Gabinet

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3805
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Gabinet

06 lis 2012, 20:56

Umieszczony na parterze, skromnie urządzony i oświetlany przez kilka koszy z rozżarzonymi węglami gabinet. Wejście do niego mieściło się niemal na końcu długiego holu Akademii i było niemal niedostrzegalne dla postronnego obserwatora. Drzwi koloru otaczającej je skalnej ściany wchodziły w skład jednego z fresków, włącznie ze złoconą, okrągłą klamką.

Na wyposażenie tego ukrytego pomieszczenia składały się głównie zawalone księgami i pergaminami regały oraz sporych rozmiarów biurko, wszystko wyrzeźbione z ciemnego drewna. Za biurkiem, naprzeciw drzwi znajdował się duży, przedstawiający kilka drzew sosnowych oraz księżyc w pełni obraz. Utrzymany w ciemnych, granatowoniebieskich tonacjach stanowił dość ciekawy (i jedyny) element wystroju gabinetu niespełniający żadnej, poza estetyczną funkcji. Pod przeciwległą ścianą stało kilka prostych krzeseł, jedno było umiejscowione za biurkiem. Ten, kto zwykł tutaj przesiadywać widocznie nie zważał na swą wygodę.


A na to, że ktoś bywał tutaj dość często, wskazywało kilka szczegółów. Choćby biurko, które, niesprzątane widocznie od wielu miesięcy, zawalone było zawierającymi ślady niedawnego użycia narzędziami pracy skryby i matematyka w jednym: księgami, piórami, butlami z inkaustem, suwakami i cyrklami, wszystkie poodkładane wyraźnie losowe miejsca na szerokim pulpicie. Po prawej stronie od wejścia znajdowały się drugie, tym razem zupełnie zwyczajne drzwi prowadzące wgłąb kompleksu Akademii.


MG

Prowadzony przez Opiekuna Anemetius dotarł wreszcie do celu wędrówki. Sala wejściowa Akademii była bardzo długa, nie sposób było przekroczyć jej w kilka sekund. Na szczęście podczas przemierzania tego ogromnego pomieszczenia można było podziwiać piękne, szczegółowe, stworzone wieki temu malowidła ścienne, które umilały czas każdemu, kto zdecydował się na wejście do tego pomieszczenia.

Mylił się jednak ten, który sądził, że elf zostanie poprowadzony do dużych drzwi na końcu korytarza. Opiekun skręcił nagle, zmierzając w stronę jednego z fresków. Jak się przy bliższych oględzinach okazało, w ścianie znajdowały się zamaskowane drzwi. Jeden z elementów wielkiego obrazu okazał się być klamką, za którą niski mag pociągnął silnie, otwierając je na oścież.

- Wybacz, nieczęsto korzystam z tego wejścia – rzekł przepraszającym tonem, pakując się do środka i prędko zasiadając za biurkiem. - Weź sobie, proszę, krzesło – poprosił, wskazując jedne z nich. - I zamknij drzwi - dodał po chwili. Wyraźnie sugerował, że nie życzy sobie być podsłuchiwany. Co zrozumiałe, w pomieszczeniu było niezwykle duszno i, co ciekawe, bardzo ciepło. Anemetius mógł wyczuć wokół swego rozmówcy stosunkowo potężną, lecz całkowicie naturalną dla zwyczajnych magów aurę. Żaden z przedmiotów obecnych w pomieszczeniu jej nie wytwarzał, toteż Anemetius mógł być spokojny – w tym gabinecie nie było żadnych ukrytych niespodzianek czy iluzji.

- A więc… Co jesteś gotów zrobić w ramach eksperymentów z Ascendencją? – zapytał Opiekun, opierając łokcie na blacie biurka i stykając ze sobą opuszki palców swych dłoni. Zmrużył lekko oczy, czekając na odpowiedź.

Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Awatar użytkownika
Elten
Posty: 506
Rejestracja: 05 mar 2011, 17:45
Lokalizacja postaci: Gabinet
GG: 6761131
Karta Postaci: viewtopic.php?t=228

Re: Gabinet

12 lis 2018, 19:47

Psiakrew, znowu.

Już nawet nie była zdziwiona. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz dziwna magia rzucała ją po świecie. Początkowo wierzyła, że to wola Ourelii, co było najprawdopodobniej wierutną bzdurą. Jej moce wymagały kontroli, toteż Mauno zabrał ją do Morinhtaru, bo gdzież indziej znajdziesz magów. Większym cudem byłoby znalezienie takiego, który pomógłby Elten w tej jakże niecodziennej potrzebie. Miała szukać Drejmiana, ale coś poszło nie tak.
Z trudem odkleiła górną powiekę od dolnej, tylko po to, by zobaczyć wszechogarniającą ciemność. Straciła wzrok? Tętno przyspieszyło na ułamek sekundy. Elten chwilę później zrozumiała, że po prostu znalazła się w kiepsko oświetlonym miejscu. Trochę cuchnęło jej to Lokent. Ale ono z kolei nie miało tej specyficznej, magicznej aury. Nie, raczej nie opuściła Morinhtaru.

Znajdowała się, jak sądziła, w jednym z wielu typowych dla tego miasta pomieszczeń. Laboratorium, księgi. Pewnie gdzieś tu musi być też czarodziej. Krótką chwilę zajęło jej przyzwyczajanie wzroku do ciemności, tylko po to, by umysł zaczął atakować ją dziwnym zlepkiem wspomnień. Spłynęły na nią jak lawina: kawałki zlepionego lodu i śniegu, podobne, ale w zasadzie niepoukładane, chaotyczne.

I Mauno. Gdzie on jest? Serce przyspieszyło jeszcze bardziej, bo zdała sobie sprawę, że go tutaj nie ma. Nie wiedziała nawet, czy powinna się zamartwiać. Mężczyzna potrafił zadbać o siebie i innych, niejednokrotnie to on wyciągał ją z tarapatów. W gruncie rzeczy, bez niego była prawie bezbronna. Owszem, radziła sobie z mieczem jak tylko mogła, lecz czymże jest nagi oręż w walce z czarodziejem? Ogarniał ją lęk, ale i swego rodzaju gniew. Miała dosyć bycia rzucaną po świecie. Nigdzie nie mogła na dłuższą metę zagrzać miejsca. Ciekawe, czy gdyby zignorowała zniknięcie Niniel i została wśród sióstr, to moce by się objawiły. Bo cóż strasznego i niespodziewanego mogło się wydarzyć na pojezierzu wewnątrz lasu? Tak, trzeba było siedzieć na tyłku.

Chciała krzyczeć, ale strach ugrzązł jej w gardle i nie pozwolił na wypuszczenie jakiegokolwiek dźwięku. W tym momencie zdała sobie sprawę z obecności nieznajomego mężczyzny. Z trudem podniosła się do pozycji siedzącej, opierając ręce na blacie biurka. Tętno pędziło jak oszalałe, nie miała pojęcia z kim ma do czynienia i jakie ów jegomość ma intencje.

Uspokój się, panika tylko ci zaszkodzi.

- G... dzie... - Wydukała niepewnie, lekko drżącym głosem. Początkowo chciała zapytać o Mauno, ale zdała sobie sprawę, że zdradzanie imienia bliskiej osoby komuś, kto chce zaszkodzić nie należy do działań rozsądnych. Kaszlnęła i odchrząknęła, co nieco ułatwiło jej wysławianie się.
- Chyba mogę. Nie wiem, czy powinnam Ci dziękować czy raczej przygotować się do samoobrony.
Awatar użytkownika
Kerreos
Posty: 35
Rejestracja: 06 maja 2015, 16:10
GG: 35260981
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3491#53102

MG-post: Przebudzenie

18 lis 2018, 19:38

MG:
Gdy Elten udzielała mu odpowiedzi, nieznajomy krzątał się po pomieszczeniu, przyglądając się porozrzucanym przedmiotom i co jakiś czas schylając się po, jak się wydawało, co istotniejsze kawałki pergaminu czy księgi, które gdzieś na powrót układał. Nadal nie dało się odkryć tożsamości mężczyzny, bo oblicze zasłania mu kaptur, jednak jakimś cudem mogła wyczuć, że jest słuchana.

- Och, moja droga, gdyby ktoś chciał tutaj twojej krzywdy, już dawno osobiście weryfikowałabyś ogrom teorii o istnieniu zaświatów - odparł, gdy skończyła. - Musisz teraz wziąć kilka głębszych oddechów, wypocząć, bo "wyłowienie" cię z twojego... stanu, to nie jest rzecz, którą robimy co tydzień. Nawet tutaj - podkreślił.

Elten miała problemy z określeniem pory dnia. Po pierwsze dlatego, że ostatnie wydarzenia najzwyczajniej w świecie odebrały jej perspektywę. Ale sam wystrój również w żaden sposób nie pomagał w rozeznaniu się.

- Ach, głupiec ze mnie! - rzucił po chwili milczenia, machając ręką. - To wszystko mogło cię wycieńczyć. Masz ochotę na wodę? Wolę nie proponować niczego mocniejszego, żebyś przypadkiem nie zwróciła z nawiązką, ale nic z tego nie wyjdzie, jeżeli tutaj padniesz.

W normalnych okolicznościach zaproponowanie wody byłoby uznane przez Elten za mało subtelną próbę zatrucia bądź dworowania sobie z niej, jednak w takiej sytuacji najada niespecjalnie zastanawiała się nad tym sprzecznym z powszechnymi konwenansami zapytaniem.
Awatar użytkownika
Elten
Posty: 506
Rejestracja: 05 mar 2011, 17:45
Lokalizacja postaci: Gabinet
GG: 6761131
Karta Postaci: viewtopic.php?t=228

Re: Gabinet

18 lis 2018, 22:12

Nie chciał jej skrzywdzić, przynajmniej na razie. To już coś. Uspokoiła się nieco, mimo tego nie pozbyła się zupełnie nieufności wobec rozmówcy. Po tym, co ją spotkało, ufać mogła tylko Mauno, toteż nadal "trzymała gardę". Świadomość była jednak nieco przyćmiona.
- Ale co się właściwie wydarzyło? Cholera, nic nie pamiętam. - Urwała na chwilę, kładąc dłonie na twarzy i wyciągając z oczu "śpiochy". Zgadując po stanie jej powiek, musiała wcześniej płakać.

- Przede wszystkim: kim jesteś? Zgaduję, że moją tożsamość już znasz, skoro chwilkę tu już leżę - zapytała, nadal nieco się mocując ze swoimi strunami głosowymi. Jej wypowiedzi były na szczęście zrozumiałe, mimo chrypy. Założyła z góry, że rozmówca wie, z kim ma do czynienia, w Morinhtarze nie było to niczym dziwnym. Nie chciała jednak zabrzmieć zbyt pejoratywnie, więc dodała:
- Wybacz moją... ciekawskość, jestem zdezorientowana.

Przyglądała się bacznie temu, co robił mężczyzna, a także jemu samemu. Nadal nie widziała twarzy. Nie wydawał się w żadnym stopniu znajomy, także jego głos słyszała po raz pierwszy. Tak przynajmniej sądziła, bo nie kojarzył się z niczym ani nikim. Ciężko było zatem wyciągnąć jakiekolwiek wnioski. Zaczęła się zatem rozglądać po pomieszczeniu w poszukiwaniu wskazówek dotyczących pory dnia. Nie widziała niczego, co w jakimś stopniu mogłoby jej pomóc, a ostatnie wydarzenia zupełnie rozregulowały jej rytm dobowy.

Na pytanie o wodę przytaknęła bez zastanowienia. Poczuła bolesną suchość w gardle, będącą jedną z przyczyn chrypy. Powoli zresztą jej zmysły docierały do siebie, a razem z tym tępy ból całego ciała, od czubków palców u stóp po mieszki włosowe na głowie.
- To co mnie właściwie trafiło? Zwykle pobudki po fakcie nie były aż tak bolesne.
Awatar użytkownika
Kerreos
Posty: 35
Rejestracja: 06 maja 2015, 16:10
GG: 35260981
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3491#53102

MG-post: Przebudzenie

25 lis 2018, 19:11

MG:
Mężczyzna przeciągnął się lekko, po czym skrzyżował dłonie. Gdy Elten zaczerpnęła parę ostrożnych łyków wody, nieco otrzeźwiała i ze zdziwieniem uświadomiła sobie, że bezmyślne przyjęcie napitku nie skończyło się wypluwaniem jakiejś zanieczyszczonej brei - jak to miałoby miejsce w większości przypadków. Woda była orzeźwiająca, a przede wszystkim czysta.

- Dbamy o nasze zaopatrzenie - odparł nieznajomy, tak jakby udzielał koniecznej odpowiedzi na oczywiste niezadane pytanie. - Co zaś się tyczy ciebie, cóż, mamy pewne informacje, które dają nam przynajmniej ogólnikową świadomość, z kim właśnie rozmawiam.

Przysunął sobie krzesło, siadając na nim z lekkim westchnieniem. Dopiero wtedy Elten uświadomiła sobie, że mężczyzna może być nieco zmęczony. Jego wyraźnie wyćwiczony głos niczego nie zdradzał, jednak mowa ciała czasem zawodzi.

- Dużo pytań, moja droga - ni to parsknął, ni to odkaszlnął. - Zasadniczo nie powinienem cię za to winić, przypuszczam, że możesz być nieco skołowana. My też zastanawiamy się nad wieloma rzeczami. Jak sobie pewnie wyobrażasz, to, co potrafisz - instynktownie czy nie - nie stanowi przedmiotu nauki nawet u nas. Pozwól, że ja cię o coś wstępnie zapytam: jaka jest ostatnia rzecz, którą pamiętasz przed... zdarzeniem? - zdawało jej się, że teraz mężczyzna zaczął świdrować ją uważnie wzrokiem.

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 22 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 21 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52247
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.