Trakt Iquański

Szlaki lądowe rozchodzące się we wszelkich kierunkach świata. Często uczęszczane gościńce są wybrukowane, ale w świecie gry nie brakuje też wąskich, niebezpiecznych ścieżynek.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut. 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Trakt Iquański

08 kwie. 2011, 19:26

Szlak ten przyjął swoją nazwę od Jeziora Iqua wysuniętego od niego trochę na wschód. Rozciąga się od Wolenvain na południe, aż do samych stóp gór Ikrem. Już od ich podnóża prowadzi przez strome doliny prosto pod bramy miasta Minaloit.

Trakt został zrobiony porządnie i jest odnawiany każdego sezonu. Dzięki temu nie ma w nim zbyt wielu zagłębień a zaprzęgi z wozami mogą poruszać się po nim szybkim tempem, jakkolwiek prowadząca do miasta dolina bywa czasem kłopotliwie wąska.
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Zci;
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 352
Rejestracja: 13 gru. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Trakt Iquański

26 wrz. 2017, 00:10

MG

Najemnicy nie kwapili się przyspieszać. Metodycznie swoim pijackim tempem poruszali się wśród traktu, od czasu do czasu wszczynając utarczki, które kończyły się wraz z uchwyceniem rękojeści broni przez jednego z nich. Pielgrzymi nagle stawali się nienaturalnie potulni i przestawały im przeszkadzać krzyki, które budziły nie tylko ich, ale też i pobliskich podróżnych. Czasem ktoś musiał zostać najpierw obdarzony ciosem i przekleństwami, ale nie zdarzało się to zbyt często.

Zdawało się, że znajdowali się mniej więcej 30 sążni od obozów Zciego i Mikalara i z ogromną determinacją przesuwali się w ich stronę. Jednak oporność ludzi nocujących na trakcie zdecydowanie nie pomagała.

W tym czasie Zci postanowił się przygotować w razie, gdyby miał interweniować.


Mikalar wybudził się z głębokiego snu. Chwilę zajął mu powrót do pełnej świadomości. Kiedy podnosił swoją dłoń, odezwał się Berwih:

- Leż spokojnie. Nigdy nie wiadomo, co takim typom może przyjść do głowy. - Wypowiedział to cichym, niemalże konspiracyjnym tonem. - Miejmy nadzieję, że przejdą obojętnie.

Z każdą chwilą Mikalar słyszał ich coraz wyraźniej. Ich zachowanie nie zmieniło się co do joty. Cały czas było takie samo. Mimo najszczerszych nadziei, nie wyglądało na to, żeby najemnicy mieli ominąć ich - czyli Mikalara, Berwiha i jego żony i córki - obóz. Młodzieniec wręcz czuł ich spojrzenie na swoich plecach, aż mimowolnie się wzdrygnął. Wyglądało na to, że mieli właśnie do nich podejść.

//Ostatnia okazja na podjęcie akcji przed konfrontacją. Potem nie będzie czasu na przygotowania.
Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis. 2016, 15:26
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

Re: Trakt Iquański

28 wrz. 2017, 15:24

Kiedy Zci miał już pewność, że najemnicy idą do maga, wtedy poczuł, że zbliża się jego okazja i jest ona pewna. Spokojnie wyczekiwał na moment, gdy mag rozpali w powietrzu ogień, który dosięgnie pijanych wojów. Wtedy tylko jeden strzał rozwiąże problemy Zciego z pieniędzmi na długi czas.

Zci oczekiwał na pierwszy ruch maga z palcem przy spuście i kuszą na nodze. Gotowy by ją podnieść, wycelować i zadecydować, w co i czy strzelić. Nie obchodziło go życie maga, ani dlaczego ktoś ściga jego i jego pierścień. Zleceniodawca nie wydawał się zbytnio zainteresowany jego życiem, więc musi on być jednym z wielu, któremu akurat przytrafił się nieszczęsny pierścień.

Specjalnie nie zakładał hełmu, by nie ograniczać sobie pola widzenia. Chciał mieć pewność, że pierwszy strzał trafi i przynajmniej zrani maga, później już z górki. W innym wypadku będzie musiał go gonić, albo się bronić przed ogniem, co nie jest takie proste bez zbroi, albo chociaż tarczy.
Awatar użytkownika
Mikalar
Posty: 34
Rejestracja: 27 lis. 2016, 12:47
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3626

Re: Trakt Iquański

28 wrz. 2017, 19:25

Mikalar wiedział, że ciężko będzie mu uciec, a jeszcze trudniej walczyć. Przygotowywał się jednak na najgorsze. Nie wstając ze swojego miejsca i robiąc to nieśpiesznie, zaczął zbierać swój ekwipunek i umieszczać w miejscu swego przeznaczenia. Nie wiedział co go czeka, ale jeżeli miał umykać w ciemną noc, to wolał mieć swój skromny dobytek przy sobie. Następnie ułożył się znów na ziemi, tyłem do nadchodzących najemników i nasłuchiwał. Nie było trudno określić ich ilości, kierunku podejścia i odległości. Nic nie robili sobie z elementu zaskoczenia.

Mikalar przymknął oczy, ale nie zasypiał. Serce biło zbyt szybko, a zagrożenie było zbyt realne by móc spać. Starał się uspokoić i zestroić ciało, umysł i swą moc w jedno. Wiedział, że w jego stanie będzie mu ciężko wykrzesać z siebie potężne zaklęcia, ale nic nie zaszkodziło by mentalnie się przygotować do działania. Oddech i serce poczęły się uspakajać, a ciało i umysł rozluźniły się. Mikalar czekał, słuchał i liczył na to, że najemnicy go ominą.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 352
Rejestracja: 13 gru. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Trakt Iquański

30 wrz. 2017, 10:53

MG

W końcu musiało stać się to, co było nieuniknione. Najemnicy nadeszli od strony śpiących matki i dziewczynki, lekko się zataczając - jak to robili od momentu pojawienia się w zasięgu wzroku i słuchu Zciego czy Mikalara.

- To gdzie jest ten jebany pierścień?! - krzyknął najbardziej pijany z towarzystwa.

Oprócz donośnego ”Zamknij jadaczkę, bęcwale!, w odpowiedzi na okrzyk podniosło się kilka kolejnych zaspanych głów, które już zaraz opadły, kiedy okazało się, że słowa nie były kierowane w ich stronę.

Gryfietta zaskoczona podniosła się jak oparzona i, kiedy się zorientowała w sytuacji, przyciągnęła do siebie Hirię w obawie o jej życie. Nigdy nie wiadomo, co może przyjść do głowy takim pijaczkom.

Gryfietta nie była przeciętnej urody. Można rzec, że była wręcz urodziwa. Nawet pod wpływem trudów podróży nie umywały się przed nią te rosłe chłopki czy biedne mieszczki z niepełnym uśmiechem i leciwą budową. Nie umknęło to uwadze mężczyzn.

- Wybaczcie, ale czy moglibyście nie niepokoić mojej rodziny? Jesteśmy biedni, żadnych pierścieni nie mamy. Chcemy tylko spokojnie przebyć drogę i... - mówił z przejęciem Berwih. W międzyczasie wstał i poczynił kilka kroków w stronę najemników.

Mikalar usłyszał tylko odgłos wyciąganego ostrza z pochwy i splunięcie. Głowa rodziny nagle stanęła, cofnęła się o krok.

Zci widział jak Farerin wyciągnął swój tasak i wycelował ostrze w stronę mężczyzny, który dokładał drwa do ogniska, przy którym spał Mikalar.

- Może i pierścieni nie macie, ale za to widzę tutaj jeden skarb. - Parsknął śmiechem z własnego żartu i pociągnął za suknię Gryfiettę. - Musicie mieć coś z życia, chłopaki. Zostawcie tylko coś dla mnie.

Zduszony okrzyk Berwiha był jego jedyną reakcją na to, co się działo. Hiria leżała między Farerinem a Berwihem, płacząc i od czasu do czasu jęcząc ”Mamo, mamo!. Gryfietta też krzyczała, wołała Berwiha, który niczym sparaliżowany stał w miejscu i nie wiedział, co robić.

- A ten tu obok to kto? Na syna mi nie wygląda. - odezwał się znów Farerin, zwracając uwagę na Mikalara.

Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis. 2016, 15:26
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

Re: Trakt Iquański

02 paź. 2017, 21:17

Zci cieszył się, że nie musiał wskazywać drogi pijanym najemnikom, bo ci całkiem sprawnie wytropili maga, choć mógłby to być tylko i wyłącznie przypadek, że na niego trafili.

Do teorii o przypadkowym natrafieniu skłoniło go zachowanie wojów. Pomimo tego, że głośno wspomnieli o pierścieniu to wyglądali jakby pytali się całej rodziny wraz z dzieckiem, niż maga. Straszenie wieśniaka ostrzem tylko dodawało pijaczkom jeszcze więcej głupoty, niż miała cała chłopska wieś.

Wtem najwyraźniej przestał interesować ich pierścień, bo zaczęli dobierać się do chłopki. Zci z pewnością tego nie popierał, a nawet był przeciw aktowi uniżenia roli kobiety do chwilowej "zabawki", lecz nie był rycerzem w lśniącej zbroi na białym koniu, by ratować każdą dziewkę. Szkoda mu było dziecka, lecz teraz rozumiał, że lepiej nigdy nie znać najbliższych, niż znać i widzieć jak cierpią, albo giną.
Dla niego jednak wciąż bardziej liczył się pieniądz, niż pospolite, ludzkie życie.
Czekał, aż to mag wykona pierwszy krok, aż ten wybuchnie ogniem ze swych rąk i zacznie przypalać najemników. Choć nie zdziwiłby się, gdyby ten próbował się nawet przyłączyć, biorąc pod uwagę to, że woli swoich wrogów palić, niż zatrzymywać ziemią, a przynajmniej Zci myślał, że taką moc mag też posiada.

W końcu najprawdopodobniej dowodzący najemnik odwrócił się do czarodzieja. Od tamtego momentu Zci miał tylko chwilę, aby zadecydować, czy i w kogo wystrzelić. Miał kilka opcji do wyboru, każda miała wady i zalety. Mógłby strzelić od razu do maga, gdyby ten nie zareagował, albo zaczął uciekać, lecz wtedy miałby pewny pierścień i trzech oprychów. Mógłby zabić jednego z gwałcicieli, ale mag mógłby szybko nawiać.
Zci podniósł kuszę z ziemi i wycelował w dowodzącego najemnika, czekając tylko na reakcję maga,
Awatar użytkownika
Mikalar
Posty: 34
Rejestracja: 27 lis. 2016, 12:47
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3626

Re: Trakt Iquański

08 paź. 2017, 21:00

Choć Mikalar wierzył, a przynajmniej miał nadzieję, że banda ominie rodzinę z którą przebywał, a przede wszystkim jego, to nie miał dzisiejszego dnia szczęścia. Od rano do nocy miał pecha - Pecha po całej linii. Wiedząc, że najemnicy podeszli bliżej ogniska nie miało sensu udawanie, że śpi. Zresztą robili taki hałas, że jego leżenie byłoby wręcz podejrzane. Tak więc młodzian usiadł na ziemi i korzystając z okazji, że Berwih i najemnicy są zajęci sobą, drobnymi ruchami przesuwał się w tył, byle jak najdalej od wątłego światła ogniska, a jednocześnie starał się unikać pokazywania swej opierścienionej dłoni. W myślach złajał się za to, że nie powinien paradować z taką błyskotką na widoku i obiecał sobie, że schowa ozdobę przy pierwszej nadarzającej się okazji. Teraz było już jednak za późno i można było tylko próbować ukrywać go przed wzrokiem najemników.

Wydarzenia jednak nabrały rozpędu i już wkrótce doszło do sytuacji, której można było się spodziewać po pijanych oprychach. W ruch poszła broń i chęć ulżenia sobie w trudach podróży przez wojowników. Mikalar przez chwilę nie był pewny co robić. Próbować reagować, czy może udawać, że go to nie dotyczy. Szybko się jednak złajał. Był wręcz pewny, że nie da rady spalić tych ludzi, a nawet jeśli byłby, to wszędzie było mnóstwo innych, którzy gotowi byliby go powiesić na najbliższej gałęzi za jego czarno magiczne wybryki. Mimo to, nie wiedząc kiedy, wstał i być może to przykuło uwagę jego prześladowców, którzy zwrócili się tymczasowo do niego, ale widać byli zbyt pijani lub było zbyt ciemno i go nie poznali.

- Ja? - Zadał trochę głupio pytanie Mikalar. W końcu nikogo innego tu nie było. - Nie, skąd. Nie jestem synem. Ja tylko dołączyłem do tej rodziny w nocnym biwaku! Nie szukam kłopotów... - Młodzieniec zrobił krok do tyłu. Czy to ze strachu, a może żeby zwiększyć dystans przy potencjalnej ucieczce. - Równie dobrze może mnie tu nie być. Zasadniczo już mnie nie ma! - Młodzieniec postąpił kolejny krok do tyłu jak gdyby naiwnie liczył na to, że pozwolą mu ot tak odejść. Może jednak pozwolą. Mikalar spojrzał się na rodzinę, która udzieliła mu gościny. Cóż, to nie była jego wina. Równie dobrze nieszczęście mogło spaść na ludzi, którzy byli tylko rzut kamieniem przed nimi lub za nimi. Teraz trzeba było dbać o siebie. Mikalar chciał robić trzeci krok, czwarty i piąty. Powstrzymał się jednak i czekał na łaskawe pozwolenie odejścia, a nawet jeśli go nie otrzyma, to zawsze będzie można czmychnąć. Miał przynajmniej taką nadzieję.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 352
Rejestracja: 13 gru. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Trakt Iquański

16 paź. 2017, 00:10

MG

Zci wycelował kuszę w najemnika, który celował czubkiem ostrza w Berwiha. Nie zamierzał jeszcze strzelać, gdyż dobrze wiedział, kto jest jego celem. Wstrzymał się do momentu, aż sytuacja się rozstrzygnie.

Hiria uczepiła się nogawicy swojego ojca, pochlipując cicho, jakby wiedziała, że nie powinna nikogo tutaj nie denerwować. Głównie chodziło najemników, których kręgosłup moralny nie wydawał się zbyt prosty. Tylko od czasu do czasu wołała za mamą i prosiła ojca, by zaczął działać.

Najemnikom znudziło się ciągnięcie kobiety. Jeden z nich postanowił przerzucić ją sobie przez ramię. Wierzgała, kopała i krzyczała. ”Berwih, Berwih! Pomóż!” rozlegał się jej głos wzdłuż traktu. Nikt jednak nie reagował. Jeden z dwójki, ten z wolnymi rękami, uderzył ją na odlew w twarz, karząc jej przymknąć jadaczkę. Po kilku razach umilkła, jedynie głośno płakała.

Wyglądało na to, że uwaga Farerina już nie skupiała się na znalezieniu maga i pierścienia. Trudno mu się dziwić, kiedy znajdują dziewkę o urodzie, której nie widuje się codziennie. Po krótkim czasie odwrócił wzrok.

- Weźmiemy, co nam się należy, a potem w spokoju odejdziemy. Nie chcemy przecież robić boruty na środku traktu, prawda? - Podkreślił ostatnie słowo, jakby chciał wymusić na Berwihu posłuszeństwo. - Siadaj na ziemi i ucisz tę smarkulę... A ty co tu jeszcze robisz?! - Farerin zwrócił się nagle do Mikalara. - Zjeżdżaj stąd, zanim zmienię zdanie!

- Proszę, nie róbcie tego! Zrobię co chcecie, ale nie krzywdźcie mojej żony! Proszę! Jesteśmy tylko biednymi podróżnymi?

Najemnik przybliżył ostrze do gardła swojego rozmówcy.

- Mogę się zastanowić. Wskaż mi tylko mężczyznę, który ma pierścień z drogim kamieniem, a się zastanowię. - powiedział drwiącym głosem. Był pewny, że mężczyzna nie będzie w stanie spełnić jego warunku.

Mikalar dobrze wiedział, że siedząc przez tak dużo czasu nie jest możliwym, by Berwih nie zauważył jego pierścienia. Utwierdził go w tym wzrok męża Gryfietty, który na nim spoczął po tym pytaniu. Widział na jego twarzy desperację.

Zci, siedząc przy swoim ognisku, widział wszystko jak na dłoni, lecz niczego nie słyszał. Mógł bez problemu celnie strzelić z tej pozycji i w Farerina, i w Mikalara.

”Mamo, mamo!” - kolejny raz cicho zakrzyknęła Hiria.

Awatar użytkownika
Mikalar
Posty: 34
Rejestracja: 27 lis. 2016, 12:47
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3626

Re: Trakt Iquański

18 paź. 2017, 20:14

Mikalar będąc w niedużym oddaleniu od najemników poczuł się nieco pewniej i starał się nie zwracać uwagi na sceny, które się przed nim odgrywały. Wiedział, że i tak nie będzie wstanie pomóc ani Gryfiecie, ani sobie. Czekał więc pokornie i niewielkimi, posuwistymi ruchami cofał się w tył, coraz dalej od bandziorów. Byle tylko jak najbardziej zwiększyć dystans między nimi, a sobą.

Młodzieniec, usłyszawszy "łagodne" ponaglenie z ust Fererina, nie czekał ani chwili dłużej tylko zdecydowanie wziął nogi za pas. Wiedział, że Berwih z pewnością zwrócił na niego uwagę i sprawa pierścienia może wyjść lada chwilę na jaw. Mikalar swe pierwsze, szybkie kroki skierował wzdłuż traktu - W kierunku Wolenvain i starał się jak najszybciej zwiększyć dystans między nim, a bandziorami. Wiedząc jednak, że wkrótce znów może mieć ich na ogonie, a tym razem będą wiedzieć jak wyglądał i gdzie się udał, postanowił w najbliższym sprzyjającym miejscu, najlepiej zaciemnionym i z dala od ognisk, skręcić na południe, odejść nieduży kawałek od traktu, a następnie zawrócić na wschód i wrócić do miejsca gdzie cała ta trefna przygoda się zaczęła.

Choć teraz młodzieniec był skupiony na ucieczce, to gdy tylko poczuje się nieco pewniej, czyli najpewniej gdy rozpocznie swe odbicie od traktu w kierunku wschodnim, to zadba o staranne ukrycie swojego pierścienia. Najlepiej głęboko w torbie.
Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis. 2016, 15:26
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

Re: Trakt Iquański

18 paź. 2017, 21:04

Mag może wymknął się spod szponów najemników, ale to nie był jego jedyny problem. Gdy tylko odszedł parę kroków od pijanych wojów, a ci odwrócili od niego głowy, Zci zadecydował, że pora go ustrzelić. Nie chciał go jednak od razu zabijać. Może wyjący z bólu i zdezorientowany zacząłby miotać ogniem na prawo i lewo, tym samym zwracając na siebie uwagę.

Zci zdjął z celownika głównodowodzącego najemnika, a następnie wymierzył w maga nim oddali się za bardzo. Dał sobie maksymalną ilość czasu na celowanie, bo miał tylko jeden strzał, późniejsze przeładowywanie nie miałoby sensu.
Za cel obrał obszar od kolana do pasa czarodzieja. W ten sposób uniemożliwiłby mu ucieczkę. Teraz miał pewność, że czarodziej ten jest zwykłym chłopem, albo mieszczaninem, który zyskał swe moce tylko po to, by je egoistycznie wykorzystywać. Nie jest w żaden sposób powiązany z Boginią Lorven, jest zwykłym tchórzem, który mógłby zadziałać, ale wolał nie ryzykować nawet odrobinę. Już sam wystrzał z kuszy zrobi wystarczająco dużo dobrego dla rodziny, którą mag po prostu porzucił, a wcześniej tak się zalecał rozdając prowiant.

Zci nie bardzo wiedział, co może się wydarzyć później, ale miał plan awaryjny, który na pewno pozwoliłby mu ujść z życiem. Najemnicy są pewnie wynajęci przez tego samego zleceniodawce co on, więc nie będzie go obchodziło kto dostarczy pierścień, byleby był dostarczony.

Gdy Zci nabrał już pewności, zwolnił cięciwę swej kuszy, a bełt poszybował z ogromną prędkością w stronę maga.
Noc była raczej bezwietrzna i nic nie zasłaniało mu celu. To powinien być czysty, spokojny strzał, który niczym iskra wznieci pożar przyszłych wydarzeń.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 352
Rejestracja: 13 gru. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Trakt Iquański

30 paź. 2017, 20:49

MG

Berwih nawet nie zdążył zdradzić Mikalara, a bełt już mknął ku młodemu magowi. Zci nie chybił — wręcz przeciwnie — trafił po środku uda. Młodzieniec naładowany adrenaliną z powodu ostatniej konfrontacji z najemnikami, nawet tego nie poczuł, lecz zachwiał się i upadł na brzuch. Dopiero wtedy okrzyk bólu wyrwał się z jego piersi. Czuł przeszywające cierpienie promieniujące z prawego uda.

- To on! - krzyknął Berwih, wskazując upadającego człowieka, który przecież jeszcze jakiś czas temu częstował go swoim prowiantem.

- Ha! Kumowie, zostawcie tę dziewkę. Mamy nasz pierścień! - zakrzyknął z radością Farerin i kierując się w stronę Mikalara, odepchnął biednego mieszczanina, który straciwszy równowagę, upadł na zad.

Gryfietta została rzucona bezceremonialnie na ziemię. Najemnicy ruszyli bezpośrednio w stronę swojego celu. Berwih za to szybko się podniósł, wziął Hirię na ręce i ruszył szybko w stronę swojej żony.

Okoliczni obozowicze na razie nie robili sobie nic z zaistniałej sytuacji. Najwyraźniej przyzwyczaili się już do hałasujących najemników i przestało to ich interesować. Nie byli świadomi, co mogło się stać już za moment.

Mikalar za to nie był zbyt świadomy sytuacji. Zamroczony ogarniającym go bólem nie słyszał ani Berwiha, ani Farerina. Czuł tylko ból. Nic więcej.

Zci miał o wiele bliżej do swojego celu od najemników, którzy byli jego bezpośrednią konkurencją.

//Wybaczcie za tak duże opóźnienie, ale miałem bardzo ciężki orzech do zgryzienia w związku z tym postem. Dlatego tak długo mi to zajęło. Ale w końcu się zebrałem i oto jest post. Obiecuję poprawę. ;)

Wróć do „Trakty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 5 użytkowników online: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 5 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 51987
Liczba tematów: 2958
Liczba użytkowników: 1032
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Sea76
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.