"Pod Wroną i Karoszem"

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

"Pod Wroną i Karoszem"

02 sty 2012, 01:25

"Pod Wroną i Karoszem"

Karczma Pod Wroną i Karoszem jest miejscem pełnych ludzi podejrzliwych, co z resztą mało kogo dziwi biorąc pod uwagę, że każdy mieszkaniec tego miasta taki jest. Nie lubią oni zbyt częstych, hucznych zabaw, dlatego też przytułek ten jest raczej ostoją zimnego spokoju. Każdy tutaj jest obserwowany parami podejrzliwych oczu a atmosfera jest rozluźniona zazwyczaj tylko do momentu przekroczenia progu przez obcą osobę z poza miasta. Jeśli jednak osoba ta zachowuje się odpowiednio w oczach Morinhtarczyków, nie robi niepotrzebnego hałasu ani nie afiszuje się zbytnio swoją osobą, nie ma się czego bać dopóki nie złamie prawa.
Sama karczma charakteryzuje się lekkim półmrokiem, momentami smętną atmosferą i niezwykle urodziwymi służącymi-niewolnicami. Wnętrze jest utrzymane w porządku i to w podwójnym tego słowa znaczeniu, trudno tu znaleźć czy to brud czy burdy.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Elathorn
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

04 mar 2012, 16:31

Wkroczył. A właściwie wkroczyli, choć uczucie to czarodziej odczuwał bardzo prywatnie. Nawet dziwnie uczucie przy przechodzeniu, które sprawiło, że się wzdrygnął nie popsuło mu nastroju. Nie przeszkadzało mu nawet odczucie, że nie są tu mile widziani. Bo zapewne nie są. Trzymał mocno list który otrzymał, jakby miało mu to zapewnić bezpieczeństwo. Cóż, na pewno chroniło w wypadku wyrywkowej rewizji.
Kilka minut krążył po mieście, ciągnąć za sobą resztę i nie odzywając się ani słowem. Jego twarz nie pokazywała, że wie co robi. Bo w sumie nie miał pojęcia. Chciał chociaż chwilę odpocząć, wyjaśnić sprawę z nowym przybyszem i przemyśleć co dalej. Bo o ile dostał się do Morinhtaru, to nie miał pojęcia co powinien zrobić teraz.
Wędrując tak dostrzegł karczmę.
– Schodź. –[/i] powiedział do Nikol i poczekał, aż wykona jego rozkaz. Bo tym właściwie te słowa były. Zaraz potem zaprowadził konia do stajni i odpiął od niego tobołek z najcenniejszą rzeczą jaką posiadał. Owinął sobie część materiału dookoła nadgarstka, dłonią chwycił za resztkę materiału która nie była wypełniona i trzymał swój tobołek z przodu, coby ktoś go nie rozciął. Po czym wszedł do środka karczmy. Ukłonił się lekko przy wejściu po czym ruszył do stolika najbardziej oddalonego od reszty bywalców, ciągnąć za sobą resztę "drużyny". Usiadł na krześle i raz jeszcze sprawdził czy ktoś nie siedzi za blisko.
- Więc, musimy omówić kilka spraw. – powiedział cicho po czym wziął głęboki oddech.
– Zacznijmy od tego, co jest między wami. Albo nie. W sumie mnie to nie interesuje. Po prostu powiedzcie, czy mam wynająć łącznie dwa czy trzy pokoje. Drugą sprawą jest, czy rzeczywiście mówiłeś przed bramą prawdę. – spojrzał na Hada, mając na myśli jego słowa o studiowaniu magii. Po chwili przeniósł wzrok na Nikol z widocznym lekkim niezadowoleniem na twarzy.
– Nie zamierzam za ciebie odpowiadać, jeśli to się wyda. Pozostaje więc ostatnia kwestia. Czy macie jakieś sprawy do załatwienia tutaj, w Mori, czy po prostu poszliście za mną?
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

04 mar 2012, 21:07

Zaraz po przeliczeniu pieniędzy przez wartownika, nasunęła z powrotem kaptur. Spod niego mogła bardziej badawczym wzrokiem obserwować i swoich towarzyszy, i strażników. Ten sam, który przyjął kwotę, na czystym zwoju wypisał zamaszyście – jak wynikało z jego słów – ich dane i wraz ze znakami władz Morintharu, wręczył Elathornowi jako glejt. Szkoda, że tylko w jednym egzemplarzu…
Wrota się przed nimi otwarły.
Wzdrygnęła się, poczuwszy nagłą niechęć przed wkroczeniem do magicznego miasta. Wrażenie to odniósł też Szkiełek, który lekko acz niespokojnie zarzucił łbem, parsknął i przebrał nogami. Chwycony jednak przez czarodzieja za lejce, wyboru nie miał. Tak, jak i ona.
Po przestąpieniu progu, przebiegło ją nieprzyjemne coś, jakby słabe, krótkie i nieszkodliwe wyładowanie elektrostatyczne. To tylko upewniło ją, że nie jest to wesołe miasteczko. Właściwie, co ona tutaj robi? Ach tak, przywlokła się za Elathornem. Chyba z braku innego zajęcia. A raczej towarzystwa. Poza tym mieli wspólny interes – była przekonana, że coś ich łączyło…tylko co to było? a może kto?
Rozmyślania te przerwały rozkazujące słowa długowiecznego. Nawet nie zauważyła, że się zatrzymali. Machinalnie zsiadła z konia. Czarny materiał płaszcza zafalował i powłóczył po ziemi. Oprzytomniawszy spojrzała na szyld budynku, przed którym stali. Karczma. Dobrze. Mieszanina woni, szczególnie potraw, napojów, fajek i tego typu rozrywek, powinna zamaskować wyraźne zapachy krwi. Wszak posoka zwierzęca nie wystarczała na zbyt długo wampirowi, który żywił się krwią ludzką. Tym bardziej towarzyszył jej cień obawy o kompanów. Zdawała się na swoje opanowanie, które było godne podziwu przez wielu jej pobratymców. Tych rzadziej obcujących z żywymi istotami.
Bez słowa weszła za czarodziejem, który stał się swego rodzaju przewodnikiem grupy. To, co ją uderzyło, to zaskakująca cisza – choć może nie absolutna, i…hmm…przyzwoitość. Zająwszy miejsce przy oddalonym stole, odrzuciła wreszcie kaptur i marszcząc lekko brwi, stwierdziła:
Bardzo tu…spokojnie – wywód jej przerwał jednak Elathorn, a to co powiedział, odbiło się miną bliżej nieokreśloną, jaka odmalowała się na wampirzym obliczu. – Między kim? – udała głupią, jednocześnie prowokując Hadaretha do podjęcia decyzji.
W sumie sytuacja ta bawiła ją nieco. Do czasu.
Jak to: "wyda"? Co ma się wydać? Czekaj…co dokładnie wpisano do tego listu? – wyciągnęła rękę po dokument.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

05 mar 2012, 15:43

Przechodząc przez bramę poczuł zderzenie magicznej energii z jego skórą. Tak jakby czekała tu na niego, a gdy Had przekroczył bramę, zaatakowała z zaskoczenia. Ukąsiła go tylko lekko, zostawiając swój ciekawy posmak i odpłynęła w przestrzeń, ignorując trójkę podróżników.
Lecz nadal czaiła się w pobliżu.
Niezwykłe miasto potrafiło zając Hada na spory czas, bez słowa kręcił głową na lewo i prawo, przyglądając się to coraz ciekawszym widokom, a było co oglądać.
Wszędzie magiczne oświetlenie, nadzwyczaj spokojni i nieufni ludzie spacerujący jak zahipnotyzowani, niespotykana architektura. Oraz sklepienie kamiennej jaskini zamiast nieba, troszkę niepokojące, lecz Had wierzył że można by się przyzwyczaić.
Podróżowali dłuższą chwilę po przekroczeniu bramy, kręcąc się bez konkretnego celu, aż, wśród rzędów wyciosanych z kamienia domostw, dostrzegli coś, co wyglądało jak tutejsza karczma. I faktycznie Nią było.
Ale cóż to była za karczma! Spokojna, czysta, z porządną podłogą, i bez zapachu uryny oraz potu. Na wejściu przywitało ich kilka ciekawskich spojrzeń, lecz gdy rozsiedli się przy stoliku mieszkańcy zajęli się na nowo swoimi sprawami. Czasem tylko ktoś rzucił im ukradkowe spojrzenie.
Teraz przyszła pora by odpowiedzieć na pytanie białowłosego. Ha! Had sam chciałby znać te odpowiedzi. Musiał sięgnąć głęboko do swojej pamięci, żeby odpowiedzieć coś sensownego.
To, czym teraz się posługiwał, wzięło się jakby znikąd. To znaczy, kiedyś miał na to wytłumaczenie… to miało jakiś związek z jego przeszłością, czymś co odziedziczył po przodku. Ale te sztuki Asao, czy na prawdę kiedyś je wykorzystywał? Pamiętał że miał to wszystko opisane, lecz spalił tę książkę, nie chcąc by wpadła w niepowołane ręce. Najpierw jednak dokładnie ją przestudiował.
Co w niej było? Przepisy kucharskie. Jasne, że to był szyfr, ale teraz pamiętał tylko treść, "nieprzetłumaczone" znaczenie tamtejszych zdań. No cóż, pozostawało mu tylko powiedzieć prawdę, odpowiednio brzmiącą.
Tak, nie kłamałem. Znam kilka technik które nie są powszechnie stosowane, mógłbym rzecz że znam je tylko ja. Ale to trochę skomplikowana sprawa, i nie mogę tego na razie wyjawić.
Ten sam pokój z Nikol? kusząca propozycja, mieliby okazję do rozmowy. Z tym że najwyraźniej, delikatnie mówiąc, Nikol nie była entuzjastką tego pomysłu, lecz pozostawiła sprawę niewyjaśnioną.
-Nie mam z czego oddać Ci za przejście przez bramę, więc wolałbym nie zaciągać większego. Mogę nocować w jednym pokoju z Nikol, najwyżej będę spać na podłodze, nie przeszkadza mi to. A do Morinthar przybyłem po prostu, możliwe że sprowadziło mnie tutaj coś, czego nie rozumiem.
Awatar użytkownika
Elathorn
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

05 mar 2012, 16:16

Westchnął cicho. Nikol wydawała się być rozbawiona w poważnej sytuacji. Zaczynał żałować, że zgodził się na wzięcie jej. Ba, w sumie jej to zaproponował! Nie martwił się o koszta same w sobie, jednak mogły przydarzyć się problemy. Tak, jak zapowiadały się już teraz.
– Mam nadzieje. – odrzekł Hadarethowi na temat jego umiejętności magicznych. Prawdę mówiąc, nie wyczuwał w nim jakiś większych zasobów które mógłby wykorzystać, tym samym więc nie uznawał go za zagrożenie. Jednakże przez to jego przykrywka mogła się nieco nie kleić. Przygryzł lekko wargę. Cóż, musiał zaryzykować.
– Powiedzmy, że będziesz winien mi przysługę. Najwyżej znajdę ci tutaj pracę. – pozwolił sobie na żart w celu rozluźnienia atmosfery po czym kontynuował poważniejszym tonem.
– Nikol przedstawiła was jako małżeństwo, więc nim bądźcie. Wynajmę wam jeden pokój. Poza tym, nie zapomnijcie o tym. Jeżeli boicie się, że wypadnie to wam z głowy mogę zadbać prostą iluzją o to, byście o tym pamiętali. Lecz nie będę was do niczego zmuszał.
Elathorn nie zaglądał jeszcze do listu.
– Chwila. – stwierdził krótko i rozwinął go po czym zaczął czytać. Pamiętam swój wywód słowo w słowo – tak także pojawił się na piśmie. O ile on mówił co najmniej półprawdę, dzięki czemu ciężko byłoby go złapać na jakimkolwiek kłamstwie, to nie wiedział, czy pozostała dwójka także sobie poradzi.
– Słowo w słowo to, co powiedzieliśmy. – powiedział podając jej list.
– Mam zamiar jeszcze dziś odwiedzić akademie magiczną. Są dwie możliwości: albo pójdziecie ze mną, albo zostaniecie w pokoju jaki wam wynajmę. Tam raczej nie zrobią wam problemów. Co wolicie?
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

05 mar 2012, 16:46

Odebrała list i przebiegła po nim wzrokiem. Rzeczywiście – słowo w słowo. Przewróciła oczyma, zwijając glejt i zwracając go Elathornowi.
Biurokracja – skwitowała. – Mistrzu, spokojnie, bez zbędnych nerwów. Mówisz tak, jakby wszyscy mieszkańcy Morinthar znali mnie jaką pani Tematrigauikan, a każdy kamyk śledził moje ruchy i nasłuchiwał mych słów. Nie widzę powodu, dla których mielibyśmy odgrywać tę farsę. Pewnie! myślisz, że postąpiłam nierozsądnie. Może. Ale jeśli Tarreth wysłał za mną pogoń, będą szukać Nikol. Ale nie Nikol Tematrigauikan. Samo imię zaś jest na tyle popularne, że po koronacji każda matka nadawała je nowo narodzonej córce. Zresztą, co komu do tego, jakie z nas "małżeństwo" – Nikol faktycznie nie rozumiała, czemu długowieczny tak na to naciskał.
Odchyliła się lekko na krześle, spoglądając to na Hada, to na Elathorna. Odnosili się do siebie nieufnie, powściągliwie, z chłodną uprzejmością. Wymienili zaledwie kilka słów, kiedy ponownie zapadła cisza.
Przybyłam tu za tobą, czarodzieju. Mamy wspólny interes, o którym musimy pomówić, ale to może poczekać. Radziłabym, byś przemyślał cal po calu, swoją propozycję…A kiedy już przy tym jesteśmy, co z moimi, nazwijmy to, posiłkami? – uśmiechnęła się szerzej, ukazując ostro zakończone kiełki. – Akademia jest mi obojętna – wzruszyła ramionami i obejrzała się na Hada. – Mężu?
Ale maskarada!
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

05 mar 2012, 22:20

Elathorn, bo tak przedstawił się strażnikom (mu nie raczył, phi), zaproponował mu tutaj pracę. Praca! zatrzymywanie się teraz w jakimkolwiek miejscu, nie wyglądało na dobrą decyzję. Bycie w ciągłym ruchu bardziej odpowiadało Hadowi, lecz faktycznie musiał jakoś się zrewanżować. Kto wie, może nauczy się w tym mieście czegoś ciekawego? Nie wątpił że mógłby, do czasu aż czegoś nie przeskrobie.
Najbardziej bał się spotkania z wyżej postawionymi osobistościami, które wyobrażał sobie jako potężnych magów, pełnych wspaniałej, ludzkiej energii. Gdyby udało mu się podejść przynajmniej do jednego z nich, na odległość wyciągniętej ręki, mógłby zabrać mu całą jego moc. Z nowymi siłami szybko rozprawił by się z następnymi, i uciekł. Z oczekiwanymi zasobami energii mógłbym przystosować na szybko kawałek ściany i po prostu wybiec ku powierzchni. I jeszcze trochę by mu zostało!
Ale czy warto narażać kompanów? mogli by mieć przez to trochę problemów, zważywszy na fakt że należał do ich "grupy" na papierze, a Elathorn nawet zapłacił za jego wejście.
Kiwnął głową na wzmiankę Elathorna o pracy, w dalszą część rozmowy, która go nie interesowała, nie wtrącał się. Odpowiedział tylko na ostatnie pytanie Elathorna i Nikol.
Chciałbym pójść do tej akademii.
Podjął decyzję.
Awatar użytkownika
Elathorn
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

07 mar 2012, 19:49

Czarodziej westchnął głośno. Czy ona naprawdę tak sądziła?
– To nie jest Wolenvain. Po pierwsze, dzieci które nazwano imieniem królowej po jej koronacji wciąż są dziećmi. Po drugie, wyróżniasz się swoją urodą. Po trzecie… po co się wysilam? I tak zrobisz co chcesz. Rób to. Tak długo jak nie narażasz mnie na problemy, nie obchodzi mnie to ani trochę. Po prostu mam tutaj plany. Plany dla mnie ważne. Zrozum mój niepokój. – odetchnął lekko po tych słowach.
Gdy Nikol wspomniała o propozycji, spojrzał na nią jak na idiotkę.
– Gdybym nie przemyślał tej propozycji to bym jej nie składał. Nie jestem idiotą. – powiedział wstając.
– A o swój ulubiony posiłek będziesz musiała w jakiś sposób zadbać sama. W razie ostateczności mogę ci pomóc. Bardziej blady nie będę. – pozwolił sobie na zażartowanie.
– Wynajmę nam już pokoje. Chciałbym odpocząć po tej podróży. Wy będziecie mogli zrobić to samo albo po prostu spędzić trochę czasu z sobą. Ale nie opuszczajcie beze mnie pokoju. To jest zbyt ryzykowne. – po tych słowach ruszył do szynku.
– Witam. Czy jest możliwość wynajęcia tutaj pokoi? Prosiłbym o jeden pokój jednoosobowy oraz jeden dwuosobowy jeśli istnieje taka możliwość.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3805
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

08 mar 2012, 01:31

MG
Żywa rozmowa przy zacienionym stoliku nie była czymś, z czym bywalcy karczmy mieli do czynienia na co dzień. Jak to zwykle bywa, próba nie wzbudzania niczyjej uwagi w tak oczywisty sposób spełzła na niczym, a wywołała wręcz odwrotny skutek. Gdy Elathorn podniósł się z krzesła, wiele głów odwróciło się w jego kierunku. Ludzie obserwowali. Strzygli uszami.
Karczmarz zmierzył spojrzeniem Elathorna, szczególnie długo przyglądając się jego włosom o nienaturalnym kolorze, nie mówiąc zupełnie nic. Po chwili jednak gestem nakazał długowiecznemu zbliżenie się, oparł dłonie na kontuarze, pochylił się i rzekł:
– Możliwość istnieje zawsze. - Jego głos był cichy, nie niósł się po pomieszczeniu, właściwie przypominał szept, a słowa wypowiadane przez karczmarza siłą rzeczy nie mogły być dosłyszane przez nikogo poza samym Elathornem. – …Jeśli i glejt istnieje - dodał mężczyzna, wlepiając świdrujące spojrzenie w ciemnopomarańczowe w tym świetle oczy maga. – Łącznie trzydzieści srebrników - rzekł wreszcie karczmarz, a ton jego głosu jasno wskazywał na to, że cena nie podlega negocjacjom, w dodatku została skrojona na miarę trójki przybyszów. Nie ulegało wątpliwościom, że zapłacą oni sporo, szczególnie, że nigdy nie dane było im przebywać w tego typu przybytku, gdzie w łóżkach nie było ani jednej pluskwy, a kołdry nie były nadgryzione przez szczury. Cena mogła wydawać się odpowiednia, jak na standardy Pod Wroną i Karoszem, a karczmarz był pewien swego. Poza tym, nie zależało mu na tym, żeby nieznane w mieście osoby nocowały w jego pokojach, a jeśli już, to zamierzał na tym porządnie zarobić.
Kilku siedzących przy pobliskim stoliku, sporych gabarytów mężczyzn uważnie przyglądało się tej wymianie zdań. Nie ulegało wątpliwościom, że byli oni tutaj wykidajłami, chociaż nie sposób było dostrzec ich, gdy wkraczało się do gospody. Dopiero podchodząc do kontuaru goście byli w stanie zobaczyć ochronę tego miejsca, co było iście wybornym zabiegiem – nie odstraszali oni na każdym kroku, a przy wyjątkowo burzliwych czasem rozmowach z karczmarzem zawsze służyli tak zwaną „dobrą radą”, czy to w postaci kopniaka w rzyć, czy też wyrzucenia na zbity pysk prosto w objęcia straży miejskiej.
Awatar użytkownika
Elathorn
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

10 mar 2012, 01:08

– Glejt istnieje. Trzymają go aktualnie moi towarzyszę. Mogę go przynieść, jeśli nie może mi pan zaufać na samo słowo. – stwierdził czarodziej, w razie czego gotów wrócić do stolika i przynieść świstek papieru który pozwalał im tu być.
Dobył z sakiewki kolejne pieniądze tego dnia i zapłacił – tym razem za pokojem. Poczekał aż dostanie klucze bądź cokolwiek w ten deseń i wrócił do stolika, by tam wręczyć Nikol ten, który był do pokoju jej i Hada.
– Idę odpocząć. Uważajcie na glejt. – powiedział po czym ruszył do swojego pokoju.

z/t
Wybaczcie chujową jakość i opóźnienie. Nie chce was dłużej blokować, a czuje, że potrzebuje małej przerwy od Leviathana.

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 15 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52248
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.