gdzie aktualnie znajduje się niedawno otwarta sala biesiadna, wykorzystywana do organizowania wszelkiej maści bankietów.
Tak wygląda karczma "Pod Pechowym Linoskoczkiem", miejsce spotkań przeróżnych istot, chcących spędzić czas w nienagannej, przyjaznej atmosferze, miejsce, do którego przyjezdni nie wahają się wejść, by się napić i najeść bądź spędzić spokojnie noc, do ktorego każdy ma prawo przybyć, nie ważne, czy krasnolud, niziołek, człowiek, czy jaszczur, ważne, że istota głodna, spragniona dobrego trunku bądź towarzystwa.


Z tego miejsca możesz udać się do:
Sypialni I;
Sypialni II;
Karczemnego podwórza;
Głównego rynku;
Na piętrze:
Sali Biesiadnej;
Pokoju prywatnego I;
Pokoju prywatnego II;
Pokoju prywatnego III.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Rander
Posty: 48
Rejestracja: 21 sie 2014, 21:33
GG: 51772154
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3033

11 lis 2014, 21:01

Rander uważnie wsłuchiwał się w każde słowo karczmarza, widać było że gospodarz nie ma zbyt wielkiego pojęcia o tym co się dzieje "na górze". Karczmarz nachylił się i zasugerował Randerowi to samo, on dokładnie tak zrobił i dosłuchał propozycji karczmarza, Rander bił się z myślami, było tyle opcji, był szlachcicem jednak w wyniku takiego a nie innego dotychczasowego żywota nie miał praktycznie żadnego dowodu na to że pochodzi z rodu szlacheckiego. Rander jednakże nie do końca rozumiał o jaki sposób może chodzić karczmarzowi, przecież on sam chciał się tam dostać tak jak inni, nie miał niecnych zamiarów, w końcu miało to być jego przyszłe miejsce pracy więc nie był pewien czy ten tajemniczy sposób miałby większy sens ale w swojej sytuacji nie miał wielu opcji i to było jedyne co mógł w tej chwili zrobić a mieć pewny sposób na dostanie się do pałacu, myślał też o swoim starym znajomym, magnacie u którego niegdyś usługiwał, nie był jednak pewien czy on by mu pomógł, toteż postanowił się jeszcze upewnić i rzekł do karczmarza– Proponujesz mi nieuczciwy sposób, ja chcę z kolei tam uczciwie pracować i mieszkać, i powiedz mi karczmarzu czy przez ten tajemny sposób nie uniemożliwiłbym sobie osiągnięcia mojego celu w razie niepowodzenia?-Tu Rander przerwał i przez chwilę trwał w milczeniu po czym kontynuował–Ile kosztowałaby mnie wiedza na temat twojego sposobu?-Dokończył Rander po czym gdyby karczmarz podał cenę w granicach od trzech do pięciu szylingów byłby gotów negocjować bądź się zgodzić gdyby były to dokładnie trzy szylingi, gdyby jednak cena była wyższa Rander zamierzał karczmarzowi podziękować i opuścić karczmę.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 372
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

14 lis 2014, 22:05

MG

Mężczyzna za szynkiem wzruszył ramionami, a jego zniesmaczoną minę .

- A jak myślisz? – Nietrudno było dostrzec, że karczmarz wcale nie oczekiwał odpowiedzi na pytanie. Wręcz przeciwnie. Wrócił do swoich zwyczajowych czynności, nie zwracając już ani krztyny uwagi na Randera. Najwyraźniej skoro szlachcic aż tak się bał o swoją godność i bezpieczeństwo, nie był wart, by uzyskać owe informacje. Nikt tego nie powiedział, acz zachowanie gospodarza przybytku aż nadto na to wskazywało.

Lokator jednego z pokoi Linoskoczka nie uzyskał jednak odpowiedzi na jego drugie pytanie. Jego rozmówca nawet nie napomknął na ten temat, jakby owego pytania w ogóle nie było.

A goście nadal wołali o piwo.

Awatar użytkownika
Rander
Posty: 48
Rejestracja: 21 sie 2014, 21:33
GG: 51772154
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3033

15 lis 2014, 19:40

Rander Wysłuchawszy słów gospodarza wyraźnie się zirytował zwłaszcza zauważając minę karczmarza, uważał ze takim zachowaniem karczmarz wyszedł na prostego buca ale nie zamierzał mu tego mówić. Teraz Rander zaplanował że żeby mieć jaśniejszy obraz sytuacji po prostu uda się pod bramy Pałacu Sprawiedliwości by nieco powęszyć. Wstał, odstawił krzesło po czym szybkim i pewnym krokiem podszedł pod główne drzwi i opuścił karczmę. z/t
Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

08 lut 2015, 18:44

MG

Snując się po ulicach miasta, Nemdir zebrał informacje odnośnie przybytków, do których mógł się udać. Ostatecznie zdecydował się na pójście do karczmy "Pod Pechowym Linoskoczkiem", potrzebował w końcu tylko trochę odpocząć, inne atrakcje nie były mu potrzebne.

Elf znalazł szybko wolny stolik, sala nie była zbyt zatłoczona, więc nie musiał się specjalnie przeciskać i walczyć o miejsce, ale jeśli chciał dostać coś do zjedzenia i picia, musiał sam pofatygować się do lady, przy której stał karczmarz, czekający na zamówienia. W pomieszczeniu było bardzo spokojnie, nikt się nie awanturował, a każde najmniejsze próby bijatyki zostałyby szybko zakończone przez postawnych mężczyzn pilnujących porządku w Linoskoczku. Ludzie tutaj byli przyzwyczajeni do widoku długouchych, prawdę mówiąc, karczma słynęła z tolerancji dla innych ras, więc Nemdir mógł tutaj spokojnie odpocząć.

Awatar użytkownika
Nemdir
Posty: 11
Rejestracja: 29 sty 2015, 20:12
Lokalizacja postaci: Parter: Sala Główna
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3425

09 lut 2015, 15:45

Kiedy już Nemdir wchodził do karczmy, w jego nozdrza uderzył zapach świeżego chleba i chmielu. Przy wejściu zauważył dwóch rosłych mężczyzn, którzy jak się domyślił pilnowali tutaj porządku. "Przynajmniej będę miał tutaj trochę spokoju" – pomyślał. Widział, że nie ma dużego tłoku i od razu wypatrzył wolny stolik. Najpierw jednak podszedł do lady, złożyć zamówienie karczmarzowi.

- Prosiłbym karczmarzu coś ciepłego do jedzenia oraz kufel piwa.
Rozglądając się po karczmie nie zauważył, aby ktoś szczególnie zwracał na niego uwagę. Widział tylko spojrzenia typu "O, jakiś nowy!".

Po chwili czekania na odpowiedź karczmarza, Nemdir zapytał o wolne pokoje. Gdzieś musi znaleźć miejsce chociaż na parę nocy.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

12 lut 2015, 11:24

MG

Młody elf podszedł do karczmarza, żeby zamówić sobie jakieś jedzenie. Szybko dostał to, czego chciał, płacąc trzy szylingi. Na pytanie o wolny pokój gospodarz odpowiedział nie przerywając swoich zajęć. Ceną za jedną noc były trzy szylingi, długouchemu pozostało tylko zdecydować, czy bierze pokój, czy nie.

Jedzenie było znośne, Nemdir mógł nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest po prostu dobre. Ciepły posiłek i kufel piwa to były rzeczy, których potrzebował po długiej podróży podczas trwania zimy. Elf siedział przy swoim stoliku i nie był zaczepiany przez nikogo. Do jego uszu docierały liczne rozmowy, ale żadna nie była interesująca na tyle, by go jakoś przyciągnąć jego uwagę. W pewnym momencie jednak ktoś wspomniał coś o jakimś kowalu. Przy stoliku, od którego doleciały Nemdira te słowa, siedziało dwóch mężczyzn w średnim wieku.

Awatar użytkownika
Rander
Posty: 48
Rejestracja: 21 sie 2014, 21:33
GG: 51772154
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3033

16 lut 2015, 14:45

Rander wkroczył powoli do głównej sali. Niewiele się tu zmieniło od jego ostatniej wizyty tutaj, w końcu był tu tak niedawno, no może paru gości więcej w tym miejscu a przy innym stola ułamana nóżka. Nie zwracając zbytniej uwagi na nikogo szybko udał się w stronę schodów prowadzących na piętro.


z/t
Awatar użytkownika
Fajfus
Posty: 14
Rejestracja: 08 maja 2014, 16:32
Lokalizacja postaci: Parter: Sala Główna
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3039

18 lut 2015, 17:49

Przeszył go przyjemny dreszcz ciepła po przekroczeniu progu Linoskoczka. Nie przystaną jednak by się nim w pełni nacieszyć. Ruszył od razu między stoliki czując mimochodem wilgoć podłogi na bosych stopach. Nie przeszkadzało mu to. Wolał stąpać po deskach przesiąkniętych roztopionym śniegiem zmieszanym z ewentualnymi resztkami jedzenia i trunków niż zamarzniętej i ośnieżonej ziemi. Zima bowiem zaskoczyła swym nagłym nadejściem, a Fajfus, choć przyzwyczajony do chłodów odczuwał jej moc. Była to głównie wina lichego odzienia, a raczej jego znaczącej niekompletności. Chłopak jednak nie narzekał na to szczególnie i próbował przetrwać co nie było łatwe. Całe dnie polegają bowiem na tym, że krąży nieustannie między tutejszymi karczmami łaknąc ich ciepła, tak, jak chytra baba łaknie dóbr naiwnego, lecz obrośniętego w monety parobka. Gdy już się w nich znajdzie to ukradkiem dojada resztki jedzenia pozostawionego przez bywalców, okazjonalnie wyłudza monety od co poniektórych, bardziej wstawionych bądź dyskretnie zasypia w jakimś kącie. W żadnej karczmie nie bytuje dłużej niż pół dnia coby nie załazić za skórę właścicielom, którzy i tak wykazują się dużą dozą cierpliwości w stosunku do niego prawdopodobnie przez wzgląd na młody wiek Fajfus. Jakby nie było chłopak wygląda na tyle na ile ma, a być może nawet na młodszego przez wzgląd na lekko przygarbioną sylwetkę i ogólnie pojętą marność jaka go dopadła z powodu mało sycących posiłków.
W każdym razie Fajfus przemieszczał się między stolikami dyskretnie spoglądając na zawartość stolików, manewrując przy tym umiejętnie połaciem swego płaszcza, coby nie uchylić rąbka tajemnicy tego co pod nią skrywa, a skrywał wiele. Pozwalał sobie sięgać po niedojedzone resztki, jeśli jakieś się ustały. Gdy znalazł się bliżej lady skierował swą atencję na długouchego. Słyszał jak ten interesuje się ewentualnym kwaterunkiem, zamawia jedzenie, wygląda nielicho oraz obco. Skłoniło to Fajfusa by podejść do niego.
- Potrzebujesz coś wiedzieć? – rzekł do elfa, po chwili zdając sobie sprawę ze swojej bezpośredniości. - Zapomniałem się, Panie, acz jeśli potrzebujesz coś wiedzieć o mieście w zamian za chociażby bochenek chleba chętnie opowiem, zaprowadzę czy też…coś…Wyglądasz bowiem nietutejszo…wybacz jeśli się mylę, Panie. – nie wiedział co mógł jeszcze zaoferować, lecz chciał by Nemdir dostrzegł jego determinację i fakt, że choć był żebrakiem to był w stanie zamian za dobroć odpłacić się również dozą dobroci.
Awatar użytkownika
Nemdir
Posty: 11
Rejestracja: 29 sty 2015, 20:12
Lokalizacja postaci: Parter: Sala Główna
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3425

19 lut 2015, 18:32

Po otrzymaniu jedzenia przekazał karczmarzowi trzy szylingi i poprosił o wynajęcie pokoju na jedną noc. Odchodząc od lady zauważył młodego chłopca podążającego w stronę elfa. Od razu jego uwagę przykuły bose stopy młodzieńca. Brązowy płaszcz skrywający prawie całą sylwetkę chłopca zdawał się Nemdirowi troszkę tajemniczy, jednak spojrzawszy na twarz widział dobrego człowieka.

Usłyszawszy pytanie zdziwił się lekko.
- Nie mów do mnie "Panie", bo nie jestem nim dla Ciebie. – odpowiedział, a kąciki jego ust drgnęły. - Moje imię brzmi Nemdir i tak do mnie się zwracaj. Jak brzmi twoje?

Czekając na odpowiedź znów odwrócił się w stronę lady i zamówił drugi raz to samo. No i oczywiście bochenek chleba. Pomyślał, że chłopcu, także przyda się coś ciepłego w brzuchu. Spoglądając znowu na młodzieńca rzekł - Istotnie, jestem nowy w tym mieście i rzeczywiście szukam informacji. Będę wdzięczny, jeśli mi ich udzielisz. Weź jedzenie i chodź, usiądźmy przy stole. – dodał i ruszył w stronę wcześniej upatrzonego stolika. Wiedział, że chłopak ruszy za nim. Równie dobrze mógł zabrać jedzenie i wyjść z karczmy.

Kiedy siadł przy stoliku, z rozmowy dwóch mężczyzn siedzących niedaleko, długouchy usłyszał, jak jeden z nich wspomina o kowalu.
- Właśnie. – rzekł. - Na początek powiedz mi, gdzie tu mogę znaleźć kowala, który będzie chciał mnie nauczyć swojego fachu. Nemdir miał nadzieję, że Fajfus podszedł do stolika, jednak elf nie podnosił głowy znad jedzenia, dopóki nie usłyszy odpowiedzi. W sumie to młodzieniec mógł być już za drzwiami.

Awatar użytkownika
Fajfus
Posty: 14
Rejestracja: 08 maja 2014, 16:32
Lokalizacja postaci: Parter: Sala Główna
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3039

19 lut 2015, 21:44

-Fajfus. – Odpowiedział śmiało, a w jego oczach wyraźnie zatlił się płomyk radości. Nemdir bowiem nie zignorował go, czy też nie zbył w jakiś wymyślny sposób, a to oznaczało pożywienie. Oczywiście, już po chwili słowo pełną, ciepłą misą się stało.
-Co sobie zażyczysz Pa…Nemdirze. – Poprawił się po czym ostrożnie wyłonił zza płaszcza rękę którą najpierw sięgnął po pieczywo. Ułożył je na naczyniu z jedzeniem tak, by opierało się o jego krawędzie, po czym chwycił ostrożnie danie i ruszył za elfem. Drugą ręką przytrzymywał dyskretnie płaszcz, by ten przypadkiem nie odsłonił tego, czego nie powinien. Nie sprawiało mu to większej trudności. Praktykowanie tego przez wiele dni sprawiło, że przychodziło mu to już z wyjątkową łatwością.
Gdy dotarł za Nemdirem do stolika usiadł tak by siedzieć naprzeciwko swojego rozmówcy. Odłożył bochenek na bok, miał zamiar zostawić go na jutro, a następnie zabrał się za ciepłą zawartość naczynia.
-Hm… – Oderwał się od talerza i zamyślił się na chwilę. - Wiem, że jednego znaleźć możesz w dzielnicy mieszkalnej. Nie powiem ci jednak czy chętnie by się dzielił wiedzą, bądź jakim jest z charakteru. Nie miałem nigdy sposobności z nim rozmawiać, czy też słyszeć cokolwiek na jego temat…Jak już wspominałem, wiem za to gdzie go szukać. Mogę cię tam zaprowadzić lub też wyjawić ci drogę. – mówił, przerywając co jakiś czas. Musiał bowiem powstrzymywać swą manierę zwracania się do rozmówcy per "Pan", gdyż ten nie życzył sobie takiego tytułowania. Chłopak czuł się przez to nieco zmieszany, gdyż czul potrzeb okazania szacunku wobec kogoś starszego oraz obcego.

Wróć do „Pod Pechowym Linoskoczkiem”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 12 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 12 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52146
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.