Główny rynek

Centrum Wolenvain obejmuje swoim zakresem przede wszystkim zabudowę powstałą wokół ogromnego, największego w Autonomii rynku, czyli wszelkiego rodzaju oberże, karczmy, sklepy, łaźnie, zamtuzy, słynny uniwersytet oraz legendarną, poelficką Wieczną Bibliotekę.
Awatar użytkownika
Viridar
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

Główny rynek

08 lut 2011, 13:13

W każdym dużym mieście znajduje się rynek. W Wolenvain akurat jest to spory plac, wielkości wręcz małej wioski. Można było tam kupić dosłownie wszystko, i z każdego niemal miejsca, od bułki, przez magiczne świecidełka po pełną zbroje płytową. Dominowały stragany, poustawiane najczęściej chaotycznie. Bogatsi kupcy natomiast mogli sobie pozwolić na kupno bądź wynajem budynków na obrzeżach rynku.
Rynek ten często był nazywany Rynkiem Mealena, z racji faktu że tuż przy nim znajdowała się świątynia mu poświęcona, gdzie każdy kupiec odmawiał modlitwę z prośbą o pomyślność przed rozpoczęciem handlu.
Rynek ożywiali zawsze jacyś grajkowie bądź tancerze, którzy mieli nadzieję że ktoś doceni ich usługi złotem.
Oczywiście coś musiało psuć ten obraz, zawsze znalazł się jakiś obdarty żebrak błagający o pieniądze, których z reguły nie miał z własnej winy.

Tego dnia na rynek przybyła nowa osoba. Jegomość w bogatych purpurowych szatach , kto przebywał ostatnio "Pod pechowym linoskoczkiem" mógł go skojarzyć, jednak coś się zmieniło. Nie miał już na sobie kaptura, co pozwoliło zobaczyć jego twarz. Nic nadzwyczajnego – Człowiek, młody, o łagodnych rysach twarzy o piwnych oczach i krótkich ciemnych włosach. Człowiek ten przyglądał się różnym towarom, głównie tym magicznym, oraz obserwował kupujących jak i sprzedających.
Magowie mogą wyczuć dziwną energie którą emituje jego ciało, a postaci o wyczulonym węchu jak postać HardoBoiru mogą zauważyć że nie wydziela żadnego zapachu…
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Rander
Posty: 48
Rejestracja: 21 sie 2014, 21:33
GG: 51772154
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3033

16 lut 2015, 14:41

Wychodząc z domu krawieckiego Metetiego wyszedł wprost na rynek, tak jak uprzednio z rynku trafił do "Igły Vogara". Wiedział że minie trochę czasu nim jego strój będzie gotowy, wiedział też iż nie jest to jedyna rzecz która będzie mu w przyszłości potrzebna by spełniać swoje ambicje w "Pałacu sprawiedliwości". By wstąpić przez bramy musiał mieć strój który niedługo będzie w jego posiadaniu, to oznaczało że pierwszą kwestię miał z głowy, drugą jednakże kwestią było obywatelstwo. Potrzebował go by móc potem na mocy prawa pracować w twierdzy, a niestety jego ojciec-wieczny pijak i błazen nie zadbał o to.
Żeby jednak posiadać obywatelstwo musiał posiadać więcej pieniędzy jak i stałe miejsce zamieszkania,i tu znowu potrzebne były pieniądze. Wiedział że będzie musiał coś wymyślić i miał już nawet parę prostych konceptów, jednakowoż nie chciał narzucać sobie na głowę zbyt wiele toteż wpierw postanowił udać się do karczmy i poczekać aż strój zostanie uszyty. Szybko skręcił z centralnej części rynku na ubocze, przeszedł w ten sposób bliżej nieokreśloną odległość po czym skręcił w jedną z bocznych uliczek prowadzącą wprost pod "Pechowego Linoskoczka".

z/t
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

25 sie 2015, 21:47

Mimo tak wczesnej pory, o której Zeler zaszedł na rynek, pierwsi handlarze już zdążyli rozłożyć swoje towary na stoiskach. Mężczyzna przyszedł tu z gotowym już planem zakupów, których dokona. Nie potrzeba mu było wiele. Za każdym razem targując się, mimo że wcale nie był w tym specjalnie dobry, zakupił dużą skórzaną sakwę z pasem, którą przewiesił sobie przez ramię oraz prowiant na kilka dni, który pozwoli mu wygodnie dotrzeć do Nalinu, nie zawracając sobie głowy w czasie podróży polowaniem czy zbieractwem. Po całych zakupach została mu jeszcze tylko odrobina pieniędzy, których resztę miał zamiar wydać już w Nalinie, Ainuri oraz Lasves.

Przygotowany do drogi, opuścił rynek kierując się w stronę Bramy Południowej, gdzie miał zamiar czekać na resztę swojej cudacznej kompanii.

z/t
Awatar użytkownika
Nifrea
Posty: 87
Rejestracja: 18 wrz 2014, 12:42
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3061

27 sie 2015, 14:48

Idąc drogą ku miejscu spotkań ich grupy, Nif zeszła na chwilę na targ, by dokonać zakupu kilku potrzebnych przedmiotów. Priorytetem był przede wszystkim prowiant. W swojej sakwie miała trochę chleba i sera owczego, ale mogło jej to nie wystarczyć, by dojechać do Nalinu w pełni sił. Dokupiła zatem na tyle żywności, by do tego czasu - skromnie ją pożytkując - nie doskwierał jej głód, ale i by zmieściło się jej do sakwy i nie przeszkadzało w prostych czynnościach. Uznała, że koniec końców tę lepiej byłoby uzupełniać po drodze. Jedzenie i tańsze, i świeższe, a i sakwy lżejsze. Uzupełniła również bukłak z winem, bo po ostatnim incydencie trochę jej go ubyło. Zależało jej również na jakimś opatrunku czy czymś podobnym, ot, gdyby komukolwiek stało się coś złego. Po kilku minutach poszukiwań postanowiła kupić białą, czystą, płócienną szmatkę, która w miarę nadawała się do tego celu. Schowała ją porządnie w miejsce poprzedniego opatrunku, a że była ona podobnych wymiarów, nie było to zbyt problematyczne. Na drogę kupiła jeszcze zielone jabłko, bo - choć nie była głodna - jakieś prowizoryczne śniadanie wypadałoby zjeść. Kąsając je raz po raz, udała się prosto w kierunku bramy południowej.

z/t
Awatar użytkownika
Grynfa
Posty: 102
Rejestracja: 21 wrz 2014, 14:03
Lokalizacja postaci: Pożarka
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50750#50750

27 sie 2015, 15:18

Gdy dotarli do targu, Grynfa pożegnała Wierzbę mówiąc, że spotkają się przy bramie, po czym zaczęła szukać potrzebnego ekwipunku. Większość handlarzy znała, więc kupno grubej, konopnej liny 10 - metrowej długości oraz pięciu dobrej jakości smolnych pochodni poza męczącym targowaniem się nie nastręczyło chłopce żadnych większych trudności. Gorzej było z zapasami żywności - te prawdopodobnie będzie zmuszona uzupełniać po dotarciu do następnej wioski, bowiem ceny tejże nie były wcale najniższe. W końcu miała ze sobą jeszcze 3 pieczone rzepy, żeby dotrwać do wieczora. Dwa porządne krzemienie i szary samodziałowy płaszcz z 3/4 koła były ostatnimi zakupami, które uznała za słuszne. Z trochę lżejszą sakiewką i sękatym kijem w dłoni skierowała się ku bramie, gdzie miała na nią czekać reszta drużyny.

z/t
Awatar użytkownika
Wierzba
Posty: 64
Rejestracja: 06 lut 2015, 23:14
Lokalizacja postaci: Pożarka
GG: 4918905
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3528#53858

27 sie 2015, 15:43

Wierzba plątała się po rynku dumając nad tym, czegóż też może podczas wyprawy potrzebować. Z pewnością trochę jedzenia się przyda. A więc zakupiła go tyle, ile na jej oko wystarczy, żeby wygodnie wyżyć do Nalinu. Później jej wzrok padł na cieplejsze ubrania i płaszcze. Takie okrycie z pewnością przyda jej się na mroźne noce i górskie okolice, a więc wybierając sobie jeden z grubszych materiałów, potargowała się ile mogła używając przy tym swoich pięknych ocząt i dokonała zakupu. Do tego wszystkiego kupiła sobie jeszcze solidną skórzaną sakwę, wpakowała do niej zakupione jedzenie oraz płaszcz i opuściła targowisko z zasępioną miną, udając się tym samym w stronę miejsca wyznaczonego przez Zelera na spotkanie.


zt
Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 103
Rejestracja: 27 paź 2014, 15:42
Lokalizacja postaci: Smolary
GG: 48465527
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50548#50548

28 paź 2015, 15:09

Wracając z biblioteki która okazała się dla niego niedostępna Kewc ruszył w stronę rynku. Już wcześniej przechodząc przez miasto nabrał ochoty na zakupy. Teraz jako że pozostało mu dużo czasu postanowił rozejrzeć się za czymś dla siebie. W końcu jego ekwipunek nie był imponujący. Szczerze mówiąc był straszliwie mały i do tego niezbyt dobrze zorganizowany. Cóż by więcej mówić, młodemu łowcy było po prostu niewygodnie, przynajmniej jego porządne buty zapewniały mu względną wygodę chodu.
Aktualnym celem stało się wiec znalezienie czegoś do pomieszczenia swojego ekwipunku za jak najniższą cenę - Choćby śmierdziało jak rynsztok. - powiedział do siebie w myślach.
Mimo tego zapału jego poszukiwania nie można było określić mianem zorganizowanych, przeglądał zawartość każdego stoiska po kolei. W końcu kto wie co możne się tam znaleźć, w końcu żadnej okazji nie można przepuścić, a lista rzeczy które były by Kewcowi potrzebne była bardzo długa, przeraźliwie długa. Strzał nie miał wiele, jego aktualny łuk był co najmniej śmieszny a dokuczał mu też brak chociażby noża. Nie pogardziłby tez jakąkolwiek inną bronią pomocną na bliski dystans w rozsądnym rozmiarze, taki sztylet czy krótki miecz baa tasak nawet byłby bardzo przydatny.
Awatar użytkownika
Sadrigal
Posty: 275
Rejestracja: 21 wrz 2014, 20:22
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 23150683
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3060

People are strange

16 lis 2015, 22:02

MG:

Rynek, mimo dość wczesnej pory, tętnił życiem. Niemalże nie dało się na nim jednakowoż zauważyć mężczyzn, poza parobkami, tragarzami i przekupniami, stojącymi za straganami i krzątającymi się przy towarach; lwią większość kupujących stanowiły kobiety - służące lub gospodynie, uzupełniające domowe zapasy, a ci nieliczni rozglądający się mężczyźni, których dało się jednak na targu zauważyć, wyglądali na uczniów czy znudzonych żołnierzy bądź najemników. Od czasu do czasu dało się też zauważyć kogoś, kto wyglądał na członka któregoś z rozlicznych szlacheckich dworów - nieodłącznie w towarzystwie co najmniej dwóch bądź trzech pachołków. Pozostała męska część miasta była obecnie prawdopodobnie w przeważającej większości zajęta uczciwą pracą.

Jako że targowisko przepełnione wręcz było kobietami wszelkich statusów społecznych i stanów, miejsce wypełnione było harmidrem i gwarem; Kewc, przyzwyczajony do ciszy i spokoju lasu, naprawdę nie czuł się tu dobrze, szczególnie zważywszy na to, że jako nietypowy na tę chwilę przedstawiciel płci męskiej był w zdecydowanej mniejszości - a obecność kobiet zawsze sprawiała, że czuł się nieco onieśmielony. Poza tym, zwracał uwagę - świeża rana na policzku, nie do końca i nie zawsze ukryta przez kaptur, zdecydowanie przyciągała uwagę dziesiątek plotkarek, które przy okazji dokonywania zakupów musiały sobie również pogadać. Kewc pod ostrzałem spojrzeń nagle zaczął czuć się bardzo niezręcznie. Miał wrażenie, że był w tej chwili przez nie wszystkie obgadywany, że stał się nowością, ewenementem, dziwolągiem na wystawie. I mimo że w spojrzeniach kobiet nie było wiele więcej, niż ciekawość, Kewc czuł się bardziej osaczony, niż zwierz na polowaniu. Chciał wobec tego zakończyć swoje tutaj sprawy jak najszybciej - i uciec spod ciekawskich, badawczych i wścibskich spojrzeń kobiet.

Znalezienie większości z rzeczy, jakie uznał za potrzebne, nie zajęło mu zbyt długo - za worek płócienny, całkiem spory i wystarczająco obszerny, żeby pomieścić cały luźny ekwipunek Kewca, przekupka wołała orów czterdzieści, na straganie wytwórcy strzał znalazł partię całkiem ładnych, prostych i dobrze wykonanych, a oprócz tego kilka elfickich łuków, sprowadzonych podobnież z Aparilume - cena tychże jednak była zdecydowanie poza możliwościami finansowymi Kewca, nawet, gdyby zdecydował się poświęcić w targu swój stary łuk. Terminator wytwórcy strzał, sprzedający towar swojego mistrza, chciał cztery szylingi za dziesięć strzał, i Kewc stwierdził, że jednak musi się nad tym zastanowić jeszcze trochę. Uczeń kowala niedaleko miał na powierzonym mu straganie całkiem niezły wybór broni krótkiej, wśród której Kewcowi przypadł do gustu całkiem ładnie wykonany sztylet, żelazny, o długości ostrza około stopy. Przeglądanie towaru, szczególnie przy tych dwóch bardziej... męskich typach stoisk, gdzie kobiet było zdecydowanie mniej, pozwoliło mu nieco odetchnąć i zastanowić się lepiej nad wyborem tego, na co wydać swoje ciężko zarobione pieniądze. Cieszył się, że wreszcie będzie miał w co włożyć ten zdobyczny, gruby pas, obijający mu się cały czas o nogi, kiedy szedł - nie mógł z jakiejś przyczyny o nim zapomnieć, czuł niejako jego obecność.

Zaczął także czuć dziwny, irracjonalny gniew i irytację na te gapiące się na niego jak na dziwoląga kobiety. Czuł ich drwiące spojrzenia i wiedział, że nawet w tej chwili patrzą na niego i wyśmiewają. Pięści zacisnęły mu się mimowolnie, a w zaciśniętej szczęcy zazgrzytały zęby. Głęboki oddech, kiedy zorientował się, że nie powinien tak się unosić, przywrócił mu opanowanie, ale czuł, że ten gniew, ta irytacja, w dalszym ciągu gdzieś tam były. Utrzymywane na skraju świadomości, na tyle, że nie wpływały nań zbytnio - ale były.

Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 103
Rejestracja: 27 paź 2014, 15:42
Lokalizacja postaci: Smolary
GG: 48465527
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50548#50548

16 lis 2015, 23:21

Kewc obserwował ludzi na rynku, były tam prawie same kobiety, tu i tam trafiali się mężczyźni ale można by rzec rynek stał się królestwem kobiet. Damską populację rynku stanowiły służące lub gospodynie. Wszechobecny był wręcz ogłuszający harmider ich plotkowania. Męska część kupujących wyglądała na przedstawicieli kilku grup społecznych z czego obecność szlachetnie urodzonych wprawiała go w lekką irytacje. Nie widział ich co prawda wielu ale czuł wobec nich niechęć gdy tylko pojawili się w obstawie swojej świty pachołów.
Niemniej najbardziej dla Kewca był denerwujące były harmider i wzrok tych wszystkich ludzi wokoło.
Czół się nieswojo w obecności kobiet a co dopiero takiej ich ilości, na dodatek miał wrażenie że większość patrzy się na niego i plotkuje. Zdecydowanie od tego strasznego hałasu wolał cisze lasu. Miał potworną potrzebę ucieczki z tego miejsca. Przygniatający wzrok tych wszystkich ludzi był doprawdy straszny, sądził że to wina paskudnej rany na policzku.
Pierwszą rzeczą jaka zrobił był zakup płócienny worek na swój zdobyczny ekwipunek. Postanowił wybiec myślą dalej w przyszłość i jeśli to możliwe kupić kolejny worek za maksymalnie 60 orów tak by nie wydać na worki więcej niż 1 szyling.
Znalazł tez kilka dość dobrych strzał jednak sprzedawca żądał sobie aż 4 szylingi za 10 strzał. Kewc musiał nad tym dłużej pomyśleć i wybrał się do kowala. Tam jego uwagę przykuł żelazny sztylet z klingą o długości około stopy. Cóż postanowił spytać się kowala ile ten chce za niego, poszukał też wzrokiem jakiegoś toporka. Cóż z całą pewnością dozbrojenie się w broń białą stanowiło priorytet jak pokazała ostatnia walka. Teraz wszystko zależało od ceny jaką proponował kowal. Był skłonny zapłacić do czterech szylingów za sztylet a jeśli ten zechce za mniej niż 3 sprzedać jakiś toporek to Kewc z chęcią skorzystałby z okazji. jakby nie patrzeć była to inwestycja w przyszłe zarobki i mniejsze uszkodzenia własnego ciała.
Po wizycie u kowala wraca do stoiska z strzałami i niejako bez większego wyboru decyduje się zakupić 10 strzał mimo dość znacznej ceny. Możliwość walki z bezpiecznej odległości była zbyt cenna. Z smutkiem Kewc rozstawał się ze swoimi 4 szylingami próbując cokolwiek wytargować. Po skończeniu zakupów chłopaczyna zamierzał opuścić rynek w miarę szybko, miał już dość jego nieprzyjemnej atmosfery.

Z całą pewnością Kewca najbardziej ucieszył zakup worków które powinny pozwolić mu na wygodniejszy transport jego dobytku. Niemniej z każdą chwilą był coraz bardziej rozdrażniony hałaśliwym miastem. Przynajmniej u kowala i wytwórcy strzał było nieco spokojniej, nie zmieniało to jednak tego że młody łowca odczuwał wewnętrzną potrzebę opuszczenia tego jakże hałaśliwego miejsca jakim było centrum miasta i poszukanie zdecydowanie spokojniejszej okolicy do zwierzania. Przez jego głowę przeszła myśl o zwiedzeniu jakiejś małej cichej świątyni gdzie liczył na odrobinę spokoju.
z/t
Awatar użytkownika
Kruk
Posty: 83
Rejestracja: 26 cze 2013, 00:10
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=48175#48175

20 lis 2015, 17:45

Determinacja i zbliżający się termin pchały go do przodu. Poprzez zasypany trakt i wszechobecny mróz.
Widok murów miejskich tylko dodał mu sił, bowiem kres jego wędrówki, a tym samym rozwiązanie zagadki znajdowało się właśnie tutaj, w Wolenvain.
Przekroczenie bram miasta nie stanowiło dla niego problemu, był tutaj nie jednokrotnie.
Treść listu opiewała na spotkanie podczas święta Ourelii. Tajemnicą pozostawało "u zwierząt", które mogło znaczyć wiele. Znał jednak miejsce w którym mógł dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy.

z/t
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 917
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

21 lip 2016, 21:41

MG

Wędrówka przez miasto nie obfitowała dla Virharta w żadne nowe doznania. Wolenvain wyglądało jak zawsze. Pełne zajętych swoimi sprawami mieszczan, żebraków, podejrzanych typów, patrolujących strażników miejskich. Najemnik wykorzystał swoją znajomość miasta, aby ominąć co bardziej tłumne ulice i dotrzeć do miastowych ogłoszeń w jako tako komfortowych warunkach. Oczywiście nie był w stanie uniknąć każdego jednego tłumu, ale gdy dotarł na miejsce jego rzeczy nadal były na swoim miejscu. Zresztą, różnej maści złodziejaszki zapewne wypatrywali w tłumie łatwiejsze cele niż Virhart.

Miejsce w którym wywieszano ogłoszenia również nie obfitowało w nowości - był tak samo brudny i nieczytelny jak zawsze. Ale chwila skupienia pozwoliła umysłowi przyzwyczaić się do tego dziwnego widoku, a więc mężczyzna począł przeglądać zamieszczone nań informacje. A tych były sporo, choć wiele z nich już dawno straciło swoją aktualność.

"SZUKAM ŻONY" - przeczytał, nie siląc się nawet na dalsze studiowanie. Mieszczańskie żarciki raczej nie były teraz czymś co go interesowało. Jego spojrzenie zatrzymało się na jakimś innym ogłoszeniu, napisanym wyjątkowo schludnym i porządnym pismem.

zniknęli z zamku wilkołak, drzewiec i najada
nikt już z dawną władzą nie śniada
już tylko leśna fauna ich truchła bada
hula wiatr w radnych komnatach
skończyło się marne życie w konszachtach
bronili się równie marnie co ich rządy się miały
widać już po tym, że te ostatnie długo nie trwały
jednak po dziś dzień pewna myśl trwogę budzi:
ktoś chory na tron tego kraju wpuścił nieludzi

Plotki o śmierci rady dotarły do Virharta już jakiś czas temu. Jak i do wszystkich. Nikt raczej nie spodziewał się, że ktokolwiek z tych, których dawniej uznawano za bohaterów miasta powróci na jego łono. Ba, wielu miało wprost przeciwne oczekiwania. Te nietypowe rządy nie były w smak szlachcie, a fakt że zjeżdżała się ona do stolicy akurat teraz świadczył o tym, że definitywnie pogodziła się z odejściem radnych.

Co będzie się działo za wewnętrznymi murami na zjeździe, oraz towarzyszącym mu soborze Świątyni Światła Virhart mógł jedynie podejrzewać. Szanse na to, że znajdzie się choćby w pobliżu były praktycznie żadne. Na turniejach, hulankach i modłach możnych nie było miejsca dla takich maluczkich jak on. Mógł co najwyżej patrzeć na kolejnych kapłanów i rycerzy zjeżdżających się do miasta i zazdrościć im splendoru i bogactwa. Nie żeby nienawidził swojego własnego życia, ale zawsze mogło być... lepsze. Brama miasta otwiera się przed tobą już z daleka, gdy tylko strażnicy dostrzegą kto nadjeżdża... Jadący przed tobą strażnicy rozganiają na boki tłum, aby przypadkiem nikt nie przeszkodził ci w jeździe, gnasz przed siebie w stronę Twierdzy. Tam herold ogłasza głośno twoje miano gdy inni patrzą z zazdrością. Czyż nie jest to efektowne?

Virhart skupił się na kolejnym ogłoszeniu. Był to jakiś przydługawy i nudny list miłosny wychwalający nieznaną mu kobietę. Piękne oczy, włosy, blabla, róże, blablabla. Istny wylew miłości na karty pergaminu. Ciekawe czy wybranka autora kiedykolwiek to odczyta. Zaraz obok koślawymi, wielkimi literami na jakimś starym ogłoszeniu ktoś nabazgrał węglem "Niniel rżnęła całą radę". Kolejny wyraz miłości do rządzących.

Wyżej jakieś ogłoszenie traktowało o poszukiwaniu robotników. Ktoś poszukiwał ludzi do pracy na statku przy transporcie z Aldhalu. Ogłoszenie nakazywało się stawić jutrzejszego dnia wieczorem w porcie. Zarobek oferowany za pracę był opisany jako "godziwy". Zapewne chodziło o jakiś transport materiałów do stolicy.

"Duchy w pifnicy. Potszebna pomoc! Kapłani nic ni mogom zrobić!" - jakiś szaleniec nabazgrolił węglem na kawałku starego pergaminu i przybił na widoku. Trudno było to ogłoszenie brać na poważnie, mimo iż teoretycznie podał on nawet swoje miejsce zamieszkania. Zaraz pod tym widniało schludniejsze ogłoszenie. Ktoś pisał, że skupuje szczurze ogony, morskie glony, myszy polne (koniecznie żywe!), leśny mech i tak dalej. Lista różnorakich mniej czy bardziej dziwnych składników ciągnęła się jeszcze przez chwilę. Najwidoczniej jakiś sklepikarz sprzedający różnorakie magiczne wywary chciał się doposażyć na najbliższe dni, czy nawet tygodnie.

Ogłoszeniom nie było końca. Obok reklamy jakiegoś krawca, który oferował jedwabne szaty, oraz futrzane czapki widniała kolejna oferta pracy. Tym razem dotyczyła pomocy przy pracy na murach. Najwyraźniej jakiś cech żałował swoich własnych ludzi, więc postanowił zatrudnić paru roboli za śmieszne pieniądze by odwalili co cięższą robotę. Jak to mówią, żadna praca nie hańbi. Virhart zresztą był tego doskonale świadom, wielu rzeczy się już w swoim życiu podejmował.

Nie dostrzegł żadnych informacji o poszukiwanych ludziach, poza jednym. Starym, widzianym już przezeń wielokrotnie. Traktowało o niejakim Kot'eleivenie, czy jak mu tam. Najwidoczniej wszelcy złoczyńcy nie zaleźli jeszcze bogaczom za skórę na tyle, by ci silili się na wywieszenie takiego ogłoszenia. Albo po prostu nikt nie był w stanie ich opisać z wyglądu.

Od studiowania tego wszystkiego Virharta oderwały jakieś głosy za jego plecami. Starszy mężczyzna w starych, zniszczonych ubraniach zaczepił go i począł dopraszać się o kilka monet, zalewał go błaganiami sepleniąc przy tym jak bardzo jest głodny, jak dawno nic nie jadł i użalając się nad sobą i swoim nieudanym życiem. Istnego potoku słów wylewającego się z jego ust zdawałoby się nie szło zatrzymać. Żebrak znał się na rzeczy.

Wróć do „Centrum miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 10 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 10 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52170
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.