Latarnia

Miasto to jest stolicą stosunkowo niedawno utworzonego Niezależnego Księstwa Lokent, które nie wchodzi w skład Autonomii. Znane jest przede wszystkim z silnej floty handlowej oraz niezbyt otwartej społeczności.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3711
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Latarnia

25 sty. 2012, 19:56

LATARNIA
Obrazek
Znajdująca się na wysuniętym kilkadziesiąt kilometrów na południe od miasta klifie, Latarnia nie tylko rozświetlała drogę dla nadpływających statków, lecz stanowiła też siedzibę frakcji Latarników.
Cokolwiek by nie rzec o Latarnikach, każde słowo winno być wypowiadane ostrożnie, z szacunkiem i niezbyt głośno, najlepiej w zaciszu domowego ogniska, po upewnieniu się, że nikt nie słucha. Ta tajemnicza organizacja o nieznanych motywach stanowiła temat tabu nie tylko dla przyjezdnych, ale również dla obywateli Lokent. Niewiele wiadomo o samych jej strukturach, sposobie działania czy metodach, jedno było jednak pewne – jeśli Latarnicy pojawili się w czyimś obejściu, osoba taka po prostu znikała. Za zadawanie pytań czy rozprowadzanie plotek groziło podzielenie jej losu, więc nikt nie ważył się rozprawiać o decyzjach Latarni czy działaniach samych jej mieszkańców. Latarnicy mieli pełne błogosławieństwo Księcia, a obiegowa, choć przekazywana szeptem opinia, która krążyła o tym dziwnym układzie kazała sądzić, że Latarnicy działali z ramienia władzy i usuwali niewygodnych osobników z terenu całego księstwa. Faktem było, że często przy kontrolach na granicy Lokent-dawna Autonomia brali udział przedstawiciele tej organizacji.
Wejścia do Latarni zawsze bronił ten sam, zdający się być posągiem człowiek, odziany w płaszcz z głębokim kapturem i bez jakiejkolwiek widocznej broni.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3711
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

21 wrz. 2012, 20:19

Anemetiusie – w opisie wyglądu Miry nie ma mowy o aurze. Nie jest to błąd, ale celowy zabieg.MG

Smoki to majestatyczna rasa. Zdolne do niszczenia całych miast swoim oddechem, pełne nieskrępowanej mocy (tak magicznej jak i fizycznej) nie bez kozery były opiewane w rozlicznych podaniach, zwykle mówiących także o ich pogromcach. Istotach, które mimo domniemanej przewagi ogromnego jaszczura, pokonały go, pokazując, że bardziej niż groźna aparycja liczą się umiejętności. Takie wydarzenia miały miejsce coraz rzadziej. Smoki ukrywały się od wielu tysięcy lat, a znalezienie legowiska takiego gada w czterysta jedenastym roku Ery Feniksa graniczyło z niemożliwością. Tym razem jednak to smok zdecydował się wyjść do ludzi, spotykając się oczywiście z adekwatną reakcją. Każdy mieszkaniec Lokent słyszał co nieco o smokach, a wielu marzyło o tym, aby stać się żywą legendą. Niestety dla nich, w pobliżu pierwsza znalazła się Sameae, natychmiast przystępując do działania. Latarnik w dole stracił rachubę w obliczaniu czasu, jaki udało się jej przeżyć. Wiedział więcej, niż magiczka, ale mimo tego nie przewidywał, że uda się jej wyjść z tego cało. W najszczerszych snach nie podejrzewał, że uda jej się zabić Mirę. Mimo braku dopingu od strony jedynego obserwatora wydarzeń na klifie, Sameae ze wszystkich sił próbowała dopiąć swego. Poszczęściło jej się. Obiekt jej ataku nie okazał zbyt dużym wyzwaniem, wykazując brak rozsądku już na samym początku ich spotkania, pijąc lodowatą wodę morską. Przedzimie wyraźnie nie służyło organizmowi Miry, jednak najbardziej dała się jej we znaki sól wypłukująca wodę z jej organizmu. Osłabiony smok był cieniem potężnych współbraci. Łatwym celem dla stosunkowo potężnej w tym otoczeniu magii zdeterminowanej kobiety.

Tłum był już blisko, gdy Mira machnęła ogonem z zamiarem pozbycia się swojej przeciwniczki. Nie posiadała jednak żadnych kolców na dolnej stronie ogona, więc schowanej na dolnej półce Sameae nic się nie stało. Zbudowany z lodu kolec i połówka roztapiającej się ścianki przesunęły się lekko, jednak ich ogromna masa nie pozwoliła smoczycy na zrzucenie magicznych tworów z klifu. Nadszedł ruch magiczki. Kobieta powstała, otoczona cienką, zbudowaną z lodu barierą. Wyczuwała zimno w powietrzu, wiedziała, że klif pokryty jest krwią. To jej wystarczyło. Przesycony magią, ważący niemal jedną trzecią tony, zaostrzony pocisk został wprawiony w ruch. Znajdujący się w tłumie obywateli Lokent Anemetius mimo najszczerszych chęci nie zdążył zareagować w porę. Był jeszcze zbyt daleko. Ogromny kolec na jego oczach uderzył w grzbiet odwróconej smoczycy, przebijając się przez łuski i docierając do witalnych organów. Mira nie umarła od razu, ale impet uderzenia zdmuchnął ją z klifu. Chociaż do skał w dole nie było daleko, nieźle poturbowały one wyniszczone ciało gada, który odbił się od nich i wpadł do zimnej wody. Niska temperatura i kolec w kręgosłupie uniemożliwiły Mirze jakikolwiek ruch. Straciła przytomność, aby nie obudzić się już nigdy.

Ludzie Lokent wreszcie dotarli na miejsce. Byli dostatecznie blisko, aby zobaczyć finałową arię tej krótkiej walki. Uzbrojeni po zęby „smokobójcy” stanęli jak wryci. Ktoś wykonał całą robotę za nich, uwalniając ich świadomości spod jarzma strachu powodowanego samą obecnością latającego jaszczura. Okazało się, że dokonała tego jedna osoba, w dodatku mieszkanka ich zacnego miasta. Wysiłek związany z poruszaniem tam wielkim kawałkiem lodu spowodował rozproszenie się bariery, przez co Sameae była widoczna jak na dłoni. Okazało się, że któryś z zebranych znał imię panny Aldovandi. Wkrótce znali je już wszyscy. Pochodnie zafalowały, gdy niczym burza, rozpętały się wiwaty. Tłum skandował miano pogromczyni smoka, nawołując jednocześnie, aby do nich zeszła. Co drugi oferował jej schronienie, ciepłe jadło, miejsce na nocleg. Gdzieś w całym tym zamieszaniu zniknął pilnujący wieży Latarnik.

//Walka zakończona, w razie problemów ze sterowaniem tłumem, próby wkroczenia do Latarni albo rozpętania się kolejnej walki – zareaguję.
Sameae8PCh za zmiażdżenie swojego wroga w trzech postach;
Anemetius2PCh, bo ciekawie rozpisałeś dość desperacką próbę ratowania życia Miry.
Punkty dodane, ranking edytowany.
Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie. 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

21 wrz. 2012, 21:11

Widział, jak olbrzymi kolec wbija się w korpus majestatycznego smoka. Gad zachwiał się na swych łapach, rozpostarł szeroko skrzydła niby chcąć poderwać się w powietrze, lecz rana była zbyt poważna. Impet uderzenia w połączeniu z masą pocisku dosłownie zdmuchnął gada. Bestia wydajając rozpaczliwy ryk spadła w dół pochłonięta przez morskie głębiny.
Opuścił dłonie ignorując tłum ludzi, którzy go wyprzedzili i otoczyli pogromczynię bestii. Dzięki tłumowi poznał imię czarodziejki.
Sameae – powtórzył półgłosem z nienawiścią. Jego pionowe źrenice zwęziły się niczym u węża. Stracił wspaniałą możliwość na zyskanie nie tyle sprzymierzeńca, co sługi. Osłabiony smok po walce, wdzięczy za uratowanie życia…z łatwością zawładnąłby umysłem stworzenia i nałożył magiczny geas nakazujący pełne posłuszeństwo.
Obrzucił pogardliwym spojrzeniem skandujących ludzi. Ignorancja zrodzona ze strachu. Strach z niezrozumienia. Cóż za słaba i żałosna rasa.
Sameo – posłał ku niej telaptyczną wiadomość, ukrywając swój umysł – Popełniłaś wielki błąd. Wiedz, że będzie cię on wiele kosztować.
To powiedziawszy odwrócił się zamaszystym ruchem i poprawił kaptur. Wraz z porażką smoka nie miał czego tu szukać. Kobieta była osłabiona i mógłby z łatwością ją pokonać, jednak nie miał zamiaru ryzykować walki pośród tłumu. Nie żeby ten motłoch stanowił dla niego jakieś wyzwanie. Z chęcią by ich pozabijał. Aczkolwiek nie otrzymałby nic w zamian. A taki układ nie był wart w jego oczach zachodu.
Zerknął w stronę wody szukając aury smoczych, lecz ta zniknęła. Zgasła niczym płomień świecy.
Cóż za marnotrawstwo – szepnął i czym prędzej opuścił klif, pozostawiając zabójczynię wraz z podekscytowanymi ludźmi.

z/t
Awatar użytkownika
Sameae
Posty: 14
Rejestracja: 23 sie. 2012, 12:44
Karta Postaci: viewtopic.php?p=33338#33338

22 wrz. 2012, 18:40

Nie widziała, co działo się ze smokiem, nie widziała czy trafiła. Mogła to tylko czuć, a poczuła w pewnej chwili, jak dookoła przybywa krwi. Poczuła delikatny wstrząs, kiedy kolec trafił ciało gada, oraz kiedy ten spadł z klifu. Było już po wszystkim. Gdzieś w nadchodzącym tłumie wyczuła potężną aurę magiczną. Latarnicy? Nie… Nie szliby z motłochem. To musiał być ktoś inny. I wtedy ni stąd, ni z owąd w jej głowie pojawił się głos – Sameo .Popełniłaś wielki błąd. Wiedz, że będzie cię on wiele kosztować. Otworzyła oczy i ujrzała, że jej drobna bariera znikła. Zobaczyła ludzi, skandujących jej imię, widziała radość na ich twarzach. Kątem oka spojrzała w stronę Latarni – nie widziała strażnika siedziby, który gdzieś zniknął. Obejrzała swój wygląd – obita, nieco brudna, złamany but… No i wyczerpana. Ale też uparta i zamierzała dostać się do Latarni.
-Ludu Lokent – Zaczęła mówić do tłumu. – Zrobiłam to, co było moim obowiązkiem jako obywatelki tego miasta. Zniszczyłam zagrożenie, jako wierna poddana Księcia. - Powiedziała, a po chwili dodała. - I na pewno jeszcze spotkacie mnie w mieście. Teraz musze wam niestety odmówić.
Zdjęła buty, aby iść w miarę równo. Chłód podłoża był całkiem przyjemny – ona się tym tak nie przejmowała. Przeszła przez motłoch i ruszyła w kierunku wieży, szukając kogoś tam. Ostrożnie podeszła do drzwi. Ludzie nie powinni iść za nią – nie tutaj. Nie widząc nikogo zaczęła pukać, a raczej walić w drzwi.
-Otwórzcie - Powiedziała
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3711
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

24 wrz. 2012, 05:20

MG

Ci, którzy liczyli na mrożącą krew w żyłach, wygłaszaną z ust Sameae historię o tym, jak udało jej się zabić smoka, srogo się zawiedli. Kobieta odrzuciła wszystkie nęcące propozycje, nie dając zaprosić się do żadnego z oferowanych jej przybytków. Ciepłe jadło, noc w miękkim łożu, kilka propozycji małżeństwa – nic to, gdy ma się mocne postanowienie wejścia do Latarni. Nieobuta, ale za to obita panna Aldovandi podeszła po nierównych schodkach do samych stóp wieży. Zgodnie z jej przewidywaniami, nikt nie podążył za nią w to miejsce. Tłum zaczął powoli wycofywać się do miasta, rozprawiając między sobą o niezwykłym zachowaniu pogromczyni smoka, a ona… czekała na odzew. Pukanie do wrót bez kołatki nie odezwało się niczym innym, jak tylko ponurym echem z wnętrza budynku. Światło powróciło do normalnego natężenia, a zimna Latarnia wyraźnie nie zamierzała pertraktować z magiczką. Mimo, że Sameae zdecydowanie lubowała się w chłodzie, bryza przenikała ją do szpiku kości, rozwiewając szaty i dmąc w uszy. Stała tam dobre kilkadziesiąt minut. Nikt jej nie odpowiedział.

Awatar użytkownika
Sameae
Posty: 14
Rejestracja: 23 sie. 2012, 12:44
Karta Postaci: viewtopic.php?p=33338#33338

21 lis. 2012, 16:22

Nikt jej nie otwierał, mimo że zrobiła to, czego chcieli. Czego jeszcze chcieli? Co miała zrobić? Budziła się w niej wściekłość, ale nawet ona nie ogrzewała jej powoli marznącego ciała. Nie wiedziała, czy zdoła dotrzeć do Lokenth, aby tam się wykurować, musiała próbować dostać się do Latarni. Powiedziano "zabij smoka". Widziała, że mężczyzna się zdziwił, kiedy bez wahania ruszyła. Najpewniej też nie wierzył w to, że jej się uda, a mimo wszystko zrobiła to – pokonała bestię, relikt dawnych czasów. Widziała to i Latarnia, i pełno ludzi, którzy przybyli za smokiem. Dlaczego więc Ci w budynku nie otwierali?
-Natychmiast otwórzcie! - Krzyczała uderzając w drzwi. – Zrobiłam to, co kazaliście! – Dodała, kontynuując rytmiczne stukanie w drzwi z nadzieją, że jednak ktoś otworzy.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3711
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

05 gru. 2012, 00:33

MG

Zacinający deszcz obficie zrosił oddalający się w kierunku Lokent tłum. Zbierało się na sztorm i mało kto został przy Latarni nawet wobec kuszącej perspektywy obejrzenia rozbitego o morskie skały smoczego truchła. Tylko paru narwańców udało się stromą dróżką w dół, do stóp klifów, tylko po to, aby rzucić okiem na ciało Miry. Tymczasem pogromczyni smoka, jeszcze niedawno wychwalana pod niebiosa Sameae pozostała pod Latarnią zupełnie sama. Nikt z obserwującej zwycięstwo panny Aldovandi sporej grupki gapiów nie zdecydował się, aby towarzyszyć jej wśród narastającej wichury. Kobieta była niebezpieczna, skoro udało jej się w pojedynkę zabić tak ogromnego jaszczura. Zdecydowanie, potrafiła sobie poradzić samotnie. Ponadto, najwidoczniej miała coś wspólnego z Latarnikami, skoro pukała do drzwi ich siedziby, a z Latarnikami, jak wszyscy wiemy, tylko szaleńcy chcieliby się w cztery oczy spotykać.

Pukaniom do wrót wieży długo nikt nie odpowiadał. Sameae nie wyglądała na zrażoną tak jawnym pogwałceniem zasad dobrego wychowania. Inna sprawa, że Latarników o ich przestrzeganie nikt nigdy nie ośmielił się posądzić. Niemniej, jakiś odzew z pewnością byłby bardziej, niż mile widziany. Zanim jednak Aldovandi doczekała się czegokolwiek od strony najbardziej tajemniczej, acz wciąż jawnej organizacji Księstwa Lokent, przemokła i przemarzła do cna. W końcu wrota otwarły się, a ze środka Latarni wylazł nie kto inny, jak znany skądinąd, widziany zwykle u stóp krzywych schodów strażnik. Szczelniej opatulił się swym płaszczem, spojrzał na Sameae spode łba, nabrał powietrza.

- Czego tutaj szukasz? - powiedział ostro, nie dając jej czasu na odpowiedź. – Pałac księcia jest w tamtą stronę. - Wskazał palcem w kierunku oddalonego, niewidocznego w zapadającym mroku miasta. - Jemu chciałaś służyć, prawda? - Kolejny retoryk. Widać było, że ten konkretny Latarnik lubi akcentować swoje wypowiedzi niezbyt wiele wnoszącymi pytaniami o oczywistych odpowiedziach. – Może nawet uwierzy, tak jak jego poddani, że to, co zabiłaś, było smokiem. Co, zdziwiona? - Przerwał na moment, rozkoszując się krótką chwilą, w której przerósł swoją rozmówczynię wiedzą. – Tak… Zmutowana jaszczurka. Dzika magia. Nadzwierzę o szczątkowej inteligencji. To coś nawet nie zionęło ogniem! – zakrzyknął, zaraz po tym wybuchając krótkim, chrapliwym śmiechem. – Żaden magulec nie przybiegł tutaj ze swoim kramem, aby zająć się truchłem. Możesz zejść do niego i sama sprawdzić, dlaczego. Teraz zmywaj się stąd, zanim cię wyniosę! – zagroził nagle, krzyżując ręce na piersi. Cóż, dość odważne wyznanie od strony człowieka, który nie miał przy sobie żadnej widocznej broni.

Awatar użytkownika
Sameae
Posty: 14
Rejestracja: 23 sie. 2012, 12:44
Karta Postaci: viewtopic.php?p=33338#33338

16 gru. 2012, 11:13

Zbliżał się sztorm, który mógł być niebezpieczny dla kogoś stojącego na klifach. Ludzie odeszli, a Sameae została sama pod budynkiem do którego chciała się dostać. Całkiem przemokła i przemarzła waląc w drzwi i czekając na odzew. W końcu go otrzymała – z wieży wyszedł mężczyzna, który stał wcześniej pod latarnią, który kazał zabić jej smoka. Wtedy też usłyszała słowa świadczące o tym, że to co zabiło wcale smokiem nie było, tylko ofiarą jakiejś nieokiełznanej magii. Czy dobrze usłyszała, że ten wielki gad był jaszczurką? Więc jej wysiłek był marny?
-Nie kazałeś mi zabić smoka, tylko to coś. Wykonałam swoja część. – Powiedziała chłodnym głosem, pozbawionym uczuć. -Wypadałoby w takim razie chociaż umożliwić dojście do siebie po tym. – Dodała. Chwilę się zastanowiła i rzekła do strażnika parę słów: – I jak mam się dostać do Księcia, jeżeli to wy go chronicie? Nie spotkam się z nim, jeżeli będę próbowała w pałacu, czyż nie?
Nie ruszyła się ani krok do tyłu, tylko patrzyła w oczy latarnika. Musiała być jednak gotową na wszystko, tak więc przed swoim gardłem zaczęła skupiać ochłodzoną wodę w postaci delikatnej mgiełki, która jednak się nie rozwiewała. Gdyby jej rozmówca ją atakował błyskawicznie skupiłaby to w lodowy pocisk i wystrzeliła wprost w jego gardło. Odległość była tak mała, że nie byłoby możliwości nie trafienia. Starała się ograniczać drżenie ciała spowodowane wyziębieniem. Musiała się dostać do tej chędożonej latarni.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3711
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

29 gru. 2012, 02:49

MG

Młoda panna z rodu Aldovandich nie miała chyba pojęcia, do kogo przemawia. Stojący naprzeciwko niej Latarnik nie mógł uwierzyć własnym uszom. Sameae przemawiała do niego, jakby był jakimś podrzędnym strażnikiem miejskim, podczas gdy był on przedstawicielem władzy, z którą musieli liczyć się wszyscy dostojnicy w Księstwie. Latarnicy zabijali za mniejsze zniewagi. Mieli pełne prawo do inwigilowania społeczeństwa, porywając do lochów podejrzane według nich osoby prosto z ulic Lokent. Nie musieli podawać powodów.

- Książę przebywa w Pałacu. - Mimo wszystko Latarnik nie mógł ukryć swego zdumienia butą szlachetnie urodzonej kobiety, z którą rozmawiał. Na chwilę stracił rezon, zapominając, co powinien zrobić w takiej sytuacji. - Doceni twój wkład w bezpieczeństwo swego kraju - rzekł, a pogarda powoli wracała do jego głosu. - Nie jesteśmy ci do niczego potrzebni. Po raz ostatni mówię: odejdź – rzekł, wyraźnie znudzony już zbywaniem natrętnej Sameae. Powoli narastał w nim gniew, ale póki co starał się trzymać nerwy na wodzy.

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3711
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

16 sty. 2013, 02:02

MG

Stojący przed drzwiami Latarni mężczyzna wreszcie stracił cierpliwość. Jego twarz wykrzywiła się w grymasie złości i frustracji. Jego prośby i groźby nijak nie zdołały zmienić zachowania natarczywej panny Aldovandi, która mimo, że znajdowała się obecnie w śmiertelnym niebezpieczeństwie starała się postawić na swoim. Przedłużająca się przerwa w ich energicznej wymianie zdań zadecydowała o tym, że Latarnik powziął radykalne kroki. Nie mówiąc nic, pokręcił głową z niedowierzaniem oraz swego rodzaju zawodem. Westchnął, jakby to, co zrobiła Sameae rozczarowało go. Co jak co, ale po kimś, kto przed chwilą praktycznie bezproblemowo zabił przypominającą ogromnego smoka przerośniętą jaszczurkę każdy spodziewałby się czegoś więcej. Zakapturzony mężczyzna stracił wiarę w ludzi, gdy jedyna osoba, która odważyła się podejść tak blisko Latarni wyraźnie nie wiedziała, co począć dalej z tym fantem. Cóż, sama rozmowa z członkiem tajemniczej, ochraniającej Lokent organizacji bez straty co najmniej kilku palców była ogromnym sukcesem, jednak panna z rodu Aldovandiego powinna mieć na taką okoliczność lepiej ułożony plan. Niestety, było już za późno. Straciła szansę na osiągnięcie wyznaczonych przez siebie celów. Latarnik, z którym rozmawiała, prychnął gniewnie i zamamrotał coś pod nosem. Bez słowa odwrócił się, otworzył drzwi wieży i wszedł do środka, natychmiast zatrzaskując za sobą ciężkie, dębowe wrota. Mimo natarczywego deszczu i świszczącego wiatru w powietrzu rozległ się wyraźny szczęk potężnego zamka.

//Sesja zakończona z powodu nieaktywności gracza.
Sameae – nieważne, co zrobisz, drzwi Latarni już się przed Tobą nie otworzą. Radzę poszukać schronienia, jeśli nie chcesz poczuć sztormu na własnej skórze.

Wróć do „Lokent”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 3 użytkowników online: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 3 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 51999
Liczba tematów: 2961
Liczba użytkowników: 1035
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: izka
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.