Sypialnia I

Słynąca z ogromnej tolerancji gości karczma "Pod Pechowym Linoskoczkiem" została umieszczona niedaleko centrum miasta, co sprawiło, że stała się miejscem spotkań dla przedstawicieli wszystkich klas społecznych. Bogaci odnajdą tutaj trunki najwyższej jakości, biedni zaś już za parę groszy mogą kupić najgorszą z wódek.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

Sypialnia I

11 maja 2011, 22:35

Mały pokój z oknem wychodzącym na północ stanowił jedną z sypialni, jakie można wynająć Pod Pechowym Linoskoczkiem. Była to jednak sypialnia szczególna, ponieważ jako jedyna posiadała podwójne łoże, a podłogę przyozdabiał barwny dywanik. Schludność i czystość pokoju świadczyła o dobrze wykonywanych obowiązkach nie tyle Karczmarza, co jego pracownic.

***
Nikola uparcie ciągnęła Hada za sobą, biorąc sobie za punkt honoru, by wilkołak mógł się w ludzkich warunkach wyspać. W końcu to z jej winy nie wypoczął od dwóch dni i dwóch albo nawet trzech nocy. Przypadła do pierwszych drzwi i zastanawiając się chwilę, zrobiła pożytek z klucza, przekręcając zamek w drzwiach. Klucz ten otrzymała przy zapłacie od jednej z karczemnych dziewuch, która uśmiechała się wymownie, a do Hadaretha puściła perskie oko.
Nikol pchnęła drzwi i jej oczom ukazało się łóżko. A więc tak wyglądało! Westchnęła głośno z zachwytem, po czym wbiegła do środka, ściągając buty, łuk i kołczan. Z rozpędu wskoczyła na mebel i zaczęła po nim skakać. Włosy wraz z piórami wirowały w powietrzu.
Wilkołak jednak mógł poczuć zakłopotanie. Katgran zrobił im istną niespodziankę i najprawdopodobniej źle zinterpretował łączące Nikol i Hada relacje. O ile w ogóle mogła być mowa o jakiejkolwiek relacji, ponieważ wszelkie związki damsko-męskie były wampirzycy obce. Uradowana i niczym nie zażenowana (bo i czym?) skakała po łóżku, śmiejąc się radośnie. W końcu wylądowała miękko i spojrzała na chłopaka.
– Had, co ci jest? Jesteś ranny? zapytała, gdy ten nie odrywał dłoni od twarzy.
*Tylko nie krew * – pomyślała błagalnie.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Ajumi
Posty: 153
Rejestracja: 04 wrz 2011, 18:12
GG: 7575125
Karta Postaci: viewtopic.php?t=653

06 mar 2012, 15:24

Ayumi nie była pewna czy dobrze rozumie bełkot Astra, jednak to co zdołała zrozumieć nieco ją zainteresowało. W końcu sprawa, o której elf chciał mówić dotyczyła osoby, na której driadzie zależało – Infiego. W ten sposób mogłaby pomóc mu poszukać jakichś informacji, których on sam szuka, a przynajmniej co z tego źródła było bardziej pewne – informacji o potencjalnym zagrożeniu wobec niego.
Driada raz jeszcze spojrzała tym samym przerażonym wzrokiem na pijanego mężczyznę. Swoim zachowaniem, wyglądem i wydobywającym się odorem wręcz odrzucał ją od siebie. Jednak dzięki tym czynnikom, nie przypominał tego samego, pewnego siebie zabójcy, którego spotkała w lesie. Wyglądał nieco… bezpieczniej. Trochę, jakby to on był tą słabszą istotą, mimo iż sam krwisty kolor jego pancerza przyprawiał ją o dreszcze.
Dobrze, porozmawiajmy. – powiedziała spokojnym, jednak ciągle poddenerwowanym głosem.
Usiądź proszę na krześle, zamknij drzwi. – dodała. Nie chciała, żeby stał czy też leżał na podłodze – jeden i drugi widok przerażał ją tak samo, podobnie jak jego czerwone oczy, które choć tej samej barwy, w niczym nie przypominały oczu Infiego. Chciała również poprosić go o suknie, by nie siedzieć naga przykryta pościelą, jednak nie omieszkała tego zrobić. Nie chciała w żaden sposób go rozzłościć czy niepokoić. Dodatkowo, denerwowały ją otwarte drzwi, które zostawił za sobą elf. Nie chciała, by rozmowę tę słyszał kto inny.
A broń… broń… możesz odłożyć obok, na stoliku. Jeżeli tylko cię krępuje. – kontynuowała. Miała nadzieję, że jego broń będzie go krępować i potulnie odłoży ją na stolik albo łóżko.
Tak… Jestem przyjaciółką Infiego. Czy jak wolisz, driadką. – rzekła z nieco bardziej spokojnym głosem.
Jak będziesz gotowy to powiedz, co chciałeś mi powiedzieć. – dodała. Była wręcz przekonana, że nie będzie kłamać – a przynajmniej jego ton głosu na to wskazywał, dodatkowo – jego intencje.
W tym czasie zastanawiała się również, dlaczego Aster zachowywał się tak a nie inaczej. Ten odór był jej nieco znajomy – tak, choć mniej intensywnie śmierdziało na głównym piętrze w Linoskoczku, w szczególności obok karczmarza. W sumie zastanawiała się, jak w takim stanie czuje się człowiek. I w sumie przez chwilę nawet chciała spróbować osiągnąć owy stan, problem w tym, że nie była do końca przekonana jak. Jednak nie miała zamiaru pytać o to Astera, a Infiego – o ile wkrótce go spotka.
Ponadto, miała do samego Astera kilka pytań, które chciała zadać już po jego opowieści.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

14 mar 2012, 00:01

Chwilę to trwało zanim Asterowi udało się usiąść w pozycji pozwalającej mu na zachowanie równowagi i nie zagrażającej jego zdrowiu. Czuł się strasznie, już nie pamiętał kiedy ostatnio tak bardzo się upił, albo czy w ogóle kiedykolwiek się tak upił. Młody elf choć głowę miał słabą zawsze pamiętał wszystko co się działo podczas jego pijaństwa. Jego atutem było także to, że dość szybko trzeźwiał, nawet nie wliczając w to magii krwi. Pokój nadal wirował, ale mag był już w stanie dokładnie określić, że na pewno nie siedzi na ścianie.
Ucieszyło go to, że zainteresował driadę tym co powiedział, i tym, że postanowiła go wysłuchać. Nie wiedział od czego zacząć, poza tym nie widział Ayumi dość wyraźnie, jednak potrafił rozpoznać jej kontur. Była ona owinięta jakimś materiałem. Czerwony domyślił się, że musiał jej przeszkodzić i że to z pewnością nie jest jego pokój. Rozejrzał się i zauważył coś przypominające suknię.

– Bardzo przeprasszzzzam, to jest chyba Twoje. Wybacz, nie miałem zamiaru Cię wystraszyć – mówił już o dziwo dość wyraźnie podając driadzie suknię.

Owa suknia była bardzo delikatna, bujna wyobraźnia Astera w połączeniu ze stanem upojenia sprawiły, iż myślał on, że wykonana jest ona z chmurek. Albo jedwabiu. Ewentualnie z wełny, bądź czegoś z tego rodzaju. Prócz samej delikatności wydawała mu się dosyć skąpa i "mało zakrywająca".

– Albo ta driada jest sprośna, albo po prostu rzadko przebywa wśród ludzi – pomyślał sobie mag, śmiejąc się cicho.

– Przy okazji, polecam znalezienie sobie nieco innego odzienia, to może być zbyt wyzywające dla większości samców tej krainy, w tym także i mnie – powiedział żartobliwie lecz jednocześnie pouczająco elf.

Wtem przypomniał sobie, że jest winny Ayumi wyjaśnienia. Postarał się przypomnieć sobie jak najwięcej z przygody, która omal nie kosztowała go życia.

– Pozwól, driado, iż przypomnę sobie cóż chciałem opowiedzieć – rzekł Aster zbierając myśli do kupy.

– Zaczęło się to, kiedy wraz z Infim wracałem do waszego obozu koło gejzerów. Szliście przodem, ja natomiast myślałem, o tym dlaczego nie potrafiłem zabić Infiego – powiedział z brutalną szczerościa Asterias.

– Wtem poczułem nienaturalne, silne przyciąganie. Zanim zdążyłem zareagować znajdowałem się już w podziemiach, które okazały się ukrytymi pomieszczeniami w Wielkiej Bibliotece. Było tam grono magów, które już dowiedziało się o niepowodzeniu misji, której się podjąłem – kontynuował elf nadal starając się przypomnieć co było dalej.

– Nie wiem skąd, ale wiedzieli, że odkryłem w mieczniku coś nienaturalnego, coś co przyciągało uwagę istot demonicznych i co powstrzymało mnie przed wykonaniem zlecenia. Niestety nie wiem jeszcze co to dokładnie jest, ale jestem pewien, że kiedy jesteś obok niego też to czujesz. Mimo Twojej niepozornej postawy i sylwetki wręcz bije od Ciebie magia, nie mylę się prawda? – skończył pytając Czerwony.

– Byli to magowie, w tym jeden potężniejszy od pozostałych. Zdawał się być połączeniem wampira i licza. Rasa będąca połączeniem dwóch nieśmiertelności nigdy nie wróży nic dobrego. Dzięki temu, że dość rzadko oczyszczali podłogę z krwi udało mi się ją wykorzystać, aby zabić jednego z nich i uciec.

– Postrzępione ubrania i tygodnie spędzone w tutejszym przytułku powinny być wystarczające, aby potwierdzić moją opowieść.


-Wybacz także, że nie złożyłem mej broni, ale zajęłoby to zbyt dużo czasu, zwłaszcza, że jestem jeszcze pijany – odrzekł młody mag wskazując na łańcuch, którym był owinięty, i którego koniec był przytwierdzony do sztyletu, którego wygląd kazał sądzić, iż został on wykonany przez elfią rękę.

– Proszę, jeśli masz więcej pytań chętnie na nie odpowiem, wystarczy, że zapytasz. Nie mam nic do stracenia tak więc nie krępuj się – powiedział elf patrząc swoimi krwawymi ślepiami na Ayumi uśmiechając się lekko. Nie był to szyderczy śmiech, po prostu przyjemna aura bijąca od driady pozwalała mu poczuć spokój i jedność z otoczeniem. Działała ona na młodego Asteriasa niczym kadzidła, z których wydobywa się uspokajający, czasem duszący zapach.
Awatar użytkownika
Ajumi
Posty: 153
Rejestracja: 04 wrz 2011, 18:12
GG: 7575125
Karta Postaci: viewtopic.php?t=653

14 mar 2012, 22:40

Zdawało się, że Aster zaczynał trzeźwiał. Wypowiadane przez niego słowa nabierały większego znaczenia i sensu, chociaż dalej zarówno wyglądał jak i śmierdział odrażająco i odstraszająco. Jednak to, że powoli wracał do siebie nie dawało jej ani trochę większego poczucia bezpieczeństwa. Co więcej – jej zdaniem jeszcze bardziej pogarszało sytuację. W końcu nie wiadomo do czego był zdolny i jakie miał wobec niej czy Infiego plany. A miał on mniejsze szanse je realizować, właśnie pod wpływem alkoholu.
Nagle elf podał Ayumi jej suknię, co bądź co bądź – było całkiem miłym gestem.
Tak… to moje. Dziękuje. – grzecznie odszepnęła, nasuwając na swoje drobne, wyraźnie smukłe ciało delikatną, białą suknię. Inne odzienie? – pomyślała driada, kiedy elf nasunął jej taką myśl. Przecież to jest wygodne, komfortowe, swobodne… – z drugiej strony jednak, rzeczywiście musiała się zgodzić z elfem. W porównaniu do innych osób, które spotkała w mieście, żadna z nich nie była tak o to ubrana. Inne kobiety były raczej ubrane w długą, przykrywającą całe ciało odzież zrobioną z prostych materiałów takich jak włókno czy skóra. Wydawało się, że taki ubiór jest bardziej… cywilizowany. I to również prawdopodobnie stanowiło powód, dla którego w mieście tak wiele oczu skierowane było przede wszystkim na nią.
A co do mojej sukni… wezmę pod uwagę to, co mi powiedziałeś. – odrzekła, chociaż właściwie nie miała zamiaru się stroić – powiedziała to jedynie po to, by zapewnić sobie spokojną, pełną podobnych poglądów dyskusję między nimi.
Kiedy elf zaczął przypominać jej o sytuacji zaistniałej w gejzerach, Ayumi zamiast słuchać, przez chwilę się wyłączyła. Sięgnęła ona pamięcią chwili, w której spędziła z Infim jedne z najprzyjemniejszych chwili w swoim życiu. Myśl ta dodała jej nieco otuchy przed rozmową z elfem. Ayumi usiadła na kolanach i ponownie otworzyła się na jego słowa.
To o czym mówił, było dla niej bardzo interesujące, poniekąd jednak – niepojęte. Jakaż Wielka Biblioteka? Jacy znowu magowie i nieśmiertelne rasy? – pomyślała, dalej słuchając jego słów.
Zaiste, nie mylisz się. – odpowiedziała, kiedy ten zadał jej pytanie o jej energię magiczną.
Ale… w Infim coś… nienaturalnego? – dodała. Może rzeczywiście było w nim coś innego. Tego jednak nie potrafiła określić. Po pierwsze, za krótko przebywała z ludźmi i innymi istotami magicznymi, by mieć zdolność do porównania takiej rzeczy, po drugiej – nie chciała takiego obrotu wydarzeń. Jedynym znakiem jednak, który mógłby być takim dowodem, mogły być jego czerwone oczy.
Ja nie wyczułam w nim nic nienaturalnego. – odrzekła dość pewnie, choć nieprzekonująco.
Jednak mam pytanie – skąd masz takie czerwone oczy? Oczywiście… jeżeli mogę to wiedzieć. – pytanie miało cel prosty – chciała wiedzieć, czy rzeczywiście czerwone oczy to musi być koniecznie oznaka bycia lub też posiadania w sobie demona.
Ayumi, spostrzegając na postrzępione ubrania i liczne, choć szybko gojące się rany oraz właściwie dobre chęci maga, czuła, że musiała się jednak zapytać o pewną formalność. W końcu musiała być wierna swoim ideałom – w końcu każdy zasługuje na drugą szansę – choć co prawda w tym przypadku średnio jej się to podobało.
Patrząc na twój strój… i dość mierny wygląd… potrzebujesz może jakiejś pomocy? To znaczy… mogę pomóc ci dojść do siebie. – z jednej strony mogła być to najgorsza rzecz jaką mogła zrobić – uzdrawianie i przywracanie sił osobie, która mogła stać się dzięki temu potencjalnym zagrożeniem było głupotą. Driada uwierzyła jednak w dobre intencje Asteriasa. Miała również nadzieję, że gdy będzie w pełni sił, precyzyjniej odpowie na zadane przez nią pytania. A w szczególności na jedno – kim byli ci magowie i dlaczego chcą śmierci Infiego.
Ach i jeszcze jedno. Potrafisz zapalić jakoś tę świecę? – dodała, znużona ciągłą ciemnością. Co więcej, pomyślała że gdy będzie jasno, widok praktycznie samych, świetlistych, czerwonych oczu nie będzie aż tak przerażający.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

14 mar 2012, 23:45

Asterias choć unikał kontaktu wzrokowego ze wszystkimi, włączając w to samą driadę, zdarzały się sytuacje, kiedy ich spojrzenia spotykały się, za każdym razem było to krótkie zerknięcie, gdyż Aster urywał kontakt. Nie chodziło wcale o to, że bał się ludzi, po prostu czuł się w takich momentach niezręcznie. Słyszał kiedyś pewne powiedzenie, że gdy patrzy się komuś głęboko w oczy można odczytać jego naturę, a młody mag nie miał zamiaru nikomu na to pozwolić.
Driada wyglądała na mile zaskoczoną tym, że elf podał jej suknię. To z pewnością był dobry krok w kierunku ulepszenia relacji między nimi, które były dotychczas bardzo napięte i nie do końca zrozumiałe. W końcu Czerwony próbował zabić jej przyjaciela, na którym Ayumi bardzo zależało, tak bardzo, że można było szukać w tym czegoś więcej niż tylko przyjaźni. Postanowił jednak nie drążyć tego tematu.
Wtedy driada zaczęła się zastanawiać, czy aby na pewno nie czuje nic dziwnego od Infiego. Wyglądała na zakłopotaną. Asterias zauważył, że nieco gubi się w relacjach międzyludzkich, chociaż tym razem było to dla niego korzystne. Normalna osoba zapewne związałaby go, kiedy był pijany albo po prostu zabiła, tak więc miał szczęście, że trafił na Ayumi.
Wtedy młoda dziewczyna zapytała o jego oczy, dlaczego mają barwę krwistej czerwieni.

– Cóż, jestem magiem, którego moc skupia się na kontroli krwi, jest to magia, która zmienia całą istotę, gdyż demony używały jej jako pierwsze. Widzisz ten znak na moim czole? Mógłbym go nazwać pieczęcią łączącą mnie w jakiś sposób z demonem. Owy demon nie posiada mojej duszy, lecz esencje magii, którą parałem się dawniej. W zamian za to nauczył mnie on podstaw magii krwi i … Wybacz, chyba za bardzo się zafascynowałem – przerwał Aster, gdyż zorientował się, że prawie wyjawił wszystkie swoje atuty.
W końcu efekty działania alkoholu nadal trwały, musiał więc zważać na swe słowa.

Wtem driada zaproponowała mu pomoc w opatrzeniu jego ran i blizn, które choć były świeże, wyglądały na niemal do końca zasklepione. Uderzenie głową o ścianę sprawiło, że czuł ucisk na czole, być może uderzył tak mocno, że czaszka nie wytrzymała i są na niej małe pęknięcia. Niemniej jednak bardzo zdziwiła go oferta Ayumi. Jeszcze niedawno był o krok od zabicia miecznika, a ona po prostu zapytała, czy nie potrzebuje pomocy. Mile go to zaskoczyło, tak samo jak fakt, że istnieją jeszcze tak dobre i nieskażone istoty jak ona.
Driada wyglądała na bardzo zaciekawioną informacjami, które Asterias jej przekazał, jednak widocznie wolała poczekać, aż Czerwony będzie w pełni sprawny umysłowo, aby jak najbardziej precyzyjnie odpowiedzieć na zadanie przez nią pytania.

– Chętnie przyjmę oferowaną przez Ciebie pomoc, jednak sprawdź tylko stan mojej głowy, gdyż z innymi ranami poradzę sobie bez większych problemów – odrzekł do Ayumi młody elf.

– Czuję dziwny ucisk w okolicy czoła, nie jestem pewien czy nie uszkodziłem sobie kości – rzekł Aster.
Sposób w jaki mówił i szybkość reakcji udowadniała, że jest on coraz mniej pijany. Jego stan szybko wracał do normy, chociaż nadal czuł się błogo.
Ayumi najwyraźniej chciała zacząć "przesłuchiwanie" elfa. Zapytała go, czy potrafi rozpalić świecę.

– Świecę powiadasz? O tę? – skupił się na chwile i pstryknął palcami w jej kierunki, a ona się zapaliła.
W końcu nie miał problemów z tak prostymi zaklęciami, jak rozpalenie świeczki, czy pochodni, jednak jego umiejętności ograniczały się jedynie do tego, gdyż oddał esencję swej magii, którą parał się wcześniej skupiając się na nowej sztuce, manipulacji krwią.
Spojrzał na driadę, wyglądała na nieco zniecierpliwioną, jakby nie mogła doczekać się odpowiedzi na pytania, których jeszcze nie zdążyła zadać.

– Widzę, że aż Cie rwie do zadania mi pytań, tak więc możemy zacząć, nie sądzisz? – zwrócił się do dziewczyny czekając na jej słowa.
Awatar użytkownika
Ajumi
Posty: 153
Rejestracja: 04 wrz 2011, 18:12
GG: 7575125
Karta Postaci: viewtopic.php?t=653

15 mar 2012, 17:38

Czyli jednak jest to jakiś związek z demonami… – pomyślała, usłyszawszy od niego genezę jego błyszczących, rubinowych oczu. Nie było to jednak to, co chciała usłyszeć – w końcu był to kolejny dowód na to, że Infi prawdopodobnie był jakimś demonem czy istotą z piekła rodem. Ayumi jednak powoli oswajała się z tą myślą. Coraz mniej ją ona interesowała – w końcu Infi był dla niej kimś bliskim, nie zważając na to, kim naprawdę jest.
Następnie przyjrzała się pieczęci, która widoczna była na czole Astera. Nie było w niej właściwie nic szczególnego. Po chwili jednak, dziewczyna spostrzegła pewne podobieństwo pomiędzy tą pieczęcią, a jej znakiem na lewym nadgarstku, które były podobnej wielkości jak i kształtu. Różniły się jedynie kolorem. Zastanawiała się przez chwilę, czy może mają ze sobą coś więcej wspólnego, jednak szybko odrzuciła tę myśl – w końcu ani się nie znali ani nie mieli ze sobą nic wspólnego.
Magia krwi? – odrzekła. Nie wiedziała za bardzo jakiego rodzaju jest to magia i na czym polega, ale już brzmiała… niebezpiecznie.
Potrafisz kontrolować… krew? – na myśl przyszła jej jedna rzecz. Gdyby i ona nauczyła się podstaw takiej magii, mogłaby w jakiś sposób ulepszyć swoje zaklęcia leczące, co bardzo przydałoby się jej na pustyni, na którą wkrótce mieli wyruszyć.
Rzeczywiście… nieco mnie zafascynowałeś. – dodała, powoli wstając z łóżka. Podeszła nieco ostrożnym krokiem do siedzącego elfa, a następnie pochyliła się nad nim tak, by dobrze widzieć jego potencjalnie uszkodzone czoło. Pozycja taka ukazywała oczom Astera dorodne piersi dziewczyny, którą właściwie wcale to nie obchodziło.
Driada delikatnie odsunęła jego włosy, swobodnie opadające na jego czoło, by sprawdzić dokładnie co mu dolega. Co ja w ogóle robię..? – pomyślała, przez chwilę mając elfa za śmiertelnego wroga. Następnie, przyłożyła swoją drobną dłoń do jego czoła i skoncentrowała się. Nie miała zamiaru się przemęczać, dlatego z jej dłoni błysnął jedynie delikatny promyczek światła, by dość powoli przywrócić mu głowę do poprzedniego stanu. Minęła chwila nieco niezręcznej ciszy.
Wiesz… nie uszkodziłeś sobie kości. Przynajmniej na to wygląda. – powiedziała Ayumi z nieco większym spokojem w głosie.
To tylko niegroźna rana. – dodała.
Czy takiej magii krwi… można się w jakiś sposób powiedzmy… nauczyć? – zapytała się maga.
Oczywiście, to nie tak że ja chce. Tak z ciekawości pytam. – dodała z drobnym poddenerwowaniem. I choć powiedziała co innego – oczekiwała innej odpowiedzi.
Ale właściwie mniejsza o to. – Ayumi interesowało to, jak Aster w ogóle ją znalazł tu, w Linoskoczku, jednak nie zamierzała go o to pytać.
Jedna rzecz mnie bardzo ciekawi. Kim są ci magowie, którzy wynajęli cię, byś zabił Infiego? I dlaczego chcą go zabić? – zapytała się poważnym tonem głosu.
Zastanawia mnie również, czy ty sam osobiście masz z nim jakiś związek. W końcu nie zabiłeś go… a była ku temu okazja… – zapytała już nieco cichszym, jednak ciągle wyraźnym głosem mężczyznę i spokojnie oczekiwała wyjaśnień, wciąż powoli kurując mu ranę na głowie.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

15 mar 2012, 21:08

Driada wyglądała na nieco zdegustowaną ale jednocześnie zaintrygowaną magią, którą parał się Asterias.
Widocznie nie bardzo podobał się jej związek owej magii z demonami, jednak sama moc kontroli krwi widocznie ją interesowała.

– Właśnie tak, potrafię ją kontrolować. To właśnie dzięki temu prawie udało mi się zabić Infiego, lub chociażby przeżyć jego celny cios, który nieomal rozciął mi brzuch na dwoje – odpowiedział driadzie Aster.

Ayumi zbliżyła się do niego. Chcąc obadać głowę maga przyjęła taką pozycję, iż mógł on sobie bez problemu rzucić okiem na jej piersi. Nie zrobił tego jednak. Zamiast tego zamknął oczy, nie chciał być wedle niej chamski, chociaż był bardzo żywotnym, i mogłoby się wydawać, że nie znającym granic osobnikiem nigdy nie grał nie fair. Uważał, że jeśli ma "je" zobaczyć, to zobaczy wtedy, kiedy ona bezpośrednio mu je pokaże, w innym przypadku odpada. Fakt, że był facetem nie ułatwiał mu sprawy, lecz zawsze potrafił panować nad swoją męską naturą.
Jej włosy dotknęły jego skóry. Czerwonego zaskoczyło to, że były one tak delikatne, wręcz idealne, ich dotyk sprawiał, że Aster czuł się jakby… bezpieczny? Nie znał wcześniej takiego uczucia, właściwie bardzo rzadko pomagał mu ktoś bez powodu, a w szczególności kobieta. Poczuł się chroniony, przez ten krótki czas, w którym driada sprawdzała stan jego głowy.
Nigdy wcześniej nie zaznał tego uczucia. Nie znał swoich prawdziwych rodziców, przez okres jego dzieciństwa las był jego domem, w którym mógł się przyjaźnić jedynie ze zwierzętami, gdyż jego pobratymcy nim gardzili. Zawsze się zastanawiał dlaczego, przecież jest jednym z nich. A przynajmniej myślał, że jest. A może nie? Może cały czas nie zdawał sobie sprawy z tego kim jest?
Te myśli sprawiły, że przez cały czas, w którym driada go badała milczał. Dopiero jej stwierdzenie, że nic mu nie jest obudziło go z tego transu.

– Dz…dziękuję – powiedział nieco wystraszony i speszony elf.

Aby nie dać po sobie odkryć, postanowił przybrać postawę elfa, za którego wszyscy go uważali, pewnego siebie i niezrównoważonego, odzianego w czerwień, budzącego w innych istotach mieszane uczucia, poprzez gniew do radości.
Pytanie Ayumi odnośnie nauki magii krwi bardzo zaskoczyły Astera, tak bardzo, że nawet nie udało mu się tego przed nią ukryć. Po co takiej dobrej istocie tak nieczysta magia? Chociaż w samej kontroli krwi nie było nic złego, to wiedział co można uczynić z taką mocą. Owa magia otwierała nieskończone możliwości tortur, wyrządzania krzywd oraz kontroli żywych istot.

– Eyy.. Nauczyć się magii krwi? Myślę, że to możliwe, jednakże będzie to trudne. Znam tylko jednego maga krwi i jestem nim ja, mnie zaś nauczył tego demon wręcz wciskając podstawową wiedzę o niej do mej głowy jednocześnie odrywając mnie od wcześniej znanej mi magii. Ale wracając do Twojego pytania to tak, myślę, że da się to zrobić. Muszę jednak znać odpowiedź na jedno pytanie. Dlaczego chciałabyś się tego nauczyć? – skończył pytaniem Asterias.

Pragnął poznać jej intencje, wierzył w to, że będą one dobre, tak jak ona, jednak musiał być pewien. Potrafił rozpoznać kłamstwo, tak wiele razy był do tego zmuszony, że jego instynkt był już na nie wyczulony. A jeśli nie instynkt, to magia krwi. Znał wiele reakcji ciała, które się ujawniają kiedy dana istota kłamie. Miał nadzieję, że ona nie będzie próbowała.
Dziewczyna zadała mu również pytanie odnośnie magów, którzy zlecili mu zabójstwo Infiego.

– Ci magowie byli moimi pracodawcami, zapłacili mi za głowę miecznika, a ja na to przystałem, czego robić nie powinienem. Zdaje się, że wiedzą kim jest Infi, i wiedzą, że ja również odkryłem w nim coś niezwykłego – ciągnął Czerwony, starając się powiedzieć jej wszystko co wie, uważał, że był jej to winien, chociaż nie wie dlaczego.

Jego sumienie, choć zniszczone przez życie, dawało teraz o sobie wyraźne znaki. Młody elf czuł się źle, ponieważ zranił tak dobrą i niewinną istotę. Driada budziła w nim dobro, te uczucia, o których już prawie zapomniał. Nie wiedział, czy to przez jej magiczną naturę, czy przez to, że jest ona tak miła, że nawet muchy nie potrafiłaby skrzywdzić.

Kontynuując rzekł:
– Nałożyli na mnie coś w rodzaju klątwy, która śledziła moje poczynania. Kiedy zadecydowałem darować życie Twojemu przyjacielowi oni postanowili zadziałać. W taki sposób znalazłem się tutaj, w tym mieście. Tylko tyle o nich wiem – skończył elf, czekając na jakiś znak od driady.

– Jednego z nich spotkałem w przeszłości, i wydawało mi się, że go zabiłem – dodał po chwili.

Zadała także pytanie dotyczące związku Astera i Infiego, jeżeli jakikolwiek był.

– Ja… – nie był pewien, czy powinien to mówić, ale obiecał jej szczerość, tak więc się przemógł i postanowił wyjawić jej całą prawdę, nawet jeśli okrutną, a na taką się zapowiadała.

– … nie zabiłem wojownika, ponieważ nie pozwolił mi na to powiązany ze mną demon. Musiał użyć bardzo wiele mocy, aby to zrobić, ale zdawał się chronić Infiego, jakby był dla niego ważny. Wydaje mi się, że może to mieć związek z jego nadludzką siłą, o której zdążyłem się już przekonać, nie wspominając o tej dziwnej aurze, która jednocześnie przerażając, kazała okazać miecznikowi szacunek. W jego oczach widać było rozdarcie, myślę, że nawet on nie jest tego do końca świadom. Jednakże, jeśli zależy na nim demonom musisz mieć się na baczności. Oboje musimy – odpowiedział na zadane pytanie elf, przez co jednocześnie pojawiło się o wiele więcej pytań. Pytań, na które nikt nie był w stanie teraz odpowiedzieć.

To co powiedział Asterias nie było dobrą nowiną, ale obiecał jej prawdę i nie zamierzał jej okłamywać.
Zmysły Astera zdawały się wracać do normy, a wraz z nimi dziwne uczucie, jakby coś złego działo się w tym mieście, ale uznał to za objaw kaca. Uczucie nie chciało przeminąć, więc postanowił je ignorować. Póki co.
Awatar użytkownika
Ajumi
Posty: 153
Rejestracja: 04 wrz 2011, 18:12
GG: 7575125
Karta Postaci: viewtopic.php?t=653

20 mar 2012, 22:15

Driadę rzeczywiście zainteresowały umiejętności Asteriasa. W przeciwieństwie jednak do elfa, nie miała zamiaru stosować jej w drodze ofensywnej, sprawiając cierpienie i ból innym. Ayumi chciała wykorzystać ją, by usprawnić i ulepszyć swoje zaklęcia leczące, a nawet wymyślić z jej pomocą nowe. Szkarłatna ciecz bowiem była nieodzowną częścią znacznej większości organizmów i kontrolowanie jej, mogło w znaczący sposób poszerzyć jej wiedzę na temat ratowania żywych.
Nie zamierzała jednak bezpośrednio prosić o to Asteriasa – nie miała do niego zbyt wielkiego zaufania, nawet mimo tego, że zdradził jej wiele ciekawych i interesujących ją informacji. Poza tym ciągle nie czuła się przy nim bezpiecznie. Bądź co bądź – był zabójcą, który w każdej chwili mógł wbić jej nóż w plecy. Zamierzała podejść do sprawy ostrożnie.
To znaczy… ja… nie… nie chce się uczyć tego typu magii… – odpowiedziała na zadane pytanie.
Jeżeli jednak bym chciała… to oczywiście, żeby móc się bronić przed innymi. W końcu, do tego chyba służy ta… magia… – obydwa twierdzenia były właściwie całkiem łatwymi do wykrycia za sprawą stresu i niepewności kłamstwami. Miała ona nadzieję, że mężczyzna po prostu zapomni o tym co mówiła. I choć najprościej było po prostu zapytać o naukę owej sztuki magicznej, driada była zbyt speszona, przez co szukała na to innego sposobu.
Nagle z jej dłoni zniknął lekko widoczny błysk.
Już wszystko w porządku z twoją głową. – odrzekła dziewczyna, a następnie wzięła swoją dłoń z czoła elfa i wyprostowała się nonszalancko. Raz jeszcze spojrzała na jego czoło i opadające nań włosy. Na ten czerwony znak, przypominający jej na lewej dłoni.
Kolejne wypowiedzi elfa coraz to bardziej ją zaciekawiały.
Wiedzą… kim jest Infi…? – zapytała. Po tej frazie zdała sobie w końcu sprawę, że nie ma co się oszukiwać – Infi jest demonem. Fakt ten nie jako ją smucił – demony od zawsze kojarzone były bowiem ze złymi, piekielnymi istotami, którym zależy jedynie na cierpieniu i śmierci, sianiu zniszczenia i postrachu. Jednak – Infi był inny. W końcu to on dbał o nią kiedy była ranna. To on pokazał jej miasto. To z nim wspólnie wspaniale spędzili czas w gorących źródłach.
To znaczy… że jest demonem? – dodała, a następnie cicho usiadła na łóżku. Skupiła się i słuchała dalej, jakby zapatrzona w zapaloną przez Astera świecę. Nagle jednak spojrzała w oczy Asterowi. Spojrzała w jego oczy jak pierwszy raz, kiedy widziała w jego ślepiach połyskujące niczym żądne krwi rubiny. Tym razem jednak jego oczy nie wywołały w niej tak wielkiej paniki jak przed chwilą.
Klątwa? Jesteś przeklęty? Jest jakiś sposób, w jaki mogę ci pomóc? W sensie pozbyć się albo przynajmniej zneutralizować tę klątwę? – zapytała szepcząc. Ostatnie słowa wypowiedziane przez Astera spowodowały jednak największe przejęcie u Ayumi. Nie zamierzała mu nic odpowiadać, siedziała w ciszy, analizując to co do tej pory od niego usłyszała. Mieć się na baczności… – ciągle powtarzała sobie w myślach.
Po chwili ciszy driada zdała sobie sprawę, że Aster bądź co bądź stoi po stronie słusznej sprawy. Przynajmniej – taką miała myśl.
Mam pytanie… może nie jest ono już na tyle poważne co poprzednie ale potrzebuje tego. Czy za te tam monety mogę dostać słodką bułkę i jakieś picie? No i oczywiście coś dla ciebie. – zapytała elfa, a następnie pokazała palcem na miejsce, w którym niedawno bawiła się pieniędzmi.
Infi wcześniej przyniósł mi jakiś napój. Nie wiem co to było. Ale było całkiem smaczne i rozluźniające.. – dodała. Miała nadzieje, że jeżeli pieniędzy starczy na owe rzeczy, mogłaby udać się z Asterem i dokonać pierwszy raz w życiu jakiegoś zakupu dóbr w cywilizowanym mieście.
Nie wiedziała jednak, co mogła zrobić dalej. Miała zostać w pokoju, który teoretycznie należał do niej, Infiego… i Astera. Nie mogła go po prostu wyprosić, była natomiast zmęczona i zestresowana, chciała się położyć – czego zrobić nie chciała, jeżeli i elf przebywałby w pomieszczeniu. Miała więc teoretycznie trzy opcje – zostać i wyprosić elfa, sama opuścić lokum – albo zostać z elfem.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

10 kwie 2012, 03:31

Uczucie w głowie Astera przybierało coraz większą siłę, aż nagle poczuł wybuch. Jakby jakaś wielka moc w jednej chwili eksplodowała w mieście niedaleko nich. Wiedział, że obudziło się coś o naturze demonicznej, inaczej wybuch nie byłby dla niego tak wyraźny. Postanowił poczekać na dalszy rozwój wydarzeń, ale wyraźnie się zmartwił. Skupił swoją uwagę na driadzie, która nieporadnie próbowała udawać, że wcale nie ciekawi ją magia krwi.

Asterias uśmiechnął się lekko i powiedział:
– Jak będziesz gotowa, aby wyrazić chęć nauki daj mi znać. Zobaczę co da się zrobić

Nagle, jakby go oświeciło. Infi jest demonem! No tak, taka oczywista myśl nie wpadała mu do głowy. Był wręcz zaskoczony swoją ignorancją. Dopiero wypowiedz Ayumi uświadomiła mu to, co wiedział już od pierwszego spotkania. Ale skoro ściga go taka silna grupa musi być silny. Jakim cudem udało mi się go rozłożyć? – zastanawiał się Czerwony.
Młoda kobieta kiedy usłyszała o klątwie wręcz rzuciła się z pomocą uciśnionemu.

– Już się uporałem z tą klątwą, ale bardzo dziękuję za chęć pomocy. Zapamiętam to sobie – rzekł szczerze uśmiechając się mag.

Myśli Astera wirowały, nie wiedział na czym się skupić.
Od kiedy wpadł do tego pokoju wydarzyło się zbyt wiele, żeby móc to ogarnąć w jednej chwili. Wizje, wybuch mocy, dostrzeżenie demoniczności Infiego…
Elf wydawał się już w pełni sprawny fizycznie i umysłowo. Zauważył, że Ayumi nieco się denerwuje w jego obecności i co najważniejsze, że to z pewnością nie jest jego pokój. Teraz, w pełni rozumiejąc całą sytuację zaczął się śmiać. Zapewne dziwnie musiało to wyglądać z perspektywy driady, ale mag nie przejmował się tym zbytnio.

Ayumi zapytała czy mogłaby kupić coś do jedzenia i picia za pieniądze, które wskazała palcem.
– Jasne, zaraz coś załatwię. Poczekaj chwilkę, przyniosę Ci czego potrzebujesz, a następnie się wyniosę. I tak nie powinienem się tu znaleźć, mam parę ważnych spraw do załatwienia – skończył Aster, wstał, a następnie stojąc przy drzwiach przywołał pracownika karczmy.

– Czy mógłbym prosić o parę słodkich bułek oraz jakiś dobry trunek dla tej Pani? – zapytał elf dając pieniądze pracownikowi.
– Reszta dla Pana, z góry dziękuję – powiedział z uśmiechem.

Postanowił poczekać na realizację zamówienia. Sprawdził czy niczego mu nie brak, albo czy nie zgubił czegoś ważnego. Wyglądało na to, że nie. Dodatkowo udało mu się zarobić trochę pieniędzy na chlaniu.

– Powinno wystarczyć na inwentaryzację – powiedział do siebie.

Chwilę później przybył człowiek z zamówionym jedzeniem oraz trunkiem.
– Dziękuję bardzo. Teraz jeśli można, proszę, aby nikt nie przeszkadzał tej Pani – rzekł mag.
– Ok, Ayumi. Wiem, że moja obecność z pewnością Cię niepokoi, tak więc będę już leciał. Miło było Cię poznać. Jeszcze raz przepraszam za to, że próbowałem zabić Twojego.. przyjaciela. Bywaj.. i nie zapomnij przekazać mu tego, co Ci powiedziałem – skończył podając rękę driadzie.

Uśmiechnął się jeszcze raz, aby dodać jej otuchy, po czym powoli wyszedł z pokoju i postanowił znaleźć jakiegoś kowala. Przydałaby mu się teraz jakaś lepsza zbroja od tego sitka, które aktualnie miał na sobie. Błona lotna wydawała się nienaruszona, z pewnością była odporna na ogień, co uchroniło ją przed uszkodzeniami.

[z/t]





Wybacz, że tak długo. Naprawdę przepraszam, że tak długo odpisywałem. Postaram się, aby to się więcej nie wydarzyło.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3807
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

30 kwie 2012, 22:20

Podczas drogi do karczmy Infi stopniowo przypomniał sobie ostatnie wydarzenia. Wiedział już, kim jest Asterias, jednak ta wiedza nie oznaczała dla Czerwonego zguby, wręcz przeciwnie – tak długo, jak okazywał się pożyteczny, ze strony demonoida nie groziło mu absolutnie nic. W tej chwili mag niósł Wygnańca – miecz, którego Infi z oczywistych względów ponieść nie mógł. Ostatnia próba nie skończyła się dobrze, o czym świadczyło popalone ramię i zniszczona koszula mężczyzny, nie wspominając już o zmianach, jakie zaszły w jego psychice na skutek zetknięcia z tak złowrogim przedmiotem.
Nieumarły, którego miecznik zapewnił o tym, że wspólnie udadzą się na pustynię, zniknął gdzieś po drodze, udając się, zgodnie z rozkazem Asteriasa do kuźni. Infiego zdumiało, dlaczego mający jeszcze chwilę temu ochotę na łupanie czaszek elf zwrócił się o pomoc do kogoś, kogo chciał skrzywdzić. Jeszcze dziwniejszym był fakt, że ta osoba bez oponowania przystała na propozycję, pokornie wypełniając polecenia nie szczędzącego ostrych słów maga. Infi nie miał zamiaru zastanawiać się nad tym, co łączy Czerwonego z cichym osobnikiem ani dlaczego wszystko potoczyło się tak, jak się potoczyło. Jedynym, co się dla niego liczyło było to, że ktoś pomógł mu przenieść runiczny oręż.
Wstające słońce spowodowało, że wkrótce na ulicach Wolenvain zaroiło się od ludzi, elfów, krasnoludów i przedstawicieli różnych innych ras, tak często odwiedzających podupadający klejnot Autonomii słynący z szeroko pojętej tolerancji. Infi nie przejmował się reakcjami obywateli na jego widok. Nikt nie odważył się stanąć mu na drodze, nikt nawet nie spytał, dlaczego wojownik jest cały we krwi. Być może to pewność jego kroków i cokolwiek wyniosłe spojrzenie sprawiły, że ludzie unikali wzroku demonoida, gdy wraz z Asteriasem szedł do Linoskoczka.

Wkrótce mężczyźni doszli do karczmy, jednak Infi w ostatniej chwili zmienił kierunek, okrążając budynek. Wyglądało na to, że resztki instynktu samozachowawczego tliły się jeszcze w skołatanym umyśle wojownika, gdyż nie zamierzał on wejść do Linoskoczka od frontu. Wielu stałych bywalców, którzy postanowili od rana rozpocząć picie albo dopiero co obudziło się z alkoholowego snu mogło źle odebrać wkroczenie pokrwawionego mężczyzny w poszarpanym ubraniu do głównej sali, nie wspominając o poruszeniu, jakie mógł spowodować u ludzi, którzy po prostu pomieszkiwali w Linoskoczku.
– Idź do środka, tak jak obiecałeś. Nie zgub go. - Komunikaty były jasne i klarowne… przynajmniej dla miecznika, który podszedł do jednego z okien karczmy, tego, za którym obecnie miała znajdować się Ayumi, po którą tutaj przyszedł. Miał nadzieję, że wybaczy mu lekkie spóźnienie, choć ta nadzieja wynikała raczej z tego, że driada była po prostu kimś, kto niewątpliwie przyda się podczas wyprawy. Jej umiejętności leczące mogły okazać się nieocenione, poza tym bark wojownika nadal był uszkodzony, chociaż on sam tego nie okazywał. Należało zadbać, żeby zielonowłosa sprzyjała miecznikowi.
Licząc na to, że driada odpowie w jakikolwiek sposób, Infi zapukał do okna poparzoną dłonią zwiniętą w pięść, uważając, aby go nie zbić. Czekał na odpowiedź, mając świadomość, że kobieta mogła już dawno temu opuścić przybytek.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

01 maja 2012, 01:43

Asterias posłusznie spełniał polecenia wojownika, nie chciało mu się narażać na szwank, a coś kazało mu się trzymać blisko niego, tak więc nie miał innego wyjścia. Szli przez miasto, które coraz bardziej się "zaludniało". Pojawiały się istoty różnej maści, od ludzi po elfy i krasnoludy, najwyraźniej miasto nawet po niedawnej wojnie pozostało tolerancyjne wobec innych ras. Poniekąd to dobrze świadczyło o jego mieszkańcach, ale każdy medal ma dwie strony. Z pewnością znajduje się tu wielu rasistów, którzy tylko czekają na okazję wbicia sztyletu w gardło młodemu elfowi.

Kiedy już mieli wejść do "Linoskoczka" nagle zmienili kierunek, Aster nic nie mówiąc po prostu podążył za Infim. Co jakiś czas piekła go ręką, którą trzymał Wygnańca, dlatego zmieniał go za każdym razem jak to poczuł. Zapewne miecz był przystosowany jedynie dla poprzedniego właściciela i tylko on mógł nim w tym momencie władać, jednak skoro Infi go wziął, musiało być w nim coś szczególnego. Ostrze miecza wydawało się wręcz groźne dla Astera, możliwe, że było w nim coś, co nie lubiło magów, lub po prostu jego.

Wojownik kazał mu iść do środka, jednak ten poszedł za nim pod okno pokoju driady. Nie wiedział jaka będzie reakcja wojownika na zignorowanie jego zdania, ale nie miał zamiaru wchodzić z tym mieczem do karczmy, miałby problem, jeżeli ktoś zamierzałby go sobie przywłaszczyć. Zapewne miecznik skróciłby go za to o głowę. Ryzyko nie wchodziło w grę, jeszcze nie teraz.

Pukał, pukał i nic, driada być może spała, bądź przez to, że Czerwony kupił jej trunek nie była w stanie otworzyć okna.

– Daj spokój, w ten sposób nigdy tam nie wejdziemy – skończył mag po czym z całej siły wbił miecz w podłogę tak, aby nie obalił się w żaden sposób.

Wyciągnął sztylet, włożył pod drewnianą ramę okna. Zmieścił się, ledwo, ale się zmieścił. Dźgnął się w dłoń, a następnie ponownie wcisnął ostrze w okno. Strumień krwi z broni maga powoli płynął szczeliną, przedostał się do pokrętła otwierającego okno, a następnie użył odrobiny magii, aby za pomocą krwi nim sterować. Na chwilę zamknął oczy po czym coś pstryknęło w oknie, a Aster je otworzył.

– Załatwione, wchodzimy – rzekł do Infiego, po czym schował sztylet i z trudem wyciągnął Wygnańca z ziemi.

Tym razem wbił miecz bardzo blisko okna i użył go jako podpórkę, aby się na nie wspiąć.
Krew na dłoni była już zastygnięta, a sam mag zdążył już zapomnieć o nacięciu. Wszedł do pokoju, a następnie z całych sił zaczął wciągać wielki miecz. Był bardzo ciężki, dlatego Czerwony zaparł się nogami o ścianę pod oknem i swoją siłą w połączeniu z ciężarem ciała udało mu się zabrać miecz do środka.
Spojrzał na zewnątrz pomieszczenia przez okno na Infiego.

– To co, wchodzisz? – po czym podał mu rękę w nadziei, że ją chwyci i wespnie się z użyciem ściany i nóg do środka.

Nie zdążył nawet sprawdzić, czy driada jest w pokoju i czy czasem jej nie przeszkodził, po prostu o tym zapomniał. Czekał na reakcję wojownika, nie obchodziło go teraz nic poza tym. Zastanawiał się jak radzi sobie jego nowy, przypadkowy kompan – Margreth. Kto by pomyślał, że zgodzi się mu pomóc. Oby tylko Aster się nie mylił co do jego intencji ze złotem. W końcu ciężko byłoby walczyć z dziurawym pancerzem, nawet jeżeli był ze smoka.

Poza tym zależało mu na dyskrecji, musiał się ukryć przed niepożądanym wzrokiem ścigających go magów i ich szpiegów, a w obecnym odzieniu za bardzo rzucał się w oczy. Nie powinien długo zostawać w tym mieście, jak tylko będzie miał okazję się stąd zmyć, zrobi to bez chwili wahania.
Przypomniał sobie, że Infi wspominał coś o jakiejś pustyni, i zdawało się, że oznajmił truposzowi, iż również będzie uczestnikiem owej wyprawy.

Wojownik chwycił za rękę elfa i zgodnie z jego planem wspiął się po ścianie do pokoju. Aster nie zważając na nic co było w pokoju po prostu poszedł w stronę drzwi nie odzywając się słowem od czasu wciągnięcia miecznika do środka. Drzwi były zakluczone, klucz był w dziurce, elf po prostu nim pokręcił i wyszedł z pomieszczenia tak szybko jak się w nim znalazł zamykając drzwi. Nie zdążył nawet zauważyć, czy była w nim driada, czy nie. Miecz zostawił oparty o ścianę, a sam zaś poszedł do baru się napić.

Wróć do „Pod Pechowym Linoskoczkiem”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Ciemny
Liczba postów: 52251
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.