Port Gregora

Miasto to jest stolicą stosunkowo niedawno utworzonego Niezależnego Księstwa Lokent, które nie wchodzi w skład Autonomii. Znane jest przede wszystkim z silnej floty handlowej oraz niezbyt otwartej społeczności.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Port Gregora

22 sty 2012, 19:45

PORT GREGORA
Obrazek
Port Gregora to jeden z największych portów na terenie „dawnej Autonomii”, jak mieszkańcy Lokent zwykli określać leżące na wschód od Gór Ikrem tereny. Iście ogromny, rozbudowany w ostatnich latach port, z setkami doków, w większości zajętymi na stałe przez statki zreorganizowanej Floty Lokent, jest prawdziwą dumą dla mieszkańców całego Księstwa, istnymi wrotami na ogromny świat, leżący na południu kontynentu… oraz na zachodzie pasa niskich gór, oddzielających dawną Autonomię od reszty świata.
Na krótko przed odłączeniem się Lokent od Autonomii, port Gregora stał się miejscem, w którym cały czas coś się działo, praca nigdy się nie kończyła, a odgłosy przeładowywanych towarów nie cichły ani na moment. Jeśli ktokolwiek szukał pracy, szybkiego zarobku, możliwości zaciągnięcia się jako członek załogi statku – właśnie tutaj znajdował wszystko to, oraz wiele więcej. Choć Lokent uważnie legitymuje wpływające na teren Księstwa statki, wiele z nich, przy użyciu łapówek, fałszerstw i czystego szczęścia stanowiło łodzie czy okręty przemytników, szmuglujących towary nieznanego pochodzenia, czy nawet piratów, pozbawiających się w portowych karczmach swoich łupów.
Oczywiście, władze miasta mogłyby pozbyć się tego wątpliwego zagrożenia, gdyby nie to, że interesy ciemnych, wyjętych spod prawa typków nie godziły w interesy miasta, a wręcz im pomagały – opłaty za cumowanie czy pieniądze zarobione na pijanych piratach stanowiły zysk dla mieszkańców, a tym samym i całego Księstwa. Nikt z nich nie odważył się wystąpić przeciw potężnej Flocie, nikt też nie był większym problemem niźli zwykli opryszkowie, którzy znajdowali się w każdej, mniejszej czy większej metropolii.
W porcie można znaleźć przedstawicieli dosłownie każdej rasy stąpającej po ziemiach Leviathana, jednak obywatele Lokent nie są dobrze nastawieni do przyjezdnych – traktują ich wyłącznie jako źródło zysku.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

14 wrz 2012, 11:56

MG


Port Gregora, to właśnie tutaj doszło całe nasze towarzystwo składające się z kapłanki, Knura i muzycznego rodzeństwa. Oddalili się od "przybytku" o wcale nie mały kawałek drogi o czym co chwila marudził Ron teoretyczny przywódca tej grupy, bądź osoba najbardziej rozgarnięta ze wszystkich ich członków. Dlaczego? To chyba oczywiste. Lori, młodsza siostra Rona była miała jedynie ładną buźkę, jak i potrafiła śpiewać pięknie, lecz nic poza tym. Bystra nie była, a momentami gorzej od dziecka się zachowywała, co znaczyło, że jej braciszek szybko przez nią osiwieje. Knur zaś nie potrafił skleić zdania zawierającego więcej niż pięć słów, lecz jako tragarz i ochroniarz sprawdzał się znakomicie. Prawdopodobnie posiadał w sobie krew północy, co by tłumaczyło jego rozmiary.
W każdym bądź razie szli. Ron na czele kiwając się i chybocząc nieznacznie, lecz ciągle przemieszczając się do przodu i poprawiając w swoich ramionach śpiącą już słodko siostrę, która zaczynała mu ślinić poły odzienia. Knur stawiał swoje kroki długie, lecz wolne, przez co szedł tym samym tempem co reszta, choć mogło się wydawać inaczej. Trzymał on w rękach instrumenty i ostentacyjnie spoglądał na białowłosą kapłankę. Kobietę, która miała z nimi dzielić kajutę, o ile Ron przypomni sobie gdzie zacumowany został statek, a wieczorem wszystkie statki wyglądały tak samo i mdłe światło latarni, czy księżyca nijak nie dopomagało. Gdzieniegdzie stali strażnicy pilnujący porządku. Noc była chłodna. Zbliżała się zima…A oni szukali spacerując po pomostach, mostkach, molach…Ron wtajemniczył Elt jak wygląda statek, którym będą płynąć. A nóż, poszukiwania pójdą szybciej?
Awatar użytkownika
Deanna
Posty: 4
Rejestracja: 10 wrz 2012, 13:39
Karta Postaci: viewtopic.php?p=34413#34413

15 wrz 2012, 14:51

Deanna miała już za sobą kilka dni pobytu w Lokent, gdzie powróciła po kilku tygodniach podróży po księstwie. Nie miała żadnych kłopotów ani trosk, poza tym, że okrutnie się nudziła… a póki co nie mogła znaleźć żadnej interesującej roboty, która by zapewniła jej nieco wrażeń, a przy okazji przyniesie zastrzyk świeżej gotówki.
Po kolejnym dniu poszukiwań, niestety bezowocnych, Deanna wylądowała o późnej, nocnej porze w porcie. Był to raczej przypadek niźli zamierzona akcja, tak czy inaczej bardziej odpowiadało jej krążenie do dokach i cieszenie się morskim, chłodnym wiatrem które niosło ze sobą smak soli i zapach morza. Wszędzie wokół niej roztaczał się całkiem interesujący widok roju okrętów zacumowanych w porcie i nieliczne latarnie które nieudolnie rozświetlały wszechobecny mrok. Uważnie przyglądała się kolejnym statkom które mijała, zastanawiając się, czy być może wkrótce, albo nawet jutro, jednym z nich nie uda się w ciekawą, daleką podróż. Tak, to by było coś, co by ją usatysfakcjonowało. Oprócz statków w dokach byli jeszcze równie nieliczni jak latarnie strażnicy, którzy pilnowali aby potencjalni spryciarze nie mieli tutaj zbyt wielkiego pola do popisu, łącznie z nią. Świadoma tego, że zapewne jest obserwowana przez obcą parę czujnych oczu, usiadła na drewnianym pomoście i spoglądała w morze, którego powierzchnię rozświetlał blask księżyca.
Awatar użytkownika
Elten
Posty: 504
Rejestracja: 05 mar 2011, 17:45
Lokalizacja postaci: "Pod Wroną i Karoszem"
GG: 6761131
Karta Postaci: viewtopic.php?t=228

18 wrz 2012, 16:49

No i udało się wyrwać Latarnikowi. Serce obryzganej gorzałą Elten nadal biło szybko, chociaż zdecydowanie spowolniło swój bieg, zwłaszcza, że upragniona szansa ucieczki była tuż o krok. Nawet smród alkoholu nie obchodził kobiety, bo jakie to miało teraz znaczenie? Teraz trzeba było myśleć, jak dostać się na okręt, którego wygląd opisał jej Ron.
Kiedy tak szli, rozglądając się, najada zauważyła na drewnianym pomoście jakąś postać. Siedziała twarzą do tafli wody, jakby mając gdzieś wszystko i wszystkich. Służka Ourelii miała dziwne wrażenie, że nie powinna jej ufać. Zresztą nawet dziecko wie, że nie ufa się nieznajomym. No właśnie. A ona uciekała z muzykami, których znała ledwie dzień. Cóż z tego, musiała zaryzykować. Podobnie było z kobietą na pomoście. "Może by tak ją zapytać o statek? Właściwie czemu nie." Podeszła do niej i chrząknęła cicho.
Ekhem… Przepraszam panią, czy nie widziała pani tutaj takiego okrętu… – I opowiedziała kobiecie, jakiegoż to konkretnego środka lokomocji poszukuje. Uśmiechnęła się przy tym grzecznie, robiąc minę niewinnej ofiary.
Awatar użytkownika
Deanna
Posty: 4
Rejestracja: 10 wrz 2012, 13:39
Karta Postaci: viewtopic.php?p=34413#34413

21 wrz 2012, 13:25

Prawdopodobieństwo, że ktokolwiek przeszkodzi Deannie w samotnym przyglądaniu się w mroczny morski pejzaż mogło się wydawać znikome. Zaskoczeniem był więc dla niej znak, że ktoś się do niej zbliża. Czyjeś nerwowe kroki… a raczej całej grupy. Ktoś zmierzał prosto w jej stronę. Pytanie brzmiało, czy był to świadomy zamiar, czy też nie? Nieostrożnie byłoby wchodzić jej w paradę.. nawet kiedy jej wzrok spoczywał wpatrzony w obsydianową czerń nieruchomej wody, pozostawała czujna. Miasta bywały bardziej niebezpieczne od dziczy, wszakże człowiek nie raz dowiódł że potrafi być gorszy od bestii… a potrafi posunąć się o wiele dalej i jest sprytniejszy. Czujne uszy Deanny od razu wychwyciły sygnał, że grupka zatrzymała się niedaleko jej, a do tego ktoś zdecydował się do niej podejść. Od razu wyczuła coś dziwnego… to nie był chód zwykłego człowieka, przypominał jej nieco jej własny.Musiał należeć do jakiejś kobiety, ale… co kobieta mogła robić w takim miejscu jak to? Ona się nie liczyła, dla niej było to raczej normą, tkwić w takich miejscach samotnie. Tak czy inaczej, nie pozwoliła jej zbliżyć się do siebie za bardzo.
- Stój. Czego chcesz ode mnie? – Zapytała tonem w którym nie było nawet krzty udawanej grzeczności.
Po chwili tamta odezwała się i wytłumaczyła o co chodzi, wzbudzając przy tym jej zainteresowanie. Deanna jednym zgrabnych ruchem powstała i odwróciła się w jej stronę. Zobaczyła coś zupełnie innego niż się spodziewała, coś… co nie pasowało jej zupełnie do jej wyobrażenia.
Widząc jej głupi, niewinny uśmieszek odruchowo jej usta wykrzywiły się w szyderczy uśmieszek, założyła przy tym swoje ręce na biodra, co zwiastowało, że coś się w jej mniemaniu święci. Nie byłaby sobą gdyby nie zaczęła swojej ulubionej gry…
- Całkiem możliwe że wiem gdzie taki statek się znajduje ale jaki miałabym interes w tym, aby ci to powiedzieć, złotko? Niedostaniesz ode mnie takiej informacji swoim uroczym uśmiechem.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

22 wrz 2012, 08:54

MG


Ron prowadził całą wyprawę poszukiwawczą i jak na razie mu się nie uśmiechało. Wieczorem wszystko wyglądało na nieszczęście tak samo zwłaszcza w porcie, zwłaszcza w Lokent. Tutaj masa okrętów spływała, cumowała, po to, by nocą wyglądać tak samo, jak na złość. Tak więc, nie trzeba się dziwić, że mężczyzna zachowując swój kąśliwy humor komentował co rusz ten fakt. Może, się wydawać to dziwne, zważywszy iż poeta jest bardzo pogodnym człowiekiem, lecz tak się działo, kiedy przychodziło mu się wysilać fizycznie, a dla przypomnienia – ciągle taszczył na rękach zalaną, śpiącą już siostrę, kiedy to on na wpół trzeźwy błagał w duchu Ourelię by przypadkiem zaraz nie wyrżnąć twarzą o nawierzchnię. Wielki, barczysty tragarz osobie Knura przemieszczał się cicho i patrzył tylko na kapłankę, gdy to nagle przeniósł wzrok na obcą kobietę, do której białogłowa się odezwała. Knur fukną pod nosem. Ron się ucieszył. Może zaraz będzie miał możliwość dostania się do łóżka?
Ale nie…
Ron wywrócił oczami. Westchnął.
-Chcesz miedziaka? Szylinga? Całusa? - Przy ostatnim żachnął się uśmiechając i wyszłoby mu tak nonszalancko, gdyby nie fakt, że musiał poprawić ramionach fizjonomie śpiącej siostry, która definitywnie się śliniła w jego rękaw i z każdą chwilą była cięższa.
-Na mateczkę Ourelię, szybciej kobieto, mów, czy widziałaś, czy nie…
Awatar użytkownika
Deanna
Posty: 4
Rejestracja: 10 wrz 2012, 13:39
Karta Postaci: viewtopic.php?p=34413#34413

25 wrz 2012, 12:16

Deanna rzuciła okiem na resztę towarzystwa kobiety. nie można powiedzieć aby to co zobaczyła nastawiło ją jakoś bardziej przyjaźnie do obcych, wręcz przeciwnie – podziałali na nią mocno odpychająco.
Co za żałosny widok – Pomyślała odwracając wzrok z powrotem na kobietę.
Jakby tego mało, arogancka pyskówka jednego z jej towarzyszy mocno podziałała jej na nerwy. Miała ochotę wyjąć miecz i obciąć mu ten jadowity język, aby móc dać go żreć rybom pływającym w porcie. Ale z racji tego, że strażnicy mogli ją obserwować, postanowiła sobie to darować.
Spojrzała krzywo na człowieka, nie skrywając przy tym pogardy jaką odczuwała do niego.
- Nikt cię nie pytał o zdanie, śmieciu. I lepiej żebyś trzymał mordę na kłódkę, bo cię zabiję. Mam nadzieję że dotarło?
Nie pozwoli sobie aby ktoś się tak do niej zwracał. Nikt. Fakt, że kobieta przynajmniej próbowała być miła przekonała ją aby jej pomóc. Przynajmniej narazie.
- Niech będzie że Ci pomogę. Ale pod jednym warunkiem… zawsze chciałam popłynąć w jakiś dłuższy rejs statkiem. Jeśli weźmiesz mnie ze sobą, zaprowadzę ciebie i tych śmiechu wartych ludzi do statku. To jest mój warunek.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

26 wrz 2012, 09:17

MG

Ależ Ron na groźbę kobiety zareagował nijak, a właściwie wywrócił oczami by po chwili spojrzeć w niebiosa pytając się tutejszej bogini za co te próby. Wzdychnął głęboko. Miał w rzyci, że kobieta świdrowała go wzrokiem wręcz morderczo. Wszak nie jedna już to czyniła. Kwestia przyzwyczajenia, od co. Dodatkowo alkohol utępił go odpowiednio by znieczulić się na takowe utarczki, zaś zmęczenie spowodowane libacją w przybytku Pod Rybą, jak i związane z transportowaniem siostry również dopomagały ignorować wszelakie groźby i ogólnie prezentować swą nonszalancję pomimo wszystkich przeciwności losów.
-Statek nie należy do tej pani, moja droga. Jest świeżutkim pasażerem.– żachnął się, kiedy obca kobieta wypytywała się kapłankę o zgodę. Śmieszne.
-Statek należy do mojego, że tak powiem, przyjaciela, a wątpię, by ten mnie pomiłował jakbym na statek sprosił morderczynię. Sama rozumiesz, zapewne. Tak więc, jeśli obiecasz się zachować nie-morderczo to nie mam nic przeciwko twojemu warunkowi, jeśli nie – Sami sobie damy radę. – Mówił nonszalanckim, a jednocześnie zmęczonym tonem. Cała szopka i przedłużanie akcji wyjątkowo go irytowały zwłaszcza, że zaczął odczuwać pierwsze objawy kaca. Naturalnie dlatego chciał się dostać na statek najszybszą możliwą drogą, lecz nie weźmie na pokład kobiety która warczy i chciałaby mu karczek przetrącić, zwłaszcza, że przyjdzie im dzielić jedną kajutę. Nie będzie długo wyczekiwał na odpowiedź
Fraen
Posty: 372
Rejestracja: 06 gru 2011, 15:58
GG: 15995773
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1256

04 paź 2012, 01:15

Kilka drobnych problemów technicznych, kilka spraw poza forum, kilka na forum – ale wreszcie możemy ruszać. Wybacz mi za zwłokę, jeszcze raz – publicznie. Po ustaleniu pewnych spraw prywatnie i z Tobą i z panią Janią (sic!) – ustalamy, że prowadzone będą dwie sesje równolegle, w jednym temacie, jednak w pełni autonomiczne, że tak powiem.
Nie lękaj się ponownego oczekiwania na post, będę odpisywał na nie dłużej, niż 12h od Twojego odzewu. Tak więc, spokojna Twoja rozczochrana, no i… do czynu!
Resztę spraw przekazuję drogą prywatną.


MG:

[/b][/color]

Noc wezbrała na sile. Ulubiona pora dnia dla złodziei, morderców, gwałcicieli i innych, wyjętych spod płaszczu prawa. Nie jest roztropnym wyruszać w samotną podróż po mieście, czy też zapuszczanie się w podejrzane miejsca – właśnie teraz. Nie zawsze na wszystko jednak ma się wpływ. O większości decyduje fatum, zrządzenie losu, które rozpętuje wojny, tworzy małżeństwa, wysusza oceany i kruszy góry. Kto w końcu może wpłynąć jakoś na fakt, że zabójca czaił się za rogiem…?
Z podobnymi myślami płynął tu elf, zwany Talem. I mimo serca przepełnionymi obawami, nie lękał się. Strach przed nieznanym jest rzeczą naturalną. Każdy boi się skakać w przepaść, czy rzucać pierwszy raz do wody.
Nie można jednak zapominać, że bojaźń do obcych spraw idzie w parze z ekscytacją i fascynacją. Jak świat stary – wszystkie cywilizacje ciągnęło do nieznanego. Od wieków istnieli poszukiwacze przygód, smokobójc, piraci, czy inni ryzykanci. Znudzenie formą może w końcu dopaść każdego.
Elfy nie są inne. Dotyczą ich te same prawa, co ludzi. A przynajmniej w większości… Tal zapragnął opuszczenia domu. Był już dojrzały i mógł samotnie podróżować.
Z Półwyspu Kaendry wyruszył dnia poprzedniego. Nocą dotarł do wioski, oddalonej od Aparilume o kilka godzin chodu; by o brzasku łodzią ruszyć z niej poza ziemie długouchych. Podróż mijała mu spokojnie, acz dłużyła się niemiłosiernie. Tal mógł obserwować, jak słońce nad jego głową powoli kończy swą złocistą trasę, by zamienić się miejscami z księżycem. Kiedy to się stało – wpłynął na wody Lokhent.
Niezależne Księstwo Lokhent nie słynęło z gościnności, a wręcz przeciwnie. Nie-ludzie nie byli tu goszczeni tak, jak na przykład w sławnym Wolenvain. Ale kto mógł to powiedzieć szaremu elfowi, który całe życie spędził wśród swoich?
"Oto przygoda, na którą czekałem" – mógł sobie powtarzać, wykonując kolejne to ruchy rękoma. Jego czółno minęło pierwsze falochrony. Mężczyzny uśmiechnął się na niemą wieść, że nie zbłądził nocą, był zadowolony z siebie i miał do tego pełne prawo. Gwiazdy nie wskazałyby mu drogi. Nie, nie jemu. One bywają zdradliwe dla obcych, jak mawiają mieszkańcy Starej Autonomii.
Port, do którego trafił młodzieniec był olbrzymi. W swojej prostocie nie przytłaczał jednak nadmiarem statków i budynków przybrzeżnych. Zapewne, wielce fascynującym było dla elfa móc z tak bliska przyjrzeć się ludzkiej zabudowie.
Magia miasta, która z początku uderzyła półdemona szybko go opuściła. W miejsce oczarowania pojawił się przenikliwy chłód. Było bardzo zimno. Zima nadchodziła wielkimi krokami, co czuć było w kościach. Przybrzeżna bryza zaś, potęgowała uczucie lodowatości.
Talas zapragnął jak najszybciej skryć się w gospodzie. Usiąść na słomianym łożu, z wielką płachtą z pierza i kubkiem grzanego wina w garści… Do tego jednak jeszcze trochę mu brakowało.
Mężczyzna mógł zastanawiać się, jak wyglądać będą mogły sprawy formalne… W całym porcie nie było widać bowiem żywej duszy. Czyżby przekroczenie granicy miałoby mu się upiec? Nie, jednak nie… Szybko dostrzegł kilka rozmawiających person. Mimo to, były daleko, za daleko, żeby chociażby ich policzyć. On zbliżył się swoją malutką łódką do rei, o którą stuknął.
Prostując się, dojrzał trzy osoby, stojące w niedalekiej odległości. Mógł domyślić się, że byli to strażnicy miejscy. Nocna warta to podstawa bezpieczeństwa miast takich jak to.
Gwardziści dostrzegli go szybko. Jeden z nich wykonał gest, aby elf się zbliżył, kilkukrotnie "nawołując go" ręką. Pozostała dwójka, wypuszczając z ust mgłę – zacierała ręce, postępując z nogi na nogę.

Post w wersji "surowej". Nie czytana, a zważywszy na późną porę – mogą znajdować się w nim różne, drobne, pewnie śmieszne błędy. Ale ew. korektę wprowadzę rano. Tal – wiesz gdzie mnie szukać, w razie jakby co.
Awatar użytkownika
Tal
Posty: 7
Rejestracja: 24 wrz 2012, 17:32
Karta Postaci: viewtopic.php?p=35264#35264

04 paź 2012, 16:35

Strach? Trema? Czy może zwykłe podekscytowanie spowodowane faktem doświadczenia czegoś nowego? Zapewne mieszanka tego wszystkiego sprawiła że serce półelfa było obecnie najgłośniejszą rzeczą, którą słyszał. Pewnie większość osób nie przejmowałoby się tak wpłynięciem do portu, ale jak to się często zdarza, nawet zwykła czynność wykonywana po raz pierwszy może urosnąć w umyśle laika to nadnaturalnych rozmiarów. Pora roku nie sprzyjała raczej takim wycieczkom. Zimno było niezwykle dokuczliwe, szczególnie po zmroku i tym bardziej nad wodą. Tal miał jednak nadzieję że po dotarciu na ląd powinno się to poprawić i jakaś gospoda na pewno mu w tym temu pomoże.

Pierwsze wrażenia po zobaczeniu ludzkiej zabudowy były… mieszane. Z jednej strony wygląd kamiennych budynków przy brzegu imponował bijącą z nich solidnością, a z drugiej strony wszystko zdawało się być sklejone razem, jak gdyby budowniczowie bali się zostawiać między nimi większe przerwy. Wszystko było wyraźnie inne od domów, które pólelf zwykł był widywać u siebie, ale był on na to po części przygotowany. Słyszał że ten świat różni się pod wieloma względami od jego świata, lecz nie był jeszcze do końca pewien na czym te różnice polegają.

Po zobaczeniu nawołujących do niego strażników Tal kucnął lekko by złapać balans i złapał rękami rei. Nie umiał pewnie stać na kołyszącym się podłożu i był pewien że kąpiel o tej porze w portowej wodzie nie będzie ani zdrowa, ani przyjemna. Po niezgrabnym wdrapaniu się na pomost pierwszą czynnością było uziemieni łodzi łańcuchem, który był do niej na stałe przymocowany. Teoretycznie już jej nie potrzebował, ale na wszelki wypadek lepiej ją było jeszcze trochę zatrzymać.

Gdy łódka była bezpieczna, półelf zabrał z niej swoje rzeczy i owinąwszy się szczelniej płaszczem ruszył w stronę strażników. Nie wiedział czego się spodziewać. Doszły go słuchy że ludzie nie są tutaj przyjaźni i interesują ich tylko pieniądze, ale i tak nie miał zamiaru zostawać tutaj na dłużej. Poza tym, jeśli będzie posłuszny i będzie przestrzegał ich zasad nie powinni mu nic zrobić.

Wróć do „Lokent”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1041
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Lel
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.