Łaźnia Radosnych Pijawek

Znajdujący się w północno-zachodniej części Wolenvain teren mieszczący wiele urokliwych zakątków, ale również świątyń i cmentarzy. Najbardziej rzuca się w oczy Pierwsza Katedra Świątyni Światła położona niemal przy samym rynku miejskim.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3773
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Łaźnia Radosnych Pijawek

04 lut 2011, 00:00

Jaśminowy Park pełen był urokliwych zakątków, o których kondycję dbała królewska wola. Ogrody, po których przechadzali się wszyscy członkowie wygasłej dynastii Wolenów, jaśniały także w pierwszej połowie piątego wieku Ery Feniksa, dostępne dla wszystkich, którzy zajechali do stolicy Autonomii Wolenvain. Czuć było w nich elficką rękę, pozostałość po pięknym lesie, którego doglądali podwładni Ylminy przed nastaniem czasu ludzi.

Wśród świątyń, strumyków, pomników, pięknych roślin i cmentarzy znajdowała się także łaźnia miejska, najbardziej odosobniona ze wszystkich i przez to ceniona przez tych, którym zależało na dyskrecji. Usługi nie były tutaj tanie, pozwolić mogły sobie na nie wyłącznie najzamożniejsze osoby. Niejednokrotnie odbywały się tutaj spotkania wpływowych członków Konsorcjum, mistrzów cechowych, wyższych kapłanów i mnichów Świątyni Światła czy nawet dworzan z Twierdzy, którzy lubowali się w tutejszym, parnym klimacie.


Łaźnia Radosnych Pijawek, jak nazwano ją przy założeniu, które miejsce miało w 346 roku Ery Feniksa, postawiona została na gorących źródłach. Bijące spod ziemi strumienie wody miały ogromną temperaturę, zadziwiając wszystkich tych, którzy przybyli do łaźni po raz pierwszy. Opowiadano, że do źródeł dostano się przy próbie wykopania niezwykle głębokiego grobu dla ówczesnego króla, który nastawał na to na łożu śmierci, argumentując swoją wolę chęcią utrudnienia podróży jego duszy do Nimbu. Inne wersje opowiadały o namiestniku i hrabim, jednak niezależnie od tego, kto rzeczywiście miał być tutaj pochowany, w podaniu zawsze opisywany był jako człowiek, który nigdy nie szedł na łatwiznę. Jego ostatni rozkaz nie został jednak nigdy spełniony, bowiem wietrzący w obecności gorących źródeł dobry interes mieszczanie szybko wzięli sprawy w swoje ręce, stawiając tutaj przybytek niemałego rozmiaru i niemałej renomy.


Do tej kamiennej, grubo ciosanej i przysadzistej budowli wchodziło się przez swoistą altanę, wśród której liczne były ciepłolubne rośliny hodowane przez mnichów z pobliskiego, niewielkiego klasztoru. Ich woń wprowadzała przybyłych w specyficzny, podniosły nastrój, była bowiem egzotyczna i nęcąca, kusząc do wykonania kolejnego kroku. Przechodząc przez portal wejściowy nie sposób było wyzbyć się wrażenia, że oto wkracza się do minionej epoki, do czasów, kiedy na tutejszych ziemiach nie było jeszcze ludzi, a wyłącznie przedstawiciele długowiecznych ras, dla których estetyka była jedną z nadrzędnych wartości.


Być może wrażenie to potęgowała liczna obecność smukłych niczym elfki – i w znacznej liczbie półelfich – panien, które oczekiwały tutaj na przybyłych. Łaziebny Haedrom wiedział, jak dogodzić swym znamienitym gościom, oferował więc na miejscu nie tylko możliwość zażycia kąpieli tak parowej jak i wodnej, ale również biegłych balwierzy i takoż biegłe dziewczęta, gotowe do pomocy tym, których było na nie stać. Co bardziej skorzy do rubasznego humoru bywalcy sądzili, że to właśnie od tutejszych kurtyzan wzięła się nazwa łaźni i nie można było odmówić temu poglądowi przynajmniej odrobiny sensu. Nie brakło również chłopców, często bardzo młodych, którzy cieszyli oko tych, którzy gustowali w ostrym pięknie męskiego ciała.


Budynek osadzony był głęboko, światło wpadało doń wyłącznie przez wysoko osadzone okna. Rozświetlony licznymi koszami z płonącymi węglami i, w większych salach, bogatymi świecami, wyłaniał się przed odwiedzającym leniwie, spod gęstej pary. Klienci chodzili po jego korytarzach zupełnie nago, nikt nie wydawał się zgorszony, bo zresztą nie było czym. Sale podzielone były na parowe i wodne, każda z nich pomieścić mogła kilka osób, brakowało indywidualnych i nikt nie oczekiwał, że będą się tutaj znajdować. Było nawet kilka wychodków przeznaczonych dla grup, tak, aby nie trzeba było przerywać obcowania z ludźmi nawet udając się za potrzebą.


Głębokie, kamienne balie z drewnianymi brzegami zachęcały do kąpieli, leniwych rozmów i zażywania relaksu, stanowiąc idealne miejsce schadzek towarzyskich. Przedstawiciele Świątyni Światła nie potępiali łaźni tego rodzaju w sposób formalny, chociaż unikali bezpośredniego z nimi skojarzenia. Niektórzy, szczególnie mniej wpływowi czy biedniejsi kapłani czasem zgrzytali zębami, opowiadając publicznie o tym, jakiego nierządu dopuszczali bywalcy tych miejsc, ale nigdy nie dochodziło do żadnych poważnych incydentów – głównie dlatego, że wyżsi rangą dostojnicy świątynni byli w łaźniach częstymi gośćmi.



//Niektóre z postów obecnych w tym temacie są niekanoniczne – temat pochodzi z czasów zamierzchłych, kiedy Leviathan nie był kierowany żadnymi zasadami. Z tego powodu należy traktować je z przymrużeniem oka. Zachowano je w ramach swoistego hołdu dla osób, które niegdyś przemierzały to Spektrum, a które w pewnym sensie wykreowały jego obecny kształt.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
As
Anonymous

07 lut 2011, 22:36

Po wyjściu z karczmy Asao przechadzał się spokojnie po mieście rozmyślając o niczym szczególnym. Zatrzymał się przechodząc obok sauny, z niewielkimi trudnościami przeczytał szyld i bez szczególnego namysłu wszedł do środka. Rozebrał się myśląc o dość oryginalnym wizerunku dwóch pijawek zdobiących szyld*te pijawki powinny zdobić królewski skarbiec* pomyślał i uśmiechnął się sam do siebie. Woda była idealnie gorąca i nawet dość czysta. To było tego czego mu trzeba po tym długim i bezowocnym dniu. Pomyślał o gorących źródłach w Taros, jego krainie i ogarnęła go melancholia. Zaczął wspominać swoje ulubione góry i po raz kolejny tego wieczoru zapadł w płytki sen…


--------
Jako że dobre nigdy nie trwa wiecznie Asao postanowił wyczołgać się wreszcie z tego wspaniałego miejsca. Trzeba wreszcie znaleźć sobie jakiś nocleg i może prace, puki tu jest będzie potrzebował trochę forsy która rozchodziła się w zastraszającym tempie.
Z/t
Gors
Posty: 21
Rejestracja: 06 lut 2011, 16:52

09 lut 2011, 17:15

Gors trochę już podpity zdecydował się pójść do jego zdecydowanie ulubionego miejsca w całym mieście – łaźni, a właściwie naturalnych gorących źródeł. Popatrzył się na zwariowane pijawki i odwzajemnił ich kamienny uśmiech. Zdjął swoje odzienie i pas razem z krótkim mieczykiem, którego zawsze miał przy sobie, schował je do swojej bezdennej torby. Położył swoje rzeczy na brzegu i powoli zanurzył się w cieplutkiej wodzie. Do spotkania z Gałgarem i Kilianem miał jeszcze trochę czasu, więc spokojnie mógł się odprężyć i pozwolić alkoholowi wyparować ze swojej krwi.
Gałgar
Posty: 1147
Rejestracja: 06 lut 2011, 20:50
GG: 42238913
Karta Postaci: viewtopic.php?t=30

09 lut 2011, 18:54

Wbiegłem do łaźni, i zobaczyłem
– czy mi się wydaje czy Gors utnoł sobie małą drzemkę –
Nie ważne, musiałem go obudzić.
– HEJ WSTAWAJ! śpiochu, już wieczór, Kilian pewnie już siedzi w karczmie, a o to co mi się stało zapytasz po wieczorze z poetom.
A teraz się ubieraj. Musimy się pośpieszyć
Gors
Posty: 21
Rejestracja: 06 lut 2011, 16:52

09 lut 2011, 19:37

Gors spokojnie sobie leżał w wodzie, upajał się tymi chwilami spokoju wolnymi od miejskiego harmideru. Nie musiał się niczym przejmować, nie zwracał uwagi na nic. Wtedy na teren "łaźni" wbiegł starzec i zaczął coś do niego krzyczeć. *Jakiś wariat, pewnie zobaczył krowołaka i zwariował* Satyr usłyszał tylko coś o karczmie i Kilianie. Na myśl przyszedł mu planowany wieczorek literacki, ale Kilian pewnie sam by go poszukał lub przysłał kogoś znajomego. Gors zignorował wariata i znów pochłonęła go ta niesamowita przyjemność…
Gałgar
Posty: 1147
Rejestracja: 06 lut 2011, 20:50
GG: 42238913
Karta Postaci: viewtopic.php?t=30

09 lut 2011, 19:52

** Muszę coś wymyślić, Gors zaczoł mnie ignorować,
jak ja tego nie cierpie! Ach trzeba mu … Eureka!

Dodane po 5 minutach:

Satyrze, to ty dzisiaj po południu kupowałeś Gumijagody u Kiliana,
Po chwili przyszła Lilith ta Anielica i chciała założyć z nami Klinike dla chorych i bezdomnych. A potem pewien rycerz w zbroi zwany Gałgarem zaproponował Kilianowi żeby swoją kariere Poety rozpoczoł od występu w karczmie. A właśnie krowołaki wyglądają tak
wiec raczej goniąca mnie krowa z toporem byłaby zabita
(http://enklawanetwork.pl/images/crpg/di ... i_krol.jpg)

Więc jak Gorsie? Pójdziesz z Gałgarem czy mam iść sam –
Gors
Posty: 21
Rejestracja: 06 lut 2011, 16:52

09 lut 2011, 20:24

Kiedy tylko osunął się z powrotem w wodę, ten sam starzec w mgnieniu oka znów wbiegł do łaźni i znów zaczął coś krzyczeć do niego. Gors miał wrażenie jakby ta sama scena tylko starzec oprócz gadki podobnej do tej poprzedniej jeszcze dodał coś o krowołakach.
-Idź starcze zajmij się SWOIMI sprawami. – powiedział zupełnie bez zainteresowania roztrzepanym starcem. Po czym z powrotem osunął się głębiej w wodę.
Gałgar
Posty: 1147
Rejestracja: 06 lut 2011, 20:50
GG: 42238913
Karta Postaci: viewtopic.php?t=30

09 lut 2011, 20:41

Nie ma mowy, muszę szybko zrobić to cholerne antidotum,
Wybiegłem z łaźni i pobiegłem do domku, wywarzyłem eliksir,
Wypiłem i puff.
Znów czuł się jak Rycerz,
Ubrałem szybko zbroje, hełm, Miecz na plecy, Biegłem do Gorsa w łaźni.
– Hej Gors chyba czas już iść, Zapomniałeś o występie Kiliana?
Umówiliśmy się w karczmie a ty się chyba tutaj zasiedziałeś.
To co idziemy?
Gors
Posty: 21
Rejestracja: 06 lut 2011, 16:52

09 lut 2011, 20:54

Uwolnił się od tego natrętnego starca. W spokoju mógł wylegiwać się w gorącej wodzie. Ponownie oddał się tej nieodpartej przyjemności, którą sprawiała mu to gorące źródełko. Niestety nie poleżał sobie długo. Wkrótce przybył do łaźni Gałgar przypominając mu o omówionym spotkaniu. Satyr niechętnie, ale wygramolił się z wody. Pogrzebał chwilę w chlebaku i wyciągnął z niej swoje odzienie. Szybciutko się ubrał żeby nie wyziębić organizmu już przyzwyczajonego do parującej wody. Wyciągnął również swój wierny mieczyk i przytwierdził go do pasa. Kiedy już ogarnął swój ubiór ruszył naburmuszony za Gałgarem, który ciągle ponaglał go do szybszego marszu.

Z/T
Ca
Anonymous

10 lut 2011, 21:59

Pytając mieszkańców, głównie płci męskiej, o drogę do jakiejkolwiek łaźni, doprowadzono ją tutaj. I choć nazwa była jej wstrętna, kąpiel zrobi jej dobrze.
Przestąpiła progi tego przybytku i jej uszy połechtał miło szum źródełka.
Skwapliwie skorzystała z szatni dla kobiet, zdejmując wierzchnie ubranie, a pozostając w bieliźnie. Broń jednak wniosła do środka, nie chcąc spuszczać jej z oczu. Ubrania i butów można było ją pozbawić, ale nie miecza i mizerykordii.
Zrazu owionęła ją gorąca para, która unosiła się nad wodą tworząc lekką mgiełkę. Zamoczyła stopę, a potem usiadłszy na brzegu basenu, wsunęła się cała. Zanurkowała, by po chwili znów wyjrzeć na powierzchnię i podpłynęła do ściany. Złożyła głowę na skraju i poczuła jak błogie ciepło rozchodzi się po jej ciele.
– Tak…tego było mi trzeba – westchnęła i przymknęła oczy, pozostając czujną na wszelki szmer.

Wróć do „Jaśminowy Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 11 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 11 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52146
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.