Uliczki, drogi, zakamarki

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Kot'eleiven
Posty: 450
Rejestracja: 19 sty 2012, 21:40
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 11472512
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1476

Uliczki, drogi, zakamarki

14 kwie 2014, 00:43

Ciemne uliczki Morinhtaru, zwanego potocznie Rebelią, niejednego mogłyby przyprawić o dreszcze. Główne drogi są wyłożone kostką brukową, a wszystko oświetlane jest bladoniebieskim światłem magicznych pochodni, które w jakiś niezrozumiały sposób zastępują wszystkim mieszkańcom promienie słoneczne. Owe źródła nienaturalnego światła, w większości gasną momentalnie pod wieczór, ustępując miejsca nieprzeniknionym ciemnościom. Tylko nieliczne świecą całą noc, umożliwiając przemieszczanie się po zmroku oraz co ważniejsze, pozbywając się wrażenia absolutnego pomroku na zewnątrz.

Same drogi nie są szczególnie szerokie, mają bardzo wiele rozgałęzień i ślepych zaułków. Niektóre są tunelami, z mieszkaniami umiejscowionymi w ścianach. Boczne uliczki również składają się na swego rodzaju kompleks, który może służyć za równie dobrą alternatywę do wędrowania po mieście.


Domy są stosunkowo niewielkie, ponieważ nie odgrywają ważnej roli w aglomeracji miasta, choć z reguły są wykonane bardzo pieczołowicie, często w bardzo charakterystyczny i rzucający się w oczy sposób.


MG

Początkowe nadzieje kotołaka szybko zderzyły się z brutalną rzeczywistością, przez co w mig doszedł do wniosku, że jednak będzie musiał się trochę pofatygować. Zainteresował się rozmową dwójki mroczniaków, choć ruszył za nimi bardziej z braku laku, niż faktycznej ciekawości. W końcu równie dobrze, rozmowa mogła dotyczyć jakiejś nic nie wartego spotkania, a on tylko wpychał nos w nie swoje sprawy. Ale nie było to jakoś szczególnie niemoralne, a nigdy nie wiadomo, co mógł w ten sposób uzyskać. Wstał więc, zapewne przy uldze niektórych podejrzliwych osób, po czym naprędce ruszył za nieznajomymi.

Spróbował dostrzec ich sylwetki zaraz po wyjściu, jednak nie udało mu się to. Najwidoczniej spieszyli się, a w dodatku obrali jakąś niespecjalnie uczęszczaną trasę. Xariel postanowił skorzystać ze swoich typowo łowieckich umiejętności i najzwyczajniej w świecie ich wytropić. Szybko złapał ich ślad, który prowadził w uliczkę na przeciwko karczmy. Ruszył więc w tamtym kierunku, zapobiegawczo rozglądając się i obserwując otoczenie. Wszystko wyglądało jednak zupełnie zwyczajnie, a wokół panowała względna cisza.

Minął więc spokojnie zaułek, wchodząc w dość ciasną uliczkę, gdy nagle… Bam! Jakiś szarobury kot przebiegł zaraz przed nim, z głośnym sykiem zeskakując z dachu i w jednej chwili znikając gdzieś w ciemnym kącie. Futrzak o mało co nie dostał palpitacji serca, na szczęście powstrzymując się od zbyt agresywnych ruchów. Na wszelki wypadek, znów zwrócił uwagę na otoczenie, jednak ponownie nie udało mu się niczego wyłapać. Ruszył więc dalej, mijając kolejne mroczne uliczki wywołujące dreszcze. Zdawało mu się, że jest coraz bliżej, jednak nie słyszał żadnych głosów bądź kroków. Może za kolejnym zaułkiem?

Nie zdążył zareagować. Drewniana pałka przecięła powietrze z zadziwiającą prędkością, trafiając go niemal prosto w skroń. Kątem oka zauważył tylko charakterystyczne twarze, z czego jedna z wyjątkowo promiennym uśmiechem. Uśmiechem, który zapewne będzie dręczył go we śnie przez długi czas. Momentalnie osunął się na ziemię, czując jak oczy zapadając mu mgłą, a czaszka wybucha bólem. Dalej, była już tylko ciemność. Błądził w niej, próbując odzyskać świadomość. Słyszał kroki oraz głosy, bardzo zresztą dobrze mu znane. Znów jednak stracił przytomność, budząc się już w kompletnym bezruchu.

>>>Xariel przeniesiony do lokacji, którą wkrótce przygotuję.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 913
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

12 mar 2015, 20:32

Kotołak zamknął za sobą drzwi. Doskonale, teraz już bez znaczenia było czy pojawią się w okolicy jacyś strażnicy miejscy. I tak by go nie zobaczyli. Rozejrzał się wokół. Jego wzrok dość szybko przyzwyczajał się do panującego w budynku półmroku. Ciemność zdawała się jedyną prawidłową otoczką do tego, co miało się za chwilę stać.

Xariel przystanął na chwilę. Stał tak przy wejściu nasłuchując. Czyżby ten człowiek mieszkał sam? Zaskakujące jak proste miałoby się to okazać. Ruszył w stronę drzwi do pokoju obok, za którymi słychać było ciche dźwięki. Uchylił drzwi i zajrzał do środka. Jego człowiek spał zupełnie nie spodziewając się tego, co miało się za chwilę wydarzyć. Kotołak czuł napięcie w całym swoim ciele. Jego ruchy były sztywne, powolne. Zacisnął dłoń na drzwiach i uchylił je na tyle, aby wejść do środka. Podszedł do łóżka śpiącego po drodze przyglądając się każdemu zakamarkowi kolejnego pomieszczenia. Przecież to zdawało się zbyt proste.

Zaciskając dłoń na nożu, jakby obawiał się że ten zaraz odleci mu z ręki stanął nad mężczyzną. I co teraz? Tak po prostu? Obserwował go jakby na coś czekał.

Nie do końca prawdą było, że nigdy bezpośrednio nie zabił człowieka. Jednak teraz stał w sytuacji, w której miał to zrobić wręcz perfidnie, z namysłem, pełną świadomością i bez żadnego powodu. Prawie żadnego powodu. Miał to zrobić dlatego, że ktoś mu kazał? Bo jakaś grupka upierdliwych elfów tego oczekiwała? Nonsens. Dlaczego miałby. Ale mógł to zrobić dla kogoś innego. Dla siebie.

Kotołak wypuścił cicho powietrze. Nigdy nie miał zbyt wiele szacunku do życia. Zapewne brakowało mu też empatii, sądząc po jego dawnych czynach. Ten leżący przed nim człowiek miał zniknąć z tego świata, zostać wymazany. Nigdy więcej nie wstać, nie odezwać się, nie stworzyć rodziny. Nigdy więcej nie poruszyć nawet palcem. Ciekawe jak bardzo zależało mu na życiu. Ciekawe co takiego zrobił, że ma go zostać pozbawiony. Xariel stwierdził, że postara się tego kiedyś dowiedzieć. A tymczasem musiał zrobić coś dla siebie.

Uniósł obie ręce. Lewą oparł na głowie mężczyzny, aby ten przypadkiem nią nie ruszył. Ułamki sekundy później wsunął wprost w jego gardło sztylet. Tak, aby nie dać mu szansy na krzyk. Szarpnął lekko bronią, dla pewności, że przez krtań tego człowieka nie przedostanie się dostateczna ilość powietrza, aby ktokolwiek to usłyszał. To co robił było w gruncie rzeczy dobre. Dobre dla niego samego. Oferowało mu zarobek, kolejne tajemnice, szansę na rozwinięcie własnych umiejętności. Nie dbał o resztę. A przynajmniej nie na tyle, aby miało go to powstrzymać. Gdy już był pewien, że jego ofiara nie żyje wyciągnął powoli sztylet z jego gardła. Pilnował się, aby w miarę możliwości nie ubrudzić się krwią. W nocy co prawda nie powinna ona być widoczna, zwłaszcza, że miał zamiar przemknąć po dachach, jak robił to ostatnimi czasy ciągle, jednak po co ryzykować.

Otarł swoją broń o ubranie mężczyzny i zostawił ciało w łóżku. Jeszcze się nigdzie nie wybierał. Miał zamiar przekraść się do ostatniego pomieszczenia i również tam rozejrzeć dokładnie, aby mieć absolutną pewność, że nie ma w tym miejscu nikogo poza nim. Po tym, już nie siląc się na zachowanie totalnej ciszy (któż mógł go usłyszeć w pustym domu?) miał zamiar przekopać się przez wszystko. Dom był mały, więc nie powinno mu to zająć wiele czasu. Miał zamiar wpakować do swojej sakwy wszystko co było cenne, albo też z jakichś innych powodów warte zabrania ze sobą. Po tym zawiąże ją i ruszy do kryjówki. Na pewno przyda mu się to bardziej niż zmarłemu.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

31 mar 2015, 13:37

MG

Wszystko szło bardzo gładko. Kotołak nie miał najmniejszych problemów, przynajmniej na razie. Nie wahał się też zbytnio, ale przystanął na chwilę nad łóżkiem swojej ofiary. Myślał przez chwilę o różnych rzeczach, chociaż był zdecydowany. Zabicie tego człowieka było dobre dla czarnofutrego i z pewnością przyniesie mu korzyści. Mężczyzna spał ciągle, nie wiedząc, że nad jego łóżkiem stoi zabójca i myśli o swoim życiu.

W końcu Xariel otrząsnął się i postanowił zakończyć swoją misję. Płynnym ruchem wbił w gardło śpiącego sztylet, który nie był w stanie nijak zareagować. Żadne słowa umierającego nie przedostały się na zewnątrz, jedynie jego oczy otworzyły się i popatrzyły na kotołaka, który z zimną krwią i profesjonalizmem zamordował strażnika. Czarnofutry nawet specjalnie się nie ubrudził, jedynie na jego dłoni widniały ślady posoki, ale w takim mroku nie było tego widać. Xariel zakończył swoją pracę, ale jeszcze nie zamierzał wychodzić. Zmarłemu już nie przydadzą się żadne rzeczy, które znajdowały się w jego domu.

Zbyt wiele przydatnych "skarbów" kotołak nie znalazł. Trochę srebrnych i miedzianych monet, a oprócz tego dwa noże, dobrze wyważone, które przeznaczone były do rzucania. Nic więcej nie warto było stąd zabierać. Czarnofutry miał jeszcze sporo czasu, ale niepotrzebne ryzyko było zbędne. Wyszedł więc z budynku i tak jak wcześniej zaplanował, przemknął po dachach, udając się w stronę kryjówki. W tunelu już czekał na niego mroczny elf, który oznajmił kotołakowi, że Lis czeka na niego i raport z wykonania zlecenia.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 913
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

28 cze 2015, 22:21

Dachy tego miasta były wspaniałym sposobem transportu dla kogoś jego pokroju. Naturalna, kocia zwinność pozwalała mu przemieszczać się po nich niczym cichy, czarny cień. Morinhtar był wiecznie odcięty od słońca, a szczyty domostw pogrążone w ciemności. Czyż mogło być dla niego lepsze miejsce? Niewątpliwie mogło, ale to miało dostatecznie dużo plusów, aby kotołak nie czuł się tak zagubiony jak początkowo. Po raz już kolejny przeszła mu przez głowę myśl, że chyba polubi to miejsce.

Mimo wszystko miasto nadal napawało go pewnego rodzaju lękiem, czy może respektem. Zdawał sobie sprawę, że zapewne wraz z czasem przyzwyczai się do czającej się na każdym kroku magii, oraz wszelakich dziwów jakie oferowały tutejsze zakamarki.

Xariel nie marnował czasu, potaknął jedynie elfowi i udał się do siedziby całej czającej się w podziemiach bandy, gdzie od razu postanowił porozmawiać z Lisem. Nie było zbyt wiele do opowiadania, ot wszedł, zabił, wyszedł... Kotołak mimowolnie zerknął na krew na swojej dłoni. Czy kimś takim właśnie chciał być? Albo czy kimś takim zawsze był?

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 7 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 6 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.