Ołtarz Żywiołów

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Posty: 329
Rejestracja: 04 lut 2011, 14:35

Ołtarz Żywiołów

11 lut 2011, 20:22

To starożytne miejsce, do któego nikt od dawna nie uczęszczał. Jedynie kapłani i druidzi czasem zapuszczali się w te strony, by zbadać tętniącą tu magię. Jest to bowiem pierwotna magia w najczystrzej postaci. Cztery żywioły: ogień, ziemia, woda i powietrze zamieszkują te tereny od niepamiętnych czasów, kiedy zanim założyciele Wolenvain się urodzili. A sam ołtarz to najstarszy na świecie znany budynek. Stary jak świat, bowiem najprawdopodobniej powstał w momencie stworzenia przez bogów świata Leviathan.

Po raz pierwszy od mileniów ołtarz się uaktywnił. Towarzyszył przy tym dźwięg rogu wzywający do bitwy, który rozchodził się na całe miasto. Wojownicy, bohaterowie, magowie, badacze i ciekawscy mieszczanie udali się czym prędzej w to miejsce. Po chwili jednak dotarł na miejsce Backero i pogonił ludzi do miasta zostawiając przy sobie jedynie żołnierzy swojego oddziału. Oczywiscie mógł się tego spodziewać, że niektórych nie będzie obchodzić jego rozkaz. Pozwolił im jednak zostać. Zależało mu na tym, że nie robić sensacji i pośrednio chronić ludność Wolenvain. Wszyscy obecni wolnym krokiem weszli na ołtarz. Dookoła porozstawiana byłą straż. Każdy żołnierz stał w okręgu około 50 metrów od środka tego miejsca. Ołtarz był porośnięty ciemnozielonym mchem. Jednak było widać jeszcze ciemnoszare kamienne płyty pokrywające ziemię. Nie było żadnych ścian, ale gdzieniegdzie pozostały spisczaste kolumny. Na środku znajdowały się cztery kamienne bloki. W sumie niczym się nie charakteryzowały. Ot zwykłe sześcienne kamienne klocki. Dźwięk rogu wyraźnie wydobywał się z tego miejsca. Jednak nikt nie dymał w róg. Wszyscy obracali sie dookoła szukajac czegoś podejrzanego.

Kto napisze posta – ten jest w evencie. Jest to rodzaj minisesji, w któej każdy może wchodzić i wychodzić kiedy chce. To sesja na jeden wieczór. Tempo jest takie samo jak np: w karczmie, czyli zwyczajne. Nie będę na nikogo czekał, bo event ma się skończyć dzisiaj. Kto napisze chociaż jednego posta podczas trwania eventu dostanie 50 punktów chwały. Jeśli post zostanie napisany przez przewodniczącego Stowarzyszenia – stowarzyszenie otrzyma 30 punktów chwały. Każdy inny członek Stowarzyszenia da jego Stowarzyszeniu 15 punktów chwały. Reszty dowiecie się w miarę rozwoju fabuły.

Czas! Start!
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

11 lut 2011, 20:29

Viridar spokojnie przyszedł w okolice ołtarza w swojej materialnej formie mężczyzny w purpurowych szatch. Kiedy Backero kazał się rozejść oczywiście nie posłuchał. Podróżnik Nicości zajął miejsce tak blisko jak się dało i założył kaptur żeby ukryć swoją ludzką twarz.
Gdy był pewny ze nie widać ani kawałka jego ciała, przesunął je w fazie. Teraz widział inaczej, dokładnie tak jak potrzebował – Widział magię jako jaskrawe światło, a ołtarz teraz wyglądał jak gwiazda, tak jasny.

*Tak, to jest naprawde coś ciekawego!* Pomyślał Viridar

Eteryczny kontynuował badanie magii na tym obszarze czekając na rozwój wydarzeń…
Awatar użytkownika
Posty: 60
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:32
GG: 23392892

11 lut 2011, 20:31

Dźwięk rogu był ogłuszający, akurat czytał kolejny nudny dokument kiedy nagle ten dźwięk tak go zaskoczył że omal nie spadł z krzesła. Porzucił swoją papierkową robotę i natychmiast udał się tam skąd dźwięk się wydobywał. Był to Ołtarz, nie wiedział jaki. Był całkiem imponujący. Nie wiedział szczerze że coś takiego tu istniało, a nawet jeśliby wiedział to nie spodziewał się czegoś takiego. Zanim tam dotarł musiał przebić się przez tłum ludzi a potem jeszcze przez przydupasów Backero. Ostatecznie stanął koło niego i zapytał :
– No i jak Generale? Co my tu mamy?
As

11 lut 2011, 20:35

Po usłyszeniu rogu Asao nie wiedział czy ten dźwięk rozległ się gdzieś w lesie, czy może w jego duszy. Po prostu coś go wezwało a wszystkie inne sprawy przestały mieć znaczenie. Ten zew był tak silny jak zew jego wilczej natury – Dziki i niepowstrzymany.
Asao nie zwlekał ani chwili, rzucił się pędem przez las nie zważając na gałęzie raz po raz chlastające go po twarzy. Przeskakiwał konaru zwalonych drzew i strumyki automatycznie, jak by był w transie.
Nareszcie dotarł. Z każdej strony otaczała go pierwotna magia, nigdy nie czuł czegoś takiego. Tak jakby to właśnie tu powstał świat, jakby tu była kolebka życia, jakby zebrali się tu na raz wszyscy bogowie.
Spojrzał w las i dostrzegł inne osoby idące w tym kierunku. Widać nie tylko on został wybrany.
Posty: 70
Rejestracja: 10 lut 2011, 12:27

11 lut 2011, 20:36

Rachel dziwnie patrzyła na ołtarz. Raczej nie znała się na magi, no może troszeczkę. Woda i wiatry byli jej odwiecznymi sprzymierzeńczymi. Ogień i ziemia, byli tylko wrogami. Chociaż, to ziemia, dawała drzewa na statki. Ogień pozwalał na uaktywnianie dział. Rachel jednak nie czuła do nich sentymentów. Raczej wolała się trzymać z daleka. Dźwięk rogu, był czymś intrygującym, czymś ciekawym. Pani Kapitan nie była byle gapiem, oczywiście. Odganiający ludzi Backero wydał jej się zabawny. Wyglądał jak pasterz odganiający jakieś robactwo od swojej owieczki. Owieczką był, rzecz jasna, ołtarz. Rudowłosa nigdy nie widziała tak dziwnego miejsca. No, może jaskinia Krakena była czymś ciekawym, ale to? Nigdy nie spodziewała się, że ziemia kryje takie skarby. Miała nadzieję, iż z tego całego ,,zgromadzenia'', będą zyski. Nie ma co, Rachel lubiła pieniądze. A skoro ziemia potrafi tworzyć takie rzeczy, to czemu nie dała by rady stworzyć trochę złota? Rozglądała się wokoło, chciała wypatrzeć kogoś znajomego. Niestety, Amy nie było.
– Najwyraźniej pije rum…– powiedziała to, lekko dumna z przyjaciółki– Pij, pij Amy… I tak się z tobą podzielę…
Uśmiechnęła się. Gdy myśli o Amy, zawsze robi jej się lżej na sercu. Zawsze wie, po czyją opieką zostawić załogę. Rachel dała by cały swój majątek Amy wiedząc, iż ta nic nie zagarnie dla siebie. Swoją drogą, ciekawy eksperyment. Podeszła do Backero, a jako iż posiadała wysoką ragę, miała do tego prawo.
– Co się dzieje? Róg i ołtarz żywiołów? No, będzie się działo– burknęła dosyć pesymistycznie– Mam nadzieję, że nic nie wybuchnie…
Awatar użytkownika
Posty: 691
Rejestracja: 06 lut 2011, 18:35
GG: 1667479
Karta Postaci: viewtopic.php?t=24

11 lut 2011, 20:46

Serghio przyszedł powolnym krokiem. Backero niezdarnie rozganiał ludzi, lecz paladyn jak zwykle olał to i podszedł do ołtarza. Dotknął go ręką i poczuł ogień, taki jaki płynie w jego żyłach, taki jaki płynie w jego rodzie. Zamknął oczy i delektował się tą chwilą. Jednak jakieś hałasy spowodowały, że przestał. Oglądnął się i zobaczył wiele postaci. Narzucił głębiej kaptur i zaczął spacerować dookoła ołtarza. Jego płaszcz delikatnie powiewał wiatr. Ciekawe cóż się teraz stanie ….
Awatar użytkownika
Posty: 160
Rejestracja: 05 lut 2011, 22:07
GG: 20292325

11 lut 2011, 20:47

Nie było chyba żadnego ważnego wydarzenia bez obecności Leed'a. Musiał więc dotrzymać tradycji. Nie mógł opuścić takiego czegoś. Czegoś niezwykłego, co nie mogło się prędko powtórzyć. Wiedźmin natychmiastowo pojawił się obok Backero. Gdy tylko usłyszał ten dźwięk popędził tu ile sił w nogach rzucając całą resztę.
**
Akan począł obserwować zebranych. Podleciał do ołtarza na odległość około dwóch metrów i przyjrzał się dokładnie.
-Ciekawe… – ocenił sytuację.
Nikt prócz Leed'a nie widział ducha. Tłum mógłbyć więc zdziwiony na to, że ten mówi jakby do nikogo;
-Uważaj Akan. Nie wiadomo co może w tym być.
**
Przyglądał się jeszcze chwilę ołtarzowi. Odwrócił na chwilę wzrok w stronę Backero, obserwując jego zachowanie.
-To może być niebezpieczne dla słabszych istot. Musimy być ostrożni…
Powrócił wzrokiem na ołtarz.
Posty: 42
Rejestracja: 07 lut 2011, 21:38
GG: 2169960
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2605

11 lut 2011, 20:57

Gamdzor niedawno przybył do Wolenvain, nie zdążył nigdzie wstąpić, lecz w pewnym momencie usłyszał dźwięk rogu, poczuł obecność dziwnej energii, jego ciekawość nakazywała mu pójść w stronę ołtarza. Tak też uczynił.
Gdy już osiągnął cel zauważył grupkę osób kłębiących się w około ołtarza. Podszedł bliżej i przyglądał się ołtarzowi.

"Hmm… będąc jeszcze kawałek dalej mogłem zmaterializować miecz, teraz jeżeli coś się stanie… jestem bezbronny przez sekundę" – pomyślał Gamdzor
Awatar użytkownika
Posty: 21
Rejestracja: 08 lut 2011, 22:47

11 lut 2011, 21:02

Alucard usłyszawszy róg przeniósł się do miejsca wydobycia dźwięku. Przystaną na drzewie w cieniu nie narażając sie na promienie zachodzącego słońca. Poczuł wielką moc.
**Słyszałem o tym miejscu od przodków, to Ołtarz Żywiołów. Bardzo potężne miejsce, lecz nie tego szukałem…**
Wampir rozglądną się dookoła ołtarza. Zauważył Serghio.
**Jego nie mogło zabraknąć w tym miejscu. Jeśli zrozumie istnienie tej magi, bedzie bliski zrealizowania swego celu.**
Alucard miał już odejść gdy zobaczył interesującą postać. Wyrżnie się w niego wpatrywała.
**Wilkołak? A więc to on mnie szuka.**
Pierwotny zaśmiał się cicho, rozbawiony zapałem i głupotą "myśliwego".\
**Niestety nie mam czasu na zabawę, muszę odnaleźć to miejsce…**
Alucard zanurkował do tyłu i znikną w mroku przenosząc się do swego świata,
Posty: 329
Rejestracja: 04 lut 2011, 14:35

11 lut 2011, 21:05

– Nie mam pojęcia – odpowiedział Backero Verlaxowi. Po chwili zorientował się jednak, że róg ucichł. Wszyscy w pełni gotowości czekali na rozwój sytuacji. Nagle wszędzie zrobiło się ciemno, a bloki, dotychczast niepozorne, zaczęły mienic się różnymi kolorami, a na ich bokach wydac było jakieś starożytne znaki runiczne. Zebrani cofnęli się kilka kroków wciąż obserwując to niesamowite zjawisko. Kamienie zaczęły wibrować i z nich wnętrza zaczęła ulapniać się tajemnicza esencja. Chwilę później "dym" przyjął postaci ludzkie. Przynajmniej tak się wydawało.
– To nie przypadek, że wszyscy się tu znaleźliście. Jesteście częścią boskiego planu, jakim jest ochrona tego świata przed straszliwym niebezpieczeństwem z południa. – powiedział pomarańczowy duch.
– Bardzo długo zajęło nam, by doprowdzić do sytuacji, że wszyscy jesteście tutaj, w tym mieście i na tym ołtarzu. – powiedział niebieski.
– Jesteśmy tu, by wspomóc Was w tej bitwie. Jesteśmy pierwotnymi duchami żywiołów. To z nas postał świat, i tylko my zostaniemy, po jego zniszczeniu. – rzekł zielony.
– Tak więc gotowi jesteśmy dać Wam część naszej mocy. Będziecie mogli uzywać jej tylko podczas walki z południowymi najeźdźcami. Nawet nie wysilajcie się próbując inaczej. – oznajmił biały, ostatni.
Chwila ciszy szybko została przerwana, kiedy wszystkie duchy zaczęły mówić jednocześnie.
– Niech każdy z osobna wybierze jednego z Nas: ogień, wodę, ziemię lub powietrze. Tchniemy w Was esencje i będziemy wspierać Was swoją mocą w tych trudnych chwilach. Moment wchłonięcia jest bardzo bolesny. Ostrzegamy, że nieudany kończy się śmiercią. Lecz nikogo nie zmuszamy do wzięcia w nim udziału.

Wybierzcie swój żywioł: Ogień, Woda, Ziemia lub Powietrze. Ehmm… i opiszcie od razu, że żywioł w Was wchłania. Zakładamy, że przyscy przeżyją.

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 14 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 13 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Xariel
Liczba postów: 52170
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.