Domostwo i warsztat Braga Kociej Mordy

Niewielkie miasto, zbudowane u stóp gór klifowych. Naturalne fortyfikacje są wystarczającą obroną dla mieszkańców, którzy szukają tu spokoju, władzy i bogactwa. Chociaż mroczna przeszłość miasta nie zachęca osadników, Minaloit ma przed sobą świetlaną przyszłość.
Awatar użytkownika
Breiva
Posty: 264
Rejestracja: 03 gru 2012, 14:18
GG: 37377517
Karta Postaci: viewtopic.php?p=37917#37917

Domostwo i warsztat Braga Kociej Mordy

01 maja 2013, 10:47

Obrazek

Można by rzec, że Brag ma szczęście. Jego położony na obrzeżach centrum dom w jakiś niepojęty sposób nie jest ani zbyt blisko serca miasta, ani za daleko. Litościwy los oszczędził mu także nielubianych sąsiadów, zsyłając wokół same dobre duszyczki (no, prawie).

Bardziej wnikliwy obserwator (zwłaszcza obeznany z prawidłami architektury) zauważyłby, że dom zdawał się rozrosnąć od środka. Nie był zbudowany ani foremnie, ani regularnie, zupełnie tak, jakby przy dopływie grosza ktoś dobudowywał poszczególne fragmenty, każdy inaczej. Cóż, w istocie tak było. Dziś Brag ze swoją rodziną w mieszka w przysadzistym, jednopiętrowym, podmurowanym domu o niskim stropie i grubych, w środku bielonych ścianach. Drzwi wiszą na słowo honoru wytrawnego kłamcy – zdawałoby się, że solidniejsze uderzenie z pięści dosłownie zdmuchnie je z zawiasów. Tymczasem jednak stały, a Brag, mimo wielokrotnych płaczów małżonki, wciąż ich nie naprawił. Pomiędzy dość koślawymi framugami okien rozpięto cienkie, zwierzęce błony. Przepuszczają brudne, mętne światło, które nigdy nie jest w stanie rozświetlić wnętrza. Żona wojownika rozstawia więc liczne świece, od których cały dom pachnie przypalanymi knotami i woskiem.

Największą powierzchnię zajmuje wielka izba, w której mieści się warsztat Braga. Syn Stalowej Pieśni prócz profesji wiadomej trudni się także metalurgią. Wybitnym kowalem nie jest, ale potrafi całkiem dobrze zreperować broń, czy opancerzenie ziomków klanowych. Warsztat jest najjaśniejszym pomieszczeniem, ale i tak nic to nie daje, bo wiecznie jest zagracony. Wszędzie walają się rozmaite żelastwa, których Brag nigdy nie pozwala uprzątnąć. Łatwo natknąć się na wyszczerbione miecze, które czekają na nowe, lepsze życie, stępione noże, czy wymagające reperacji trzonka topory. Pachnie tłustym, soczystym jadłem i piwem.

Drzwi na tyłach izby pełniącej rolę warsztatu prowadzą do dalszych pomieszczeń. Z tyłu znajduje się alkowa małżonków oraz izby dzieciaków. Zupełnie na tyłach, w pewnym oddaleniu od głównego domostwa mieści się wygódka, do której czasem trzeba podreptać (zimą nie każdemu się chce, toteż podmurówka domu bywa notorycznie oszczana). W górzystym Minaloit piwnice są luksusem, toteż tutaj spiżarnia jest wyłącznie naziemna. Całe szczęście, że niewielka studnia na tyłach domu działa bez zarzutu.

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

21 lut 2015, 19:39

W końcu udało się im dotrzeć do domostwa krasnoluda. Droga była wyjątkowo męcząca. Nic w tym zresztą dziwnego. Zeler miał połamane żebra, Brag przetrąconą nogę, zaś w mieście panował okropny chaos. Obaj czuli się, jakby ich wędrówka trwała długie miesiące, choć nie minęło zapewne nawet pół dnia.
Zielonooki nie był pewien, czy w pokracznej chacie znajdował się ktoś poza nimi. Wchodząc, delikatnie otworzył niemalże wypadające drzwi. Był lekko zdezorientowany po eliksirze, który podała mu nieznajoma dziewczyna, ale przynajmniej nie odczuwał teraz dokuczliwego bólu w stopniu, który uniemożliwiałby mu myślenie. Wprowadził Braga pierwszego, po czym usiadł usiadł pod ścianą i odsapnął. Poczuł kłucie w obu bokach.
- No to dotarliśmy. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto udzieli nam pomocy. – rzucił krótko do krasnoluda.
Był zmęczony, głodny i obolały. Miał ochotę zasnąć tak jak siedział, ale wiedział, że musi poczekać. Nie mógł teraz okazywać jakichkolwiek oznak słabości. Nie znał się na krasnoludach, ale wiedział, że jest to lud hardy, dlatego też nie chciał wyjść na mięczaka. Znajomość z nowo poznanym brodaczem mogła być bardzo owocna.
Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

08 kwie 2015, 12:02

MG

Wędrówka dwójki mężczyzn była bardzo mozolna i mimo że do domostwa Braga nie było tak daleko, to pokonanie tej odległości zajęło im sporo czasu. Krasnolud miał złamaną nogę i to dosyć poważnie, właściwie to nie powinien nigdzie się ruszać, ale wiadomo jak to było z tą rasą. Brag był niezwykle uparty i nie poskarżył się ani razu, chociaż na jego twarzy można dostrzec było ból, gdy szli przez miasto. Zeler miał trochę łatwiej, obrażenia jego żeber nie zagrażały życiu, ale musiał jeszcze pomagać krasnoludowi w wędrówce. Wspólnymi siłami dotarli jednak do jednopiętrowego budynku.

- Tędy. – Mruknął Brag, niezdolny do jakichś obszerniejszych wyjaśnień. Poprowadził, a właściwie to wskazał kierunek człowiekowi i pozwolił sobie pomóc w przejściu do swojego warsztatu. Mało brakowało, a Zeler potknąłby się o jakieś żelastwo. Nie wiadomo jak taki upadek skończyłby się w pomieszczeniu, w którym na każdym kroku wystawało coś ostrego. Mag mógł jednak w końcu odpocząć. Na ich szczęście, w pracowni znajdował się ktoś z rodziny krasnoluda i natychmiast pomógł swojemu krewnemu, Zelera zaszczycając jedynie krótkim spojrzeniem. Brag usiadł na jakiejś drewnianej ławie i szybko wydał polecenia.

- Siedź spokojnie. – Rzekł do człowieka siedzącego pod ścianą jakiś inny krasnolud. W krótkim czasie w warsztacie zrobiło się trochę tłoczno, gdy rodzina Braga zaczęła zajmować się gospodarzem i Zelerem. O profesjonalnej pomocy medycznej nie mogło być mowy na razie. Mężczyzna dostał zimny okład i musiał się tym zadowolić. Mógł tylko obserwować jak rodzina Braga próbuje poradzić sobie ze złamaną nogą. Krasnolud dostał trochę wódki jako doustne znieczulenie i trzon topora w zęby, po czym jego noga została nastawiona. Brag nawet nie stęknął, ale zemdlał z bólu. Chwilowo Zeler został sam na sam z jego rodziną.

Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

09 kwie 2015, 21:07

Otrzymany okład zdołał choć trochę złagodzić ból, co przy połamanych żebrach nie było wcale takie łatwe. Wciąż był obolały, wszystko go uwierało i mu przeszkadzało. Postanowił ściągnąć irytujący miecz z pleców, toteż po krótkiej, dziwnej gimnastyce i serii jęków oraz sapnięć, udało mu się zapiąć pas z pochwą w miejscu dużo dogodniejszym, a mianowicie tuż nad biodrami. Oręż był teraz umieszczony po lewej stronie ciała Zelera, nie przeszkadzając w opieraniu się o ścianę.

Brag miał liczną rodzinę. Tak liczną, że Zelerowi nie chciało się ich nawet liczyć. Wszyscy niscy, krępi i rudzi. Brag z kolei był łysy, ale równie niski i przysadzisty. Jego pokaźna broda była w kolorze rdzy, zupełnie jak włosy u reszty domowników. Brak jakiejkolwiek siwizny, twarz poznaczona bruzdami, duży nos. Ot, typowy krasnolud, mieszkający w typowym, zagraconym domostwie z typową, dużą rodziną. Zeler miał tylko nadzieję, że sekretów swojego rzemiosła nie pilnuje tak samo, jak każdy typowy krasnolud. Chłopak był głodny wiedzy.

Rozejrzał się po izbie, w której teraz siedział. Z chęcią obejrzałby każdy kawał metalu uważnie i z osobna, ale nie wypadało robić tego podczas "snu" gospodarza. Nie był typem cierpliwego człowieka, musiał mieć coś do roboty. Starał wypatrzeć coś ciekawego, coś, co odróżniało by się od klasycznego złomu. Miał wrażenie, że Brag z czymś tu eksperymentował. Wszakże jaki kowal pozostawiałby w swojej pracowni taki bałagan? Lekko cmoknął niezadowolony. Szczegółów dowie się, kiedy łysy już się obudzi.

Jedna rzecz jeszcze nie pozostawiała mu spokoju. Co wydarzyło się na rynku? Takiej masakry jeszcze nigdy nie widział. Musiał wiedzieć, komu należy się wielki kij w dupę za to, co spowodował. Zaczepił krępą, młodą krasnoludkę z dwoma kucykami uwiązanymi z rudych włosów. Była to pewnie jedna z córek Braga. A może wnuczek? Tutaj człowiek nigdy nie mógł być pewien.
Wiesz coś o tym, co wydarzyło się na rynku? – zapytał się bezceremonialnie. Nie miał zamiaru silić się na zbędne uprzejmości, nie wtedy, kiedy jest tak okropnie zmęczony i poobijany. Zresztą słyszał, że krasnoludy wolą osoby bezpośrednie i pragmatyczne.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

16 kwie 2015, 13:34

MG

Wszyscy uwijali się jak w ukropie. Uparty krasnolud popełnił błąd, przychodząc do swojego domu, zamiast iść prosto do jakiegoś medyka. Teraz będzie potrzebował dużo szczęścia do odzyskania pełnej sprawności w uszkodzonej nodze. Nie można było bowiem powiedzieć, że rodzina Braga znała się na uzdrawianiu.

Wydawało się, że krasnolud ma wiele dzieci. W rzeczywistości miał trójkę, dwie córki i syna, więc wcale nie tak dużo. Mimo tego, że Zeler był człowiekiem i niezbyt orientował się w sprawach krasnoludów, to nie miał problemów z odróżnieniem kobiet od mężczyzn. Wbrew pozorom nie było to takie łatwe, jeśli chodziło o niską rasę doskonałych budowniczych. Wojownik musiał czekać, większego wyboru nie miał. Brag został zabrany z warsztatu i przeniesiony do innej izby. Zaczepiona przez Zelera córka gospodarza nic nie odpowiedziała, nakazała mu tylko nie ruszać się i cierpliwie czekać.

Po krótkiej chwili przyszedł do mężczyzny syn Braga i wręczył mu jakąś małą, drewnianą miseczkę, w której było trochę dziwnej, fioletowej mazi. Krasnolud powiedział, że może mu to pomóc trochę. Zeler nie miał niczego lepszego i wiedział, że nikt go tutaj nie będzie leczył na siłę. Zostałby już dawno wyrzucony z tego domu, gdyby nie Brag.

- Magia. – Splunął krasnolud. - Słyszałem, że ktoś zwalił cały rynek na ratusz. – Rzekł krótko, patrząc na człowieka uważnie. - Mój staruszek miał szczęście, że cię spotkał, inaczej mogłoby być z nim źle. Posmaruj tym klatkę piersiową, powinno trochę pomóc. – Dodał, wskazując na miskę, którą trzymał w rękach Zeler. - Więcej nie możemy zaoferować. – Krasnolud usiadł na kowadle i założył ręce na piersi.

Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

31 maja 2015, 22:06

Był trochę zawiedziony, że nie udało mu się wypatrzeć niczego ciekawego w warsztacie. Sam nie wiedział, na co robił sobie jakieś nadzieje ani czego się spodziewał. Pozostało poczekać na przebudzenie się łysego krasnoluda i zagadanie o sprawach, które interesowały Zelera. Dostawszy lek, jak przypuszczał, ściągnął górną część ubrania i dokładnie wsmarował zawartość miseczki w okolice połamanych żeber. Maść może nie śmierdziała, ale dawała mocny, drażniący nozdrza zapach. Nie chciał nawet wiedzieć, z czego była zrobiona.

- Z magią zawsze są jakieś problemy. - mruknął w odpowiedzi na wyjaśnienia krasnoluda tyczące się wydarzeń na rynku.

Zapadła niezręczna cisza. Rudzielec siedział na kowadle i wcale nie wyglądał na takiego, który dużo się odzywa. A Zeler nie lubił siedzieć z kimś w ciszy. Wolał gadać byle o czym, szczególnie w momencie, w którym nie miał zupełnie nic do roboty. Pomysł z rozmowę przyszedł mu do głowy całkiem szybko.

-Powiedz, czym zajmuje się Brag? Widzę tu mnóstwo żelastwa, ale niczego konkretnego. - powiedział, wskazując brodą otaczający ich bałagan.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

04 cze 2015, 13:30

MG

W warsztacie wiele było rzeczy, najczęściej zepsutych, czekających na zajęcie się nimi przez gospodarza. Zeler nie wypatrzył niczego interesującego, zresztą, krasnolud raczej nie trzymałby wartościowych przedmiotów i prywatnych projektów na widoku w swojej pracowni. Mężczyzna i tak miał duże szczęście, że zobaczył krasnoludzki warsztat od środka, a nawet mógł go dokładnie obejrzeć, chociaż lepiej dla niego byłoby, gdyby niczego nie dotykał. Łatwo mógł obrazić czymś rodzinę Braga, która co prawda była wdzięczna za pomoc, ale zachowywała dystans i podejrzliwość wobec człowieka.

Maść pomogła znacząco Zelerowi, ból trochę zelżał i lepiej mu się oddychało. Będzie jednak potrzebował dużo czasu nim wróci do pełnej sprawności. Miał szczęście, że jego obrażenia nie były zbyt poważne. Pozostało mu teraz tylko odpoczywanie i regenerowanie sił, ale wszechobecna cisza chyba mu w tym przeszkadzała. Lubił dużo mówić, a że nie miał nic innego do roboty w tym momencie to chciał jakoś pociągnąć za język swego towarzysza siedzącego na kowadle.

- Głównie naprawą. - Odparł krótko krasnolud. - Większość z leżących tutaj rzeczy czeka właśnie na doprowadzenie do porządku. - Dodał, wzruszając lekko ramionami. Zdecydowanie ten osobnik nie należał do najrozmowniejszych. Być może Brag więcej powiedziałby, w końcu ma dług u Zelera. Jego syn raczej nie wyjawi sekretów swojego ojca tak łatwo, o ile jakieś istniały.

Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

05 cze 2015, 23:10

Krasnolud siedzący na kowadle rzeczywiście nie był zbytnio rozmowny. Zeler dowiedział się wprawdzie czym zajmuje się Brag, ale tylko ogólnikowo. Był kowalem, to było pewne. Szczerze wątpił w to, żeby krasnoludzki kowal zajmował się tylko naprawą jakichś drobiazgów i innego szmelcu. By dowiedzieć się więcej, musiał poczekać, aż sam właściciel się obudzi.

Działanie maści zupełnie go zaskoczyło. Jeszcze nie spotkał się z lekiem, który działał by tak szybko po nałożeniu na skórę. Dodatkowo efekt nie był otępiający, jak w przypadku mikstury, którą otrzymał od nieznajomej na rynku. Był ciekawski, dlatego chciał dowiedzieć się, z czego owa maść została zrobiona, nawet jeśli okaże się, że wysmarował się łajnem jakiegoś stwora.

- Z czego z jest to lekarstwo? - Zapytał, wskazując ręką swoje żebra.[/b] - Jest zaskakująco mocne. - Jeśli okaże się, że maść można stosować nie tylko na stłuczenia, ale też na otwarte rany, to musiał nauczyć się je przyrządzać.


Siedząc pod ścianą, przyszła mu do głowy pewna myśl. Musiał się w końcu gdzieś zatrzymać, nie będzie przecież spał na ulicy z połamanymi żebrami. Najlogiczniej byłoby zostać właśnie tutaj, w warsztacie Braga, ale nie był pewien, czy syn gospodarza się na to zgodzi, jeśli łysy krasnolud nie obudzi się do jutra.


- Słuchaj, wiem, że jestem zupełnie obcy, ale co powiesz na to, żeby zatrzymał się tu na parę dni? Nie mam zamiaru być darmozjadem, na pewno pomogę w warsztacie, znam się na tej robocie, a i innej pracy się nie boję. - Zagaił po chwili, z typową dla siebie bezceremonialnością. - Brag ma u mnie dług, nie oszukujmy się, uratowałem mu tam na rynku życie, ale nie chcę się na to powoływać, dlatego mam zamiar zapracować na mój pobyt tutaj. - Wolał być konkretny i wprost powiedział rudemu o co mu chodzi. Miał tylko nadzieję, że szybko wyzdrowieje i będzie mógł się wziąć za porządną pracę, bo z machania młotem i kuciem czegokolwiek poważanego na razie były nici.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

21 cze 2015, 10:39

MG

Ranny wojownik był przekonany, że krasnolud po prostu nie może być zwyczajnym kowalem. Zapewne wytwarzał magiczną broń w ukrytym warsztacie w podziemiach. Musiał jednak poczekać jeszcze na przebudzenie się Braga, który w podzięce za uratowanie życia odwdzięczy się pokazaniem wszystkich swoich sekretów. Niezwykła ciekawość i gadatliwość Zelera kazała mu się dowiedzieć z czego zrobione jest lekarstwo, które dostał.

- Nie wiem, ja go nie zrobiłem. - Powiedział krótko krasnolud. Taka odpowiedź z pewnością nie mogła zadowolić dociekłego człowieka, ale nic na to nie mógł poradzić. Nie pobije przecież swojego kiepskiego rozmówcy. Kolejną kwestią, którą chciał zająć się Zeler było zorganizowanie jakiegoś mieszkania. Z połamanymi żebrami w obcym mieście niewiele mógł zdziałać. Musiał wykorzystać szansę, którą właśnie dostał.

- Nie mnie o tym decydować. Do czasu przebudzenia się mojego ojca możesz tutaj zostać, później on zadecyduje co dalej. Zaraz dostaniesz coś do zjedzenia. - Odpowiedział syn gospodarza. Sprawa zakwaterowania Zelera została tymczasowo rozwiązana. Jedyne co wojownik mógł teraz zrobić to odpoczywać. Krasnolud, który dotychczas siedział na kowadle zbierał się do wyjścia gdzieś. Jeśli człowiek chciał go o coś jeszcze zapytać lub czegoś się dowiedzieć to miał ostatnią szansę.

Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

23 cze 2015, 20:57

Nie miał zamiaru ciągnąć rozmowy, która wyraźnie się nie kleiła. Miał nadzieję, że małomówność syna Braga byłą jego cechą indywidualną. W końcu łysy krasnolud wydawał się porywczy i rozmowny, mimo, iż wcale dużo nie rozmawiali. Miał jeszcze wiele pytań, ale postanowił nie zatrzymywać rudzielca. Stwierdził, że wszystkiego, czego będzie chciał się dowiedzieć, postara się wyciągnąć z Kociej Mordy. W końcu to on był tu gospodarzem i to jemu najstosowniej będzie zadawać wszelkie pytania.

Na myśl o strawie, głośno zaburczało mu w brzuchu. Był dużym facetem i jadł dużo, a od ostatniego posiłku minęło sporo czasu. Z pewnością zadowoliłby się słonym, suszonym mięsem oraz kawałkiem mącznego placka, ale nie pogardziłby czymś ciepłym oraz sycącym.

Pozostawało mu tylko czekać. Nie wiedział, kiedy miał otrzymać posiłek. Słowa "zaraz" w ustach krasnoluda można było różnie interpretować. Prawdę mówiąc, Zeler był tak samo zmęczony jak głodny, dlatego też przyjął nieco wygodniejszą pozycję pod ścianą, co było nie lada wyczynem, postanawiając się nieco zdrzemnąć w przypadku, jeśli obiecana mu strawa miała zostać przyniesiona później niż wcześniej.

Wróć do „Minaloit”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 13 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 12 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1041
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Lel
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.