Karczma Pod Bezgłową Damą

Miasto to pięknie wygląda w bezchmurne dni, zazwyczaj jednak takowych tutaj brak. Mimo pesymistycznego krajobrazu mieszkańcy Derinie są bardzo przyjaźni i mają niesamowite poczucie humoru. Obróbka wszelkich metali, drewna i kamieni szlachetnych wydobywanych w górach Ikrem przynosi Derinie nie tylko sławę, ale i mnóstwo pieniędzy...</font></p>
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Karczma Pod Bezgłową Damą

22 lis 2011, 23:17

Karczma Pod Bezgłową Damą

Obrazek
Obrazek
Bezgłowa Dama jest karczmą niemałą i bynajmniej nie sztampową. Jej podłoga jest pokryta płytkami, które wyczyszczone pięknie lśnią, a ściany zaś wzniesiono z tajemniczego kamienia o miłej strukturze podobnej do marmuru. Tak więc łatwo sobie wyobrazić, że wnętrze sporego młotka mogło wyglądać bardziej jak środek świątyni, niż gospoda. Mimo to pojawiały się tutaj elementy całkiem normalne dla karczmy, to jest długie stoły z ławami, może dwa czy trzy mniejsze stoliki, które zazwyczaj stały puste, ponieważ w Derin nikt nie lubił samotnie się bawić oraz kontuar, a za nim karczmarka, którą bogowie obdarzyli krągłymi kształtami i całkiem uroczą twarzyczką o pełnych ustach i dużych oczach.
W Bezgłowej Damie liczyły się trzy rzeczy: odpoczynek, zabawa i tańce. Derińczycy nie należeli raczej do ludzi, którzy by się upijali w co drugą noc, dlatego też w Młotku panował zazwyczaj spokój i śmiech. Bo czy było wspomniane, że mieszkańcy właśnie tego miasta są sławni nie tylko za swoje zdolności, ale i za niesamowite poczucie humoru i przyjazne nastawienie?
Drzwi parę metrów po prawej od lady prowadził do ciemnego korytarza, który łączył kilkanaście wolnych pokoi do wynajęcia. Były one schludne, od jednoosobowych do czteroosobowych, od skromnie urządzonych, do tych stworzonych z przepychem.
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 924
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

Re: Karczma Pod Bezgłową Damą

14 paź 2018, 23:19

MG

Vereomil wybrał na spędzenie swojej nocy dość drogi przybytek, jednak zapewne miał ku temu konkretny powody. Uważał zwyczajnie, że po wszystkich wydarzeniach, które ostatnimi czasy miały miejsce w jego życiu należy mu się porządny wypoczynek. I nikt nie miał prawa mu go odmówić. Zakładając, że miał na to dość pieniędzy, oczywiście.

Jego ciężko zarobione monety miały niedługo opuścić posiadaną sakiewkę. Tyle pieniędzy za możliwość spędzenia w miarę spokojnie nocy. Cóż za barbarzyństwo. Niemniej nie zastanawiał się ani chwili. Wolał przyjemny, ciepły kąt niż uliczny bruk. Któżby nie wolał.

Przed udaniem się na spoczynek zdołał jeszcze spędzić nieco czasu zabawiając gości. Pora była do tego dobra, wieczór był czasem gdy ludzie szli rozerwać się przed nocą i kolejnym dniem pracy. Bezgłowa Dama jednak nie przyciągała aż tyle osób ile mógłby się spodziewać. Zapewne wieczorne hulanki były organizowane w innych miejscach, a bogaci mieszczanie ze swoimi próżnymi strojami i kijami, które mieli w tyłkach zajęci o tej porze byli swoimi wytwornymi domostwami.

Gości było w każdym razie dość, a Vereomil zdołał zdobyć dość pieniędzy, aby opłacić swój wieczorny posiłek, a także mieć nieco więcej funduszy na opłacenie swojego noclegu. W porę ugryzł się w język nim zaczął zasypywać obecnych pytaniami o śniadanie. Uświadomił sobie, że chłopskie zwyczaje spożywania porannych posiłków raczej nie mają prawa bytu w takim miejscu, a on sam może co najwyżej postarać się zakupić prowiant na kolejny dzień. Prowiant, który też niemało go kosztował. Elf wątpił, że otrzymane jedzenie - choć ładnie zapakowane - faktycznie jest warte aż takiej ceny.

Gdy zdawało mu się, że pozostaje mu spocząć w objęciach snu i przebudzić się następnego dnia, kiedy to wyruszy na kolejną przygodę los ponownie z niego zakpił. Vereomil leżał już spokojnie odpływając powoli i ciesząc się błogim uczuciem osuwania się w sen, gdy rozbudził go jakiś huk. A przynajmniej tak się zdawało. Był na tyle głośny i intensywny, że zaspany białowłosy elf niemal zerwał się na równe nogi. Opamiętał się jednak gdzieś po drodze i dotarło do niego gdzie się znajduje. Nie wyjaśniało to jednak ani trochę natury tego dźwięku. Zdawało się, że doszedł z głównej sali karczmy.

Wyglądając przez okno Vereomil mógł jedynie stwierdzić, że jest już zupełnie ciemno. Zdawało się, że jego drzemanie trwało jednak dłużej niż podejrzewał i musiała już być dość głęboka noc. Wokół znów panowała cisza, huk nie powtórzył się. Do niego należała decyzja czy miał zamiar wrócić do snu, czy zbadać źródło dziwnych dźwięków. Odgłosy zdawały się przypominać, jakby w głównej sali zwyczajnie coś ciężkiego spadło z impetem na podłogę. Albo dużo czegoś ciężkiego, trudno było mu to określić. Nie słychać było żadnych głosów, ani kroków. Aczkolwiek możliwe było, że po prostu nie docierały one do ucha elfa. Pomimo jego czujnych zmysłów był na tyle daleko od głównej sali, że ostrożnie stawiane kroki, albo ściszone głosy mogły im umknąć.

Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 375
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Karczma Pod Bezgłową Damą
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Karczma Pod Bezgłową Damą

15 paź 2018, 18:55

Spodziewał się, że będzie mógł w końcu odpocząć. Spodziewał się, że w końcu legnie w wygodnym posłaniu i zmorzy go twardy, niczym niezmącony sen – a to było dla niego warte wszystkich pieniędzy tego świata. Już dawno nie miał szansy wyspać się tak, jakby chciał, i na następny dzień nie być obolałym od twardej, zimnej ziemi czy swędzącej słomy. Spodziewał się, że następnego ranka wstanie w wyśmienitym nastroju, gotowy do poszukiwań brata swojego dobroczyńcy – Tadrigala. Spodziewał się, że noc będzie spokojna. Coraz bardziej zapadał w objęcia tak pięknego, a jednocześnie ulotnego zjawiska, jakim jest sen. Już czuł niesamowitą błogość. Błogość, której nie czuł od bardzo dawna. Niepokój o stan swój i ptasiego przyjaciela, wiele stresujących incydentów w ciągu kilku ostatnich tygodni nie pozwalały Vereomilowi na beztroskie senne marzenia. Wydawało się, że w końcu nadszedł czas, kiedy świat miał zwrócić ku niemu uśmiech losu.

Nie spodziewał się OGŁUSZAJĄCEGO HUKU.

Zerwał się na równe nogi, aż poczuł nieprzyjemne, kłujące narzekanie miednicy. Enel zaskrzeczał przeraźliwie, lecz jego skrzek nijak się miał do głośności tego, co miało miejsce w, prawdopodobnie, głównej sali.

Też to słyszałeś? – zapytał cichutko niby Enela, niby siebie. Vereomil nie wiedział, co chciał osiągnąć zadając to pytanie, lecz też nie zamierzał się nad tym zastawiać – już inna sprawa zaprzątała jego głowę.

Tchórzliwa część jestestwa barda podpowiadała mu, że powinien zostać na swoim miejscu. Jednocześnie bardzia część jestestwa – czyli ta o wiele bardziej wścibska, ciekawska i wtykająca nos w nie swoje sprawy – barda wręcz rwała się do wyskoczenia przez drzwi i przedstawienia swoim oczom sceny, która miała się rozgrywać w przybytku zwanym Bezgłową Damą. Vereomil postanowił wypośrodkować żądania niezwykle ambiwalentnych wobec siebie emocji czy odczuć, które w nim buzowały i, po wyjęciu noża z torby, dyskretnie oraz ostrożnie zaczął poruszać się w kierunku głównej sali. Zdecydowanie nie zamierzał być na widoku w żadnym momencie swojej niezwykle emocjonującej wyprawy, dlatego z pewnością jego planem nie było otworzenie na oścież drzwi i przyjrzenie się sytuacji stojąc w wejściu, ale delikatne uchylenie drzwi oraz niepozorne zerknięcie na sytuację.

Także nie zamierzał dać odpocząć swojemu słuchowi – wytężał go z całych sił. W momencie, kiedy Vereomil usłyszałby cokolwiek poza ciszą, natychmiast by się zatrzymał i nasłuchiwał aż do momentu, kiedy zidentyfikowałby źródło dźwięku oraz uznał je za niegroźne. W innym wypadku musiałby poważnie przemyśleć swoje kolejne poczynania w tej niezwykle intrygującej, a jednocześnie niepokojącej sytuacji.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 924
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

Re: Karczma Pod Bezgłową Damą

21 paź 2018, 23:32

MG

Vereomil dreptał ostrożnie przez korytarz. Na zmianę w swoich myślach chwalił własną ciekawość i odwagę, by zaraz pomstować na nią i zastanawiać w jakie to znowu niebezpieczeństwo go wpędzi. Szczęśliwie zadbana podłoga nie reagowała na jego kroki żadnymi dźwiękami, tłumiąc je i nie naruszając wiszącej w powietrzu ciszy. Elf miał wrażenie natomiast, że jego oddech brzmi niczym ryczenie smoka, oznajmiając wszystkim wokół o jego przybyciu. Wiedział jednak dobrze, że to zwyczajnie wywołane przejęciem i stresem wrażenie.

W końcu dotarł do drzwi i uchylił je delikatnie, zaglądając do głównej sali. Jego umysł już produkował obawy głośnego, perfidnego skrzypienia, które wydadzą z siebie zawiasy... Ale to także się nie stało. Raczej pozostał niezauważony. Szpara w drzwiach była niewielka, a na widoku nic ciekawego. Ciekawość robiła jednak swoje i Vereomil uchylał drzwi coraz szerzej i szerzej łapczywie szukając co też interesującego mógłby dostrzec swoimi oczami.

Sala była słabo oświetlona, nikłą łunę dawały jedynie zapalone miejscami świece, które najprawdopodobniej sprawić aby ktoś po prostu się nie potykał o meble, niż dać dobry widok na cokolwiek. W jednym miejscu sali, dość oddalonym od drzwi, świec było nieco więcej, poukładane na stole łączyły swój wysiłek rozświetlając najbliższe otoczenie nieco lepiej. Właściwie nie widział nic więcej, nie widział nawet dobrze stołu, zaledwie jego niewielki fragment. Chwila obserwacji pozwoliła mu stwierdzić, że w okolicy na podłodze coś jakby w kilku miejscach bardzo delikatnie się błyszczy.

Już będąc przy samych drzwiach Vereomil miał wrażenie, że słyszy jakieś głosy. Teraz był pewien, choć nie widział dobrze ich źródła. Musiałby jeszcze trochę rozchylić drzwi i spróbować zerknąć do środka, może nawet wsadzić za nie głowę. Niewiele widział z miejsca, w którym był teraz.

-... ty skończony debilu - odzywał się bliżej niezidentyfikowany, męski głos.

- Gdybyś załatwił sprawę zamiast tyle gderać dawno by już nas tu nie było - odpowiedział kolejny.

- Stul już gębę, masz zamiar to pozbierać? - odpowiedział pierwszy.

Przeczucie podpowiadało bardowi, że w środku jest więcej niż dwie osoby. Aczkolwiek nie mógł być tego pewien, gdyż nikłe przeczucie było jedyną rzeczą, którą miał w tej chwili do dyspozycji. Przypatrywał się dalej przez szparę, nie będąc jeszcze gotowym aby podjąć decyzję czy rozchylić ją szerzej, czy nie. Zauważył jakieś cienie, poruszające się przy stole, zapewne któregoś z zasłyszanych mężczyzn. W końcu zobaczył kawałek jakiejś postaci, która ewidentnie się schylała. Brzęk, który towarzyszył jej działaniom był na tyle wyraźny i charakterystyczny, że elf niemal był przekonany że wie co słyszy. To był brzęk obijających się o siebie, zbieranych i zgarnianych monet. Nasunęły mu sie przypuszczenia, że w głównej sali załatwiane są jakieś interesy. Sądząc po porze i miejscu - krzywe interesy. Musiał po raz drugi podjąć decyzję jak daleko sięga jego odwaga. Czy chciał liczyć na to, że nikłe światła głównej sali - była stosunkowo spora - pozwolą mu się wkraść do środka i gdzieś ukryć, czy może zamierzał słuchać dalej zza drzwi? Mógł też po prostu wrócić do pokoju i iść spać, aczkolwiek było to nudne rozwiązanie.

Wróć do „Derin”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 7 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 6 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Viridar
Liczba postów: 52209
Liczba tematów: 2974
Liczba użytkowników: 1048
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: WielkaNiewiadoma
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.