Karczma Pod Bezgłową Damą

Miasto to pięknie wygląda w bezchmurne dni, zazwyczaj jednak takowych tutaj brak. Mimo pesymistycznego krajobrazu mieszkańcy Derinie są bardzo przyjaźni i mają niesamowite poczucie humoru. Obróbka wszelkich metali, drewna i kamieni szlachetnych wydobywanych w górach Ikrem przynosi Derinie nie tylko sławę, ale i mnóstwo pieniędzy...</font></p>
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Karczma Pod Bezgłową Damą

22 lis 2011, 23:17

Karczma Pod Bezgłową Damą

Obrazek
Obrazek
Bezgłowa Dama jest karczmą niemałą i bynajmniej nie sztampową. Jej podłoga jest pokryta płytkami, które wyczyszczone pięknie lśnią, a ściany zaś wzniesiono z tajemniczego kamienia o miłej strukturze podobnej do marmuru. Tak więc łatwo sobie wyobrazić, że wnętrze sporego młotka mogło wyglądać bardziej jak środek świątyni, niż gospoda. Mimo to pojawiały się tutaj elementy całkiem normalne dla karczmy, to jest długie stoły z ławami, może dwa czy trzy mniejsze stoliki, które zazwyczaj stały puste, ponieważ w Derin nikt nie lubił samotnie się bawić oraz kontuar, a za nim karczmarka, którą bogowie obdarzyli krągłymi kształtami i całkiem uroczą twarzyczką o pełnych ustach i dużych oczach.
W Bezgłowej Damie liczyły się trzy rzeczy: odpoczynek, zabawa i tańce. Derińczycy nie należeli raczej do ludzi, którzy by się upijali w co drugą noc, dlatego też w Młotku panował zazwyczaj spokój i śmiech. Bo czy było wspomniane, że mieszkańcy właśnie tego miasta są sławni nie tylko za swoje zdolności, ale i za niesamowite poczucie humoru i przyjazne nastawienie?
Drzwi parę metrów po prawej od lady prowadził do ciemnego korytarza, który łączył kilkanaście wolnych pokoi do wynajęcia. Były one schludne, od jednoosobowych do czteroosobowych, od skromnie urządzonych, do tych stworzonych z przepychem.
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 929
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

Re: Karczma Pod Bezgłową Damą

14 paź 2018, 23:19

MG

Vereomil wybrał na spędzenie swojej nocy dość drogi przybytek, jednak zapewne miał ku temu konkretny powody. Uważał zwyczajnie, że po wszystkich wydarzeniach, które ostatnimi czasy miały miejsce w jego życiu należy mu się porządny wypoczynek. I nikt nie miał prawa mu go odmówić. Zakładając, że miał na to dość pieniędzy, oczywiście.

Jego ciężko zarobione monety miały niedługo opuścić posiadaną sakiewkę. Tyle pieniędzy za możliwość spędzenia w miarę spokojnie nocy. Cóż za barbarzyństwo. Niemniej nie zastanawiał się ani chwili. Wolał przyjemny, ciepły kąt niż uliczny bruk. Któżby nie wolał.

Przed udaniem się na spoczynek zdołał jeszcze spędzić nieco czasu zabawiając gości. Pora była do tego dobra, wieczór był czasem gdy ludzie szli rozerwać się przed nocą i kolejnym dniem pracy. Bezgłowa Dama jednak nie przyciągała aż tyle osób ile mógłby się spodziewać. Zapewne wieczorne hulanki były organizowane w innych miejscach, a bogaci mieszczanie ze swoimi próżnymi strojami i kijami, które mieli w tyłkach zajęci o tej porze byli swoimi wytwornymi domostwami.

Gości było w każdym razie dość, a Vereomil zdołał zdobyć dość pieniędzy, aby opłacić swój wieczorny posiłek, a także mieć nieco więcej funduszy na opłacenie swojego noclegu. W porę ugryzł się w język nim zaczął zasypywać obecnych pytaniami o śniadanie. Uświadomił sobie, że chłopskie zwyczaje spożywania porannych posiłków raczej nie mają prawa bytu w takim miejscu, a on sam może co najwyżej postarać się zakupić prowiant na kolejny dzień. Prowiant, który też niemało go kosztował. Elf wątpił, że otrzymane jedzenie - choć ładnie zapakowane - faktycznie jest warte aż takiej ceny.

Gdy zdawało mu się, że pozostaje mu spocząć w objęciach snu i przebudzić się następnego dnia, kiedy to wyruszy na kolejną przygodę los ponownie z niego zakpił. Vereomil leżał już spokojnie odpływając powoli i ciesząc się błogim uczuciem osuwania się w sen, gdy rozbudził go jakiś huk. A przynajmniej tak się zdawało. Był na tyle głośny i intensywny, że zaspany białowłosy elf niemal zerwał się na równe nogi. Opamiętał się jednak gdzieś po drodze i dotarło do niego gdzie się znajduje. Nie wyjaśniało to jednak ani trochę natury tego dźwięku. Zdawało się, że doszedł z głównej sali karczmy.

Wyglądając przez okno Vereomil mógł jedynie stwierdzić, że jest już zupełnie ciemno. Zdawało się, że jego drzemanie trwało jednak dłużej niż podejrzewał i musiała już być dość głęboka noc. Wokół znów panowała cisza, huk nie powtórzył się. Do niego należała decyzja czy miał zamiar wrócić do snu, czy zbadać źródło dziwnych dźwięków. Odgłosy zdawały się przypominać, jakby w głównej sali zwyczajnie coś ciężkiego spadło z impetem na podłogę. Albo dużo czegoś ciężkiego, trudno było mu to określić. Nie słychać było żadnych głosów, ani kroków. Aczkolwiek możliwe było, że po prostu nie docierały one do ucha elfa. Pomimo jego czujnych zmysłów był na tyle daleko od głównej sali, że ostrożnie stawiane kroki, albo ściszone głosy mogły im umknąć.

Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 381
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Karczma Pod Bezgłową Damą
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Karczma Pod Bezgłową Damą

15 paź 2018, 18:55

Spodziewał się, że będzie mógł w końcu odpocząć. Spodziewał się, że w końcu legnie w wygodnym posłaniu i zmorzy go twardy, niczym niezmącony sen – a to było dla niego warte wszystkich pieniędzy tego świata. Już dawno nie miał szansy wyspać się tak, jakby chciał, i na następny dzień nie być obolałym od twardej, zimnej ziemi czy swędzącej słomy. Spodziewał się, że następnego ranka wstanie w wyśmienitym nastroju, gotowy do poszukiwań brata swojego dobroczyńcy – Tadrigala. Spodziewał się, że noc będzie spokojna. Coraz bardziej zapadał w objęcia tak pięknego, a jednocześnie ulotnego zjawiska, jakim jest sen. Już czuł niesamowitą błogość. Błogość, której nie czuł od bardzo dawna. Niepokój o stan swój i ptasiego przyjaciela, wiele stresujących incydentów w ciągu kilku ostatnich tygodni nie pozwalały Vereomilowi na beztroskie senne marzenia. Wydawało się, że w końcu nadszedł czas, kiedy świat miał zwrócić ku niemu uśmiech losu.

Nie spodziewał się OGŁUSZAJĄCEGO HUKU.

Zerwał się na równe nogi, aż poczuł nieprzyjemne, kłujące narzekanie miednicy. Enel zaskrzeczał przeraźliwie, lecz jego skrzek nijak się miał do głośności tego, co miało miejsce w, prawdopodobnie, głównej sali.

Też to słyszałeś? – zapytał cichutko niby Enela, niby siebie. Vereomil nie wiedział, co chciał osiągnąć zadając to pytanie, lecz też nie zamierzał się nad tym zastawiać – już inna sprawa zaprzątała jego głowę.

Tchórzliwa część jestestwa barda podpowiadała mu, że powinien zostać na swoim miejscu. Jednocześnie bardzia część jestestwa – czyli ta o wiele bardziej wścibska, ciekawska i wtykająca nos w nie swoje sprawy – barda wręcz rwała się do wyskoczenia przez drzwi i przedstawienia swoim oczom sceny, która miała się rozgrywać w przybytku zwanym Bezgłową Damą. Vereomil postanowił wypośrodkować żądania niezwykle ambiwalentnych wobec siebie emocji czy odczuć, które w nim buzowały i, po wyjęciu noża z torby, dyskretnie oraz ostrożnie zaczął poruszać się w kierunku głównej sali. Zdecydowanie nie zamierzał być na widoku w żadnym momencie swojej niezwykle emocjonującej wyprawy, dlatego z pewnością jego planem nie było otworzenie na oścież drzwi i przyjrzenie się sytuacji stojąc w wejściu, ale delikatne uchylenie drzwi oraz niepozorne zerknięcie na sytuację.

Także nie zamierzał dać odpocząć swojemu słuchowi – wytężał go z całych sił. W momencie, kiedy Vereomil usłyszałby cokolwiek poza ciszą, natychmiast by się zatrzymał i nasłuchiwał aż do momentu, kiedy zidentyfikowałby źródło dźwięku oraz uznał je za niegroźne. W innym wypadku musiałby poważnie przemyśleć swoje kolejne poczynania w tej niezwykle intrygującej, a jednocześnie niepokojącej sytuacji.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 929
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

Re: Karczma Pod Bezgłową Damą

21 paź 2018, 23:32

MG

Vereomil dreptał ostrożnie przez korytarz. Na zmianę w swoich myślach chwalił własną ciekawość i odwagę, by zaraz pomstować na nią i zastanawiać w jakie to znowu niebezpieczeństwo go wpędzi. Szczęśliwie zadbana podłoga nie reagowała na jego kroki żadnymi dźwiękami, tłumiąc je i nie naruszając wiszącej w powietrzu ciszy. Elf miał wrażenie natomiast, że jego oddech brzmi niczym ryczenie smoka, oznajmiając wszystkim wokół o jego przybyciu. Wiedział jednak dobrze, że to zwyczajnie wywołane przejęciem i stresem wrażenie.

W końcu dotarł do drzwi i uchylił je delikatnie, zaglądając do głównej sali. Jego umysł już produkował obawy głośnego, perfidnego skrzypienia, które wydadzą z siebie zawiasy... Ale to także się nie stało. Raczej pozostał niezauważony. Szpara w drzwiach była niewielka, a na widoku nic ciekawego. Ciekawość robiła jednak swoje i Vereomil uchylał drzwi coraz szerzej i szerzej łapczywie szukając co też interesującego mógłby dostrzec swoimi oczami.

Sala była słabo oświetlona, nikłą łunę dawały jedynie zapalone miejscami świece, które najprawdopodobniej sprawić aby ktoś po prostu się nie potykał o meble, niż dać dobry widok na cokolwiek. W jednym miejscu sali, dość oddalonym od drzwi, świec było nieco więcej, poukładane na stole łączyły swój wysiłek rozświetlając najbliższe otoczenie nieco lepiej. Właściwie nie widział nic więcej, nie widział nawet dobrze stołu, zaledwie jego niewielki fragment. Chwila obserwacji pozwoliła mu stwierdzić, że w okolicy na podłodze coś jakby w kilku miejscach bardzo delikatnie się błyszczy.

Już będąc przy samych drzwiach Vereomil miał wrażenie, że słyszy jakieś głosy. Teraz był pewien, choć nie widział dobrze ich źródła. Musiałby jeszcze trochę rozchylić drzwi i spróbować zerknąć do środka, może nawet wsadzić za nie głowę. Niewiele widział z miejsca, w którym był teraz.

-... ty skończony debilu - odzywał się bliżej niezidentyfikowany, męski głos.

- Gdybyś załatwił sprawę zamiast tyle gderać dawno by już nas tu nie było - odpowiedział kolejny.

- Stul już gębę, masz zamiar to pozbierać? - odpowiedział pierwszy.

Przeczucie podpowiadało bardowi, że w środku jest więcej niż dwie osoby. Aczkolwiek nie mógł być tego pewien, gdyż nikłe przeczucie było jedyną rzeczą, którą miał w tej chwili do dyspozycji. Przypatrywał się dalej przez szparę, nie będąc jeszcze gotowym aby podjąć decyzję czy rozchylić ją szerzej, czy nie. Zauważył jakieś cienie, poruszające się przy stole, zapewne któregoś z zasłyszanych mężczyzn. W końcu zobaczył kawałek jakiejś postaci, która ewidentnie się schylała. Brzęk, który towarzyszył jej działaniom był na tyle wyraźny i charakterystyczny, że elf niemal był przekonany że wie co słyszy. To był brzęk obijających się o siebie, zbieranych i zgarnianych monet. Nasunęły mu sie przypuszczenia, że w głównej sali załatwiane są jakieś interesy. Sądząc po porze i miejscu - krzywe interesy. Musiał po raz drugi podjąć decyzję jak daleko sięga jego odwaga. Czy chciał liczyć na to, że nikłe światła głównej sali - była stosunkowo spora - pozwolą mu się wkraść do środka i gdzieś ukryć, czy może zamierzał słuchać dalej zza drzwi? Mógł też po prostu wrócić do pokoju i iść spać, aczkolwiek było to nudne rozwiązanie.

Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 381
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Karczma Pod Bezgłową Damą
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

It's about time, Lily

26 lis 2018, 00:09

MG

Pobyt w Derinie już zdecydowanie za bardzo się przeciągał. Lilia zdawała sobie z tego sprawę. Tym bardziej, że wszystkie osoby, z którymi była w stanie nawiązać kontakt, już dawno wyjechały lub przestały bywać w karczmie Pod Bezgłową Damą. Od długiego czasu jedynie zaczepiała grajków wizytujących w przybytku, coby jej zagrali coś ciekawego, i starała się o to, by zdrowo się odżywiać.

Jakimś cudem przez ten cały czas nigdy nie zdarzyła się noc, która miałaby być dla niej nieprzychylna. Bez problemu była w stanie sobie znaleźć miejsce na spoczynek, a swoim śpiewem była w stanie udobruchać karczmarza, by pozwolił jej przesiadywać praktycznie całymi dniami - od otwarcia do samego zamknięcia.

W ten sposób minęło kilka miesięcy, podczas których zima ustąpiła wiośnie. Ruch między miastami znacznie się spotęgował i wydawałoby się, że to ostatnia noc Lilii w Bezgłowej Damie. Przed tym jednak musiała zaspokoić swój głód, który jej doskwierał - nie pożywiała się od długiego czasu i to musiało się zmienić.

Dzisiejszy wieczór był nieco inny od rutynowych dni w derińskiej karczmie. Może to atmosfera, może to wiosenne powietrze, ale goście pili nieco więcej niż przeważnie, byli bardziej hałaśliwi i jakby nieco bardziej swawolni.

Może właśnie dlatego tuż po tym, kiedy przeszedł obok niej mężczyzna o niesamowicie kuszącej woni, który najprawdopodobniej kierował się w stronę drzwi wyjściowych, a wzrok Lilii mimowolnie za nim podążał, a w jej ustach zaczęła zbierać się ślina, poczuła na swoim ramieniu sporą, ciężką, opatrzona kilkoma pierścieniami dłoń.

- Chętnie bym usłyszał, jak śpiewasz tylko dla mnie… w mojej prywatnej izbie. - Lilia usłyszała za plecami nieco zbyt wysoki głos jak na tak dużą dłoń.

Uścisk wydawał się taki, który raczej nie był zbyt skory do puszczenia bez względu na to, co by odpowiedziała Lilia. Ten rubaszny jegomość wcale nie pachniał tak smakowicie. Zdecydowanie nie tak, jak ten, który właśnie znikał jej z oczu.

Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 381
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Karczma Pod Bezgłową Damą
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Karczma Pod Bezgłową Damą

30 lis 2018, 08:14

”To nie jest dobry pomysł, to nie jest dobry pomysł…” przewijało się przez głowę Vereomila niczym sprośna piosnka, której nie można się pozbyć, kiedy nieco bardziej pchnął drzwi. Mimo wszystko jego ciekawość bardzo często wygrywała z obawami czy nawet zdrowym rozsądkiem. Najwyraźniej wydarzenia w Minaloit zupełnie go niczego nie nauczyły.

Nie zamierzał zwracać na siebie niczyjej uwagi. Miał nadzieję, że mrok będzie działał na jego korzyść i nikt go nie zauważy. Nie zamierzał jednak pozostawiać wszystkiego ślepemu losowi i już w głowie tworzył plan, jak mógłby umknąć typom najprawdopodobniej spod ciemnej gwiazdy, gdyby jednak ktoś spostrzegł jego nieproszoną obecność na tym z pewnością zacnym spotkaniu biznesowym. Zastanawiał się nad dodatkowymi wyjściami z karczmy, czy możliwe byłoby wyjście oknem ze swojego pokoju i jaka droga byłaby najlepsza, by przy okazji wziąć ze sobą wszystkie rzeczy – bo oczywiście nie zamierzał ich pozostawiać na pastwę losu – co to to nie.

Na pewno nie zamierzał wchodzić do sali. Jedynie uchylił bardziej drzwi i nadal się przysłuchiwał rozmowom. Miał nadzieję, że zauważy twarz któregoś z mężczyzn znajdujących się w środku – może mogłoby mu się to kiedyś przydać, kto wie. Na razie jednak zamierzał się tylko przysłuchiwać i wybadać sytuację, o co właściwie w tym wszystkim chodzi. Zastanawiał się także, czy na pewno nie rozpoznaje żadnego z głosów.

Z tego, co na razie usłyszał to z pewnością chodziło o pieniądze. Brzęk monet sprawił, że jego puls przyspieszył. Miał jednak wrażenie, że włączenie się nie było na razie dobrym pomysłem. Na pewno nie przy tak nikłym rozeznaniu w sytuacji.

Awatar użytkownika
Lilia
Posty: 15
Rejestracja: 17 paź 2014, 19:29
Lokalizacja postaci: Targ
Karta Postaci: viewtopic.php?p=51788#51788

Re: Karczma Pod Bezgłową Damą

15 gru 2018, 23:53

Lilia bardzo nie lubiła, gdy ktoś dotyka ją bez pozwolenia, tym bardziej znienacka. Szczególnie, gdy tym kimś była osoba o obrzydliwym charakterze. Znała ten typ człowieka - obnoszący się ze swoim statusem, nie darząc szacunkiem nikogo, przed kim nie musiał się kajać. Nie miała zamiaru przystawać z kimś takim, nie wspominając już nawet o przyzwoleniu na dotyk.

Mogłoby się wydawać, że drobna dziewczynka będzie skazana na spełnienie "prośby" nieznajomego, ale miała już inne plany. Zapach który poczuła był o wiele skuteczniejszym zaproszeniem od obślizgłych słów docierających do niej zza pleców. Nie pozwalając, by przystrojony w pierścienie jegomość czekał na odpowiedź, złapała jedną ręką za swój słomiany kapelusz, po czym zerwała się z kocią gracją z krzesła, starając się zaledwie w kilku susach pokonać dystans dzielący ją od wyjścia z karczmy - a tym samym smakowitego posiłku, który kierował się w tą samą stronę.

Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 381
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Karczma Pod Bezgłową Damą
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Karczma Pod Bezgłową Damą

23 gru 2018, 21:27

MG

Dłoń nawet nie zdążyła się zacisnąć, kiedy Lilia zwinnie uniknęła chwytu. Mężczyzna wypowiadał słowa w kierunku powietrza, a nie młodej panienki, jak początkowo zamierzał. To, czego dziewczyna nie mogła zauważyć, to czerwień rozlewająca się po jego twarzy i odznaczające się żyły na dłoni, która miała zacisnąć się na jej ramieniu, jednak się przeliczył - teraz tylko wbijał paznokcie w skórę. Trudno stwierdzić czy z wściekłości, czy z zaskoczenia, a może z obu powodów.

Nikt jednak nawet nie zwrócił na niego uwagi. Goście karczmy woleli bawić się we własnym towarzystwie i skupiać się na współbiesiadnikach, a pracownicy uwijali się jak w ukropie, próbując zarobić jak najwięcej, oferując strawę i napitek tak samo miejscowym, jak i nowoprzybyłym do miasta. Równie niezauważona została Lilia, kiedy wyszła przez drzwi i, mimo już ciemnego wieczoru, postanowiła ruszyć za smakowicie pachnącym nieznajomym.

Jeszcze go widziała po swojej prawej. Znajdował się w odległości kilkudziesięciu kroków, więc choć nadal miała go w zasięgu wzroku, mogło to się szybko zmienić. Jednak coś w jej głębi mówiło, że nawet jeśli wzrok zawiedzie, nadal będzie w stanie wytropić go po tym niesamowicie kuszącym, charakterystycznym zapachu. Mimo wszystko musiała się spieszyć, żeby nie zostać za bardzo z tyłu. Pytanie tylko, jaką drogę wybierze? Czy beztrosko ruszy za nim ulicą, a może jednak wybierze mniej konwencjonalny sposób? I co zamierza zrobić z tym nieświadomym bycia śledzonym przez małą dziewczynkę człowiekiem?

z/t Lilia
//Przenosimy się do Targu. Nie traktuj jednak tej lokacji jako faktycznego targu, a raczej jako cały system ulic Derinu. Tam już opisz, jak zamierzasz podążać za swoim celem. Pozdrawiam i oczekuję posta.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 929
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

Pale as a ghost

22 sty 2019, 18:21

MG

Vereomil zbliżył się, rozsuwając drzwi. Wrodzona ciekawość barda nie pozwalała po prostu wrócić mu do snu. Nie było takiej możliwości. Wejrzał do środka, jego wzrok szybko przyzwyczaił się do nikłego blasku świec. Ujrzał łysą, naznaczoną plamami skórę jakiegoś osiłka. A przynajmniej tak mógł wnioskować po jego posturze. Drugi, również niemały jegomość właśnie zbierał z ziemi monety. Kiedy się schylił po nie opadł mu na głowę kaptur, elf nie miał więc możliwości dobrze się mu przyjrzeć.

Oprócz nich w środku był jeszcze jeden, nie wyróżniający się szczególnie mężczyzna. Ciemne włosy, krótka broda, dość zwyczajny, codzienny ubiór, podobny temu jaki nosiły dziesiątki mijanych na ulicy Derinu ludzi. Bard wodził przez chwilę oczami po jego twarzy, starając sie mimo kiepskiego światła zapamiętać jej rysy. Na tyle na ile mógł wbijał w pamięć pokaźny nos, równe, czarne wąsy, chude policzki. Nie do końca świadomie nawet nachylał się coraz bardziej, próbując dojrzeć kolejne szczegóły.

Przesunął cicho stopę, mogąc być dumnym ze swoich kocich ruchów. Pchnął drzwi jeszcze odrobinę, chcąc przysunąć się pół kroku. Zobaczył, że w pewnej odległości od całej trójki stoi jeszcze ktoś - z rozpoznaniem tej osoby nie miał problemu, była to karczmarka we własnej osobie.

Zanim białowłosy usłyszał coś więcej od paru kolejnych przekleństw trzymane przez jego dłoń drzwi jęknęły ku jego przerażeniu. Dźwięk, który zapewne w tłumnej karczmie umknąłby czyjejkolwiek uwadze teraz wydawał się niczym uderzenie gromu.

- Co do? - łysy tył głowy obrócił się szybko, a spojrzenie małych oczu wbiło prosto w Vereomila. Wygolona, również upstrzona czerwonymi plamami twarz zdradzała zmieszaną z zaskoczeniem frustrację. Elf mógł podejrzewać, że mężczyźni nie widzą go dokładnie, jednak jego biała skóra niewątpliwie dość wyraźnie odcinała się na niemal każdym tle, trudno więc było zakładać, że pozostał niezauważony.

Zbierający monety mężczyzna poderwał się gwałtownie z ziemi, uderzając głową o blat stołu, pod którym zbierał monety.

- Kurwa! - rozległ się zmieszany z hukiem okrzyk. Kolejny monety posypały się wprost na ziemię, niewątpliwie tylko wzmagając jego niezadowolenie.

Zdezorientowana karczmarka spoglądała to w stronę drzwi, to znowuż na obecnych w pomieszczeniu mężczyzn, jakby nie wiedziała na czym powinna w tej chwili zawiesić wzrok.

Jedynie czarnowłosy jegomość zdawał się zachować w tym wszystkim względny spokój.

- Ależ panowie, spokojnie! - próbował złagodzić sytuację odchrząknowszy uprzednio. Jego głos zdawał się nie pasować do twarzy, był dość wysoki, miękki, niczym śpiewaka, a nie brodatego... kogo właściwie?

- Kurwa, jakiś duch! - stwierdził łysy jegomość, wskazując swoim wielkim paluchem w stronę Vereomila. W jego głosie dało się wyczuć pewną nutę strachu. Elf mógł się domyślić, że jego biała, majacząca w ciemności postać jawiła mu się jako jakaś zjawa. Zapewne nie widział w życiu zbyt wielu elfickich albinosów.

Cała trójka wydała się bardowi raczej zdezorientowana i nieporadna. Gdyby nie to, że był w całej sytuacji potencjalnie zagrożony może nawet na jego usta przywędrowałby uśmiech. Choć jak na razie całe zgromadzenie nie przejawiało śladów agresji. Nie mieli też w rękach żadnej broni. Obie te rzeczy mogły się zmienić błyskawicznie, jednak elf miał cenną sekundę na to, by wziąć nogi za pas, lub też wymyślić jakiś inny sposób jak uratować całą sytuację.

Wróć do „Derin”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 12 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 10 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos, Vereomil
Liczba postów: 52292
Liczba tematów: 2980
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.