Targ

Miasto to pięknie wygląda w bezchmurne dni, zazwyczaj jednak takowych tutaj brak. Mimo pesymistycznego krajobrazu mieszkańcy Derinie są bardzo przyjaźni i mają niesamowite poczucie humoru. Obróbka wszelkich metali, drewna i kamieni szlachetnych wydobywanych w górach Ikrem przynosi Derinie nie tylko sławę, ale i mnóstwo pieniędzy...</font></p>
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Targ

27 lis 2011, 23:33

Targ

Obrazek
Czym byłoby Derin bez swojego targu? Chociaż nie jest tak wielki jak ten w Wolenvain, to taki się wydaje. Może dlatego, że rządzi na nim prawdziwy chaos, który jest tylko z pozoru chaosem? Z pozoru, ponieważ nic tutaj kupcom nie ginie i nie ma też żadnych problemów ze strażą miejską. Mimo to wszystko wydaje się tutaj być przypadkowe, zarówno położenie straganów jak i kształty uliczek między nimi. Pomiędzy kramami oraz przechadzającymi się ludźmi przepychają się ucieszone dzieci, które zazwyczaj bawią się w chowanego dopóki zirytowani krzykami kupcy ich nie wypędzą.
Targ w Derin charakteryzuje się dużą popularnością, zwłaszcza wśród handlarzy z Wolenvain, którzy fatygują się często aż tutaj by dowieźć do swojego miasta najlepsze towary. Racja, nie można tu znaleźć wszystkiego, ale co od wszystkiego to do niczego, prawda? Na tym targu można znaleźć wszystko, co jest związane z przeróbką materiałów takich jak drewno czy metal. A dalszej części targu, tej najbliższej brzegowi jeziora Iqua, znajduje się więcej straganów rybaków.
Chociaż mimo swojej specyficzności, dzięki oferowaniu najlepszych towarów w swojej dziedzinie, miejsce to przyciąga pod koniec tygodnia wielu podróżnych i handlarzy. Dlatego też trudno w te dni w ogóle przepchnąć się między niektórymi alejkami targu. Trzeba uważać na kieszonkowców, chociaż Deeczeńczyków o lepkie ręce oskarżyć nie można…
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 929
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

Re: Targ

06 mar 2018, 23:16

MG

Włożenie Enela do chusty okazało się nie takim prostym zadaniem. Usztywnione skrzydło ptaka wchodziło Vereomilowi non stop w drogę, a wiedział że powinien traktować je w miarę możliwości delikatnie. Nie miał jednak póki co lepszego sposobu na transportowanie ptaka, chyba że chciałby cały czas nosić go na rękach. To z oczywistych powodów było zdecydowanie niekomfortowe.

Tadrigal wtrącił się w rozmowę, tłumacząc Vereomilowi ogólnie jak może trafić do pobliskiego cyrulika. Zaoferował nawet, że jeśli tylko elf postanowi przystać na złożoną propozycję, to zaprowadzi go tam i zapłaci wszelkie koszty zajęcia się jego obrażeniami. Biorąc pod uwagę, że Vereomil nie miał większych sprzeciwów pozostało mu cieszyć się kolejnym darmowym przywilejem.

Azidor pokiwał głową, z nieco pobłażliwym uśmiechem.

- Spokojnie, przyjacielu. Nie w takie podróże się wybierałem. Zajmę się przygotowaniami, wszystko co będzie nam potrzebne aby dotrzeć do Mirran Toilt ujrzysz o świcie pod karczmą. To będzie dobra pora. Rozumiem, że właśnie tam spędzasz noc. Powiedz mi jedynie, czy potrafisz jeździć konno? - Vereomil przypomniał sobie, że jest przecież właśnie w sklepie mieszczanina handlującego niezwykle drogimi i egzotycznymi rzeczami. Rzeczywiście, o przygotowania do podróży nie musiał się raczej martwić.
Pytanie Azidora było jak najbardziej na miejscu. Wielu włóczęgów takich jak bardowie przez całe swoje życie nie ma okazji dosiąść wierzchowca. Jeśli tylko Vereomil wyrazie wątpliwości co do swych możliwości w kwestii dotarcia do Mirran Toilt konno handlarz przytaknie, stwierdzi że to żaden problem i obieca, że zajmie się całą sprawą tak, aby nie stanowiło to żadnej trudności.

Wraz z Tadrigalem Vereomil opuścił w końcu sklep handlarza egzotyką i ruszyli w stronę cyrulika, aby tam spróbować rozwiązać wszelkie nękające elfa problemy zdrowotne.
- Będziesz potrzebował czegoś jeszcze? - mieszczanin zapytał szybkim krokiem przemierzając miastowe ulice.

//Vereomilu, jeśli pragniesz jeszcze poruszyć jakiś wątek/załatwić jakieś sprawy w mieście, włączając w to kupno lub sprzedaż czegokolwiek, czy inne drobne sprawunki możesz uwolnić się na chwilę do pół-swobodnej gry pod moją obserwacją. Możesz również porozmawiać z Tadrigalem. Jeśli to wszystko, czego pragniesz na tę chwilę, to udzielam Ci tutaj zezwolenia do opuszczenia tematu i przeskoczenia swoim kolejnym postem fabularnym do poranka dnia następnego, w temacie karczmy.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 382
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Karczma Pod Bezgłową Damą
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Targ

30 wrz 2018, 21:03

Zdawał sobie sprawę, że dla Azidora zajęcie się przygotowaniem podróży nie będzie czymś nadzwyczajnym czy trudnym – zapytał jedynie, by wszystko było jasne i nie doszło do żadnych nieporozumień. Dlatego też Vereomila nieco mierził pobłażliwy uśmiech na twarzy kupca. Nie dał jednak po sobie choćby przez chwilę o tym poznać.

- Miło mi to słyszeć. Niestety, lecz nie zwykłem poruszać się konno, a zresztą nawet jeśli bym potrafił i tak ta umiejętność na nic by się zdała, zważając na mój stan. – Mówiąc to, wymownie podniósł niewysoko laskę, która dobitnie miała poinformować o trudnościach w poruszaniu się młodego barda.

Po pożegnaniu się z Azidorem połączonym z ponownymi podziękowaniami za zajęcie się kontuzją Enela, Vereomil wraz z Tadrigalem wyruszyli w stronę pobliskiego cyrulika. W pewnym momencie mężczyzna zapytał, czy będzie jeszcze czegoś potrzebował. Elf odpowiedział przecząco, zaznaczając, że jest bardzo wdzięczny za okazaną mu życzliwość. Mężczyźni rozstali się przed drzwiami cyrulika.

W trakcie wizyty u felczera okazało się, że oparzenie już w dużej mierze się zagoiło i już nie potrzeba chronić go żadną chustą. Mimo wszystko nadal przykazane zostało smarowanie maścią, którą Vereomil otrzymał od ręki – oczywiście za odpowiednią opłatą.

Po wyjściu z przybytku cyrulika minstrel skierował się ku Bezgłowej Damie.

z/t
Awatar użytkownika
Lilia
Posty: 15
Rejestracja: 17 paź 2014, 19:29
Lokalizacja postaci: Targ
Karta Postaci: viewtopic.php?p=51788#51788

Re: Targ

13 sty 2019, 22:48

Polowanie nie było prostą sztuką. W lesie występowało mnóstwo czynników, które składały się na to, czy łów będzie owocny, zaś miasto wcale nie sprawiało, by było ich mniej - wręcz przeciwnie. Wychodząc z karczmy "Po Bezgłową Damą", Lilia doskonale zdawała sobie z tego sprawę, powtarzając w myślach jak mantrę, że tak niesamowicie pachnący cel na pewno nie da się łatwo złapać. Mimo tego, nie mogła przepuścić tak wspaniałemu kęskowi po wystarczająco już długiej przerwie od poprzedniego posiłku.

Chłodne powietrze wiosennej nocy zawsze zapowiadało owocne łowy, a mała łowczyni nie miała najmniejszego zamiaru, by stało się inaczej. Nieśpiesznie ruszyła za nieznajomym, pozwalając nieco mu się oddalić. Wybór głównego tropu był niezwykle prosty - woń. Mimo otaczającego ją miasta i jego wszelakich zapachów, a raczej odorów, tak charakterystycznej i mocnej woni nie sposób było zgubić.
Nie lubiła polować w ciasnych uliczkach - nawet jeśli ze względu na własne własne rozmiary dawało jej to znaczną przewagę, która zwykle i tak nie musiała być wykorzystywana. Lubiła za to obserwować ofiarę, podejmując decyzję o ataku będąc zupełnie pewną swojego otoczenia. W tym przypadku wybór drogi był prosty - dachy.

Uwagę dziewczyny szybko zwróciły na siebie dwa poziomy beczek ustawionych równo pod kamienną ścianą niewysokiego budynku, sama nie wiedziała czy mieszkalnego czy też nie. Szybkie oględziny pozwoliły jej stwierdzić, że beczki są solidnie wykonane, jak zresztą wszystko w mieście rzemieślników, na dodatek zaś dolny poziom okazał się wypełniony deszczówką, sprawiając, że cała konstrukcja była stosunkowo stabilna. Może i nie była wprawioną wspinaczką, ale zręczności nikt nie miał prawa Lilii odmówić, dlatego też zachowywając ostrożność, nie zwlekała z podjęciem się próby wdrapania się ponad ulice głęboko śpiącego miasta.

Kolacja czekała.

Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 382
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Karczma Pod Bezgłową Damą
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

MG-post: Targ

20 sty 2019, 17:27

MG

To była idealna noc na polowanie. Księżyc wisiał wysoko nad budynkami, oświetlając swoją łuną ulice pięknego miasta, jakim był Derin. Właśnie taki widok ujrzała Lilia, kiedy w końcu udało jej się wspiąć po murach jednego z pobliskich budynków i dostać na dach. Wiosenny wiatr tańczył między jej włosami. Stamtąd miała bardzo dobry widok na swoją ofiarę… Łup! - zaskoczył ją trzask, który nagle rozległ się w miejscu, w którym jeszcze przed chwilą stała. Na ulicy leżał gont, który najwyraźniej musiał się obluzować pod ciężarem dziewczynki. Wrzask bezpańskiego kota także nie był tym, czego najpewniej Lilia oczekiwała od późnego wieczoru, w który miała zamiar urządzić sobie pyszną ucztę. Wrona, która siedziała już dłuższą chwilę na kominie, lekko pokręciła głową. O wiele przyjemniejsza byłaby głucha cisza, przerywana jedynie krokami jej i jej ofiary, która budowałaby podniecające napięcie, które by opadło wraz z zatopieniem kłów. Jednak - najwyraźniej - nie tym razem.

Widziała kątem oka, jak młody mężczyzna odwrócił głowę w stronę niepokojących dźwięków - z jego twarzy można było wyczytać wręcz pulsujące napięcie, choć trudno było stwierdzić, czy mogło chodzić o niepokój związany z późnowieczorną przechadzką, czy jednak czymś innym. Bez chwili namysłu poprawił kaptur i przyspieszył kroku, najwyraźniej nie zamierzał sprawdzać, co mogło się dziać za jego plecami. Najprawdopodobniej mądrze.

Lilia nie zamierzała go spuszczać z oka. Ruszyła za nim, zachowując odpowiednią odległość. Zresztą trudno byłoby jej go zgubić - ten niesamowicie piękny zapach, który przywoływał wspomnienia najpiękniejszych chwil w jej tak krótkim życiu i uwalniał wszystkie żądze i pragnienia zamknięte w jej niewielkim ciałku, nawet by jej nie pozwolił zgubić swojej ofiary, nawet jakby miała się znaleźć na drugim końcu Autonomii Wolenvain.

Wyglądało na to, że nawet nie zdawał sobie sprawy z obecności Lilii i jej wzroku, który nawet na chwilę go nie opuszczał. Kierował się w stronę brzegu jeziora. Raz po raz to znikał w cieniu budynków, to się znów z niego wyłaniał. Mimo wszystko nietrudno było podążać tropem nieco zdenerwowanego młodzieńca, któremu przez ten czas Lilia mogła się nieco przyjrzeć. Był niski, ale za to dobrze zbudowany. Jego ubrania były schludne, choć zdecydowanie nie należały do najdroższych. U boku nosił długi nóż. Tyle była w stanie wypatrzeć. Noc i odległość na więcej nie pozwlaały.

W pewnym momencie, kiedy drogi do dzielnicy portowej zostało naprawdę niewiele, zza rogu wyłoniła się druga postać. Także młodzieniec, nieco wyższy i starszy od potencjalnej ofiary Lilii. W dłoni trzymał młotek na tyle masywny, by można było nim spowodować poważne obrażenia. Na pierwszy rzut oka miało się wrażenie, że mężczyzna dzierżący go ma zamiar niebawem go użyć na nodze lub głowie beztroskiego spacerowicza.

- A ty gdzie się wybierasz? Ile razy mam powtarzać, żebyś dał sobie spokój!!! I daj jej spokój, tak?!

Głośne okrzyki towarzyszące wymachiwaniu młotkiem skutecznie zachęciły niższego z młodzieńców do kilku kroków w tył, choć na nic to się nie zdało, bo drugi z nich konsekwentnie trzymał stałą odległość, która umożliwiała mu wystarczający pewny cios młotkiem.

- O… o co ci cho… Dla… dlaczego? Co ja ci zrobiłem, I-idiar? - Drżący głos nie był w stanie choćby dorównać niskiemu krzykowi dzierżcy młotka. Młodzieniec uniósł ręce, jakby chciał zakomunikować, że nie chce żadnego konfliktu. Drugi z nich jednak miał najwyraźniej inny plan.

- Albo się zawracasz na pięcie, albo zrobię coś, czego zdecydowanie nie chciałbym zrobić… - wycedził przez zęby, a jego broń zawisła w powietrzu. Był gotów do zadania ciosu, a czy w końcu to się stanie, zależało tylko i wyłącznie od odpowiedzi niższego z nich.

Lilia miała najlepsze miejsce do obserwowania całego zdarzenia. W każdej chwili też mogła interweniować - wystarczyło tylko zejść na poziom śmiertelników. A w tle ciekawsko zaskrzeczała wrona.

Wróć do „Derin”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 15 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 14 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52308
Liczba tematów: 2980
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.