Sypialnia I

Słynąca z ogromnej tolerancji gości karczma "Pod Pechowym Linoskoczkiem" została umieszczona niedaleko centrum miasta, co sprawiło, że stała się miejscem spotkań dla przedstawicieli wszystkich klas społecznych. Bogaci odnajdą tutaj trunki najwyższej jakości, biedni zaś już za parę groszy mogą kupić najgorszą z wódek.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

Sypialnia I

11 maja 2011, 22:35

Mały pokój z oknem wychodzącym na północ stanowił jedną z sypialni, jakie można wynająć Pod Pechowym Linoskoczkiem. Była to jednak sypialnia szczególna, ponieważ jako jedyna posiadała podwójne łoże, a podłogę przyozdabiał barwny dywanik. Schludność i czystość pokoju świadczyła o dobrze wykonywanych obowiązkach nie tyle Karczmarza, co jego pracownic.

***
Nikola uparcie ciągnęła Hada za sobą, biorąc sobie za punkt honoru, by wilkołak mógł się w ludzkich warunkach wyspać. W końcu to z jej winy nie wypoczął od dwóch dni i dwóch albo nawet trzech nocy. Przypadła do pierwszych drzwi i zastanawiając się chwilę, zrobiła pożytek z klucza, przekręcając zamek w drzwiach. Klucz ten otrzymała przy zapłacie od jednej z karczemnych dziewuch, która uśmiechała się wymownie, a do Hadaretha puściła perskie oko.
Nikol pchnęła drzwi i jej oczom ukazało się łóżko. A więc tak wyglądało! Westchnęła głośno z zachwytem, po czym wbiegła do środka, ściągając buty, łuk i kołczan. Z rozpędu wskoczyła na mebel i zaczęła po nim skakać. Włosy wraz z piórami wirowały w powietrzu.
Wilkołak jednak mógł poczuć zakłopotanie. Katgran zrobił im istną niespodziankę i najprawdopodobniej źle zinterpretował łączące Nikol i Hada relacje. O ile w ogóle mogła być mowa o jakiejkolwiek relacji, ponieważ wszelkie związki damsko-męskie były wampirzycy obce. Uradowana i niczym nie zażenowana (bo i czym?) skakała po łóżku, śmiejąc się radośnie. W końcu wylądowała miękko i spojrzała na chłopaka.
– Had, co ci jest? Jesteś ranny? zapytała, gdy ten nie odrywał dłoni od twarzy.
*Tylko nie krew * – pomyślała błagalnie.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3780
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

25 sty 2012, 17:13

No i masz… Ayumi nie chciała współpracować. To znacząco opóźni wymarsz Infiego na nocną wędrówkę. Mężczyzna rozumiał powodujące nią emocje, jednak nie zamierzał rezygnować ze swojego planu. Nie spodziewał się jednak takiego oporu. Gdy driada przylgnęła do niego, sypiąc rzewnymi, opracowanymi, aby na niego wpłynąć słówkami, na twarzy Infiego odmalowała się najczystsza konsternacja, nie tyle spowodowana nieprzewidywalnością działań zielonowłosej, lecz jego własnymi odczuciami – tak oto Infi zapragnął zostać u jej boku, nie kłopocząc się jakimikolwiek dalszymi planami czy wyprawami donikąd.
– Wiesz, Ayumi - powiedział wojownik cichym głosem, głaszcząc kobietę po głowie i odgarniając jej z czoła kosmyki włosów. – Noc bywa niebezpieczna, szczególnie dla tak pięknych istot, jak ty. - Infi uśmiechnął się. – A miejsca, które zamierzam odwiedzić, pełne są różnych, niegodziwych osób. Tutaj będziesz w pełni bezpieczna. Gdyby było widno, moglibyśmy iść razem, lecz teraz… - miecznik wskazał na zasłonięte okna, których kotary nie były w najmniejszym nawet stopniu rozświetlane blaskiem słońca z zewnątrz. – Tutaj będziesz w pełni bezpieczna, nie chcę, żeby coś ci się stało i postaram się wrócić jak najszybciej - rzekł, sięgając po karafkę, którą napełnił drugi kubek, po czym chwycił go za uszko. – Zobacz, to jest kubek i trzymamy go za uszko. Łyżeczka jest po to, żeby wyjeść owoce - to mówiąc, Infi pokazał driadzie, jak należy korzystać z „drewienka”. Musiał przyznać przed sobą, że jeszcze chwilę temu ubrudzone od kompotu usta Ayumi wyglądały niezwykle ponętnie, a również sposób ich oczyszczania rozpaliły myśli mężczyzny, który przysiągł sobie, że do tego pokoju zaiste postara się wrócić jak najprędzej, bynajmniej nie po to, aby honorowo dopełnić przyrzeczenia danego Ayumi. Nie kłamał jednak, gdy opowiadał jej o niebezpieczeństwach miasta i tym, że uda się w miejsca o wątpliwej reputacji, zamieszkane przez osoby z marginesu społecznego. Jedynie tam mógł uzyskać pełen obraz wydarzeń mających miejsce w ostatnich miesiącach w Wolenvain… a najwidoczniej było ich wiele. Być może driada tego nie dostrzegała, jednak czujny i spostrzegawczy wojownik widział zniszczone domy, strach w oczach ludzi, strudzone twarze kobiet i mężczyzn, którym zima odbierała chęć życia… Ceny podstawowych towarów również wzrosły, co zaskoczyło pewnego ich niezmienności wojownika. Stolica Autonomii wyglądała jak po najeździe wrogich wojsk. Infi po prostu musiał dowiedzieć się, co się stało, jak wszystko to wpłynęło na miasto i dlaczego, do cholery, królowa postanowiła rozmawiać z osobami takimi jak Niniel, właścicielka Linoskoczka, karczmy znanej w całej okolicy, ale przecież wciąż nie na tyle znamienitej, żeby ot tak czynić jej właścicielkę kimś, kto może po prostu udać się do pałacu i załatwiać „sprawy”. Wszystko to było dość mgliste, ale Infi w końcu zdecydował, dokąd pójdzie. Oberża pod Czarnym Kotem powinna być odpowiednia do usłyszenia wielu, często sprzecznych z prawdą, ale zawierających chociaż jej część. Poza tym, wojownik liczył na jakieś szybkie zlecenie, które napełni jego kiesę. Wieczorami w okolicy oberży łatwo było znaleźć nie zadających pytań ludzi, którzy za obicie twarzy danemu delikwentowi sypali kilkoma monetami, niewątpliwie przydatnych w dalszej organizacji podróży jak i handlu z karawanami, które na pewno łatwo spotkać na okalających Pustynię Śmierci szlakach, a które mogą przewozić żywność. Mizerne zapasy, które zakupił Infi na rynku z pewnością nie starczą na długo, ale wojownik zmuszony był zaryzykować. W razie czego, żeby nie narażać członków drużyny, nakaże im wrócić do Autonomii, kontynuując wędrówkę samotnie i na głodowych racjach żywnościowych.
– Ayumi… im szybciej stąd wyjdę, tym szybciej wrócę. Nie obawiaj się niczego.
Awatar użytkownika
Ajumi
Posty: 153
Rejestracja: 04 wrz 2011, 18:12
GG: 7575125
Karta Postaci: viewtopic.php?t=653

25 sty 2012, 21:47

Ayumi nie interesowały słowa Infiego na temat łyżeczki czy poprawnym trzymaniu kubka. Ciągle myślała jedynie o tym, że za chwilę będzie musiała zostać sama w pokoju w Linoskoczku. Obawiała się tej myśli, przyzwyczaiła się już do ciągłego towarzystwa Infiego. Co więcej, nie wiedziała nawet co ma ze sobą zrobić w tym ciasnym pomieszczeniu, sama w dodatku. Jak widać jednak, los nie dał jej innego wyboru. To, czego się najbardziej obawiała, najwidoczniej stało się prawdziwe. Mimo to, postanowiła spróbować jeszcze raz.
Skoro jest tam pełno niegodziwych osób, nie będziesz potrzebował mojej pomocy? – zapytała całkiem przekonująco, niby trafnym argumentem, choć w zasadzie wiedziała, że Infi wolałby się mimo wszystko udać tam sam. Wówczas spoglądnęła jeszcze raz, na wręcz zmęczonego jej zachowaniem mężczyznę. Wpatrzona w jego oczy, lekko świecące rubinową wręcz czerwienią w końcu poddała się jego prośbą.
Dobrze, skoro tak… Zgoda, zostanę. – rzekła, mając nadzieję, że robi to jedynie w trosce o nią. Spojrzała raz jeszcze na pokój, w którym miała zostać. Mimo, że nie lubiła ciasnoty, to pomieszczenie wydawało jej się całkiem przyjazne i przytulne, poniekąd nawet bezpieczne. Widziała ładne okno, podobne jak w poprzednich widzianych domach, jednak nieco mniejsze, miejsce do spania, wyglądające na całkiem wygodne, jakieś szafki tu i ówdzie, świece. W zamian jednak za to, oczekiwała odpowiedzi na jedno, bardzo ważne dla niej pytanie.
Przed wyjściem jednak… Możesz mi obiecać, że wrócisz do mnie cały i zdrowy? – Ayumi może wyprawę Infiego uznała i za nazbyt poważną, jednak w jej obecnej sytuacji chciała, by ten jej to obiecał. Miała ochotę dodać do tego nawet, jakiś komiczny wręcz komentarz na temat jego wcześniejszego otarcia o smoka, ale odpuściła sobie. Akurat w tej chwili nie czuła się najlepiej na tego typu żarty. Z drugiej strony jednak, miała jeszcze pewien pomysł.
Ach, jak będziesz wychodzić… Czy mógłbyś mi zostawić trochę monet? Chciałabym je pooglądać. – driada było poniekąd zafascynowana i ciekawska gospodarką ludzką. Poza tym, nie miała żadnego zajęcia, a jak wcześniej sobie obiecała – chciała odkryć może jakieś inne przeznaczenie owych pieniędzy. Co prawda miała też inne plany – jakby chciała coś do jedzenia czy picia, mogła spróbować sobie kupić jakąś bułkę słodką czy kompot. Oczywiście, tego raczej Infiemu mówić nie chciała miała nadzieję bowiem, że się nie zezłości w żaden sposób. W końcu to tylko monety, które zawsze można dostać. Dodatkowo Infi tutaj nie mieszkał, więc prawdopodobnie ich nie potrzebował – tak jak i ona ich nie potrzebowała.
W każdym razie, powodzenia… – przytuliła się jeszcze mocniej i delikatnie pocałowała go w policzek, życząc mu przede wszystkim szybkiego powrotu do pokoju, ale również miała nadzieję na to, że odwzajemnieni on uczucia, którym go obdarzyła. Zostań tu jak najdłużej… – pomyślała, choć wiedziała, że to tylko kwestia paru minut zanim Infi wyjdzie, tym samym opuszczając ją samą w Linoskoczku.
Awatar użytkownika
Lleyrnimehth
Posty: 28
Rejestracja: 28 wrz 2011, 17:15
Karta Postaci: viewtopic.php?t=772

27 sty 2012, 15:55

Lleyrnimehth do momentu dojścia do rynku "towarzyszyła" Ayumi nieco bardziej gorliwie niż teraz. Komentowała jej komentarza, jak zwykle bardzo uprzejmie, oraz to co razem udało im się zaobserwować. Natura driady coraz bardziej jej się podobała – była delikatną, dobrą i szlachetną istotą, która bardzo przypominała smoczycy jej własny charakter. Mimo to niektóre komentarze Zielonej bardzo ją śmieszyły, i raz czy dwa nie mogła powstrzymać się od cichego chichotu w jej głowie, który brzmiał jednak bardziej ciepło niż złośliwie. Sama Firletka mieszkała przecież w pobliżu ludzkich osad i – jak sobie zdała sprawę – paradoksalnie wiedziała więcej o ludzkiej rasie niż sama driada, która wyglądem zdecydowanie bardziej ich przypominała niż smoczycę.
W momencie dotarcia do rynku smoczyca przycichła trochę, dopadła ją pewna melancholia. W przeciwieństwie do jej zielonej przyjaciółki, jej nie bardzo spodobała się postać zranionej białowłosej, chociaż cieszyła się, że Ayumi i Infi dostaną darmowy nocleg. I byłaby to skomentowała, gdyby nagle ktoś nagle nie złapał jej dłoni. Byłoby to przyjemne uczucie, jednak tak szybko jak się zorientowała, iż On złapał za dłoń Zieloną, nie ją, przycichła mocno i schowała się w zakamarkach umysłu Ayumi, nie dając żadnych oznak swojej obecności. Była pewna, że driada o niej zapomniała, tak samo zresztą jak sam miecznik. Czyż nie pamiętał, że nie tylko umysł Ayumi rezydował w jej ciele, gdy je przytulał? Czuła się dziwnie, zwłaszcza że odbierała wszystkie uczucia Zielonej i nagle dotarło do niej, jak ważny jest dla niej mężczyzna przed nią. Czuła się intruzem, z drugiej strony wrażenie bycia objętym było wyjątkowo cudowne. Lleyr nigdy nie zaznała czegoś podobnego w swoim ciele, które było pokryte głównie grubymi łuskami.
Bała się teraz odezwać, dlatego też siedziała w ciszy i czekała, by to Ayumi rozpoczęła rozmowę.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3780
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

28 sty 2012, 00:35

– Ayumi, nie chcę Cię narażać - choć Infi widział desperackie próby zatrzymania go w miejscu podejmowane przez driadę, wiedział równocześnie, że musiał postąpić w taki, a nie inny sposób. To fakt, nie chciał, żeby driadzie stała się krzywda, ponadto nie chciał też, aby zobaczyła ona na własne oczy, jakie potrafi być miasto w gorzej pilnowanych dzielnicach, szczególnie po zmroku. Wojownik wolał, aby zielonowłosa póki co trzymała w sobie nieco jednoznaczny, ale przecież niemniej prawdziwy obraz cywilizacji. Nie chciał do niej zniechęcać, wszak Ayumi była w mieście po raz pierwszy, więc Infi postanowił zadbać o to, aby nie widziała w nim nic złego, w myśl zasady, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Driada jednak nie była, wbrew pozorom, głupią osobą, toteż przystała po chwili na jego decyzję bez większego oporu. Wojownik ponownie zdumiał się jej troską i zaangażowaniem, kobieta często zachowywała się, jak gdyby przebywali ze sobą od kilku miesięcy, a nie dni. Wiedział, że mu ufa i liczył na to, że zrozumie kierujące nim pobudki, nie mając mu za złe, że czegoś nie dopowiedział czy po prostu zataił – robił to przecież dla jej dobra, a jeśli Ayumi postąpi tak, jak jej przykazał, nic złego się nie wydarzy.
– Dziękuję - rzekł szczerze, mając nadzieje, że driada nie dostrzegła ulgi na jego twarzy. Zamierzał szybko wyjść z Linoskoczka, załatwić swoje sprawy, po czym wrócić do niej i jej ponętnego ciała jak najszybciej… lecz, mimo wszystko, była jeszcze jedna sprawa. Nieopisana ulga i lekkość, jaką odczuwał w jej prezencji zaowocowała czymś na kształt przywiązania, dodając je do puli powodów, dla których Infi tak zabiegał o wyruszenie Ayumi na jego wyprawę. Prócz oczywistych, praktycznych powodów (przecież tak potężna uzdrowicielka nie kroczy po tym świecie zbyt często), pewne aspekty również były nie do podważenia, a Infi wreszcie przyznał przed samym sobą, że mimo krótkiego czasu zżył się z Ayumi i czuł się swobodnie w jej obecności. Tak swobodnie, jak nie czuł się już od dawna. Obawiając się zbytniego zaangażowania, skarcił się w myślach i powrócił do rzeczywistości.
– Wrócę. Obiecuję – krótkie, wypowiadane przez niego słowa były spowodowane czymś na kształt wzruszenia. Wiedział, że wewnątrz był właśnie kompletnie niemęską, mięciutką masą, wzdragającą się opuścić poznaną kilka dni temu kobietę na kilka godzin. Nie dopuszczając do swojej świadomości jedynego, racjonalnego wytłumaczenia takiego stanu rzeczy, Infi wsłuchał się w oddech i słowa driady, gładząc ją lekko po ramieniu. Słysząc jej prośbę, przystał na nią – przecież jeśli driada zgłodnieje, powinna móc sobie coś zamówić… chociaż mężczyzna liczył, że tego nie zrobi – nie nauczył jej jeszcze poprawnego zachowania w karczemnym przybytku.
– Dobrze, zostawię ci kilka… - to mówiąc, wojownik wyciągnął z mieszka cztery monety – trzy brązowe i jedną srebrną, po czym, namyślając się chwilę, dołożył do nich jeszcze pięć – trzy szylingi i dwa ory. – To powinno starczyć na drobne wydatki, chociaż jeśli czegoś zechcesz, zawołaj karczmarza tutaj. Chyba nie chcesz, żeby znowu gapili się na ciebie ci wszyscy zboczeńcy…? – mruknął, mając na myśli w jego opinii zbyt natarczywe spojrzenia klientów karczmy, po czym uspokoił się, oskarżając o przewrażliwienie na tym tle.
Infi dziarsko przyjął pocałunek w policzek, nie chcąc niczego więcej, aby nie wzmagać i tak wzbierającej w nim, lepkiej i irracjonalnej tęsknoty, po czym podziękował skinieniem głowy.
– Pamiętaj o tym, co ci mówiłem… do zobaczenia - rzekł tylko, po czym wyszedł z pokoju, zamykając drzwi. Swoją torbę zostawił wewnątrz… kilka towarów wysypało się, gdyż spieszący się wojownik zahaczył o nią butem. Już z daleka widoczne były ostre jak brzytwa, krótkie klingi noży myśliwskich oraz komplet noży do rzucania niewiadomego pochodzenia. Infi nigdy nie jawił się jako dobry miotacz, więc ich geneza musiała być skomplikowana. Baczny obserwator zauważyłby też dobrze zrobione krzesiwo. W pokoju powoli zapadała ciemność, więc zapalenie świec mogło okazać się konieczne.

[z/t]
Awatar użytkownika
Ajumi
Posty: 153
Rejestracja: 04 wrz 2011, 18:12
GG: 7575125
Karta Postaci: viewtopic.php?t=653

29 sty 2012, 22:32

Do zobaczenia… – powiedziała w myślach, otrzymując od Infiego przy okazji garść różnych monet.
Ech… – odetchnęła, opierając się plecami o drzwi i ponownie oglądając swój pokoik, w którym miała czekać na Niniel. Wydawał jej się coraz przytulniejszy, szczególnie, gdy stawał się… ciemniejszy.
Kątem oka spojrzała nieco w dół spostrzegając tym samym wnętrze torby Infiego – czym była nieco przerażona. Ostre noże i brzytwy w jego torbie nieco ją zaniepokoiły. Była wręcz przekonana, że Infi jest osobą łagodną, starającą się podobnie jak ona problemy rozwiązywać pokojowo – teraz jednak nie była co do tego stuprocentowo pewna, choć co prawda dalej miała taką nadzieję. Oprócz tego, w torbie zauważyła również kawałek metalu o dziwnym kształcie. Jego przeznaczenie jednak, w przeciwieństwie do noży nie było jej znane.
Ayumi mając na cel łóżko, wzięła również ze sobą na wszelki wypadek torbę Infiego. W końcu nie chciała się o nią potknąć czy co gorsza – żeby ktoś się włamał i ją jeszcze zabił we śnie. Zdawała się ona nieco ciężka, jednak przejście z nią parę kroków nie było dla niej żadnym wyczynem. Pomyślała jednak trochę o Infim – jak on to nosi, dodatkowo jeszcze z wielkim mieczem na plecach. Była nieco pod wrażeniem jego siły, szczególnie, że robi to bez narzekania na zmęczenie czy ból. No nic, położyła torbę na podłodze, obok łóżka, szczelnie ją zamknęła, a następnie na nie usiadła i zaczęła bawić się monetami. Układała je na swoich kolanach w wieże, schodki i inne arcydzieła, dostrzegając tym samym piękno w tworzeniu nowych rzeczy. Jak myślisz smoku, czy ma to jakieś inne zastosowanie aniżeli jedynie jako formę płatniczą? – zapytała się Firletki, mając nadzieję, że ta potowarzyszy jej trochę podczas nieobecności Infiego. A może powinnam… – dodała, po czym włożyła jednego szylinga w usta, a następnie z całej siły ugryzła.
Auć! – cicho krzyknęła, łapiąc się za szczękę. Nie była pewna czy złamała sobie ząb, ponieważ ból był przez chwilę nie do zniesienia, aczkolwiek nie był jakoś przeszywający. Auć.. to był głupie. – powiedziała wręcz besztając siebie za durny pomysł. Wyjęła monetę z ust, powycierała ją o sukienkę ze swojej śliny, a następnie wraz z resztą położyła na szafce obok.
W pokoju było coraz ciemniej. Ayumi była tym samym coraz bardziej znudzona. W pokoju nie było nic ciekawego do roboty. W lesie o tej porze mogła zrobić tyle rzeczy, począwszy od obserwacji zwierząt, poprzez kąpieli w stawach czy po prostu zwykłym wylegiwaniem się na polanie kończąc. A tak musiała siedzieć na łóżku, które mimo że było miękkie, nie mogło zastąpić pachnącej, naturalnej trawy. Mimo to i tak chciała je wypróbować. Położyła się. Zaczęła wyciągać swoje ciało do granic możliwości, a następnie myśleć, gdzie teraz może być Infi. Może bije się z jakimiś ludźmi, albo pracuje jak tamci. Może dlatego nie chciał mnie zabierać, żebym sama tego nie doświadczała. A może szuka tej demonicy? – Ayumi miała stos myśli, tak wiele, że każda wydawała się być prawdziwa i zarazem fałszywa. Smoku, wiesz może jak zrobić żeby tu było jaśniej? To nie to, że nie lubie ciemności, tylko po prostu nie czuje się senna. Zresztą nie chciałabym ugościć Infiego albo Niniel w ciemnościach. – zapytała swojej nieco bardziej doświadczonej towarzyszki o pomoc. Teoretycznie mogłabym rozświetlić to pomieszczenie, ale czegoś się obawiam. – kontynuowała, jakoby miała własny pomysł. Mogłabym stworzyć własny płomień, tylko obawiam się, że to pomieszczenie jest nieco za małe. To znaczy nie chce wywołać pożaru a przy tym niepotrzebnej paniki, a nawet śmierci niewinnych osób. – Ayumi miała nadzieję, że Firletka doradzi jej co nieco.
A tak przy okazji. Jak Ci się podoba Wolenvain moimi oczami? Czy wszystko jest w porządku? – chciała poznać nieco jej opinie, w końcu razem są tu nowe. A może powinnyśmy zrobić coś same? To znaczy, zamówiłybyśmy coś do picia albo jedzenia, w końcu dostaliśmy te monety od Infiego. Ty byś wybrała, a ja mogłabym wypić! – zaproponowała nieco znudzona.
Awatar użytkownika
Lleyrnimehth
Posty: 28
Rejestracja: 28 wrz 2011, 17:15
Karta Postaci: viewtopic.php?t=772

31 sty 2012, 19:09

Smoczyca siedziała w głowie Ayumi w całkowitym spokoju, jej oczami patrząc we wnętrze torby i czując jej uczucia jakimi zareagowała na widok ostrzy. Ona, w przeciwieństwie do Zielonej, nie przejmowała się tym zbytnio. Wiedziała, że niektórych rzeczy nie da się rozwiązać pokojowo, i w czasie kiedy ona uciekała, ktoś inny zazwyczaj stawał do walki. W tym wypadku byłby to Infi.
Zielona usiadła na łóżku i zaczęła się przyglądać monetom. jej nagłe pytanie zaskoczyło nieco Firletkę, która myślała już, że driada o niej zupełnie zapomniała. Gdyby tylko nie była smokiem i posiadała w chwili obecnej własne ciało, na pewno by się zarumieniła. Zastanawiała się chwilę nad pytaniem, po czym odparła:
Nie znam innego zastosowania. Ale wiesz… nie zdążyła skończyć, kiedy Ayumi nieomyślnie ugryzła jedną z monet i krzyknęła z bólu. Smoczyca miała ochotę pokręcić głową i wyszczerzyć kły w uśmiechu. Właśnie chciałam ci powiedzieć, że monet nie da się jeść, ale przez gryzienie ich – nie tak mocne, jak sądzę, gdyż wcześniej nie widziałam żeby to sprawiało ból – przez gryzienie ich można zgadnąć, czy są prawdziwe. Zdaje się, że źli ludzie podrabiają je z innych metalów.
Firletka czuła, jakby w umyśle Ayumi nagle zrobiło się wygodniej, kiedy ta zaczęła mościć się w miękkiej pościeli. Poczuła, że sama leży. Chciałaby, żeby takie miękkie łóżka istniały też dla smoków… Ale prawdopodobnie rozdarłaby pościel swoimi pazurami.
Martwiły ją rozterki Zielonej, sama zaczęła myśleć w jej sposób i obawiać się o Niego. Miała nadzieję, że nie walczy gdzieś teraz sam przeciwko jakimś zbirom z Wolenvain… Chociaż z drugiej strony zdawała sobie sprawę, iż takie obawy są bezpodstawne. Z zamyślenia wyrwało ją pytanie Ayumi.
Hm… Musisz zapalić świecę… To jest wosk… O, widzisz to podłużne, białe coś na stole? Kończy się takim brązowym sznureczkiem. Jeśli tę część się podpali, to wytworzy się mały płomyczek który długo nie zgaśnie i da trochę światła. Jednak nie mamy ognia…
Firletka poczuła się nagle ważna i zrobiło jej się ciepło na sercu. Przydawała się do czegoś, mogła odpowiedzieć na pytania Zielonej, a to było bardzo miłe uczucie. W końcu nie była samym balastem.
Szkoda, iż nie potrafiła ziać ogniem, ale nawet gdyby to potrzebowałaby do tego swojej smoczej postaci, no i raczej prędzej spaliłaby całą świeczkę wraz z pokojem niż podpaliła sam knot.
Miasto mi się podoba, chociaż osada pod moimi górami wydaje mi się piękniejsza. To tutaj jest większe i bardziej chaotyczne, poza tym całkowicie niedostosowane do smoków, to ostatnie stwierdziła bardzo zawiedzionym i smutnym głosem.
Również miała ochotę zejść do sali głównej karczmy, jednak bała się ostrzeżenia Infiego. Nie chciała, by Ayumi stało się coś złego, bo mimo iż karczma ta byłą podobno najbezpieczniejszą w mieście, to Jego słowa nadal obijały się o jej czaszkę i nie dały o sobie zapomnieć.
Gdybyś tylko mogła zamówić coś do pokoju… To jestem za. Zazwyczaj jestem skazana na smak surowego mięsa i chociaż nie jest ono złe, to lubię też ludzki sposób smakowania.
Awatar użytkownika
Ajumi
Posty: 153
Rejestracja: 04 wrz 2011, 18:12
GG: 7575125
Karta Postaci: viewtopic.php?t=653

02 lut 2012, 16:25

Mogłaś ostrzec mnie wcześniej, to bolało! – kobieta była nieco poirytowana, że zrobiła z siebie idiotkę. W sumie, to chciała nawet zwalić część winy na Firletkę, ale przecież byłoby to bez sensu – w końcu to Ayumi z rozmachem i rozpędem ugryzła tę monetę, dodatkowo, zrobiła to z taką pasją, że prawdopodobnie i tak by się jej nie posłuchała. Na domiar złego, zrobiła to również niewyobrażalnie szybko, tak szybko, że i tak pewnie w żaden sposób smok nie mógł zareagować na tę głupotę. Albo nie. Właściwie to mój błąd z tą monetą. Nie obwiniaj się. Przepraszam za te oskarżenia. – pomyślała, a następnie złapała się za szczękę, w miejscu ugryzienia przez nią pieniążka. Wiedziała, że skutek tego zdarzenia nie był zbyt niebezpieczny, jednak przypuszczała, że ząb da jeszcze o sobie znać. Przynajmniej wiemy, że ta jest chyba prawdziwa. W końcu jest twarda. – zażartowała.
Bardzo mi miło, że miasto ci się podoba. – driada uśmiechnęła się, choć sama nie wiedziała do kogo. Twierdzisz jednak, że miasto w twoich stronach jest ładniejsze? – driada była nieco zainteresowana kolejną cywilizacją. To miasto średnio jej się podobało, było tu za dużo… wszystkiego. Otoczone wielkim murem, domami, ludźmi. Nie widziała tu nawet małego lasku. Mówisz, że nie jest tam tak chaotycznie. To jak tam jest? Są tam drzewa? Lasy? Gaje? Łąki? Czy może też jest jeden wielki mur? – zielonowłosa obrzuciła ją gradem pytań, podobnie jak wcześniej Infiego.
W tym czasie jednak miała jeszcze jedno zmartwienie. A mianowicie – ciemność.
By pozbyć się ciemności, należy zapalić tę świecę powiadasz? – Ayumi właściwie powtórzyła zdanie po Firletce, sama spoglądając jednym okiem na świeczkę. Oparty na miedzianej podstawce, pojedynczy biały przedmiot wyglądem przypominający nieco patyk, z knotem u zewnętrznej strony średnio przekonywał driadę do jego prawdziwego przeznaczenia. No to skąd możemy wziąć ogień? – zapytała nieco bezradna kobieta. Po chwili wpadła jednak na całkiem genialną myśl. A może Infi ma jakiś przyrząd do wytwarzania ognia. W końcu podobno zna tę karczmę, nawet ten pokój. Pewnie kiedyś zapalał tu świecę. – Ayumi położyła się na bok, na wygodnym, ciepłym łóżku i zaczęła przeszukiwać torbę Infiego. Jej zielone włosy lekko opadały w dół, jednak nie na tyle, by przeszkadzały czy przysłaniały jej widoczność. Powoli zaczęła wyciągać wszystkie rzeczy na zewnątrz. Z wyciągniętych przez nią rzeczy, z większością spotkała się już wcześniej – znała ich genezę jak i ich przeznaczenie. Jednak jeden przedmiot ją nieco zaciekawił – znaleziony kawałek obrobionego żelaza. Wyciągnęła go, resztę schowała z powrotem do torby. A co o tym myślisz? – pomyślała, dokładnie spoglądając na krzesiwo, tak, by Firletka widziała je całe nawet, w panującej obecnie ciemności. Ayumi miała nadzieję, że smok wiedział i to. Szkoda, że nie patrzyłam jak Infi rozpala ognisko. Na pewno czegoś użył, przecież sam z siebie, samotnie w lesie ognia nie wytworzył. – pomyślała, starając sobie bezskutecznie przypomnieć choćby jakieś urywki wspomnień na ten temat, jednak uskuteczniając swoją teorię na temat przeznaczenia krzesiwa.
Jeżeli nie wiesz, czy coś z tego się nadaję, możemy po prostu poszukać kogoś, kto nam zapali albo przynajmniej powie jak zapalić. I przy okazji kupimy coś do jedzenia i picia. – swój plan awaryjny, z którego części i tak zamierzała skorzystać bardzo jej się spodobał. W końcu mamy monety i na zapalenie świeczki i posiłek i napój. – uśmiechnęła się, coraz to bardziej chcąc wprowadzić swój plan w życie.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

04 mar 2012, 20:08

Elf dosłownie wleciał przez drzwi i runął na podłogę uderzając czołem o ścianę. Uderzenie plus ilość alkoholu, którą w siebie wlał sprawiła, że po prostu zasnął na miejscu. Na jego czole niemal natychmiastowo pojawił się dość spory guz. Nie zdawał sobie sprawy, że pokój, w którym się znalazł należy do towarzyszki Infiego, driady o imieniu Ayumi.
Asterias po prostu spał, nawet we śnie czuł się pijany i wszystko wirowało w jego głowie. Czuł się jakby czaszkę miał wypełnioną koktajlem, który kiedyś zwał się mózgiem.
Zapewne wystraszył siedzącą w pokoju driadę. Gdy wchodził, płaszcz zaczepił się o klamkę, dlatego Ayumi mogła go łatwo rozpoznać. Jego zbroja była w stanie, który można określić jako "ser szwajcarski".
Na jego ciele widniało również kilka blizn, i choć wyglądały na stare, to były one zrobione niedawno, ale przez to, że Aster jest magiem krwi i dzięki wykorzystaniu swoich umiejętności zaczęły już zanikać.
Śniło mu się natomiast coś dziwnego, tak dziwnego, że nawet upicie tego nie tłumaczyło. Sen wydawał się tak realny, jakby się to kiedyś wydarzyło. Asterias czuł, a właściwie był pewien, że to się wydarzyło, ale wypadło z jego pamięci bardzo dawno temu.
We śnie widział mroczną elfkę, jej twarz wydawała się znajoma. Była piękna, nawet jak na elfkę, a jej oczy przypominały te Astera przed tym jak zaczął się parać magią krwi. Oczy te były niebieskie, a gdy w nie spojrzeć można było poczuć błogie uczucie ciepła, jakby się pływało w czystym, ciepłym morzu.
W tym samym pomieszczeniu, które wyglądało na jaskinię była też druga osoba. Była wysoka i z pewnością był to mężczyzna. Kiedy się odwrócił chcąc coś powiedzieć do pięknej elfki sen jakby się urwał. Wspomnienia wirowały w jego głowie, nie sposób było się w nich połapać, szczególnie, że Czerwony wypił ponad 20 kolejek, nawet dla niego była to ogromna ilość, szczególnie, że Aster bez swoich umiejętności miał bardzo słabą głowę. Elfy nie słynęły z picia dużych ilości alkoholu, więc jako rasa miały słabe głowy. Oczywiście na pewno były jakieś wyjątki, ale Asterias zdecydowanie nim nie był.
Minęło może z pół godziny, Aster ocknął się na chwilę. Nadał był "napruty w cztery dupy".
Czuł się jakby jego głowa ważyła kilka ton, a otwarcie powiek graniczyło niemal z cudem.

– Gdziieeejaa eestem? – zapytał elf po czym nieomal puścił pawia, ale się powstrzymał.

Pokój wirował raz w jedną, raz w drugą stronę; domyślał się, że to musi być pomieszczenie, które wynajął na noc. Młody mag nie był do końca pewien, czy czasem nie jest przyklejony do ściany, ale skoro meble także stały na tej ścianie, to zdecydowanie musiała to być podłoga.
Po chwili spostrzegł, że jakaś istota przypominająca człowieka i całkiem możliwe, że była to kobieta, siedzi na łóżku.

– Pszzzepraszam kim esteeeśś i co robiszz w moim pokojuu? – zwrócił się do tejże osoby Aster
Awatar użytkownika
Ajumi
Posty: 153
Rejestracja: 04 wrz 2011, 18:12
GG: 7575125
Karta Postaci: viewtopic.php?t=653

05 mar 2012, 22:33

Ayumi przypuszczała, że tak będzie. Znudzona ciągłym czekaniem, zarówno i na powrót Infiego i na odzew smoczycy, bez których to nie chciała podejmować żadnych decyzji, które teoretycznie mogły przysporzyć jej kłopotów, postanowiła odpocząć po ciężkim dniu zmagań. W tym całym Linoskoczku jednak zamierzała odpoczywać czujnie, starając się mieć przynajmniej jedno oko otwarte. W ten sposób może i nie byłaby w pełni wypoczęta – ale przynajmniej bezpieczna. Tak więc, gdyby ktokolwiek wtargnął do pokoju, natychmiastowo by o tym wiedziała – choć tak naprawdę oczekiwała jedynie Infiego lub Niniel, którzy byli do niej przyjaźnie nastawieni, zresztą jak i ona do nich.
Driada rozebrała się, powoli zdejmując ze swojego pięknego, okazałego ciała białą, przewiewną i lekko pokrwawioną suknię i rzuciła ją w kierunku krzesła. Jak się okazało jednak, Ayumi strzelcem wyborowym nie była. Rzucona suknia przeleciała przez krzesło i wylądowała na podłodze, obok upragnionego celu. Być może zły rzut spowodowany był ciemnością panującą w pomieszczeniu, a może i złym nastrojem. Pewne jest jednak, że przez te dwa czynniki driada nie miała ochoty wstawać z łoża jedynie po to, by poprawić miejsce lądowania swego ubioru. Naga, położyła się i przykryła pościelą. Patrzyła w sufit i widziała teoretycznie to samo, co wszędzie – ciemność. Zastanawiała się, gdzie może podziewać się Infi i czy wszystko z nim w porządku. Zamknęła oczy i miała nadzieję, że gdy je otworzy – ujrzy właśnie jego.
Jak się okazało jednak – tak się nie stało. Stało się za to coś bardzo zaskakującego i nieprzewidywalnego. Do jej pokoju, z niesamowitą wręcz szybkością wleciała jakaś istota. Ayumi była wręcz pewna, że był to Infi. Otworzyła oczy i ujrzała mężczyznę – choć nie tego, którego oczekiwała zobaczyć. Zszokowana zaistniałą sytuacją, przyparła się do ściany w siedzącej pozycji, przykrywając swoje nagie ciało w miarę możliwości ciepłą pościelą. Nagle elf upadł i jedynie coś pomrukiwał. Kobieta nie miała pojęcia co w takiej sytuacji robić – czy uciekać, czy ocucić tego szaleńca, czy po prostu leżeć w bezruchu i czekać na jego ruch – ostatecznie wybierając trzecią opcję.
Ayumi ciągle patrzyła się na włamywacza. Nie miała pojęcia kim jest, kiedy nagle skojarzyła kolor jego włosów i pancerza. Szkarłat. Taki sam kolor, co ten zabójca w źródłach – przypominając sobie maga, który bez najmniejszego problemu pokonał Infiego. Wtedy też, jej szok przerodził się w strach. Postanowiła, że powinna po prostu jak najszybciej wyjść z pomieszczenia, zabierając ze sobą rzeczy Infiego. Co ja mam robić, co ja mam robić? – chaotycznie powtarzała w umyśle, prosząc się wręcz o pomoc Firletki, która ciągle nie odpowiadała.
Wybrała jednak zły moment na ucieczkę – Aster zaczął się budzić. Driada nie wiedziała co ma robić, dlatego z powrotem cofnęła się do łóżka, okryła swoje ciało kołdrą i wielkimi, zielonymi oczyma spoglądała na pijaka, który nagle zaczął bełkotać.
Gdzie ty jesteś? Ty… w pokoju. Tak, w pokoju, w karczmie pod.. pod Linoskoczkiem. – powiedziała przerażonym głosem do mężczyzny. Miała nadzieje, że któreś z nich jak najprędzej odejdzie. Nagle po pokoju rozszedł się kolejny pomruk.
A ja… ja jestem… ja nie jestem nikim ważnym. – odpowiedziała. Jego głos wydawał się jej nieco straszny, nawet mimo tego, że był kompletnie pijany. Z drugiej strony pomyślała, że on ją również pamięta, dlatego postanowiła poprawić nieco swoją odpowiedź.
A właściwie… to znaczy, jeżeli chodzi Ci o imię… Ayumi. Jestem Ayumi. – poprawiła. Bardzo jednak zdziwiła ją druga część pytania. Dlaczego ten pokój jest jego? Nie była pewna, czy dać mu do zrozumienia, że ten pokój należy do niej czy odpuścić i jak najszybciej się stąd zmyć.
Twoim… pokoju? – odrzekła, mając zamiar się wręcz wykłócać ze szkarłatnym elfem.
Ten pokój należy do mnie i Inf… – nagle przerywając jednak, powątpiewując w swoje możliwości perswazyjne. Postanowiła, że należy wykorzystać to, że jest pijany – postanowiła czmychnąć wraz ze sprzętem Infiego.
Racja, twoim pokoju. To może ja… ja już sobie pójdę… – modliła się wręcz, że Aster pozwoli jej nałożyć suknię i spokojnie, bez bólu opuścić pomieszczenie.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

05 mar 2012, 23:07

Asterias, chociaż upity, zrozumiał co nieco ze słów driady. Ayumi… Myśli sobie. Coś mi to przypomina.

– Heeej, jesteś tą driadką, która lubiła miecznika Infiego? – wybełkotał koślawo.

– To baadzo dopsz.. Mam mu coś waszngo do powdzenia! Widziszz te dziury w moim panceszu? To mój dowód! NIE KŁAMIE! Muszszz do niegó dotrszzzeeć. Proszęęł! Wiem, że mnie nie lubisz, ale to wasznm! – skończył elf zapowietrzając się.

Po chwili kontynuował:

– Mój stan wygląda jak wygląda, ale posztaram się mówić doszcz wyrasznie. Są pewni ludzie, Ci któszy mnie wynajęli, i oni, Ci ludzie, którzy mnie wynajęli, to oni chcą zabić Twojego kolegę! Nie kłamię!
– z wielkim wysiłkiem powiedział elf.

Pokój nadal wirował mu w oczach, Ayumi był w stanie rozpoznać tylko po sposobie mówienia i oczywiście po tym, że się przedstawiła.

– Na pewno cięszko Ci mi zaufać, ale musisz! Obiecuję, że nic nie zrobię, jeszli chceszsz, możesz mnie zwiąszsać… – po tym o mało co nie puścił pawia, ale mocno się starał, aby się to nie wydarzyło.

Ayumi wyglądała bardzo niewyraźnie, jednak nawet w tak krytycznym wręcz stanie udało mu się dobrze zinterpretować jej intencje. Chciała chyba zwiać, uderzenie w głowę trochę go otrzeźwiło, dzięki czemu był w stanie cokolwiek pojąć.
Czerwony zastanawiał się, jak to się w ogóle mogło stać. Idzie się upić i znajduje przyjaciółkę jednego z głównych celów jego podróży w te strony.

– Jeśli chceś oddam Tobie broń moją nawet, bez niej, w tym momencie będę bezbronny. Właściwie ja nawet nie potrafię teraz wssztać, hehe *hic*. Bardzo pszpraszam Jaśnie Panią – dodał elf, próbując odratować siebie z tak beznadziejnej sytuacji i kompromitacji, chociaż jednocześnie cieszył się, że znów dopisało mu szczęście.

Aster był tak pijany, że już teraz zaczął czuć kaca. Głowa coraz bardziej go bolała, co spotęgowało uderzenie głową o ścianę z rozbiegu. Przypomniał sobie, że przed chwilą miał dziwny sen, którego nie chciał zapomnieć i aby temu zapobiec ciągle o nim myślał. Starał się także ogarnąć co się dzieje wokół niego, i aby piękna driada nie zwiała przed nim w popłochu. Miał nadzieję, że nie ucieknie, a nawet jeśli to chociaż przekaże wiadomość o niebezpieczeństwie.

– Próbowałem was szukać, ale zupełnie nie wiedziałem jak się za to zabrać. Jeśli pozwolisz to opowiem Ci moją historię jak tylko będę w stanie to zrobić – powiedział całkiem już wyraźnie młody elfi mag.

Wróć do „Pod Pechowym Linoskoczkiem”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 11 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 10 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52171
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.