Okręt „Biała Murena”

Pływające po Morzu Smoczym nieliczne statki pochodzą głównie z dalekiej Północy, podczas gdy morza południa przepełnione są zaawansowanymi jednostkami Niezależnego Księstwa Lokent oraz piratami.
Awatar użytkownika
Etoiles
Posty: 219
Rejestracja: 16 lis 2011, 13:12
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1043

Okręt "Biała Murena"

17 lis 2011, 14:45

Obrazek
Okręt "Biała Murena", dawnej zwana "Białą Lilią" była marzeniem Króla Tyremeusza III, była symbolem siły królestwa, w czasach swej świetności, bardziej rozpoznawalna niż pieczęć książęca. Zbudowana z specjalnie sprowadzonego drewna białych sosen rosnących na dzikich stokach wichrowych szczytów. Siły natury tam mieszkające spowodowały, że drewno jest twarde, ale jednocześnie trudne w obróbce, nawet magicznej. Oprócz swej twardości drewno słynie z żywicy konserwującej tak drewno, że nie ulega ono gniciu.

"Biała Murena" nadal zachwyca swą urodą i kunsztem wykonania, w świetle słońca posrebrzany dziób okrętu, w kształcie atakującego sokoła roztacza ciepły blask, zaś nocą gdy księżyc mocno świeci, od wody odbija się niczym upiorny duch ptaka.
Prawdopodobnie jedynymi czarnymi przedmiotami na okręcie, jest czarny atrament, smoła zamknięta w szczelnych metalowych beczkach, oraz tron znajdujący się na podwyższeniu, gdzie dawniej bęben przygrywał rytm wiosłowania.

"Biała Murena" różni się od nowoczesnych okrętów dalekomorskich. Jest o pokład niższa, ale za to dłuższa i węższa, dzięki czemu bardzo łatwo się rozpędza i nadal jest nieprześcignionym żaglowcem. Długość powoduje obniżenie manewrowości, co wymusiło zużycie najniższego pokładu i użycie wioseł, te jednak nie pomogą w czasie bezwietrznej pogody, gdy załoga składa się z ludzi u których szybko występuje zmęczenie.

Uzbrojenie także nie jest nowoczesne. Składa się z pięciu balist, umieszczonych na każdej z burt pod pokładem. Na zewnętrznym pokładzie znajdują się trzy balisty jedna przy dziobie i dwie na środku statku. Na nadbudówce z tyłu okrętu znajduje się balista. Każdy z obecnie trzydziestu członków załogi posiada kuszę, lub łuk oraz broń białą tak przydatną w abordażu. Mimo słabszej potencjalnie broni pokładowej, "Biała Murena" może nadal związać się walką z najnowocześniejszymi okrętami, dzięki zasięgowi skutecznemu broni, jaki i wielu rodzaju pociskom, od kamieni, przez różnego typu włócznie i strzały wystrzeliwanych z balist, po płonące kule słomiane wylatujące z katapulty, nadal jest w stanie szerzyć strach na wodach morskich.

[zt]
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Etoiles
Posty: 219
Rejestracja: 16 lis 2011, 13:12
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1043

24 lis 2011, 16:39

Etoiles kazał złożyć satyra przed tronem, na którym sam usiadł. Reszta obecnych na statku udała się na pierwszy pokład. Półwampir siedział niczym posąg, krwiste oczy lekko wyblakły, na kolanach zaś miał lire. Jego sługa jeszcze się nie obudził, ale to miało nastąpić o wschodzie. Rany już się zasklepiły, ale trzeba będzie spłukać krew.
Kim jesteś? – zapytał się wraz z pierwszymi pormieniami słońca, które przedarły się przez otwory na wiosła.
Awatar użytkownika
Wierzbiec
Posty: 399
Rejestracja: 28 lip 2011, 20:35
GG: 381201
Karta Postaci: viewtopic.php?t=621

24 lis 2011, 19:31

Ogromny ból był jedynym co pamiętał satyr. Ropa zbierająca się w oczach przesłaniała widok, nie czuł już jednak bólu wiedział o jego istnieniu ale nie było już nic co mogło go trapić. Zastanawiał się. Nagle odczuł wstrząs, został gdzieś przeniesiony ale nim zorientował się w sytuacji znowu ogarnął go mrok. Ciemność przepełniona wybuchami szarości, to wszystko na co mógł liczyć podczas przemiany. W świecie żywych powitał go zapach dobrze zakonserwowanego drewno. Nerwowe mruganie zamiast pomóc utrudniało kontakt z rzeczywistością. Resztkami sił starał się powstać. Udało mu się to za czwartym razem, po kilku upadkach. Oparł się zniszczonymi dłońmi o podłogę, dopiero teraz zauważył rany. Delikatnymi ruchami ruszył, by poszukiwać kolejnych. Mijał kolejne zadrapania, strupy i dziury by dotrzeć do lewej piersi. Włożył rękę do środka ale mógł poczuć jedynie pustą i suchą dziurę, tam gdzie powinno radośnie bić serce. Chciał płakać ale nie miał już oczu, chciał oddychać ale nie miał już płuc, chciał żyć ale nie mógł. Setki pytań i informacji otoczyły umysł Herubina, wiedział że nie żyje ale dlaczego jest jeszcze na tym nieszczęsnym padole? Gdzie jest jego serce i … gdzie jest Caritiem? Zwrócił wzrok do wcześniej zignorowanego mężczyznę, swoimi oślizgłymi dłońmi odważył się dotknąć lire. Ogromny gniew opanował jego ciało, dodając sił. Zwierzęcym skokiem chciał dotrzeć do swojej ukochanej, kolejny napływ wspomnień dotarł z dwojoną siłą. To jego maleńka go zamordowała, tylko dlaczego? Tak czy inaczej musiał ją odbić z rąk tego parszywego potwora. Zrobiłby to, gdyby nie promienie słońca, na które naraził delikatnie, już trupio blade ciało. Jak poparzony skoczył w róg statku, zaczął zawistnie syczeć i oblizywać językiem białe kły. Wciąż skulony zaczął mówić cichym, szorstkim głosem. Początkowo był to zlepek kilku dźwięków ale po jakimś czasie wydobył na światło dzienne kilka słów, ból sprawiało mu ruszanie martwymi strunami lecz nie przestawał
– ODDAJ to co nie należy do Ciebie! złodzieje przez niebiosa będą ukaranie i módl się byś dożył tego dnia! ODDAJ moją ukochaną, oddaj Ją! Strzeż się gniewu Caritiema, bo przysięgam, że następnej nocy nie dożyjesz.
Coś niedobrego działo się w nim samym, pragnął mordu ale nie dla siebie coś w jego wnętrzu zmusiło go do tych pragnień, by spełnić swoje ukryte fantazje. Jego wzrok patrzył tylko i jedynie na Caritiem, tą która go ukochała, tą która z tej miłości go zabiła.
Awatar użytkownika
Etoiles
Posty: 219
Rejestracja: 16 lis 2011, 13:12
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1043

25 lis 2011, 09:25

Etoiles siedział na swoim tronie, czekał i obserwował jak jego nowy twór wstaje. Martwił się o niego, nie tak wygląda się po rytuale, już dawno skóra powinna ukryć rany, naciągnąć się. Satyr miał wyglądać jak kilka dni przed śmiercią. Po dłuższym zastanowieniu chłopak doszedł do wniosku, że to wina serca, a dokładnie jego braku. Widział pierwsze niezdarne ruchy, poznawanie nowego ciała, jego akceptacji, ale czy na pewno, tego półwampir nie mógł wiedzieć.
Kim jesteś?– zadał ponownie pytanie, ale nie doczekał się odpowiedzi. Jego sługa uciekł od światła, co pirat skwitował jednym zdaniem -Przyzwyczaisz się, jeszcze jakiś czas słońce będzie na ciebie oddziaływać, ale już nie długo.
Gdy tylko dotarło do niego syczenie, gulgotanie w gardle, wstał i powolnym krokiem podszedł do swego ożywieńca. Chciał lepiej słyszeć, jednak dla pewności staną w bezpośrednim świetle słonecznym, pamiętał jak za pierwszym razem jego załoga chciała go zaatakować.
Jak już ukarzą mnie za ożywienie ciebie jaki i załogi. -zrobił przerwę, aby do satyra dotarły jego słowa, po czym dodał – Nie jestem złodziejem, wszystko co twoje było, przestało twoim być po twej śmierci– Słysząc zaś następne pogróżki opowiedział. –Caritiem, tak się nazywasz? No, więc mamy kolejny krok do poznania za sobą. Jam jest Etoiles, biała śmierć, biała legenda, pan białej Lilii przemienionej na "Białą Murenę" na której się znajdujemy. Jestem twoim panem, panem twego życia i śmierci, od dziś jesteś mi posłuszny– Mówiąc to głaskał jednym palcem drewno liry, pieścił wręcz niczym byłaby to kochanka. Wiedział jednocześnie, że słowa te odbijają się w głowie podwładnego i wręcz wypalają się w świadomości. Ciągnął jednak dalej. –Zabraniam ci jakichkolwiek czynów na moją szkodę, zabraniam atakowania mnie jak i całej załogi, zakazuję czynów dążących do zguby mojej, "Białej Mureny", jej załogi, jak i twojej. Chyba, że wydam wyraźny rozkaz. Nakazuję ci słuchać mnie i odpowiadać mi. – Regułkę tą recytował jak z pamięci, tworzył ją na podstawie swoich doświadczeń po stworzeniu załogi, a marynarze mieli niesamowite pomysły, jak uprzykrzyć życie swemu panu. Na sam koniec powiedział –Witaj w załodze, "Białej mureny" która od dziś jest twym domem. Teraz opowiedz mi o sobie.– Satyr nie mógł zignorować słów Etoilesa, były sformowane jako rozkaz.
Awatar użytkownika
Wierzbiec
Posty: 399
Rejestracja: 28 lip 2011, 20:35
GG: 381201
Karta Postaci: viewtopic.php?t=621

27 lis 2011, 18:42

Cały okręt ogarnął okropny śmiech. Zgniłe i jeszcze mokre od słonej wody struny głosowe, dawały tę dziwną barwę głosu. Jego szare już nic nie mówiące oczy skupiły się na Caritiem. To wynaturzenie ośmieliło się jej dotknąć, nie wiedziało że igra z ogniem, teraz nieco przygaszonym ale wciąż rosnącym by pochłonąć wszystko na swojej drodze.
– Ty zadufany w sobie głupcze, jeśli nie ja to bogowie ukażą Cię za skradnięcie mej ukochanej, a nie za sprzeciwianie się naturze, za to sama natura cię ukarze. Jeśli myślisz, że okradanie zmarłych jest koniecznością to się mylisz, zostawiając swe ciało na dnie morza głupio liczyłem na ludzki porządek i szacunek wobec śmierci– mówił oskarżycielskim tonem przepełnionym goryczą– nie interesuje mnie kto zakuł w kajdany, zastanawia mnie po co? Bym podawał tobie i twemu pierzastemu przyjacielowi krakersy– zadrwił, po usłyszeniu monologu Etoilesa, bo skąd miał wiedzieć, że Herubin jest entem a nie zwykłym satyrem? Nie mógł się oprzeć piratowi ale utrudnianie mu zadania to inna sprawa. Wciąż zawarta i zapieczętowana magia była wręcz wyczuwalna dla wampira, to sama matka natura walczyło o swoje dziecko. Jedna rzecz trzymała drzewca w szachu, jego serce ukryte gdzieś na dnie morza oczekiwała wraz z całą mocą. Musiał ulec sugestii nieumarłego– Jestem i byłem wieloma istotami, obrońcą, który zawiódł, podróżnikiem, który się zgubił, strażnikiem, który uległ rządzą. Jestem mędrcem, który zadał setki pytań, a dostał kilka odpowiedzi. Jestem, każdym z nich, a teraz są uwięzieni tam na dnie morza, ukryci przed wścibskimi złodziejami, którzy tylko ich nie mogli ukraść– nie kłamał, mówił poprzez obrazy swojego życia, które ciężkie były do zrozumienia. Nie mógł mówić nieprawdy ale wampir zadarł z kimś równie inteligentnym. Nie był kolejnym chłopem, który oczekuje objawiciela w postaci bladego człeka.
Chcąc udowodnić swoją potęgę, wstał i palcem wskazał na lire, już wcześniej widać było jego silną wole ale teraz wspomagała go sama Caritiem chcąca, by pieściły ją te same, choć nieco bledsze palce. W głowie enta kłębiła się melodia, brzmiąca nowym życiem, życiem niewolnika spełniającego najskrytsze zachcianki swej pani.
– A teraz oddaj ją– mówił mając wzrok półprzytomny– ODDAJ mówię, nawet jeśli miał bym się rozpaść na kawałki to nie pozwolę by twoje sztywne już i blade łapska dotykały ją w ten nachalny i prostacki sposób. Nawet nie wiesz co trzymasz i jakim jest to przywilejem by odebrać ją strażnikowi daru boskiego! Nawet jeśli ją zatrzymasz to twój umysł opanuje moja piękna, ta która chcę wrócić do swego prawowitego męża, tak jak żona mimo kochanków wraca do łoża swego oblubieńca. Jesteś zwykłą kupką popiołu, która nie umiała się pogodzić ze swoją śmiertelnością i miejscem we wszechświecie! Jesteście wszyscy tacy sami; ludzie, elfy, trolle, krasnoludy, zadufane smoki, no i jeszcze wy a raczej my … nieumarli, nie byliście zaproszeni ale przybyliście, zostaliście wyproszeni ale zaatakowaliście, wygraliście więc stłamsiliście wszystko czego rozumem pojąć nie mogliście!– kiwał się na boki jakby próbując opanować gniew, nie był to tylko jego gniew, było to połączenie żalu Herubina połączonego z nieodgadnioną Caritiem. Chciał zabić potrzebował nasycić żądze a jedyną osobę na którą padły by one otoczyła się tarczą, którą nawet on nie mógł pokonać.
Awatar użytkownika
Etoiles
Posty: 219
Rejestracja: 16 lis 2011, 13:12
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1043

27 lis 2011, 20:04

Ożywieniec go zadziwiał, nie dość, że przez brak serca się nie regenerował, co Etoiles zanotował sobie dochodząc do wniosku, że z satyra nie będzie żaden wojak, ale jeszcze to wynaturzenie. Dwuświadomy, opętany przez ten instrument. Wraz z tyradą jaką zafundował mu służący, coraz bardziej uśmiechał się ironicznym uśmiechem. Gdy tylko Herubin skończył mówić, półelf przymknął na chwile swe złowieszczo krwiste oczy.
W porównaniu do ciebie, ja żyję, to mi nie tobie bije serce. Zresztą i tak nie zrozumiesz wysłannika bogów, jesteś zbyt prosty i pusty.– mówił to chłodnym pozbawionym emocji głosem, już się nie raz przekonał, że kto kipi emocjami przegrywa. Etoiles nagle rozpostarł ramiona śmiejąc się tak że gdyby satyr miał serce zostałoby ono skute lodem –nie widzisz, to jest kara, twoja kara, za taką śmierć, myślisz że gdyby ktoś cię zapchnął z skarpy to ja bym przypłynął. Twa dusza jest plugawa, brudna, a musisz ją u mnie oczyścić. Ja jestem biały, gwiazda która przynosi śmierć, wyklęty spośród żyjących i umarłych, wybraniec bogów by karać odpowiedzialnych za śmierć– czerwonooki nie wiedział, aż tak trafił, miał na myśli odpowiedzialność za swą śmierć, a wyszło jak wyszło.
Mówisz o lirze jak o swej żonie, kochance, a tak naprawde jest ona wdową, ty nie żyjesz, dla niej nie istniejesz. Zrozum to, a może staniesz się na czas swej służby jej powiernikiem. Teraz zaś opanuj swój głód, czekamy na sygnał– gdy tylko nakazał cierpliwość, sięgnął za swój tron i rzucił ożywieńcowi czarny płaszcz. Na koniec dodając –Masz polować tak, by nikt cię nie zobaczył, oraz nie zostawiaj śladów, jak cię złapią nie przyznawaj się do mnie, ani do tego co należy do mnie
Awatar użytkownika
Wierzbiec
Posty: 399
Rejestracja: 28 lip 2011, 20:35
GG: 381201
Karta Postaci: viewtopic.php?t=621

27 lis 2011, 21:00

Za życia przekręcił by oczami, komentując ignorancje swego "pana". Jak o mur, i to dosyć oporny mur z mocą, nie za dobre połączenie– pomyślał analizując słowa Etoilesa. Musiał wykazać się nie lada skupieniem, by wychwycić choć część słów, jak się okazało nekromanty. Cały jego umysł przepełniała słodka melodia. Teraz już bez problemu, wstał stojąc twarzą w twarz z kapitanem.
– Czyli sam ciesząc się wciąż bijącym sercem, odbierasz spokój tym, którzy na niego zasłużyli? Miałbym do ciebie więcej szacunku, gdybyś nie żył… mylisz się, jesteśmy połączeni a Ty nawet nie rozumiesz tego co nas łączy i łączyć na wieki będzie! Ja zostałem łącznikiem między bogami a rasami szlachetnymi … i wami. Moja ukochana, jest tak jak ja przekaźnikiem losu, czegoś dużo potężniejszego do ciebie… ale i tak żadne słowa nie dotrą do rozumów, kogokolwiek z waszej rasy, który jest jedynie pyłkiem, który bogowie zdmuchują z szachownicy losu, gdzie ja jestem jedynie pionkiem– resztę słów jak tylko mógł zignorował, nie słuchać nie mógł bo jednak jego pan był potężny. Wiedział, że jest to jedynie ogromne pranie już nieżyjącego mózgu. Za kogo on mnie ma?– pomyślał, przełykając ślinę. Szarpnął szmatę, którą dostał, by szczelnie się nią przykryć. Teraz jednak dobiegł do niego słodki smak Caritiem Już opuściłeś swoją ziemską powłokę, teraz musisz nieco zniżyć czoła ale czas zemsty przyjdzie i ci którzy cię miną będą twoimi sługami
– Oddaj lire, a będę Ci służył…

Potem może coś dopisze
Awatar użytkownika
Etoiles
Posty: 219
Rejestracja: 16 lis 2011, 13:12
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1043

28 lis 2011, 08:54

Chcesz spokoju, którego śmierci ci da? Wiedz jedno, tam gdzie pójdziesz będzie gorzej. W tym momencie z wyższego pokładu zbiegło dwudziestu mężczyzn, a każdy z nich trzymał łuk z płonącą strzałą ta zaś niewątpliwie spowodowałaby zapłon czarnej szmaty w którą odziany był satyr. Wojownicy stanęli w dwóch szeregach zajmując swoje miejsca tak, aby strzelać nad ramieniem towarzysza. Czym charakteryzują się ożywieńcy? Pewną ręką, oraz na bliskie odległości niesamowitą celnością. Skąd oni wiedzieli kiedy przybyć? To proste, Etoiles przez tyle lat obcowania z nimi nauczył się wielu sztuczek, w tym wydawania niemych rozkazów.
Więc jeżeli nie cierpisz mnie i nie chcesz mi służyć to mów, jedno słowo, a oni cię uwolnią– Mówiąc to minął wstał z tronu i minął swoich niewolników. Gdyby satyr ruszył za nich, lub potwierdził chęć wolności duszy, to natknąłby się na mur zapalających pocisków, wystrzeliwanych z niezwykłą szybkością. Dlaczego wiec Etoiles pozwalał sobie na utratę jednego? Była to prosta kalkulacja, satyr w swej gnijącej i rozpadającej się postaci nie był do niczego potrzebny, a jedynie sprawiał kłopoty. Pirat zaś musiał się spieszyć na spotkanie i jedynie czego mu było żal to sproszkowanej kości smoka, jednak lira którą schował w połaciach swego płaszcza mogła mu tą stratę wynagrodzić, pewnie na tyle kosztowana by ją dobrze sprzedać. Choć czy na pewno tego chciał, coś go ciągnęło do instrumentu, który cieszył się, że trafił do potężniejszego pana.

[z/t]

[ Dodano: Pon Gru 12, 2011 1:45 pm ]
Ustawieni w szyku ożywieńcy celowali do jednego celu. Nawet dla nich ten stwór był ohydny i przerażający, ale takie odruchy jak wymioty, były im obce. Ustawili się w dwóch rzędach, lecz nie jeden za drugim, tylko w szachownice. Jak na rozkaz pierwszy rząd klękną. Zaskrzypiały napinane łuki, w swym płaczu oddając hołd bliskiej śmierci satyra, tego który opiekował się drzewami, tego który ich pilnował. Lecz nie znał drzew z których powstały te łuki, nie złamały się ratując dawnego przyjaciela. Wystrzeliły, płonące pociski pomknęły w stronę gnijącego ciała. Nie mogły chybić, nie z takiej odległości, nie w tej ilości, a wystarczyła jedna, czy dwie, aby zapalić gazy gnilne. Nawet gdyby wszystkie chybiły, nie zapaliłyby okrętu, nie takie pociski w niego trafiały powodując jedynie trwałe zżółknięcie drewna, tyle lat na morzu, uniemożliwiły podpalenie go.

Proszę o wzięcie pod uwagę przy MGmowaniu brak zapisu zmian w KP Herubina (to znaczy olał sobie tą postać), oraz że campi (nikt nie lubi chyba camperów) w moim statku, powstrzymując od dłuższego czasu fabułę, przez to tylko że olał sobie post
Awatar użytkownika
Wierzbiec
Posty: 399
Rejestracja: 28 lip 2011, 20:35
GG: 381201
Karta Postaci: viewtopic.php?t=621

13 gru 2011, 18:49

Miesiące mijały a Herubin trwał w modlitwach. Wszystko co miał zostało mu odebranie, łącznie z jego wolną i od tej pory zbrukaną wolą. Kto ośmiela się nachodzić zmarłych, których ciało nie zdążyło wystygnąć. Jego myśli szumiały niczym ocean, wolnym i melancholijnym ruchem wędrowały po już pustej jaźni enta. Płakał, krzyczał, ranił się i modlił uciekając od swej Caritiem, jej głos jednak ciągle był i nie zamierzał odejść. Zmieniał się to w skomlenie, to zgrzytanie zębów. Wszelka logika nie mogła mieć tu miejsca. Coś się zmieniało, miesiące mijały a energia wracała. Może to zasługa lasu? A może po prostu brak kontaktu z lirą? Mógł odetchnąć z ulgą. Etoiles dał mu wybór, nie był aż takim potworem lecz satyr perfidnie to wykorzystał. Oczekiwał myśląc o zemście. Teraz gdy jego umysł zaznał słodkiego smaku mógł dzieło swe zakończyć. Od chwili gdy ujrzał dary boskie chciał wiedzieć kim są te tajemnicze istoty. Czy teraz był odpowiedni moment by błagać ich o pomoc? Litania jego nawoływała kolejne okresy niewoli. Jednak siedzieć nie mógł bez końca, kiedyś pan jego przyjdzie z karą na ustach i już nie będzie odwrotu. Skupił się by znów w rozmowy lasu się włączyć i prosić o pomoc ostatni raz. Drzewa z gaju ruszyły dumnie by go ratować, Herubin chciał jedynie oczyszczenia. Przelał moce swe do lasu co z napaścią na statek równać się nie mogło, dumne drzewa nie były pozbawionymi życia skorupami. Dlatego drzewiec mógł jedynie prosić o ratunek. Stał teraz prężny i gotowy do skoku bo zła się nie uląkł. Drzewa natomiast w stronę rzeki własnym krokiem ruszyły by wspólnego wroga zniszczyć. Zderzyć się miały niczym tarany, a statek miał skończyć tam gdzie jego miejsce było już od kilku lat, na dnie morza. Z dnia na dzień czuwał by na niespodziewany atak być gotowym. Gdyby zagrożenie nieuchronne przybyło mógłby się w żywiołaka lasu przemienić. Bronić się miał do upadłego, nie bał się zniszczeń na swoim ciele a tym bardziej na psychice. Chciał zniszczyć mu to co kocha tak jak zrobił to on sam. Chciał złożyć dar Ourelii ze statku załogi i skarbów. Jedyna rzecz, której przebłyski mu w głowie świtały było odnalezienie serca, które uwolniło by go od tyranii potwora… tak czekał by pogrążyć się w zniszczeniu, w gniewie lasu.

Nie zniżę się do poziomu Etoilesa i nie będę go ani obrażać ani oceniać… jedynie sprostuje zmiany kp są w trakcie tworzenia ale akcja w tej lokacji nie jest zakończona, chciałem to załatwić pokojowo ale widocznie się nie uda. Moi wybawiciele byli zaplanowani i są już od dawna w drodze o czym już wcześniej (może za wcześnie) rozmawiałem z Infim. Chciałem wszystko ustatkować razem ze zmianami z kilku lat. Nie wiedziałem jak odnieść się więc do kp, mam nadzieje, że jest w miarę dobrze. ps nie rozumiem postu Etoilesa. Czyli jego bezmózgie zombii wykonały rozkaż, którego nie wydał Eto? Czy się mu sprzeciwiły? <nigdzie nie widzę informacji, że Eto wysyła wiadomość> życzę Ci powodzenia Etoilesie :).
Awatar użytkownika
Serghio
Posty: 691
Rejestracja: 06 lut 2011, 18:35
GG: 1667479
Karta Postaci: viewtopic.php?t=24

13 gru 2011, 21:37

MG:
Cała sytuacja wyglądała na egzekucję i pewnie taki był zamiar dowódcy armii nieumarłych. Biedy były satyr miał zaraz skonać w męczarniach. Ożywieńcy ślamazarnie ustawiali się w coś co przypominało szereg, albowiem nieumarli nigdy nie słynęli z regularności, szybkości i zdyscyplinowania. Pierwszy rząd leniwie klęknął dając miejsce do strzału rzędowi drugiemu. Akcja rodem z pola walki, być może, kiedyś byli dobrze wyszkolonymi żołnierzami. Teraz niestety choćby chcieli, to nie dorosną staremu sobie do pięt. Cała ceremonia ustawień i celowania trwała dość długo co pozwoliło starym przyjaciołom satyra dostać się pod statek i przynieść mu tak potrzebną pomoc. Sam upadły zdawał się bardzo wierzyć w swoich kamratów, gdyż sam w sobie nie podjął żadnych akcji obronnych. Jeżeli jego przeciwnik dysponowałby żywą armią, to pewnie już zamiataliby zmasakrowane ciało strażnika do wody. Tymczasem czas działał na korzyść skazanego na ostateczną śmierć. Ułamki sekund przed zamiarem strzału, enty przechyliły statek , przez co nieumarli poprzewracali się na siebie, niektóre strzelając do innego, inne w stronę Herubina, jednak nie celnie. Enty pchały coraz mocniej, statek kołysał się nie pomagając ewentualnym stworzeniom cierpiącym na chorobę morską. Po chwili na pokładzie nie dało się już ustać. Wszyscy zjeżdżali to w jedną, to w drugą stronę. Enty zorientowały się, że nie dadzą rady przewrócić statku. Kołysanie stało się trochę łagodniejsze, a dwa drzewce poczęły bić w kadłub chcąc wybić dziurę i spowodować powolne tonięcie okrętu.

Wróć do „Jednostki pływające”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 13 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 12 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos
Liczba postów: 52162
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.