Latarnia

Miasto to jest stolicą stosunkowo niedawno utworzonego Niezależnego Księstwa Lokent, które nie wchodzi w skład Autonomii. Znane jest przede wszystkim z silnej floty handlowej oraz niezbyt otwartej społeczności.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3776
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Latarnia

25 sty 2012, 19:56

LATARNIA
Obrazek
Znajdująca się na wysuniętym kilkadziesiąt kilometrów na południe od miasta klifie, Latarnia nie tylko rozświetlała drogę dla nadpływających statków, lecz stanowiła też siedzibę frakcji Latarników.
Cokolwiek by nie rzec o Latarnikach, każde słowo winno być wypowiadane ostrożnie, z szacunkiem i niezbyt głośno, najlepiej w zaciszu domowego ogniska, po upewnieniu się, że nikt nie słucha. Ta tajemnicza organizacja o nieznanych motywach stanowiła temat tabu nie tylko dla przyjezdnych, ale również dla obywateli Lokent. Niewiele wiadomo o samych jej strukturach, sposobie działania czy metodach, jedno było jednak pewne – jeśli Latarnicy pojawili się w czyimś obejściu, osoba taka po prostu znikała. Za zadawanie pytań czy rozprowadzanie plotek groziło podzielenie jej losu, więc nikt nie ważył się rozprawiać o decyzjach Latarni czy działaniach samych jej mieszkańców. Latarnicy mieli pełne błogosławieństwo Księcia, a obiegowa, choć przekazywana szeptem opinia, która krążyła o tym dziwnym układzie kazała sądzić, że Latarnicy działali z ramienia władzy i usuwali niewygodnych osobników z terenu całego księstwa. Faktem było, że często przy kontrolach na granicy Lokent-dawna Autonomia brali udział przedstawiciele tej organizacji.
Wejścia do Latarni zawsze bronił ten sam, zdający się być posągiem człowiek, odziany w płaszcz z głębokim kapturem i bez jakiejkolwiek widocznej broni.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3776
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

11 wrz 2012, 03:09

MG

Wczesna zima potrafiła zaskakiwać. Bryza nieustępliwie atakowała ciało Miry, Sameae i strażnika Latarni, chłodząc do szpiku kości. Gdzieś w dole morskie fale z hukiem rozbijały się o skaliste wybrzeże, wściekle atakując zmniejszającą się z roku na rok skalistą linię brzegową. Zbierało się na burzę.

Bijące z wieży światło dawało dobrą widoczność, jednak oczy Miry nadal zwodziły ją na manowce. Nie mogła dostrzec, co dokładnie wyczynia jej rozmówczyni. Mimo starań smoczyca nie potrafiła także zwiększyć ciągle spadającej temperatury swojego ogromnego ciała. Tak czy inaczej, znajdujący się na jej oczach lód zaczął powoli topnieć, kując i szczypiąc w wielkie źrenice. Mira bardzo chciała uchodzić za całkowicie sprawną, mimo wyraźnie niekorzystnych dla niej warunków. Nie miała jednak pojęcia, czy członki przypadkiem nie odmówią jej posłuszeństwa w chwili największej próby, która to próba zdawała się nieuchronnie zbliżać.

Obie istoty – człowiek i smok – wytrwale stały na swoich pozycjach, przy czym w tej gorszej znajdowała się bezczelna magiczka. Buty na obcasach zdecydowanie nie służyły do stania na wilgotnej skale przy porywistym wietrze. Kobieta zachwiała się niebezpieczne, cudem odzyskując równowagę. Jej koncentracja została zaburzona, chociaż utworzony sopel lodu wyglądał wręcz idealnie. Pocisk został wprawiony w ruch…

Sameae nie trafiła, przy czym wydatny udział miały bryza morska oraz dekoncentracja wynikająca z niespodziewanego poślizgu. Oczywiście, ciężko jest spudłować w tak wielki cel, toteż długi na pół metra sopel lodu miast w oko Miry wbił się w jej nozdrze, sprawiając tym samym nieziemski ból. Wyglądało na to, że grzeczne rozmowy się zakończyły, nie trudno było bowiem domyśleć się, że to nikt inny jak czarodziejka tak dotkliwie zraniła smoczycę. Znajdujący się nieco niżej Latarnik wstrzymał oddech.

Awatar użytkownika
Sameae
Posty: 14
Rejestracja: 23 sie 2012, 12:44
Karta Postaci: viewtopic.php?p=33338#33338

11 wrz 2012, 22:05

Wszystko było już prawie gotowe, brakowało tylko chwili do posłania śmiercionośnego pocisku. Jednak ten silny, chłodny wiatr był niczym miecz obusieczny i ranił nie tylko smoka, ochładzając jego cielsko, ale też zdmuchnął stabilną postawę drobnej kobiety. I tak oto zaburzenie jej koncentracji, jak i silny wiatr spowodowały, że sopel nie trafił tam gdzie miał, tylko w nozdrze. Nie osiągnęła swego głównego celu, jednak udało jej się trafić w łeb gada. Oznaczało to też krew, której chwilowo było niedużo, a odległość zapobiegała skutecznemu atakowi magicznemu.

Z latarni padało na tą dwójkę światło, które dawało wspaniałą widoczność. Czuła zimny i wilgotny wiatr, który owiewał jej ciało i rozwiewał włosy. Na jej twarzy widniał prosty krwawy malunek. Chłodne oblicze, przywodziło na myśl lodowy posąg z doczepionymi weń włosami. jej brązowe oczy uważnie lustrowały otoczenie, a czerwona obwódka była doskonale widoczna dla kogoś z boku, dzięki światłu padającemu z tajemniczego budynku.
Przyszła pora na koncentrację, którą nieco straciła. Uspokoiła swój umysł, nie czuła bólu, nie czuła zimna. Była tylko ona i potwór, którego miała zabić. nie zagłębiała się w etyczność, czy moralność. Dostała zadanie i miała je wykonać.
Wokół kobiety zaczęły lśnić kryształki lodu, które powstały z wody zebranej z wilgotnej ziemi. Sameae zrobiła to w celu uniknięcia następnego poślizgnięcia się. Smok mógł gotować się do kontrataku, dlatego musiała przygotować obronę, tak jak i szansę na atak, jeśli okaże się, że jaszczur będzie chciał uciec. Rozłożyła ramiona, a czarne lotki wydawały charakterystyczny dźwięk trzepoczących skrzydeł, dzięki wiejącemu wiatrowi. Wzdłuż jej ramion popłynęły strumienie magii, które każdy człowiek uznałby za zimne, niczym dech smoka lodu z najdalszej północy. Może i było to prawdą, jednak dla niej to nie przeszkadzało – przez lata życia w lochach i posługiwania się tą domeną przyzwyczaiła się.
Jej skórę na ramionach zaczął pokrywać szron, który po chwili odrywał się i skupiał się w unoszącym się drobino, w półkolu przed nią. Z jej rozłożonych placów i otwartych dłoni wystrzeliła delikatna poświata o blado-niebieskim kolorze. A dookoła niej powstawał w błyskawicznym tempie lód. Kiedy Sameae uznała, że nadszedł czas, skierowała proste ręce przed się, a powstała przed nią ściana przeźroczystego lodu o grubości blisko 40 centymetrów. Niby nic, jednakże miało to pewne zalety. Mianowicie, lód powstał w magiczny sposób, dlatego też nawet po odebraniu zeń magii, był nad wyraz twardy i zbity. Nie uchroni przed bezpośrednim uderzeniem łapą, jednak powinno zatrzymać pocisk. Nie była jednak aż tak głupia, że nie przygotowała się na uderzenie kończyną – w każdej chwili była gotowa, aby z wody w otoczeniu utworzyć wystające ze ściany długie kolce, które przy ciosie smoka, wbiłyby się w jego ciało, zadało dodatkowy ból i spowodowało krwawienie.
Tymczasem zrobiła jeszcze jeden ruch, który nie wymagał od niej wiele wysiłku – dzięki domenie żywiołu, który płynął przez jej lewe przedramię, nacięła sobie skórę, z której poczęła wypływać krew. Nie potrzebowała jej dużo, tylko około 300 mililitrów, które poszybowały w stronę głowy, a konkretniej nozdrza smoka, gdzie znajdowała się krew. Nad torem lotu tego miała większą kontrolę, a w tej chwili zależało jej tylko, aby jej krew znalazła się na łbie bestii.

Jeśli jaszczur będzie uciekał zaplanowała przekształcenie ściany w kilka sopli o nieco nietypowym kształcie, bo przypominające strzałę, jednak grot byłby w kształcie szerokiego krzyża. Wtedy pozostałoby tylko wystrzelenie ich wprost w błony skrzydeł, a bez siły nośnej, zostałby obalony gad.
Awatar użytkownika
Mira
Posty: 26
Rejestracja: 18 lut 2012, 23:04
GG: 5607246
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1616&highlight=mira

12 wrz 2012, 22:28

(przepraszam za te dni zwłoki ale miałam z dnia na dzień zabrany laptop do naprawy dopiero 3 dnia mi oddali)
Kiedy Mira zorientowała się że jest atakowana. postanowiła działać. Zaczęła się złościć jej oczy robiły się czerwone i patrząc na postać Kobiety, próbowała ją atakować, jedna z jej mocy uruchomiła się, a mianowicie kiedy smoczyca się denerwowała jej oczy robiły się czerwone i to wywołało poparzenie na skórze Sameae.
-nie chcę tego ale zmusiłaś mię do ataku. Proszę poddaj się ponieważ nie chcę robić Ci krzywdy
Mira zaczęła nerwowo machać ogonem mając nadzieje że przy okazji się ogrzeję, bo przecież stojąc nieruchomo nie ogrzeję się.
Smoczyca pomału i malutkimi ruchami prostowała skrzydła lecz nie do ucieczki a planowała następne ataki lub obronę.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3776
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

13 wrz 2012, 02:03

MG

Długi na dwadzieścia pięć metrów, a wysoki na dziesięć smok powoli rozkładał skrzydła. Majestatyczny stwór nie gotował się wbrew pozorom do ucieczki. Mimo krwi sączącej się obficie z jej nosa, Mira nie przejmowała się wbitym w jej nozdrze ostrym kawałkiem lodu. Wielkie jak grusze krople krwi spadały na słoną, morską skałę, gdy jaszczurzyca niczym kot poczęła machać ogonem. Zgodnie z zamiarem – nieco ją to rozgrzało, jednak nic ponadto.

Sameae nie bawiła się w dalsze przestrzeganie konwenansów i dalsze prowadzenie bezproduktywnej rozmowy. Moc popłynęła z jej dłoni, kondensując cząsteczki wody przed nią i zmieniając je w lód. Przed magiczką powstała mała, acz ciężka ściana stworzona z najczystszego lodu. Jej wysokość i szerokość były równe, stanowiąc na oko jakieś cztery i pół stopy. Zgodnie z zamierzeniem, grubość bryły mierzyła nieco ponad stopę. Utrzymanie tak masywnego obiektu w powietrzu wyraźnie odbiło się na zasobach energii kobiety, nawet mimo panującego chłodu. Sameae odebrała więc magię lewitującej ściance, a ta z impetem spadła na skałę, nie rozbijając się. W międzyczasie Aldovandi za pomocą niemal niewidocznego kawałka lodu rozcięła swoje przedramię. Krew popłynęła wartko, jednak całkiem zwyczajnie – w dół. Powodem takiego stanu rzeczy była ponownie zaburzona koncentracja kobiety. Trudno się dziwić – stojąca przed nią bryła lodu zachwiała się niebezpieczne, przechylając w kierunku czarodziejki. Kobieta musiała szybko reagować, jeżeli nie chciała zostać zmiażdżona przez własny twór. Nie było czasu, aby dokończyć misternie uknutą akcję. Złą sytuację pogłębił fakt, że odsłonięte części ciała magiczki zapiekły żywym ogniem. Moc Miry wywołała lekkie, acz dokuczliwe poparzenia u jej przeciwniczki. Nic nie dały próby zachowania równowagi dzięki magii. Sameae w każdej chwili mogła wywrócić się na nierównej, śliskiej od ciągle dostających się tutaj kropel wody powierzchni.

Awatar użytkownika
Sameae
Posty: 14
Rejestracja: 23 sie 2012, 12:44
Karta Postaci: viewtopic.php?p=33338#33338

13 wrz 2012, 23:53

Robiło się coraz to gorzej, jednak częściowo z jej winy i tego była pewna. Popełniła błąd nie tyle co tworząc ścianę, a tworząc ją w powietrzu. Zapomniała najwyraźniej o tym, że takie coś, pozbawione podpory, czy to magicznej czy fizycznej, przewróci się. Pół biedy, jeśli przewróci się w przód. Jednak jeśli pocznie przechylać się niebezpiecznie w stronę kobiety, to lepiej uciekać, no co nie było już czasu. Musiała działać błyskawicznie, jeśli nie chce głupio przegrać. W jej głowie pojawiały się różne plany, jednak mało który miał realną szansę się udać. Nie pomagał temu wszystkiemu też fakt, że czułą poparzenia na odkrytych częściach ciała. Smok jednak coś potrafił, jeśli bez pośrednictwa jakiegokolwiek ośrodka zdołał ją poparzyć.
Krew ściekała po jej przedramieniu, ciekła aż do samych koniuszków palców, a potem zbierała się w krople i plamiła skałę. Pełna życiodajnych mocy ciesz zwyczajnie ściekała na ziemię. Gruba tafla lodu przechylała się powoli na stronę Sameae, tak więc jej czas się kończył. Przymknęła oczy zbierając własną krew, która wyciekła poza naczynia krwionośne. Zamierzała wspomóc się tą domeną magii w celu zebrania wystarczającej ilości mocy, aby…
Znowu zebrała swoją moc, przyzywając ją z wnętrza siebie i z otoczenia. Przyzywała moc ze szkarłatnej cieczy, co wydostawała się poza ciało. Zogniskowała moc w otwartych dłoniach, którymi dotknęła przechylającej się ściany. Zamknęła oczy i skierowała weń swą moc. Za jej pomocą chciała przeciąć wiązania mniej więcej na środku, a potem odepchnąć to magicznie lekko na boki tak, aby nie stanowiło zagrożenia. Albo raczej aby nie stanowiło zagrożenia dla Pani Aldovandi, smok to inna sprawa.
Jeśli ten ruch się jej powiedzie, jeden z kawałków będzie dalej przekształcany w ogromny sopel, o masie blisko 300 kilogramów z twardym i ostrym niczym grot strzały zabójcy czubkiem. Taki, który wystrzelony raz, zabije wielkiego gada.
Awatar użytkownika
Mira
Posty: 26
Rejestracja: 18 lut 2012, 23:04
GG: 5607246
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1616&highlight=mira

14 wrz 2012, 13:10

Mira zaczęła układać plan ataku na Kobietę, i wymyśliła, pomyślała sobie wtedy– Czy to faktycznie było by takie proste? Przecież ona jest tak mała…wystarczy dobrze wcelować łapą a mogę zgnieść ją jak robaka….lub jedno kłapnięcie szczęką a złamała bym jej ciało na pół, albo dobrze zamachnąć się ogonem a jej resztki wylądowały by na murze latarni.To nie może być aż tak łatwe….a może jednak?
Jej myśl była błyskotliwa lecz bardzo miała utrudnione zadanie z powodu ograniczonej widoczności i sopla lodu w jej nosie. Smoczyca podniosła łapę i wyciągnęła sopel z nosa. Bardzo ją to zabolało aż ryknęła. Sopel odrzuciła daleko w tłum gapiów,krwią się nie przejmowała, fakt że bardzo ją bolał pysk starała się ignorować. Tą ścianę która stworzyła Kobieta z łatwością mogła przewrócić jednym ruchem łapy lub stopić strumieniem ognia. Zdecydowała się na Przewrócenie, Miała nadzieję że ściana upadnie na Sameae i skończą się te głupie do niczego nie prowadzące bijatyki.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3776
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

15 wrz 2012, 20:11

Mira – w pobliżu nie ma żadnych „gapiów”. Tłum z Lokent jeszcze tutaj nie dotarł, a strażnika Latarni nie nazwałbym w ten sposób. Uważaj na takie sprawy.
MG

Ułamki sekundy dzieliły ciężką ścianę lodu od zgniecenia Sameae. Podczas gdy ta gorączkowo ogniskowała moc, w skałę obok Latarnika uderzył długi na trzy stopy, okrwawiony sopel. To Mira zdecydowała się wyciągnąć go ze swojego nozdrza, od razu wyrzucając znienawidzoną drzazgę jak najdalej. Na niewiele się to jej zdało. Lód zmniejszał ból i nie pozwalał na szybką utratę krwi. Teraz posoka ciurkiem sączyła się na klif, obficie znacząc także przednie łapy smoczycy, która nagle poczuła dziwną sensację w swoim wielkim ciele. Mira powoli zaczęła odczuwać skutki wypicia dużej ilości wody morskiej. Jej kubki smakowe jęczały z pragnienia, a żołądek zdawał się wywracać na drugą stronę. Po wypiciu tak wielkiej niezwykle słonej wody organizm jaszczurzycy zaczął się powoli odwadniać. Niestrawność wydawała się jednak najmniejszym problemem znajdującej się w ogniu walki Miry.

Skrzydlata zdecydowała się na najprostszy atak, z siłą szarżującego konia pociągowego uderzając łapą w rozpoławiającą się pod wpływem magii lodową ścianę. Zaklęcie pozwoliło Sameae na odsunięcie zagrożenia w postaci spadającej na nią bryły, jednak uderzenie smoczycy zmiotło ją z nóg. Czarodziejka oraz oba kawałki przedzielonej ściany lodowej zostały wprawione w krótki lot, który dla Sameae niestety nie zakończył się przed krawędzią klifu. Magiczka upadła boleśnie na niższą platformę, łamiąc sobie obcas i obijając plecy. Gdzieś nad nią znajdowały się dwa lodowe bloki oraz cierpiąca z powodu sensacji żołądkowych i wielkiego bólu nosa smoczyca. Dwa ciężkie kawałki lodu nadal znajdowały się w zasięgu jej mocy. Jeden z nich zaczął już powoli przeistaczać się w morderczy kolec.

Mira ze swojej pozycji nie mogła dostrzec, gdzie upadła jej przeciwniczka. Można było zresztą powiedzieć, że miała własne problemy. Obficie krwawiące, głęboko skaleczone nozdrze oraz bóle brzucha były jednak niczym wobec zimna, które ją ogarniało. Jej reakcje nadal były nieco spowolnione, machanie ogonem pomogło w minimalnym stopniu. Tłum spieszący za smoczycą z samego Lokent był już blisko. W powietrzu dały się słyszeć bojowe okrzyki i podzwanianie oręża. Oczywistym było, że nadciągający w to miejsce mieszkańcy miasta portowego nie mają przyjaznych zamiarów, co dla smoczycy mogło skończyć się tragicznie.

Inicjatywę przejmuje Mira. Powinna napisać pierwsza. Jeżeli nie – jej akcje tak czy inaczej zostaną rozpatrzone priorytetowo.
Awatar użytkownika
Mira
Posty: 26
Rejestracja: 18 lut 2012, 23:04
GG: 5607246
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1616&highlight=mira

16 wrz 2012, 17:24

Mira widząc nadciągający tłum miała ochotę rozprostować skrzydła i odlecieć lecz, nie było to takie proste.
przejmujące zimno i nie opisany ból brzucha oraz krew sącząca się z jej nosa dodatkowo utrudniały poderwanie ogromnego cielska gada.
więc zaczęła ryczeć w kierunku tłumu mając nadzieję że się przestraszą i wycofają. Mira była już wyczerpana, jej siły były minimalne,wydawało się że nadchodzi koniec.
Jednak zajmując się nadchodzącym tłumem nadal nie zapomniała o swojej rywalce która leży poturbowana. Odwróciła się tyłem do kobiety i zamachnęła ogonem w leząca magiczkę, mając nadzieje celnie trafić i uszkodzić ją kolcami na ogonie.
Mira była tak wycieńczona że przychodziły jej do głowy myśli poddania się, i tak nie miała tu spokojnego życia.
Awatar użytkownika
Sameae
Posty: 14
Rejestracja: 23 sie 2012, 12:44
Karta Postaci: viewtopic.php?p=33338#33338

18 wrz 2012, 22:29

Muzyczka 1


Czymże jest ludzka kobieta wobec smoka? Czym jest jej wielkość i siła, przeciwko potężnemu cielsku bestii? Czy miała ona jakieś szanse, czy była z góry skazana na porażkę, kiedy bez większego zastanowienia ruszyła sama przeciwko gadowi? Starcie dwóch światów – starożytności, która należała do gadów, oraz czasów obecnych, gdzie ludzie dominują. Co mieli jedni, a co drudzy? Co sprawiło, że potężna rasa gadów upadła, a słabi ludzie, którzy nie posiadali ani długiego życia, ani kłów, pazurów, ani futra, czy łusek. Którzy nie mieli nic, co by dało im fizyczną przewagę. Słabi i bezbronii przeciwko ogromnym i potężnym bestiom. Nie dość, że przeżyli, to jeszcze zdominowali ten świat. Ważna była inteligencja, jednak czy smoki nie są uważane za inteligentne bestie? Czy może to zadufanie smoków we własną potęgę je zgubiło? Wiele można snuć teorii na temat upadku gadziej rasy i dominacji ludzi. Obraźliwie, że ludzie tylko się chędożyli i zwiększali swoją populację w zawrotnym tempie, ale to nie wystarczy – młode nie dożyją wieku reprodukcyjnego. Więc może chodzi tutaj o coś, co ludzie mają niezwykłego, co ich wyróżnia na tle innych ras? A co to jest? Niespotykane zdolności przystosowawcze i upór, który każe im walczyć do końca, przeżyć, kiedy nie mają na to najmniejszych szans. I współpracować w celu przeżycia. Samotniki, jakimi były gady, nie mogły temu sprostać. Nie mogły uwierzyć, że ludzie są zdolni do walki do końca, kiedy nie mają szans, czy współpracy. Zadufane we własną siłę ginęły, a zanim zdążyły się spostrzec, ich pozycja na tym świecie została zepchnięta z pierwszego miejsca. Tak oto ludzie zajęli dominującą pozycję, która trwa do dzisiaj. I teraz też można było obserwować pojedynek młodej kobiety z ogromną bestią. Pojedynek historii z teraźniejszością, starego i nowego porządku. Pojedynek uporu i ogromnej siły.

Sameae była młodą kobietą z ambicjami. Chciała odnaleźć siostrę, chciała służyć swemu władcy, miastu w którym się narodziła. Aby mieć szansę na to, musiała zabić bestię, za którą nikt nie będzie tęsknił. Czy można było ją nazwać złą, bo zaczęła walkę? Jakby nie ona, to zrobiłby to ktoś inny. Czy jej droga do pragnień, mogła być nazwana złą? Czy może po prostu robiła to, co umiała najlepiej, to do czego ją nauczono? Czy można uznać ją za złą, jeśli od małego dziecka, była krzywdzona i zamknięta w obcym miejscu? Tam, gdzie jedyne co dostała to ból i samotność? Gdzie na tyle lat zabrano jej nadzieję? Czy można było nazwać złym, próbę zabicia bestii, która należała już do historii? Zabicie osobnika rasy, która nie dawała już żadnych korzyści jej własnej nie mogło być złe.

Mira była wielkim i silnym smokiem – to Sameae mogła stwierdzić. Byłą też nieprzystosowana do świata, w którym przyszło jej żyć. To nie były już czasy, kiedy gady mogły czuć się bezpiecznie, gdzie to one władały, a każda istota lękała się ich. Były reliktem dawnej epoki, a niektórych reliktów należało się pozbyć.


Siła bestii przeciwko sile ludzkiej niewiasty – nie można tego porównywać siłą fizyczną, bo stu ludzi nie ma tyle mocy, aby przeciwstawić się sile mięśni smoka. Ludzie posiadali też umiejętność, która nie była obca smokom – magię, ale czy gady nie potrafiły lepiej jej wykorzystać dzięki dłuższym studiom i większej mocy magicznej? Jedyna przewaga rasy obecnie władającej, to był jej upór i wola przetrwania.

Muzyczka 2


Dziewka odrzucona uderzeniem smoka trafiła aż nad krawędź klifu, z którego spadła na niższą skalną półkę, łamiąc sobie przy tym obcas i obijając plecy. Cios tak łapy, jak i o ziemię wypchnął jej powietrze z płuc, które teraz łapała łapczywymi wdechami.
Na szczęście zdążyła przedzielić morderczą dla Niej ścianę, a jedna z jej części przeistaczała się w śmiercionośny pocisk, zaostrzony z jednej strony. Kontynuowała to, gdyż wiedziała, że to stanowi jej przepustkę do Latarni. Wiedziała, że tym pociskiem może pozbawić wroga życia, aby uchronić własne. Była w złej pozycji, obolała, gdzieś nad nią był smok, tak więc aby uchronić się przed atakiem i przedwczesnym wykryciem przetoczyła się pod samą ścianę półki skalnej. Aby ukryć swoją obecność postanowiła otoczyć się jakby "bańką" z nieprzeźroczystego lodu, pełnego bąbelków powietrza, pozostawiając jednak okrągły otwór o średnicy 15 centymetrów u góry tak, aby mogła swobodnie oddychać i obserwować to, co jest nad nią. Częściowo oślepiony smok nie zauważy jej, jeśli by tutaj spojrzał, a ona nie musiała mieć szerokiego pola widzenia. Czuła gadzią obecność blisko, czuła dzięki swoistej "pajęczynie" magii. Wiedziała, gdzie znajduje się bestia. Czuła też krew, dużo krwi, która ciekła z nosa jaszczura i padała na ziemię. Szkarłatna ciecz życia, a w odpowiednich rękach i śmierci. Mogła czerpać z niej potężną moc, a im więcej tej krwi było tym silniejsza była ludzka niewiasta. Zbierała ją, zbierała moc krwi, aby wykorzystać ją przeciwko smokowi. Sopel już skończył się przeistaczać w śmiercionośną broń, zdolną przebić pancerz gada. Dzięki odrobinie swej magii, wiedziała gdzie znajduje się łeb smoka, a gdzie jego łapy. Musiała trafić po prostu w korpus, aby spowodować ogromne obrażenia, które bez wątpienia będą śmiertelne. Trafić w ogromne cielsko– czy jest coś prostszego? Może jeśli akurat nie jest się przy ścianie klifu, obolałemu i bez możliwości spojrzenia na przeciwnika własnymi oczyma, to nie ma nic łatwiejszego. Jednak Sameae miała właśnie te warunki i mimo wszystko, musiała trafić, aby przeżyć – nie mogła zmarnować tej szansy.

Zamknęła oczy i skupiła się na tym jednym, jedynym celu – tylko to musiała teraz zrobić. Uniosła pocisk kilka centymetrów nad ziemię i okręciła go tak, aby ostry koniec był skierowany w stronę korpusu Miry. Chciała tylko tyle – trafić. Po następnej chwili skupienia wyzwoliła energię i z jak największą prędkością, wystrzeliła pocisk w stronę gigantycznego cielska smoka. Nie wiedziała, czy jej się uda czy nie. Miała tylko wiarę, że trafi.



Zapomniało mi się, jak linki kolorować na czarno ;_ ;
Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

21 wrz 2012, 16:50

Anemetius słyszał plotki o smoku, który pojawił się w okolicach latarni. Trudno było zresztą je zignorować, gdy miasto wypełniały tłumy ludzi uzbrojonych w piki, oszczepy, łuki i kusze. Głupia, ciemna masa żądna krwi. Przemoc zrodzona z przerażenia i niezrozumienia. Mając kaptur na głowie wyprzedził wzburzonych ludzi, kierując się w stronę klifu, na którym widniała samotnie wysoka latarnia. Słyszał, że budowla ta stanowiła siedzibę dla frakcji niejakich latarników, ale mało go to interesowało. Żył całkiem długo na tym świecie, lecz niewiele czasu poświęcił tej organizacji.
Już będąc w połowie drogi ujrzał majestatyczną sylwetkę smoka. Co się okazało bestia z kimś walczyła. Wyczuwał magię wypełniającą okolicę. Im bardziej się zbliżał, tym silniej emanowały aury. Dwie. Smocza i ludzka. Każda silna, ale słabnącą. Niczym topniejący sopel lodu.
Musiał wspomóc smoka. Nie żeby był osobą o wielkim sercu, jednak miał w tym swój własny interes. Smoki, istoty starożytne i potężne utraciły swą wielkość. Odeszły w zapomnienie. Stały się reliktami, a ich miejsce zajęły niższe rasy. W tym ludzie. A on, Elf czystej krwi, nienawidził ludzkiej zarazy z całego serca. Każdy wróg ludzkości był jego sprzymierzeńcem. Dlatego należało pomóc bestii za wszelką cenę.
Ujrzał, jak ostry pocisk unosi się w powietrze i kieruje prosto w odsłonięty korpus smoka.
Nie widział osoby odpowiedzialnej za zaklęcie, lecz nie mógł zwlekać. Taki cios z całą pewnością, o ile nie zabiłby gada na miejscu, spowodowałby olbrzymie obrażenia.
Wyciągnął dłoń sięgając po moc wewnątrz siebie. Złociste światło otoczyło jego sylwetkę lśniąc niczym słońce w samo południe. Skupił się na jednym punkcie tuż przed smokiem, kierując tam czystą energię magiczną. Następnie rozciągnął ją niczym płaszcz z zamiarem utworzenia niewidzialnej bariery. Drugą dłonią zaś wskazał pocisk nieprzyjaciela i wejrzał w energię magiczną wrogiego zaklęcia. Ujrzał magię. Przypominała świetlisty strumień. Płynącą rzekę. Wartki strumień. Chciał wchłonąć energię magiczną przeciwnika. Jak pasożyt. I wtedy pocisk wystrzelił.

Wróć do „Lokent”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 13 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 12 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos
Liczba postów: 52162
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.