Grupy społeczne w Autonomii Wolenvain

Informacje znacząco ułatwiające zrozumienie mechanizmów gry oraz świata w niej przedstawionego. Tworzenie wiarygodnych postaci wymaga zapoznania się z nimi.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3706
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Grupy społeczne w Autonomii Wolenvain

19 sty. 2015, 00:00

Udostępniony graczom obszar Lewiatana bardzo mocno nawiązuje do europejskiego średniowiecza. Choć kanoniczne postacie fantasy w większości odstają od wzorców tej epoki, tło dla ich działań stanowi znany z niej system feudalny. Dopasowanie do niego swojej postaci niesie za sobą pewne profity (opisane tak tutaj, jak i w temacie „Umiejętności fabularne”), nie jest jednak w żadnej mierze obowiązkowe – nie musisz nawet czytać tego tematu! Granie postacią z marginesu społecznego zapewnia wszak o wiele więcej swobody kreacji. Każdy może zadecydować, co bardziej odpowiada jego stylowi. Jeżeli planujesz bawić się w politykę, rzemieślnictwo, kupiectwo lub w rycerza – na pewno przydadzą Ci się informacje zawarte poniżej.

Warto wiedzieć, że choć informacje zawarte w tym temacie raczej nie przeinaczają prawdy historycznej, struktury społeczne średniowiecza różniły się w zależności od regionu. Średniowiecze na Leviathanie jest specyficzne, łącząc pewne najpopularniejsze wyobrażenia z szeroko rozumianą magią. Model społeczny został zaś celowo uproszczony, aby ułatwić wszystkim graczom rozeznanie w temacie.

Szlachta
Pokaż treść
Podstawowe informacje

Do tej najbardziej elitarnej, poważanej i solidarnej grupy społecznej należeć mogą wyłącznie przedstawiciele rasy ludzkiej. Autonomia Wolenvain została założona przez ludzi, którzy podporządkowali sobie jej obecne tereny, zmuszając inne rasy do asymilacji bądź odwrotu. To oni dyktują warunki i trzymają władzę, w przeważającej większości skupioną właśnie w rękach szlachty.

Tylko jej pełnoletni* członkowie mogą być nazywani „panami” i „paniami” każde użycie takiego tytułu wobec osoby spoza stosunkowo wąskiej grupy możnych uważane jest za spory nietakt. Nazwanie „panem” przygodnie spotkanego obdartusa, karczmarza lub sprzedawcy jest co najmniej dziwne, choć może zostać odebrane jako próbę przypodobania się rozmówcy. Jeżeli jednak napotkana osoba wykazuje przynależność do stanu szlacheckiego – ubiorem, manierami i sposobem mówienia – zwyczaj nakazuje, aby odpowiednio ją podczas rozmowy uhonorować.

Wyjątkiem są namiestnicy, hrabiowie i baronowie (opisani niżej), do których należy zwracać się zgodnie z ich tytułem, np.: „wasza namiestnicza mość”, „wasza baronowska mość”, „panie hrabio” lub podobnie. W przypadku, gdy godność rozmówcy nie jest nam znana, wystarczy samo „pan” lub „pani”, choć w przypadku feudałów posiadających jeden z wymienionych wyżej tytułów trudno jest ich nie rozpoznać, a tym samym zastosować tej zasady.

Same miana szlacheckie, prócz tytułów, zawsze zawierają także nazwiska. Przyjmuje się, że pochodzą one od imienia pierwszego przodka wyniesionego do stanu szlacheckiego, a w przypadku starszych rodów – jego historycznego bądź legendarnego założyciela. Nazwisko przechodzi z ojca na jego dzieci, choć dziewczynki, po wyjściu za mąż, przejmują nazwisko swego partnera.

Do tytułu, imienia i nazwiska dodać można także dowolną ilość informacji dodatkowych. Do najpowszechniejszych należą te dotyczące herbu, zarządzanej ziemi lub imienia ojca. Często dodaje się też przydomki, pod którymi znany jest dany osobnik.

Przykładowo więc, pan Brigord Berkwist kolegom-szlachcicom przedstawi się po prostu jako „Brigord” lub „pan Berkwist”, nieznajomym jako „pan Brigord Berkwist” lub, bardziej oficjalnie, „pan Brigord z rodu Berkwista”. Gdy któremuś z heroldów przyjdzie go zapowiadać, niechybnie doda informacje o jego herbie, koniecznie w dwuczłonowej nazwie (np. „(…) herbu Srebrny Młot”) oraz ziemi, jaką posiada (np. „(…) władca Smoczej Grani i zamku Gridnar”), osiągnięciach (np. „(…) Pogromca Smoków”) i przydomkach (np. „(…) zwany Białym”). Nie istnieje żadne ograniczenie w ilości dodatkowych informacji dodawanych do miana szlacheckiego, choć brak umiaru w tej kwestii może zostać źle odebrany. Przyjmuje się, że ważniejsze człony dodaje się najpierw, te najmniej ważne pozostawiając na koniec. W dobrym tonie leży pozostawienie procesu nawarstwiania się dodatkowych członów samemu sobie – nie są one nigdzie zapisywane i funkcjonują wyłącznie tam, gdzie dana osoba jest znana (oraz na ważnych uroczystościach, gdzie każdy chce się popisać wszystkimi przydomkami, jakie uzyskał w swoim życiu).

*A więc tacy, którzy ukończyli dwanaście (dla kobiet) i czternaście (dla mężczyzn) lat – choć jest to głównie kwestia predyspozycji fizycznych.

Prawa i obowiązki

Status szlachecki przysługuje wszystkim, którzy urodzili się jako owoc prawnego związku dwóch szlachciców, choć możliwe jest również uznanie bękarta – czy to powitego przez szlachciankę, czy to przez przedstawicielkę innej grupy społecznej. Z rzadka zdarza się również, że niektóre osoby są do stanu szlacheckiego wynoszone, czego może dokonać teoretycznie każdy rycerz (przez pasowanie, o czym dalej), namiestnik bądź król.

Każdy szlachcic może używać herbu rodu, do którego należy, a każdy z herbów ma swoją nazwę (np. „Krwawy Topór”, „Czarny Ogier” itp.). Tarcze większości z nich są proste, obrazują bowiem istotę, zwierzę bądź przedmiot w jednolitym kolorze oraz na tle dopasowanej tynktury. Zdarzają się też herby bardziej skomplikowane, np. z podziałami i dodatkowymi figurami, choć zdarza się to rzadziej. Choć każdy szlachcic ma prawo do utworzenia własnego herbu (np. w celu zaznaczenia swojej odrębności w przypadku zdobycia swoich pierwszych ziem na własność), zwyczajowo nawiązują one do herbów macierzystych. Katalogowaniem herbów, opisywaniem ich i rozpoznawaniem zajmują się heroldzi, choć ich znajomość wskazana jest dla każdego, kto chce brylować w towarzystwie.

Głównym z przywilejów szlachty jest wyłączne prawo do posiadania ziemi. Oczywiście nie wszyscy szlachcice posiadają je z dziada-pradziada, ponieważ częste są wśród nich lokalne wojny o przesunięcie granic wpływów, ale są wśród nich też tacy, który nigdy tego prawa nie wykorzystają. Ich szansą na zdobycie włości jest przede wszystkim wojna – domena każdego szlachcica, dzięki której może on, o ile da radę, zyskać znaczną potęgę.

Dochodzimy tym samym do najważniejszego obowiązku każdego szlachcica – obowiązku służby wojskowej wobec stojącego nad nim seniora. Choć w Autonomii Wolenvain obowiązuje zasada „wasal mojego wasala nie jest moim wasalem”, pospolite ruszenie ogłoszone przez namiestnika, lub, jeszcze większe, przez króla, uznawane jest za powszechne.

W systemie feudalnym (a taki obowiązuje w Autonomii Wolenvain) zdecydowana większość szlachciców ma kogoś nad sobą. Posiadacz jednej wioski mógł uzyskać ją od barona, ten swoją baronię może mieć od hrabiego, a ta ustanowiona została przez namiestnika; granice namiestnictw – utożsamianych z księstwami – ustalone zostały dawno temu przez ówczesnego króla Autonomii Wolenvain. Właściwie każdy z feudałów ma też wasali, którym nie zdążył jeszcze przydać ziemi – czy to z jej braku, czy to z innych powodów. Pełnią oni rolę strażników, poborców podatkowych, towarzyszy, dowódców – robią właściwie to, co jest od nich wymagane, oczywiście za odpowiednią zapłatą. Zerwanie stosunków wasalnych ze strony niższego szczebla jest zwykle surowo karane, ale nie oznacza to, że wasal musi dawać się wykorzystywać. Feudałowie dbają bowiem o swoich poddanych, zmniejszając ryzyko buntu i pilnując, aby na wypadek wojen nie przystąpili do przeciwnej strony. Bywa też czasem tak, że szlachcic nie jest zwasalizowany, ale mimo tego służy jednemu z posiadaczy ziemskich, choć sytuacja taka dotyczy zwykle osób na tyle majętnych, że mogą poradzić sobie bez zwyczajowego uposażenia otrzymywanego od seniora (z których najprostszym jest oręż i wierzchowiec, a najbardziej pożądanym – ziemia). Istnieją również przypadki błędnych rycerzy poszukujących szeroko rozumianych przygód.

Jak więc widać, swoboda członków szlachty jest ogromna – mogą oni zajmować się tym, czym chcą, robić to, co im się podoba (choć przykładowe odrzucenie ziemi rodowej przez najstarszego syna mogłoby spowodować posądzenie go o szaleństwo). Wedle jednak obowiązującego zwyczaju niewielu z nich mieszka w miastach*. Solidarność klasowa powoduje, że szlachcice wolą pracować dla innych szlachciców niż próbować szczęścia w murach miast – choć i tacy się zdarzają. Niektórzy z nich mieszają się do spraw miejskich, zasiadając w radach i zajmując się handlem, co wobec tego, że Autonomia Wolenvain swoją dawną potęgę zbudowała właśnie na nim, nie jest niczym szczególnie dziwnym. Panowie szczególnie zubożali, a posiadający własne ziemie zarządzają nimi sami, nie stroniąc np. od pracy w polu. Widok możnowładcy przy pługu jest jednak niezwykle rzadki i raczej krótkotrwały – biedny władca kala bowiem dobre imię szlachty i narażony jest tym samym na atak lub po prostu odebranie ziemi przez jego seniora. O wiele częściej można spotkać wolnego szlachcica – najemnika, oferującego swój miecz temu, który najwięcej zapłaci, bez zbędnych formalności. Zdecydowana większość mieszka na dworach swoich seniorów – w grodach i zamkach – lub we własnych wieżach rycerskich pełniących rolę strażnic rozstawionych zwykle na granicach włości władcy.

*Wyjątkiem od tej reguły są szlachcice mieszkający na dworze królewskim – w Twierdzy Wolenvain zbudowanej na zgliszczach zamku i otoczonej strukturami miejskimi stolicy.

Hierarchia

Przedstawiona poniżej hierarchia jest oczywiście umowna i ma na celu lepsze usystematyzowanie zagadnienia. Teoretycznie szlachciców uznaje się za równych, choć różnice majątkowe dzielą ich na pewne grupy. Rozwarstwienie potęgowane jest przez dodatkowe tytuły właściwe przedstawicielom rodów posiadających największe ziemie. Realia fabularne nie są sprawiedliwe i najwięcej ma w nim ten, kto dobrze się urodził bądź miał wielkie szczęście.

Najniżej w hierarchii znajduje się zwykły szlachcic, niepasowany na rycerza oraz nieposiadający ziem. Osoby takie mają zwykle niekompletne wyposażenie, trudnią się pomaganiem bogatszym panom i liczą na to, że na najbliższej wojnie uda się im obłowić. Inni kalają stan szlachecki przyjmowaniem różnych robót w miastach czy po wsiach.

Nieco wyżej znajduje się rycerz bez ziemi. Przystąpienie do ceremonii pasowania na rycerza oznacza, że osoba, które dostępuje tego zaszczytu, ma odpowiednie środki po temu, aby zawsze być przygotowana do bitwy. Posiada więc wiele sztuk własnego oręża, kilka koni, odpowiednią zbroję i służbę, która się tym wszystkim zajmuje. Niemal każdy z rycerzy Autonomii Wolenvain przeszedł przez stadia pazia oraz giermka (co zostało opisane niżej, w części „Wychowanie”). Choć w teorii każdy rycerz może pasować innego szlachcica, przyjmuje się, że dokonuje tego wyłącznie ten, któremu zezwolił na to namiestnik bądź król. Prawie nigdy nie zdarza się, że pasuje się osobę spoza szlachty – choć i to jest możliwe i oznacza natychmiastowe wyniesienie jej do tego stanu.

Każdy z rycerzy może zostać doceniony za swe zasługi, otrzymując od władcy prowincji – lub króla – niedziedziczny tytuł kawalera, który ma charakter wyłącznie prestiżowy.

Znakomita większość możnych posiadających ziemie to również rycerze. Właściwie nie zdarza się, aby jakieś tereny przynależały do osoby spoza stanu rycerskiego. Najniżsi z feudałów nie posiadają żadnych dodatkowych tytułów, które otrzymują zwykle dopiero wtedy, gdy zwiększy się wielkość ich domeny. Mogą być wtedy nazywani baronami i hrabiami, a tytuły te przydzielane są wyłącznie przez namiestników i króla. Baronowie mogą podlegać hrabiom lub być całkowicie niezależni, mając nad sobą wyłącznie władcę prowincji.

Zasięgi ziem możnowładców są płynne i zależą od tego, ile uda im się wywalczyć podczas lokalnych wojenek, dzięki politycznym układom lub dzięki złotu. Możliwe jest przekazywanie wasali innemu feudałowi, co oznacza również poszerzenie strefy jego wpływów. Czasem zdarza się tak, że po śmierci dwóch władców ziemskich prawa do ich majątków uzyskuje jedna osoba. Prawa sukcesji, choć proste (opierające się na pierworództwie „po mieczu”), mogą się czasem, np. przy braku synów zmarłego, nieco skomplikować.

Przed królem znajdują się odpowiadający wyłącznie przed nim namiestnicy – potężni władcy czterech prowincji Autonomii Wolenvain. Niegdyś było ich pięciu, jednak ostatni z namiestników Lokent został zamordowany w przewrocie w roku 411EF. Jego następca zdecydował się na odrzucenie jurysdykcji królewskiej i założenie własnego państwa. Namiestnicy mają ogromną władzę, mogą ustalać dowolne podatki, dowolnie odbierać i przydawać ziemie w obrębie swojej prowincji (choć nieostrożne nimi szafowanie oznaczałoby natychmiastowy bunt). Rezydują zwykle w pobliżu miast stołecznych swoich namiestnictw, w zamkach i grodach. Konflikty zbrojne między nimi uznawane są za wielkie wojny domowe i zwykle nie kończą się prostym przesunięciem granic.

Za szlachciców uznawani są także paladyni, choć (w przypadku Lorveniuszy) ich dobra należą do zakonu, z którego pochodzą – nie zaś bezpośrednio do któregoś z jego członków.

Wychowanie

Wychowanie każdego szlachcica płci męskiej obejmuje przede wszystkim naukę posługiwania się różnymi rodzajami oręża – np. mieczem, włócznią, kopią, lancą, toporem bojowym, czekanem i sztyletem (zwykle wszystkimi z nich oraz wieloma innymi). Chłopcy uczą się także jazdy konno i walki z siodła, poezji, gry na lutni oraz śpiewu. Jeżeli przeznaczeniem młodocianego szlachcica jest zostanie rycerzem (a więc pochodzi z odpowiednio zamożnego rodu), w wieku około siedmiu lat zostaje on paziem. Paziowie to małoletni chłopcy, którzy po ukończeniu siódmego roku życia oddawani są na nauki do rycerza, ucząc się u jego boku sztuki wojennej oraz innych niezbędnych umiejętności.

Z chwilą wyniesienia ich do statusu giermka (a więc osiągnięcia około czternastu-szesnastu lat) zyskują zwyczajowe prawo do noszenia broni rycerskiej. Wbrew obiegowej opinii giermek nie jest sługą rycerza, ale raczej jego kompanem i towarzyszem – osobą, którą stać na pełne wyposażenie rycerskie, ale która jeszcze nie jest w pełni rycerzem: nim zostaje się bowiem zwykle po skończeniu dwudziestu jeden lat.

Ci, których nie stać na bycie paziem i później giermkiem, mogą zostać rycerzem bez tego, jednak jest to raczej rzadkie i następuje zwykle po szybkim wzbogaceniu się jednego z niepasowanych dotąd szlachciców (oraz jeszcze szybszym wzbogaceniu się tego, kto go pasuje).

Kobiety, z drugiej strony, uczą się głównie umiejętności związanych z szeroko pojętym obyczajem. Nawet po wyjściu za mąż i urodzeniu dziecka szlachcianki zwykle nie wychowują ich same, mając po temu – o ile je stać – odpowiednią służbę. Dzięki takiemu podejściu każda z nich może się skupić na rozwijaniu swojej osobowości.

Początkowo ma to znaczenie głównie w zwiększaniu atrakcyjności młodej kobiety jako kandydatki na żonę. Ślub traktowany jest przede wszystkim jako akt polityczny, zawarcie pokoju pomiędzy dwoma rodami; miłość ma znaczenie drugorzędne, a szlachcianki w pełni to rozumieją (wszak zawsze można później znaleźć sobie kochanka). Wnoszące stosowne wiano kobiety są bowiem istotnym gwarantem dobrych stosunków pomiędzy rodzinami szlacheckimi, które, uczestnicząc w zwyczajowym, wzajemnym obdarowywaniu się podczas ceremonii ślubnych, zacieśniają stosunki. To damy przyczyniają się do zwiększenia znaczenia własnego rodu oraz rodów ich mężów, umacniając je nie tylko na arenie politycznej, ale też gospodarczej i społecznej.

W późniejszym czasie umiejętności szlacheckich kobiet przydają się we wspomaganiu ich mężów w trudnej sztuce zarządzania majątkiem – jakikolwiek by on był. Zdarza się nawet, że kobiety możnych panów stanowią faktyczną, choć nietytularną władzę na dworach, manipulując swoimi mężami tak, że ci jedzą im z ręki. Mimo tego nieliczne są przykłady kobiet oficjalnie posiadających ziemie. Przyjmuje się też, że żona powinna być posłuszna mężowi, choć, jak wiemy, stan faktyczny może być zgoła odmienny.

Szlacheckie kobiety niejednokrotnie znają etykietę, potrafią grać na instrumentach, śpiewać, orientują się w herbach i nazwiskach rodowych, posiadają dużą wiedzę ogólną i stanowią idealne partnerki nie tylko do rozmów, ale także wspólnego władania.

Generalnie przyjmuje się, że kobiety wychodzą za mąż wcześniej od mężczyzn, często w wieku poniżej szesnastu lat. Szlachecki mężczyzna zwykle żeni się zanim osiągnie dwadzieścia lat.

Postrzeganie

Przedstawiciele innych grup społecznych czują instynktowny szacunek do szlachciców, wiedząc, że stanowią oni główną część ramienia zbrojnego w ich państwie, w przeważającej większości znając się na wojaczce i posiadając spore zasoby pieniężne. Panowie, o ile popełnią jakieś wykroczenie, traktowani są inaczej od mieszczan, chłopów czy przedstawicieli marginesu. Karani są przez specjalne sądy szlacheckie i więzieni w lochach przeznaczonych wyłącznie dla szlachty. Jeden z nich znajduje się np. w podziemiach Pałacu Sprawiedliwości w Twierdzy Wolenvain.

Chłopi nie buntują się przed szlachecką jurysdykcją, która w większości przypadków nie jest dla nich zbyt uciążliwa, pozwalając rolnikom i innym mieszkańcom wsi na wzbogacenie się. Rady miejskie w większości wykupiły urzędy wójtów i zlikwidowały je, przez co mieszczaństwo jest od szlachty raczej odcięte – choć co bogatsi obywatele mogą traktować szlachciców jako konkurencję np. w interesach, szczególnie, gdy sprawa tyczy się struktur wewnętrznych Związku Miast Wschodnich.

Niezaznajomione ze szlacheckim trybem życia osoby uznają panów za pełnych cnót, bogobojnych wojowników, a obraz taki propagują liczne dzieła poetyckie wychwalające honor rycerski.

Szlachcica poznać można głównie po odpowiednim, zwyczajowo kompletnym (więcej w temacie „Stroje w Autonomii Wolenvain”) i schludnym ubiorze oraz posiadanym przezeń ekwipunku. Tradycyjnym atrybutem każdego z nich jest miecz (jednoręczny lub długi). Czasem przedstawiciele tego stanu noszą dodatkowo swój herb w widocznym miejscu.

Szlachta jest zamkniętą grupą, stroniącą raczej od kontaktów z innymi i obnoszącą się ze swoim uprzywilejowanym statusem niepodzielnych władców krainy. Nie przeszkadza im to jednak w posiadaniu służby pochodzącej zwyczajowo z niższych stanów. Wspomniana na samym początku solidarność obowiązuje tylko w kręgach możnych – szlachcic prędzej pomoże innemu panu niż np. mieszczaninowi lub chłopu, a plebejuszami wręcz gardzi.

Mieszczaństwo
Pokaż treść
Początki mieszczaństwa

W procesie zakładania miast uczestniczyli nie tylko możni panowie, ale również pierwsi ich mieszkańcy. Ci przodkowie dzisiejszych mieszczan rekrutowali się tak z chłopstwa, jak i z arystokracji, a mieszając się w różnych proporcjach dali początek nowej grupie społecznej. Wchodzące w jej skład osoby od początku silnie podporządkowane były prawu miejskiemu, które na przestrzeni wieków wyklarowało się i doprowadziło do wytworzenia jasnych, naturalnych dla mieszkańców świata gry reguł życia obywatelskiego. Choć ich szczegółowe przedstawienie jest na tym etapie rozwoju gry niemożliwe, podstawowe informacje niezbędne do grania mieszczaninem można znaleźć właśnie tutaj.

Pierwszą istotną sprawą jest to, że miast w Autonomii Wolenvain jest sześć i nie więcej. Są to: Wolenvain, Derin, Morinhtar, Aparilume, Lasves i Ainuri. Formalnie w poczet miast wlicza się również Minaloit, jednak z racji na osobliwe struktury społeczne tego osiedla, nie sposób porównać go do innych, przez co jego status prawny jest obecnie nieznany. Miasta nie są spotykane często, ale kumulują ogrom rezydentów na stosunkowo małym terenie. Ich zakładanie, choć czasochłonne, zawsze okazuje się trafioną inwestycją – zyski z opodatkowania handlu i wytwórstwa są iście potężne.

W procesie lokacyjnym większości miast uczestniczyli przedstawiciele najwyższej władzy – królowie i namiestnicy, wydając odpowiednie pozwolenia i błogosławiąc budowy, niejednokrotnie też wspierając je pieniężnie. W każdym z miast powoływano wójta pełniącego rolę łącznika pomiędzy lokalnym szlachcicem, do którego należały grunty miejskie, a formującym się mieszczaństwem. To jednak wzrastało w siłę liczbą oraz majątkiem, formując własne przedstawicielstwo – rady miejskie na czele z burmistrzami. Ostatecznie urzędy wójtowskie zostały (za niebotyczne sumy) wykupione przez większość miast, a następnie zlikwidowane, gwarantując radzie miejskiej pełnię praw w obrębie metropolii. Jest to władza niemała, bowiem do gruntów miejskich często wliczane są także okalające je wsie oraz inne ziemie. Takie wolne miasto traktowane jest jako „wasal” namiestnika lub króla (w prowincji stołecznej), zapewniając mu żołnierzy – głównie strzelców i piechotę – na wypadek wojny, zbierając podatki w należącej do nich wsi itd. Same miasta mają też swoje dobrze rozpoznawalne herby.

Oczywiście nie każdy mieszkaniec miasta jest jego obywatelem. W piątym wieku Ery Feniksa mieszczanie nie stanowią nawet połowy rezydentów miast, a mimo tego są grupą trzymającą w nich bezwzględną władzę i jasno odróżniającą się od marginesu społecznego również zasiedlającego metropolie. Większość z obywateli miast stanowią zrzeszeni w cechach kupcy oraz rzemieślnicy, choć wśród mieszczan znajdą się również artyści, duchowni, bankierzy, strażnicy oraz kobiety wszystkich powyższych.

Rzadko jednak w grupie tej znajdują się nieludzie. Przedstawiciele innych niż ludzka ras (szczególnie długowiecznych) nie uczestniczyli w procesach lokacyjnych bądź uczestniczyli w znikomej ilości, a późniejsze uzyskanie obywatelstwa jest dla nich niezwykle trudne. Jeżeli już znajdzie się mieszczanin niebędący człowiekiem, jego status jest zwykle niedziedziczny, a więc nieprzechodzący na potomków, którzy sami muszą zadbać o swoje obywatelstwo. Najwięcej tego typu obywateli znajduje się w Morinhtarze oraz Aparilume, ale w żadnym z tych miejsc nie stanowią oni znaczącej grupy.

Większość mieszczan swój status uzyskała przez urodzenie się w odpowiedniej rodzinie, jednak istnieje również kilka dodatkowych sposobów ułatwiających uzyskanie obywatelstwa osobie z zewnątrz. Jednym z nich jest np. zakup nieruchomości w mieście, innym – uiszczenie stosownej (wysokiej) opłaty do kasy miejskiej. W takich sytuacjach zawsze przydaje się też poręczyciel: poważany mieszczanin, który wstawi się za kandydatem na obywatela do rady miejskiej.

Posiadanie obywatelstwa daje istotne profity: specjalne względy od strony prawa miejskiego, które z marginesem rozprawia się o wiele surowiej, oraz prawo do prowadzenia swojego przybytku. Niestety dla mieszczan, którzy uzyskali swój status jako osoby dorosłe, nie ma w tym drugim względzie zbyt wielu możliwości. Nie mogą one należeć do cechów (o czym dalej), co tym samym zamyka im niektóre drogi rozwoju. Oczywiście nic nie staje na przeszkodzie, aby do cechów zapisać swoje dzieci (za opłatą).

Cechy i wychowanie

Jak zostało to określone powyżej, większość mieszczan to cechowi kupcy oraz rzemieślnicy. Cechy to potężne, działające w miastach i zrzeszające osoby wykonujące określony zawód organizacje. Każdy, kto chce należeć do cechu, musi pracować na to od dziecka, przechodząc przez trzy poziomy wtajemniczenia. Droga ta jest właściwa dla większości mieszczan (choć nie każdy z nich dojdzie do jej końca).

Nauka, czyli terminowanie, rozpoczyna się dla młodego mieszczanina, gdy skończy on minimum dziesięć lat. Znane są nawet przypadki, że do terminu oddawano chłopców starszych, nawet piętnastoletnich, ale jest to niezwykle rzadkie. Nauka pod skrzydłami pełnoprawnego członka cechu jest odpłatna i trwa od pięciu do siedmiu lat.

Po tym czasie nadchodzi moment egzaminu czeladniczego, który polega na wykonaniu określonego z góry zadania na oczach uprawnionych do jego oceny członków cechu. Zdanie egzaminu wiąże się z przyznaniem statusu czeladnika i możliwością zarabiania w swoim zawodzie. Osoba o tej pozycji nie może jeszcze prowadzić własnego zakładu, ale ma dowolność w wyborze pracodawcy. Teoretycznie może też wziąć ślub i założyć rodzinę, jednak w praktyce rzadko który czeladnik decyduje się na to przed uzyskaniem pewnego majątku. Ogólnie rzecz biorąc, należący do cechów mężczyźni biorą ślub o wiele później niż kobiety, bo nawet w wieku 30-35 lat.

Proces przechodzenia do kolejnego stadium – mistrza – nie jest obwarowany żadnymi wymaganiami czasowymi, ale nie słyszy się o tym, aby czeladnik zostawał mistrzem w mniej niż rok. Zwykle jest to wielokrotnie więcej, bowiem cechom nie zależy na tym, aby zawody, których wykonawców zrzeszają, rozdrobniły się, co zwiększyłoby konkurencję i doprowadziło do obniżki cen. Często więc bywa tak, że czeladnik jest nim aż do śmierci mistrza, u którego pracuje, przejmując po tym jego zakład. Dobry czeladnik traktowany jest zresztą jako członek rodziny. Wielu z nich po prostu mieszka u swoich mistrzów na stałe, pracując na swój wikt i opierunek oraz czasami otrzymując jeszcze dodatkowe pieniądze.

Kandydat na mistrza musi zdać jeszcze jeden egzamin, tzw. „majstersztyk”, podczas którego pokazuje swój kunszt i umiejętności na oczach cechowych włodarzy. Uzyskanie wyniku pozytywnego nie jest niczym łatwym, ale po dokonaniu tej trudnej sztuki uzyskuje się pełne prawo do prowadzenia kupieckiego bądź rzemieślniczego zakładu. Taki zakład niekoniecznie musi się mieścić w budynku – przykładowy szewc może prowadzić swój interes bezpośrednio na ulicy, siadając na zydlu i czekając na klientów, którym na miejscu naprawi obuwie. Zanim jednak czeladnik zostanie dopuszczony do majstersztyku, niejednokrotnie stawia się przed nim różne, czasem absurdalne wymagania. Popularne jest wymuszenie konieczności odwiedzenia wszystkich miast Autonomii Wolenvain w celu „poznania nowych technologii”, uiszczenie sporej sumy do kasy cechowej lub wyprawienie uczty dla wszystkich jego członków. Wszystko to skutecznie zmniejsza liczbę mistrzów stanowiących właściwie cechową elitę.

Zamiast mistrzów pojawiają się więc partacze – osoby wykonujące swój zawód bezprawnie. Są oni ogólnie wzgardzoną przez członków cechów grupą, ale zdarza się nawet, że jakość ich usług stoi na podobnym poziomie. Jest to jednak raczej rzadkie zjawisko, a u partaczy zaopatrują się zwykle przedstawiciele marginesu społecznego (niejednokrotnie sami będący partaczami) oraz inni, których nie stać na wyroby cechowe. Same cechy kontrolują swoich członków rozlicznymi przepisami regulującymi wykonywanie zawodu (dotyczącymi np. zakresu świadczenia usług czy sposobu przechowywania towaru) i walczą z partaczami na wszelkie sposoby.

Wszyscy zdolni do trzymania broni członkowie cechów należą do bractw kurkowych, w których uczą się głównie strzelania z kuszy. Bractwa te prowadzą różne zawody z wielkimi nagrodami, co dodatkowo motywuje członków cechów do zwiększania swojej wartości bojowej. Zwycięzca zawodów może np. zostać zwolniony z podatku przez cały następny rok, więc niechybnie jest o co walczyć. Istnienie bractw kurkowych zwiększa i tak dużą – dzięki murom – obronność miast. Każdy z cechów ma przydzieloną daną część muru do obrony i napraw, łożąc na nie z własnej kasy, zasilanej zwyczajowo z podatków pobieranych od członków cechów. Podczas wojny miasto jest w stanie wystawić pewną ilość przeszkolonych już jednostek wojskowych, oczywiście dodatkowo płacąc osobom, które wchodzą w ich skład.

Niektórzy członkowie cechów należą także do straży miejskiej, w większości przypadków nie otrzymując z tego tytułu dodatkowej zapłaty. Robią to jednak z własnej woli – możliwość przypodobania się władzom miasta i uzyskania tym samym pewnych wpływów jest korzyścią samą w sobie. Strażnicy miejscy (zwani też drabami) cieszą się ogólnym szacunkiem oraz wysokim prestiżem społecznym, co w oczywisty sposób otwiera przed nimi dodatkowe opcje handlowe; nie bez znaczenia jest też zwolnienie z części podatków oferowane przez niektóre cechy. Strażnicy pracują głównie nocą, patrolując ulice w kilkuosobowych grupkach. Zwyciężają przeważnie dzięki swojej przewadze liczebnej, nie zaś umiejętnościom, które są zwyczajowo nikłe; do straży należy bowiem bardzo wiele osób, które z jakichś przyczyn nie mogą już wykonywać swego zawodu.

W przykładowym Wolenvain do straży należą też opłacani z kasy miejskiej, pracujący na pełen etat mężczyźni – im miasto zapewnia ekwipunek i zakwaterowanie. Pozostali muszą zadbać o to sami, stąd popularność wśród strażników relatywnie taniej broni drzewcowej oraz obuchowej (różnego rodzaju pałki). Choć w średniowieczu jednolity ubiór członków straży właściwie nie występował, w Autonomii Wolenvain, zgodnie z kanonem fantasy, prawie wszystkie draby miejskie ubrane są w barwy danej metropolii.

Rodziny mieszczańskie

Najwyższa warstwa mieszczańska złożona wyłącznie z najbogatszych i najbardziej prominentnych obywateli uformowała na przestrzeni wieków zwane rodzinami (dla odróżnienia od rodów szlacheckich) struktury oparte na powinowactwie krwi. Podobnie jak przy rodach szlacheckich, ilość rodzin mieszczańskich jest raczej stała i ograniczona, a każda z nich ma jasne korzenie świadczące o jej świetności. Biorąc przykład z arystokracji, należący do nich bogaci obywatele przywiązują dużą wagę do historii oraz tradycji rodzinnych, szanując również przodków i przyjmując nazwisko po najznamienitszym z nich. Wariantów formowania mieszczańskiego miana nie ma jednak zbyt wielu, bowiem występują one tylko w najprostszej formie (np. „Verol Saviarno”). Inni mieszczanie identyfikują się po samym imieniu, a poza swoim miastem dodają do mian jego nazwę (np. „(…) z Wolenvain”, „(…) z Derinu” itd.).

Wiele z rodzin mieszczańskich ma nawet swoje symbole, a choć ich członkowie nie mają prawa do noszenia herbów, znaki te są w miastach ogólnie znane i poważane. Noszone w widocznych miejscach (np. w formie sygnetów czy medalionów) symbole te świadczą o przynależności danego obywatela do elity. Członkowie rodzin niejednokrotnie zarządzają cechami, zasiadają w radach miejskich, inwestują w udziały w handlu czy budują sobie mało bezpieczne dworki poza murami miejskimi. Zdarza się nawet, że wykupują szlachectwo, co jest procederem w piątym wieku Ery Feniksa dość niezwykłym, ale nie dziwnym.

Chłopstwo
Pokaż treść
Chłopstwo a szlachta

Istniejący od zarania dziejów podział społeczny dzielił ludność zamieszkującą tereny obecnej Autonomii Wolenvain na dwie grupy – tych, którzy służyli, i tych, którym służono. W piątym wieku Ery Feniksa ten pradawny podział jest nadal dobrze widoczny, choć dalsze określanie go w ten sposób wydaje się nieco krzywdzące. Tych bowiem, którzy służą (a więc chłopów), status społeczny w większości przypadków całkowicie zadowala – i nie ma czemu się tutaj dziwić. Podatki, po przyrównaniu ich do tych, jakie płacimy w obecnej Polsce, są dużo mniejsze, a dają przy tym wymierne korzyści: możliwość uprawiania żyznej ziemi, obronę przeciwko bandytom zapewnianą przez możnego, otwarcie rynków zbytu dla produkowanej przez chłopa żywności itd. Możnowładcom zależy na tym, aby jak najwięcej chłopów zostawało na ich ziemiach, pracując dlań i zapewniając im zyski. Zachęcają do tego na różne sposoby, rzadko stosując jednak przemoc. Do najpopularniejszych należą przede wszystkim różnego rodzaju okresowe wolnizny, podczas których całe wsie zwolnione są z płacenia określonych typów lub nawet wszystkich podatków. Zwykle ma to miejsce przy młodych, lub położonych na szczególnie żyznych terenach wsiach.

Wpływ posiadającego ziemie szlachcica nie ogranicza się jednak tylko do ustalania praw, zapewnienia obrony i zbierania podatków. Przy zakładaniu każdej ze wsi, co w obecnym czasie fabularnym jest dość rzadkie, to właśnie możny ustala, kto będzie jej pierwszym sołtysem (zasadźcą). Czasem, choć rzadko, może wybrać na to stanowisko innego szlachcica; zwykle jednak jest to osoba z odpowiednimi koneksjami kupieckimi (np. członek miejskiego patrycjatu) lub przedsiębiorczy syn bogatego chłopa. Sołtys pełni ważną rolę w procesie lokacyjnym wsi, zajmuje się sprowadzaniem do niej niezbędnych dla jej funkcjonowania pracowników (takich jak kowale i młynarze), tworzeniem miejsc targowych, nadzorowaniem budów itd.

Wybór sołtysa nie jest łatwym zadaniem nie tylko z powodu jego początkowego wkładu w tworzenie nowej wsi. Status sołtysa jest dziedziczny i może przynieść tak jemu, jak i jego rodzinie ogromne zyski – co zwiększa odpowiedzialność osoby powołującej na to stanowisko. Sołtys ma uprzywilejowaną względem innych mieszkańców wsi pozycję. Często posiada dodatkowe, wyłączne prawa. Może na przykład używać więcej niż inni chłopi ziemi, czerpać zyski z karczm, piekarni, młynów oraz podatków albo hodować określone, zastrzeżone dla innych zwierzęta (np. świnie). Wraz z ławą miejską zajmuje się także sądownictwem. Oczywiście bywa też tak, że szlachcic zostawi część przywilejów dla siebie i zachowa prawo do prowadzenia (przez podwładnych) wymienionych wyżej, ważnych przybytków, a więc karczm, piekarni i młynów, czerpiąc z nich niemałe zyski. Nie każda jednak wioska posiada te budynki, a te, w których je postawiono, są zwykle jednymi z bogatszych.

Zajęcia chłopa

Dla uproszczenia, przez „chłopstwo” określać tutaj będziemy ogół mieszkańców wsi, nie tylko rolników, ale też myśliwych, pasterzy, hodowców, rybaków, młynarzy, karczmarzy, piekarzy, leśników, drobnych rzemieślników itd.

Jak widać, chłopi trudnią się wieloma zajęciami, z których większość napędza najniższe szczeble gospodarki. Prawdą jest, że część zdobytej przez siebie żywności muszą oni oddawać panu, do którego należą używane przez nich ziemie; z resztą mogą jednak zrobić, co im się żywnie podoba, zazwyczaj ją po prostu sprzedając – czy to przejezdnym kupcom, czy na jarmarkach wiejskich, czy też rynkach miast. To oni stanowią głównych dostawców produktów domowej hodowli (wyroby mięsne, ser i mleko), owoców z sadów oraz lasów, drobnych wyrobów rzemieślniczych i tak dalej. Chłopi, szczególnie zimą, produkują bowiem mnóstwo przedmiotów codziennego użytku: drewnianych naczyń i łyżek, wyrobów z rogu krowiego (takich jak nieprzejrzyste szyby, sprzączki, guziki i naczynia), koszyków, tkanin (głównie lnu), narzędzi itd.

Ciekawą grupą są myśliwi, którzy jako jedyna grupa mieszkańców wsi mają oficjalne pozwolenie możnego na polowanie w ich lasach. Posługują się przy tym zwykle łukiem i włócznią, czasem nawet szkoleni w tym zakresie przez nauczycieli zatrudnionych przez ich pana. Bywa tak, że chłopi sposobieni są również do wojaczki, bo choć nie czują oni właściwego szlachcie patriotyzmu państwowego (raczej przywiązanie do ziemi), ich piesze wsparcie może być nieocenione przy dłuższych kampaniach wojskowych. To z chłopstwa rekrutowani są łucznicy stanowiący ważną część armii niektórych władców.

Na wsi mieszkają też czasem rzemieślnicy cechowi – ci jednak pochodzą zwykle z miast i osiedlają się na podstawie umowy z władcą ziem, produkując dla niego określone dobra. Częściej jednak sprowadza się ich do grodów i zamków szlacheckich. Większość chłopskich wytwórców to po prostu osoby, które zajęły się jakimś fachem z konieczności zaspokojenia potrzeb reszty mieszkańców. Zwykle na wsi mieszkają więc domorośli kowale trudniący się głównie doraźną naprawą i wytwarzaniem narzędzi – głównie pługów, cepów i sierpów (bardzo rzadkie, ale coraz częściej spotykane są także kosy). Rzadziej widywani są cieśle i stolarze.

Bywa tak, że zamożniejsi chłopi wysyłają swoich synów do terminu w miastach, co po ukończeniu przez nich nauki skutkuje wyniesieniem ich do wyższego stanu społecznego. Córki zaś starają się dobrze i młodo wydać za mąż, czasem nawet za osobę z miasta. Choć mezalianse na wyższym stopniu są rzadkie, częste jest zetknięcie chłopów (głównie młodych kobiet) z dworami szlacheckimi, w których zawsze potrzebna jest służba i w których można dobrze zarobić.

Chłopi-hodowcy zajmują się głównie wypasaniem bydła, rzadziej owiec, kóz i świń, których posiadanie wiąże się zwyczajowo z wysokim statusem społecznym oraz zamożnością. Podobnie jest w przypadku zwierząt pociągowych, na które mogą pozwolić sobie tylko bogatsi chłopi. Do pługa zaprzęga się woły (najlepiej parami), które są szczególnie cenione – zdarza się, że wiele rodzin chłopskich korzysta z tych samych wołów, wypożyczając je sobie nawzajem i dzieląc się obowiązkami wynikłymi z konieczności ich doglądania.

Osobną kategorię stanowią ci mieszkańcy wsi, o których najczęściej nie mówi się głośno – różnego rodzaju znachorzy i wiedźmy (lub „mądre”). Ci zajmujący zwykle położone na uboczu wioski chatki domorośli zielarze, cyrulicy i wróżbici traktowani są z dużym szacunkiem, ale równocześnie niepewnością wynikłą z natury ich zajęć. Większość chłopów woli tuszować przed panem ziem ich istnienie, wskazując zamieszkałe przez nich chatki jako opuszczone lub wymyślając inne wymówki. Mądrymi bardzo często zostają wdowy, bywa też tak, że wiedźma czy znachor po prostu pojawi się z zewnątrz i wprowadzi się do jednego z opuszczonych domów. Ich obecność świadczy zwyczajowo o wysokim statusie wioski, jednak w przypadku jakichkolwiek napięć społecznych to im pierwszym stawia się zarzuty posądzające ich o uprawianie czarnej magii i inne niegodziwe praktyki. Bez nich jednak sprawy takie jak leczenie, przyrządzanie naparów, odbieranie porodów i opieka nad chorymi mogą być dla mieszkańców wsi niezwykle trudne.

Po wsiach mieszkają również różnego rodzaju kapłani pojawiający się w nich za zgodą możnego i budujący przy osiedlach swoje kapliczki. Niekiedy ich przywileje są większe, ponieważ czasem, zwykle w celu przypodobania się przedstawicielstwu danego odłamu religijnego, prócz gruntów pod budowę przydaje się kapłanowi także pewną ilość ziem na użytek własny. Najczęściej dzieje się tak u przedstawicieli Świątyni Światła, jednego z lepiej rozpoznawalnych, scentralizowanych kościołów Autonomii Wolenvain. Kapłani pełnią istotną rolę w edukowaniu chłopów, nauczając ich o swojej religii, przy okazji prezentując im trudną sztukę czytania.

Warto wiedzieć, że prócz całej swojej czystości i odporności na zmiany stan chłopski generuje największą ilość zamieszkujących miasta plebejuszy, różnego rodzaju wędrowców, żebraków, złodziei i złoczyńców – to z niego winna rekrutować się większość (kanonicznych dla gatunku fantasy) przynależnych do marginesu społecznego postaci.

Margines
Pokaż treść

Wszyscy ci, dla których nie ma jasno wyznaczonej roli społecznej, a więc różnego rodzaju wygnańcy, plebejusze, żebracy, złoczyńcy i obcokrajowcy, znajdują się w grupie zwanej marginesem. W jej skład wchodzą głównie osoby przebywające w miastach, ale niebędące jego obywatelami – czyli większość ludności miejskiej. Na wsi najczęściej spotyka się w tej roli różnego rodzaju parobków. Nieważne jednak, czy chodzi o robotnika, „poszukiwacza przygód”, chłopa, który uciekł ze wsi, lub nieludzi – niemal wszyscy z nich należą do tej szerokiej i nieusystematyzowanej grupy. Jeżeli więc zamierzasz grać elfem, który trudni się kłusownictwem, pochodzi z Półwyspu Kaendry, a w Autonomii nie ma dla niego miejsca (bo nie może np. uzyskać obywatelstwa w żadnym z miast), niechybnie należy on właśnie do tej kategorii. Wraz ze wszystkimi odszczepieńcami, niepasującymi do modelu średniowiecznego osobnikami, niektórymi najemnikami i… większością postaci graczy. Tworzenie bohatera z tej grupy zapewnia ogrom swobody kreacji, jednak zamyka też dlań pewne drogi rozwoju. Osoba z marginesu raczej nie stanie się możnowładcą, rzemieślnikiem czy kupcem, nie będzie też miała swojego gospodarstwa, nie stanie się kapłanem czy mnichem, nie skorzysta z przywilejów prawa miejskiego – będzie miała jednak kilka swobód, które przy przedstawicielach innych grup nie są spotykane, a które właściwe są dla postaci kanonicznych dla gatunku fantasy.

Wróć do „Dla zaawansowanych”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 7 użytkowników online: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 7 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 51987
Liczba tematów: 2958
Liczba użytkowników: 1032
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Sea76
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.