Trakt Południowy

Szlaki lądowe rozchodzące się we wszelkich kierunkach świata. Często uczęszczane gościńce są wybrukowane, ale w świecie gry nie brakuje też wąskich, niebezpiecznych ścieżynek.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Trakt Południowy

03 maja 2011, 20:13

Ta długa droga, prowadząca od bram Varti aż po Khan'Sal, ostatnie średniocywilizowane miasto na południu, charakteryzuje się jednym stałym widokiem: po prawej stronie widać głównie stepy przeradzające się szybko w pustynie, po lewej zaś szczyty strzelistych gór Ikrem. Trakt jest w dość dobrym stanie, chociaż nie jeździ nim wielu podróżnych. Tylko kupcy dbający o interesy troszczą się o przejezdną i łatwą drogę.
Chociaż większość ludzi z Varti ciągnie w stronę północnego-zachodu, a nie na południe, to trudno też nie spotkać na trakcie do Khan'Sal nikogo przez dłużej niż parę godzin. Powietrze tutaj jest zazwyczaj czyste i przejrzyste, a widoczność może ograniczać jedynie lekka krętość traktu, którego dalsze części bywają zasłonięte pagórkami.


~*~*~

W jasny dzień na trakt wstąpiła Niniel, na swoim gniadym koniu. Jechała stępa, ostrożnie – w głowie dudniło jej od teorii na temat jazdy konnej. Doszła do być może błędnych wniosków, że skoro już zna teorię, to przerodzić ją w praktykę może sama. Tak więc o jasnym świcie wymknęła się z siedziby Enklawy, oporządziła konia (co zajęło jej trzy razy dłużej niż myślała) i ruszyła ostrożnie w stronę Varti. Po ponad trzech godzinach zatrzymała się w miasteczku by posilić się jakimś biedakiem, wypiła wino w miejscowej karczmie i wsiadła z powrotem na konia.
Mysiała przyznać, że mięśnie zaczynają ją boleć, jednak nie miała zamiaru ustąpić. Czuła się w koniu coraz lepiej, a to dawało jej motywację.
Mając za sobą Varti na odległość jednej stai, ścisnęła łydkami boki konia i ruszyła wolnym kłusem. Przyjemnie było podnieść głowę i poczuć we włosach wiatr, chociaż z drugiej strony gorący wicherek z pustynnych terenów zrobił się z czasem nieprzyjemny i nasunął złe wspomnienia.
Niniel skupiła się na wczuciu się w konia. Położyła jedną dłoń na jego karku by poczuć bliskość ze zwierzęciem. jednocześnie starała się skoncentrować na wszystkim, co przekazał jej Kelio:, pięty nisko, plecy proste, odpowiednie ruchy miednicą w czasie anglezowania. Jej gniadek był średnio szybkim i posłusznym koniem, idealnym do nauki jazdy. Najada zadowolona z tego, jak łatwo przychodził jej kłus, pogoniła konia lekkim szturchańcem piętą. To było… Nie tak przyjemne uczucie. A raczej, mogłoby być przyjemne, gdyby nie fakt, że poświęciła całą uwagę na wbiciu się w siodło i nie spadnięciu. Do tego odnosiła wrażenie, że zbyt puściła gniadka na wodzy i nie zdoła już nad nim zapanować.
Nie ujechała nawet kilkudziesięciu kroków, gdy zza drzewa przy skraju drogi wyskoczyła tuż przed konia sporych rozmiarów wiewiórka. Niniel szarpnęła panikujące zwierze do tyłu, po chwili czując sój błąd – tylko mu pomogła. Przednie kopyta uniosły się z ziemi a najada zrobiła jedyne, co wydawało jej się słuszne – złapała grzywę i przylgnęła do szyi konia.

[zt – skok czasu o 5 lat, nowa era]
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Infi;
Vyrn;
Awatar użytkownika
Charles
Posty: 26
Rejestracja: 02 maja 2011, 23:51

04 maja 2011, 23:35

Trakt wiódł przez południowe tereny, Charle' jeszcze przed chwilą musiał tłumaczyć się swojemu mistrzowi, co sprawiało, że wolał przez najbliższe kilka minut na niczym nie siadać. Jak zwykle poszło o zbyt opóźnione wykonywanie roboty, a tłumaczenia, że informator, jakim była Maska Pokornych, nie działa jak powinien, skończyły się tylko prędką naprawą i serią bolesnych ciosów. Na myśl o tej pełnej nieprzyjemności retrospekcji, Charles rezygnował z powoływania jej do swoich wyobrażeń.
Jakim cudem chłopak wciąż był na szlaku? Otóż była to kolejna kara, jeszcze przez najbliższe paręnaście minut nie będzie mógł użyć swojego szybszego środka transportu, jakim był spacer po wietrze, gdyż jego mistrz zarzucił na maskę krótkotrwałą klątwę, jednak trwającą na tyle długo, by wyrobić w młodzieńcu pokorę i trwogę przed letnimi spacerkami. Nie, Charle' ani na chwilę nie pomyślał, że mógłby załatwić sobie jakiś środek transportu, a dodatkowo, gdy zaczepił jedynego kupca jaki przemieszczał się tym traktem, okazało się szybko, że ich cele podróży są sobie zupełnie przeciwne. Żniwiarz mógł się teraz po prostu modlić tylko o to, żeby klątwa minęła jak najszybciej i uratowała go od męki tego 'spacerku' i kompletnej samotności na odludziu.
– *Jedyne czego teraz bym chciał to anioła, który by mnie ocalił…* – pomyślał żartobliwie Charle', by choć na chwilę oderwać się od udrek rzeczywistości.

~~~------------~~~

Czas mijał powoli i jeszcze wolniej, by w końcu zdawało się, że stanął w miejscu, ale w pewnym momencie nastąpił szczęk w mechanizmie maski, a Charles zatrzymał się. Niepewni odpiął maskę, które opadła i zawisła na szyi. Chłopak wpadł w euforię, zatańczył dziwny radosny taniec, który zaskoczył podskokiem.
– Tak! Koniec tej męki! – Żniwiarz podskoczył raz jeszcze i w tym momencie nabrał przezroczystości, a przy okazji jego prędkość drastycznie się zwiększyła, tak, że migiem zniknął za horyzontem.

[z/t]
Awatar użytkownika
Liranna
Posty: 307
Rejestracja: 01 mar 2011, 10:34

25 cze 2011, 19:08

Liranna strzepnęła kurz z ubrania. Wchodząc na szczyt wzniesienia ujrzała znajome zarysy miasta. Odwróciła głowę, w kierunku z którego przyszła. Milion myśli przeleciało przez jej głowę. Tak wiele się wydarzyło odkąd opuściła Wolenvain. Na szczęście wszystko to pozostawiła za sobą w dalekim, dawno zapomnianym kraju. Jej stopa nigdy już tam nie postanie. Czas zacząć nowy rozdział, któryś z kolei..
Dawnym zwyczajem zarzuciła włosami odsłaniając szyję. Świeży powiew wiatru podziałał orzeźwiająco. Dotknęła dłonią twarzy, na policzkach pojawiło się więcej zmarszczek. … Otworzyła szerzej oczy, wykonała ostatni wdech i ruszyła przed siebie.
Awatar użytkownika
Elira
Posty: 232
Rejestracja: 02 paź 2011, 12:11

04 paź 2011, 19:19

Elira, gdy wyszła z Wolenwille, pomyślała, by odwiedzić miasteczko Minaloit. A konkretniej jednego z jej dawnych znajomych, także nieumarłego, który żył w piwnicy jednego z domów. Ciekawe, co stary pijak znowu wymyślił. Elira pamiętała chwilę, gdy podarowała 'dar' nieumarłej natury temu niezbyt trzeźwemu człowiekowi. Szła tak przez jakiś czas tym traktem, patrząc przed siebie. Lada chwila do Minaloit, celu podróży dojdzie.
Awatar użytkownika
Elira
Posty: 232
Rejestracja: 02 paź 2011, 12:11

05 paź 2011, 14:10

Elira po kilku godzinach drogi pieszo w końcu doszła do celu podróży – miasteczka Minaloit.

z/t


/Post jest za krótki, łamie regulamin. – Ventrox
Kaldor
Posty: 32
Rejestracja: 22 paź 2011, 11:58

23 paź 2011, 17:37

Wędrówka była wpisana już w jego byt. Wędrował od miasta do miasta, szukając innych aniołów. Od czasu kiedy wyruszył z południowej Hegemonii minęło już 6 miesięcy.Przeczucie nigdy go nie myliło, a czuł że jest już blisko. Wiedział że w Wolenvain znajdzie niejedną okazję by się podszkolić. Wątpił w to że spotka podobnych mu, do tej pory znał może pięciu. Był opadnięty z sił i postanowił się posilić. Wyjął więc z torby, którą miał zarzuconą na plecy bochenek chleba i ułamał kawałek. Miał również kawałek mięsa suszonego od starego chłopa, któremu pomógł ostatnio. Wyczuwał w okolicy silne aury, nie potrafił ich zliczyć, ale wszystkie wydawały mu się obce, do tej pory nie spotkane, bynajmniej nie ludzkie. Kiedy zaspokoił już pierwszy głód , ruszył w stronę miasta. Było jeszcze przed nim ładnych parę godzin wędrówki.
Awatar użytkownika
Hetnijt
Posty: 11
Rejestracja: 19 gru 2011, 17:44
GG: 15932701
Karta Postaci: viewtopic.php?p=19692&highlight=#19692

19 gru 2011, 21:17

Wędrował już długo. Pewnym jest, że nie pochodzi z okolic Wolenvain, bo ani ubiór ani broń nie wydają się znajome. Hetnijt wędruje ku miastu Minaloit ponieważ doszły go słuchy o mieszczącym się tam sklepie alchemicznym. Nie idzie zbyt szybko, stara się dobrze przyglądać porastającej roślinności w poszukiwaniu przydatnych ziół.

Käm hëile, długa droga już za mną, jednak blisko już do mego celu.

Mówiąc to, pochylił się nad rosnącym chwastem…

O, Parlois Kahe, jakim cudem w takim miejscu?

Wyciął swoim kozikiem od spodu krzaczek i przywiesił go do góry nogami do swojego pasa.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

30 gru 2011, 18:33

Charm był zmęczony po wielu dniach wędrówki w okolicznych lasach i już miał szukać miejsca do spoczynku, gdy niespodziewanie drzewa zmieniły się w porośnięty trawą step.
W oddali widać było drogę prowadząca do jakiegoś miasta. Nareszcie! Nowy dom! Od kiedy zmienił swój sposób życia– z krwawego, wędrownego, w poszukiwaniu tropów swych– już dawno nie istniejących– wrogów, nie ustawał w poszukiwaniu nowego domu. Miejsca, gdzie mógłby spocząć już na zawsze.
Miał dopiero 28 lat, a to bardzo mało, jak dla wilka, ale przeszłe doświadczenia zrobiły z niego nad wyraz dorosłego mężczyznę. Na prawdę, nie myślał już o podróżach– przez całe swoje życie żył tylko nimi– teraz chciał odpocząć.
Odetchnął i ruszył przed siebie powoli, z początku się wahając– czy to aby na pewno dobra decyzja? Ale po chwili jego kroki stały się bardziej zdecydowane, by w końcu przerodzić się w spokojny, acz dosyć szybki bieg na czterech łapach.
Nim zdążył się dobrze rozpędzić– zatrzymała go wąska droga, którą wcześniej widział. Musiała być jakimś szlakiem, gdyż widać było, iż jest dosyć często używana. W którą stronę iść?– zastanawiał się– Do miasta, które widział na stepie, czy w drugą stronę? Tam też coś musiało być, w końcu w jakimś celu droga tam prowadziła.
Wybrał jednak miasto. Ruszył, idąc na dwóch łapach, powoli i majestatycznie gotowy na każdą niespodziankę…
Awatar użytkownika
Anchev
Posty: 76
Rejestracja: 07 gru 2011, 22:33
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1219

30 gru 2011, 19:24

Vilmard z trzęsawisk ruszył na północ główną ścieżką. Nie natknął się na żadne istoty żywe aż w końcu tak idąc dotarł na południowy trakt. Szedł podziwiając stepy, gdyż ich jeszcze na oczy nie widział. Na wschodzie za morzem są tylko lasy i niskie góry dlatego był ciut zszokowany tutejszą fauną. Nie miał konkretnego celu w swej wędrówce.
Po prostu szedł dalej szukając wrażeń, widoków tego co każdy łowca przygód. Idąc jego głośny, acz bardzo szybki chód można było usłyszeć ze znacznej odległości. Anchev był niezwykle umięśniony, więc jego waga luzem przekraczała 135 kilogramów a w dodatku miał na sobie najcięższą zbroje znaną światu. Nic dodać nic ująć. W końcu jego trasę zablokował jakiś wilkołak, który się zbliżał w oddali. Anchev się zatrzymał a jedna z jego dłoni spoczęła w pobliżu oplecionego łańcuchami topora. Nie wiadomo czy był agresywny bądź miał wściekliznę co jest dość pospolitą chorobą wśród tej rasy dlatego czekał aż się zbliży. Jednak od razu już z daleka mógł stwierdzić, iż był bardzo małych rozmiarów. Vilmard czekał ze spokojem delektując się czystym powietrzem.
Oby nie był agresywny Anchev miał w genach nienawiść do wilkołaków, wampirów i innych stworzeń dlatego lepiej nie dawać mu dodatkowych powodów po sięgnięcie topora.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

30 gru 2011, 20:34

Wilk szedł powoli rozglądając się na wszystkie strony, podziwiając góry na horyzoncie, w których jeszcze nigdy nie był. To nie dla niego– pewnie gruba skóra i gęsta sierść na nic by się zdały przy takim chłodzie i to jeszcze o tej porze roku.
Gdzieś tam, przed nim było miasto. Już niedługo będzie mógł odpocząć… A jest na prawdę zmęczony.
Ale, zanim jeszcze zdążył zrobić kolejny krok coś poczuł. Jego wyczulony węch nigdy go nie zawodził, więc coś znajdowało się w pobliżu. Wytężył wzrok, by odnaleźć źródło tego zapachu, całkowicie odmiennego od tych, które zdążył poczuć w swym krótkim na razie życiu, musiał należeć do jakiejś odmiennej istoty, rasy, której jeszcze nigdy nie spotkał. Zapach wskazywał na waleczny charakter owej istoty– czuć było krew.
Charm przyjął postawę gotową na wszystko– jeszcze bardziej, niż wcześniej, gdy tak na prawdę nie spodziewał się nikogo… niczego spotkać na swej drodze. Wyprostował swe ciało, które skłonne było do lekkiego garbienia się, ugiął lekko kolana, gotów w każdej chwili odskoczyć, i począł powoli przesuwać swój wyostrzony wzrok po okolicznych kępach traw, kamieniach, aż w końcu dotarł do drogi, na wprost miasta.
Zobaczył go… Głupi– skarcił się– zamiast od razu sprawdzić, czy ktoś nie idzie z przeciwnej strony, on wertował okolice, miejsca, w których mógłby się ktoś schować, by go zaatakować. Kto miałby go atakować?! Przecież skończył już z walką. Porzucił żądzę zemsty.
Istota nawet z takiej odległości była… Ogromna. Widać było, że jest dużo większa od niego. Wyczuwał, że to mężczyzna, zresztą nie musiał tego czuć– był potężnie zbudowany, ciało okrywała zbroja, a za broń miał ogromny topór. Czyli był doświadczony w sztuce wojennej– a według Charma, choć nie miał nic do kobiet, to mężczyźni są do walczenia. Stwór zauważył go. Charm widział, jak potężna ręką tamtego sięga do owej, skutecznej zapewne broni.
O nie, tylko nie to– pomyślał– od razu walczyć? Teraz, kiedy miasto jest tak blisko…? Czy akurat teraz musiało go to spotkać? I to jeszcze taki przeciwnik– nie zna słabości, ani atutów tej rasy, poza widoczną gołym okiem… Zatrważającą wręcz siłą. Nie ma szans, mimo swego doświadczenia. Wiedział to, choć nie dodawało mu to otuchy.
Przystanął, jego szpony mimowolnie wysunęły się odrobinę. Miał nadzieję pożyć jeszcze chwilę, więc jeśli będzie musiał– będzie się bronił, a jeśli to nie poskutkuje, ucieknie tak szybko, jak będzie mógł. Zrobił kilka powolnych kroków.
-Nie chcę kłopotów!– krzyknął– Pragnę tylko znaleźć spokojne miejsce do odpoczynku.
Podszedł jeszcze kilka kroków i, żeby pokazać, że ma pokojowe zamiary, demonstracyjnie podniósł łapy do góry przed siebie i schował pazury. Miał nadzieję, że obcy zrozumie gest.

Wróć do „Trakty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 15 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52169
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.