Sypialnia I

Słynąca z ogromnej tolerancji gości karczma "Pod Pechowym Linoskoczkiem" została umieszczona niedaleko centrum miasta, co sprawiło, że stała się miejscem spotkań dla przedstawicieli wszystkich klas społecznych. Bogaci odnajdą tutaj trunki najwyższej jakości, biedni zaś już za parę groszy mogą kupić najgorszą z wódek.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

Sypialnia I

11 maja 2011, 22:35

Mały pokój z oknem wychodzącym na północ stanowił jedną z sypialni, jakie można wynająć Pod Pechowym Linoskoczkiem. Była to jednak sypialnia szczególna, ponieważ jako jedyna posiadała podwójne łoże, a podłogę przyozdabiał barwny dywanik. Schludność i czystość pokoju świadczyła o dobrze wykonywanych obowiązkach nie tyle Karczmarza, co jego pracownic.

***
Nikola uparcie ciągnęła Hada za sobą, biorąc sobie za punkt honoru, by wilkołak mógł się w ludzkich warunkach wyspać. W końcu to z jej winy nie wypoczął od dwóch dni i dwóch albo nawet trzech nocy. Przypadła do pierwszych drzwi i zastanawiając się chwilę, zrobiła pożytek z klucza, przekręcając zamek w drzwiach. Klucz ten otrzymała przy zapłacie od jednej z karczemnych dziewuch, która uśmiechała się wymownie, a do Hadaretha puściła perskie oko.
Nikol pchnęła drzwi i jej oczom ukazało się łóżko. A więc tak wyglądało! Westchnęła głośno z zachwytem, po czym wbiegła do środka, ściągając buty, łuk i kołczan. Z rozpędu wskoczyła na mebel i zaczęła po nim skakać. Włosy wraz z piórami wirowały w powietrzu.
Wilkołak jednak mógł poczuć zakłopotanie. Katgran zrobił im istną niespodziankę i najprawdopodobniej źle zinterpretował łączące Nikol i Hada relacje. O ile w ogóle mogła być mowa o jakiejkolwiek relacji, ponieważ wszelkie związki damsko-męskie były wampirzycy obce. Uradowana i niczym nie zażenowana (bo i czym?) skakała po łóżku, śmiejąc się radośnie. W końcu wylądowała miękko i spojrzała na chłopaka.
– Had, co ci jest? Jesteś ranny? zapytała, gdy ten nie odrywał dłoni od twarzy.
*Tylko nie krew * – pomyślała błagalnie.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

15 mar 2012, 21:08

Driada wyglądała na nieco zdegustowaną ale jednocześnie zaintrygowaną magią, którą parał się Asterias.
Widocznie nie bardzo podobał się jej związek owej magii z demonami, jednak sama moc kontroli krwi widocznie ją interesowała.

– Właśnie tak, potrafię ją kontrolować. To właśnie dzięki temu prawie udało mi się zabić Infiego, lub chociażby przeżyć jego celny cios, który nieomal rozciął mi brzuch na dwoje – odpowiedział driadzie Aster.

Ayumi zbliżyła się do niego. Chcąc obadać głowę maga przyjęła taką pozycję, iż mógł on sobie bez problemu rzucić okiem na jej piersi. Nie zrobił tego jednak. Zamiast tego zamknął oczy, nie chciał być wedle niej chamski, chociaż był bardzo żywotnym, i mogłoby się wydawać, że nie znającym granic osobnikiem nigdy nie grał nie fair. Uważał, że jeśli ma "je" zobaczyć, to zobaczy wtedy, kiedy ona bezpośrednio mu je pokaże, w innym przypadku odpada. Fakt, że był facetem nie ułatwiał mu sprawy, lecz zawsze potrafił panować nad swoją męską naturą.
Jej włosy dotknęły jego skóry. Czerwonego zaskoczyło to, że były one tak delikatne, wręcz idealne, ich dotyk sprawiał, że Aster czuł się jakby… bezpieczny? Nie znał wcześniej takiego uczucia, właściwie bardzo rzadko pomagał mu ktoś bez powodu, a w szczególności kobieta. Poczuł się chroniony, przez ten krótki czas, w którym driada sprawdzała stan jego głowy.
Nigdy wcześniej nie zaznał tego uczucia. Nie znał swoich prawdziwych rodziców, przez okres jego dzieciństwa las był jego domem, w którym mógł się przyjaźnić jedynie ze zwierzętami, gdyż jego pobratymcy nim gardzili. Zawsze się zastanawiał dlaczego, przecież jest jednym z nich. A przynajmniej myślał, że jest. A może nie? Może cały czas nie zdawał sobie sprawy z tego kim jest?
Te myśli sprawiły, że przez cały czas, w którym driada go badała milczał. Dopiero jej stwierdzenie, że nic mu nie jest obudziło go z tego transu.

– Dz…dziękuję – powiedział nieco wystraszony i speszony elf.

Aby nie dać po sobie odkryć, postanowił przybrać postawę elfa, za którego wszyscy go uważali, pewnego siebie i niezrównoważonego, odzianego w czerwień, budzącego w innych istotach mieszane uczucia, poprzez gniew do radości.
Pytanie Ayumi odnośnie nauki magii krwi bardzo zaskoczyły Astera, tak bardzo, że nawet nie udało mu się tego przed nią ukryć. Po co takiej dobrej istocie tak nieczysta magia? Chociaż w samej kontroli krwi nie było nic złego, to wiedział co można uczynić z taką mocą. Owa magia otwierała nieskończone możliwości tortur, wyrządzania krzywd oraz kontroli żywych istot.

– Eyy.. Nauczyć się magii krwi? Myślę, że to możliwe, jednakże będzie to trudne. Znam tylko jednego maga krwi i jestem nim ja, mnie zaś nauczył tego demon wręcz wciskając podstawową wiedzę o niej do mej głowy jednocześnie odrywając mnie od wcześniej znanej mi magii. Ale wracając do Twojego pytania to tak, myślę, że da się to zrobić. Muszę jednak znać odpowiedź na jedno pytanie. Dlaczego chciałabyś się tego nauczyć? – skończył pytaniem Asterias.

Pragnął poznać jej intencje, wierzył w to, że będą one dobre, tak jak ona, jednak musiał być pewien. Potrafił rozpoznać kłamstwo, tak wiele razy był do tego zmuszony, że jego instynkt był już na nie wyczulony. A jeśli nie instynkt, to magia krwi. Znał wiele reakcji ciała, które się ujawniają kiedy dana istota kłamie. Miał nadzieję, że ona nie będzie próbowała.
Dziewczyna zadała mu również pytanie odnośnie magów, którzy zlecili mu zabójstwo Infiego.

– Ci magowie byli moimi pracodawcami, zapłacili mi za głowę miecznika, a ja na to przystałem, czego robić nie powinienem. Zdaje się, że wiedzą kim jest Infi, i wiedzą, że ja również odkryłem w nim coś niezwykłego – ciągnął Czerwony, starając się powiedzieć jej wszystko co wie, uważał, że był jej to winien, chociaż nie wie dlaczego.

Jego sumienie, choć zniszczone przez życie, dawało teraz o sobie wyraźne znaki. Młody elf czuł się źle, ponieważ zranił tak dobrą i niewinną istotę. Driada budziła w nim dobro, te uczucia, o których już prawie zapomniał. Nie wiedział, czy to przez jej magiczną naturę, czy przez to, że jest ona tak miła, że nawet muchy nie potrafiłaby skrzywdzić.

Kontynuując rzekł:
– Nałożyli na mnie coś w rodzaju klątwy, która śledziła moje poczynania. Kiedy zadecydowałem darować życie Twojemu przyjacielowi oni postanowili zadziałać. W taki sposób znalazłem się tutaj, w tym mieście. Tylko tyle o nich wiem – skończył elf, czekając na jakiś znak od driady.

– Jednego z nich spotkałem w przeszłości, i wydawało mi się, że go zabiłem – dodał po chwili.

Zadała także pytanie dotyczące związku Astera i Infiego, jeżeli jakikolwiek był.

– Ja… – nie był pewien, czy powinien to mówić, ale obiecał jej szczerość, tak więc się przemógł i postanowił wyjawić jej całą prawdę, nawet jeśli okrutną, a na taką się zapowiadała.

– … nie zabiłem wojownika, ponieważ nie pozwolił mi na to powiązany ze mną demon. Musiał użyć bardzo wiele mocy, aby to zrobić, ale zdawał się chronić Infiego, jakby był dla niego ważny. Wydaje mi się, że może to mieć związek z jego nadludzką siłą, o której zdążyłem się już przekonać, nie wspominając o tej dziwnej aurze, która jednocześnie przerażając, kazała okazać miecznikowi szacunek. W jego oczach widać było rozdarcie, myślę, że nawet on nie jest tego do końca świadom. Jednakże, jeśli zależy na nim demonom musisz mieć się na baczności. Oboje musimy – odpowiedział na zadane pytanie elf, przez co jednocześnie pojawiło się o wiele więcej pytań. Pytań, na które nikt nie był w stanie teraz odpowiedzieć.

To co powiedział Asterias nie było dobrą nowiną, ale obiecał jej prawdę i nie zamierzał jej okłamywać.
Zmysły Astera zdawały się wracać do normy, a wraz z nimi dziwne uczucie, jakby coś złego działo się w tym mieście, ale uznał to za objaw kaca. Uczucie nie chciało przeminąć, więc postanowił je ignorować. Póki co.
Awatar użytkownika
Ajumi
Posty: 153
Rejestracja: 04 wrz 2011, 18:12
GG: 7575125
Karta Postaci: viewtopic.php?t=653

20 mar 2012, 22:15

Driadę rzeczywiście zainteresowały umiejętności Asteriasa. W przeciwieństwie jednak do elfa, nie miała zamiaru stosować jej w drodze ofensywnej, sprawiając cierpienie i ból innym. Ayumi chciała wykorzystać ją, by usprawnić i ulepszyć swoje zaklęcia leczące, a nawet wymyślić z jej pomocą nowe. Szkarłatna ciecz bowiem była nieodzowną częścią znacznej większości organizmów i kontrolowanie jej, mogło w znaczący sposób poszerzyć jej wiedzę na temat ratowania żywych.
Nie zamierzała jednak bezpośrednio prosić o to Asteriasa – nie miała do niego zbyt wielkiego zaufania, nawet mimo tego, że zdradził jej wiele ciekawych i interesujących ją informacji. Poza tym ciągle nie czuła się przy nim bezpiecznie. Bądź co bądź – był zabójcą, który w każdej chwili mógł wbić jej nóż w plecy. Zamierzała podejść do sprawy ostrożnie.
To znaczy… ja… nie… nie chce się uczyć tego typu magii… – odpowiedziała na zadane pytanie.
Jeżeli jednak bym chciała… to oczywiście, żeby móc się bronić przed innymi. W końcu, do tego chyba służy ta… magia… – obydwa twierdzenia były właściwie całkiem łatwymi do wykrycia za sprawą stresu i niepewności kłamstwami. Miała ona nadzieję, że mężczyzna po prostu zapomni o tym co mówiła. I choć najprościej było po prostu zapytać o naukę owej sztuki magicznej, driada była zbyt speszona, przez co szukała na to innego sposobu.
Nagle z jej dłoni zniknął lekko widoczny błysk.
Już wszystko w porządku z twoją głową. – odrzekła dziewczyna, a następnie wzięła swoją dłoń z czoła elfa i wyprostowała się nonszalancko. Raz jeszcze spojrzała na jego czoło i opadające nań włosy. Na ten czerwony znak, przypominający jej na lewej dłoni.
Kolejne wypowiedzi elfa coraz to bardziej ją zaciekawiały.
Wiedzą… kim jest Infi…? – zapytała. Po tej frazie zdała sobie w końcu sprawę, że nie ma co się oszukiwać – Infi jest demonem. Fakt ten nie jako ją smucił – demony od zawsze kojarzone były bowiem ze złymi, piekielnymi istotami, którym zależy jedynie na cierpieniu i śmierci, sianiu zniszczenia i postrachu. Jednak – Infi był inny. W końcu to on dbał o nią kiedy była ranna. To on pokazał jej miasto. To z nim wspólnie wspaniale spędzili czas w gorących źródłach.
To znaczy… że jest demonem? – dodała, a następnie cicho usiadła na łóżku. Skupiła się i słuchała dalej, jakby zapatrzona w zapaloną przez Astera świecę. Nagle jednak spojrzała w oczy Asterowi. Spojrzała w jego oczy jak pierwszy raz, kiedy widziała w jego ślepiach połyskujące niczym żądne krwi rubiny. Tym razem jednak jego oczy nie wywołały w niej tak wielkiej paniki jak przed chwilą.
Klątwa? Jesteś przeklęty? Jest jakiś sposób, w jaki mogę ci pomóc? W sensie pozbyć się albo przynajmniej zneutralizować tę klątwę? – zapytała szepcząc. Ostatnie słowa wypowiedziane przez Astera spowodowały jednak największe przejęcie u Ayumi. Nie zamierzała mu nic odpowiadać, siedziała w ciszy, analizując to co do tej pory od niego usłyszała. Mieć się na baczności… – ciągle powtarzała sobie w myślach.
Po chwili ciszy driada zdała sobie sprawę, że Aster bądź co bądź stoi po stronie słusznej sprawy. Przynajmniej – taką miała myśl.
Mam pytanie… może nie jest ono już na tyle poważne co poprzednie ale potrzebuje tego. Czy za te tam monety mogę dostać słodką bułkę i jakieś picie? No i oczywiście coś dla ciebie. – zapytała elfa, a następnie pokazała palcem na miejsce, w którym niedawno bawiła się pieniędzmi.
Infi wcześniej przyniósł mi jakiś napój. Nie wiem co to było. Ale było całkiem smaczne i rozluźniające.. – dodała. Miała nadzieje, że jeżeli pieniędzy starczy na owe rzeczy, mogłaby udać się z Asterem i dokonać pierwszy raz w życiu jakiegoś zakupu dóbr w cywilizowanym mieście.
Nie wiedziała jednak, co mogła zrobić dalej. Miała zostać w pokoju, który teoretycznie należał do niej, Infiego… i Astera. Nie mogła go po prostu wyprosić, była natomiast zmęczona i zestresowana, chciała się położyć – czego zrobić nie chciała, jeżeli i elf przebywałby w pomieszczeniu. Miała więc teoretycznie trzy opcje – zostać i wyprosić elfa, sama opuścić lokum – albo zostać z elfem.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

10 kwie 2012, 03:31

Uczucie w głowie Astera przybierało coraz większą siłę, aż nagle poczuł wybuch. Jakby jakaś wielka moc w jednej chwili eksplodowała w mieście niedaleko nich. Wiedział, że obudziło się coś o naturze demonicznej, inaczej wybuch nie byłby dla niego tak wyraźny. Postanowił poczekać na dalszy rozwój wydarzeń, ale wyraźnie się zmartwił. Skupił swoją uwagę na driadzie, która nieporadnie próbowała udawać, że wcale nie ciekawi ją magia krwi.

Asterias uśmiechnął się lekko i powiedział:
– Jak będziesz gotowa, aby wyrazić chęć nauki daj mi znać. Zobaczę co da się zrobić

Nagle, jakby go oświeciło. Infi jest demonem! No tak, taka oczywista myśl nie wpadała mu do głowy. Był wręcz zaskoczony swoją ignorancją. Dopiero wypowiedz Ayumi uświadomiła mu to, co wiedział już od pierwszego spotkania. Ale skoro ściga go taka silna grupa musi być silny. Jakim cudem udało mi się go rozłożyć? – zastanawiał się Czerwony.
Młoda kobieta kiedy usłyszała o klątwie wręcz rzuciła się z pomocą uciśnionemu.

– Już się uporałem z tą klątwą, ale bardzo dziękuję za chęć pomocy. Zapamiętam to sobie – rzekł szczerze uśmiechając się mag.

Myśli Astera wirowały, nie wiedział na czym się skupić.
Od kiedy wpadł do tego pokoju wydarzyło się zbyt wiele, żeby móc to ogarnąć w jednej chwili. Wizje, wybuch mocy, dostrzeżenie demoniczności Infiego…
Elf wydawał się już w pełni sprawny fizycznie i umysłowo. Zauważył, że Ayumi nieco się denerwuje w jego obecności i co najważniejsze, że to z pewnością nie jest jego pokój. Teraz, w pełni rozumiejąc całą sytuację zaczął się śmiać. Zapewne dziwnie musiało to wyglądać z perspektywy driady, ale mag nie przejmował się tym zbytnio.

Ayumi zapytała czy mogłaby kupić coś do jedzenia i picia za pieniądze, które wskazała palcem.
– Jasne, zaraz coś załatwię. Poczekaj chwilkę, przyniosę Ci czego potrzebujesz, a następnie się wyniosę. I tak nie powinienem się tu znaleźć, mam parę ważnych spraw do załatwienia – skończył Aster, wstał, a następnie stojąc przy drzwiach przywołał pracownika karczmy.

– Czy mógłbym prosić o parę słodkich bułek oraz jakiś dobry trunek dla tej Pani? – zapytał elf dając pieniądze pracownikowi.
– Reszta dla Pana, z góry dziękuję – powiedział z uśmiechem.

Postanowił poczekać na realizację zamówienia. Sprawdził czy niczego mu nie brak, albo czy nie zgubił czegoś ważnego. Wyglądało na to, że nie. Dodatkowo udało mu się zarobić trochę pieniędzy na chlaniu.

– Powinno wystarczyć na inwentaryzację – powiedział do siebie.

Chwilę później przybył człowiek z zamówionym jedzeniem oraz trunkiem.
– Dziękuję bardzo. Teraz jeśli można, proszę, aby nikt nie przeszkadzał tej Pani – rzekł mag.
– Ok, Ayumi. Wiem, że moja obecność z pewnością Cię niepokoi, tak więc będę już leciał. Miło było Cię poznać. Jeszcze raz przepraszam za to, że próbowałem zabić Twojego.. przyjaciela. Bywaj.. i nie zapomnij przekazać mu tego, co Ci powiedziałem – skończył podając rękę driadzie.

Uśmiechnął się jeszcze raz, aby dodać jej otuchy, po czym powoli wyszedł z pokoju i postanowił znaleźć jakiegoś kowala. Przydałaby mu się teraz jakaś lepsza zbroja od tego sitka, które aktualnie miał na sobie. Błona lotna wydawała się nienaruszona, z pewnością była odporna na ogień, co uchroniło ją przed uszkodzeniami.

[z/t]





Wybacz, że tak długo. Naprawdę przepraszam, że tak długo odpisywałem. Postaram się, aby to się więcej nie wydarzyło.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3796
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

30 kwie 2012, 22:20

Podczas drogi do karczmy Infi stopniowo przypomniał sobie ostatnie wydarzenia. Wiedział już, kim jest Asterias, jednak ta wiedza nie oznaczała dla Czerwonego zguby, wręcz przeciwnie – tak długo, jak okazywał się pożyteczny, ze strony demonoida nie groziło mu absolutnie nic. W tej chwili mag niósł Wygnańca – miecz, którego Infi z oczywistych względów ponieść nie mógł. Ostatnia próba nie skończyła się dobrze, o czym świadczyło popalone ramię i zniszczona koszula mężczyzny, nie wspominając już o zmianach, jakie zaszły w jego psychice na skutek zetknięcia z tak złowrogim przedmiotem.
Nieumarły, którego miecznik zapewnił o tym, że wspólnie udadzą się na pustynię, zniknął gdzieś po drodze, udając się, zgodnie z rozkazem Asteriasa do kuźni. Infiego zdumiało, dlaczego mający jeszcze chwilę temu ochotę na łupanie czaszek elf zwrócił się o pomoc do kogoś, kogo chciał skrzywdzić. Jeszcze dziwniejszym był fakt, że ta osoba bez oponowania przystała na propozycję, pokornie wypełniając polecenia nie szczędzącego ostrych słów maga. Infi nie miał zamiaru zastanawiać się nad tym, co łączy Czerwonego z cichym osobnikiem ani dlaczego wszystko potoczyło się tak, jak się potoczyło. Jedynym, co się dla niego liczyło było to, że ktoś pomógł mu przenieść runiczny oręż.
Wstające słońce spowodowało, że wkrótce na ulicach Wolenvain zaroiło się od ludzi, elfów, krasnoludów i przedstawicieli różnych innych ras, tak często odwiedzających podupadający klejnot Autonomii słynący z szeroko pojętej tolerancji. Infi nie przejmował się reakcjami obywateli na jego widok. Nikt nie odważył się stanąć mu na drodze, nikt nawet nie spytał, dlaczego wojownik jest cały we krwi. Być może to pewność jego kroków i cokolwiek wyniosłe spojrzenie sprawiły, że ludzie unikali wzroku demonoida, gdy wraz z Asteriasem szedł do Linoskoczka.

Wkrótce mężczyźni doszli do karczmy, jednak Infi w ostatniej chwili zmienił kierunek, okrążając budynek. Wyglądało na to, że resztki instynktu samozachowawczego tliły się jeszcze w skołatanym umyśle wojownika, gdyż nie zamierzał on wejść do Linoskoczka od frontu. Wielu stałych bywalców, którzy postanowili od rana rozpocząć picie albo dopiero co obudziło się z alkoholowego snu mogło źle odebrać wkroczenie pokrwawionego mężczyzny w poszarpanym ubraniu do głównej sali, nie wspominając o poruszeniu, jakie mógł spowodować u ludzi, którzy po prostu pomieszkiwali w Linoskoczku.
– Idź do środka, tak jak obiecałeś. Nie zgub go. - Komunikaty były jasne i klarowne… przynajmniej dla miecznika, który podszedł do jednego z okien karczmy, tego, za którym obecnie miała znajdować się Ayumi, po którą tutaj przyszedł. Miał nadzieję, że wybaczy mu lekkie spóźnienie, choć ta nadzieja wynikała raczej z tego, że driada była po prostu kimś, kto niewątpliwie przyda się podczas wyprawy. Jej umiejętności leczące mogły okazać się nieocenione, poza tym bark wojownika nadal był uszkodzony, chociaż on sam tego nie okazywał. Należało zadbać, żeby zielonowłosa sprzyjała miecznikowi.
Licząc na to, że driada odpowie w jakikolwiek sposób, Infi zapukał do okna poparzoną dłonią zwiniętą w pięść, uważając, aby go nie zbić. Czekał na odpowiedź, mając świadomość, że kobieta mogła już dawno temu opuścić przybytek.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

01 maja 2012, 01:43

Asterias posłusznie spełniał polecenia wojownika, nie chciało mu się narażać na szwank, a coś kazało mu się trzymać blisko niego, tak więc nie miał innego wyjścia. Szli przez miasto, które coraz bardziej się "zaludniało". Pojawiały się istoty różnej maści, od ludzi po elfy i krasnoludy, najwyraźniej miasto nawet po niedawnej wojnie pozostało tolerancyjne wobec innych ras. Poniekąd to dobrze świadczyło o jego mieszkańcach, ale każdy medal ma dwie strony. Z pewnością znajduje się tu wielu rasistów, którzy tylko czekają na okazję wbicia sztyletu w gardło młodemu elfowi.

Kiedy już mieli wejść do "Linoskoczka" nagle zmienili kierunek, Aster nic nie mówiąc po prostu podążył za Infim. Co jakiś czas piekła go ręką, którą trzymał Wygnańca, dlatego zmieniał go za każdym razem jak to poczuł. Zapewne miecz był przystosowany jedynie dla poprzedniego właściciela i tylko on mógł nim w tym momencie władać, jednak skoro Infi go wziął, musiało być w nim coś szczególnego. Ostrze miecza wydawało się wręcz groźne dla Astera, możliwe, że było w nim coś, co nie lubiło magów, lub po prostu jego.

Wojownik kazał mu iść do środka, jednak ten poszedł za nim pod okno pokoju driady. Nie wiedział jaka będzie reakcja wojownika na zignorowanie jego zdania, ale nie miał zamiaru wchodzić z tym mieczem do karczmy, miałby problem, jeżeli ktoś zamierzałby go sobie przywłaszczyć. Zapewne miecznik skróciłby go za to o głowę. Ryzyko nie wchodziło w grę, jeszcze nie teraz.

Pukał, pukał i nic, driada być może spała, bądź przez to, że Czerwony kupił jej trunek nie była w stanie otworzyć okna.

– Daj spokój, w ten sposób nigdy tam nie wejdziemy – skończył mag po czym z całej siły wbił miecz w podłogę tak, aby nie obalił się w żaden sposób.

Wyciągnął sztylet, włożył pod drewnianą ramę okna. Zmieścił się, ledwo, ale się zmieścił. Dźgnął się w dłoń, a następnie ponownie wcisnął ostrze w okno. Strumień krwi z broni maga powoli płynął szczeliną, przedostał się do pokrętła otwierającego okno, a następnie użył odrobiny magii, aby za pomocą krwi nim sterować. Na chwilę zamknął oczy po czym coś pstryknęło w oknie, a Aster je otworzył.

– Załatwione, wchodzimy – rzekł do Infiego, po czym schował sztylet i z trudem wyciągnął Wygnańca z ziemi.

Tym razem wbił miecz bardzo blisko okna i użył go jako podpórkę, aby się na nie wspiąć.
Krew na dłoni była już zastygnięta, a sam mag zdążył już zapomnieć o nacięciu. Wszedł do pokoju, a następnie z całych sił zaczął wciągać wielki miecz. Był bardzo ciężki, dlatego Czerwony zaparł się nogami o ścianę pod oknem i swoją siłą w połączeniu z ciężarem ciała udało mu się zabrać miecz do środka.
Spojrzał na zewnątrz pomieszczenia przez okno na Infiego.

– To co, wchodzisz? – po czym podał mu rękę w nadziei, że ją chwyci i wespnie się z użyciem ściany i nóg do środka.

Nie zdążył nawet sprawdzić, czy driada jest w pokoju i czy czasem jej nie przeszkodził, po prostu o tym zapomniał. Czekał na reakcję wojownika, nie obchodziło go teraz nic poza tym. Zastanawiał się jak radzi sobie jego nowy, przypadkowy kompan – Margreth. Kto by pomyślał, że zgodzi się mu pomóc. Oby tylko Aster się nie mylił co do jego intencji ze złotem. W końcu ciężko byłoby walczyć z dziurawym pancerzem, nawet jeżeli był ze smoka.

Poza tym zależało mu na dyskrecji, musiał się ukryć przed niepożądanym wzrokiem ścigających go magów i ich szpiegów, a w obecnym odzieniu za bardzo rzucał się w oczy. Nie powinien długo zostawać w tym mieście, jak tylko będzie miał okazję się stąd zmyć, zrobi to bez chwili wahania.
Przypomniał sobie, że Infi wspominał coś o jakiejś pustyni, i zdawało się, że oznajmił truposzowi, iż również będzie uczestnikiem owej wyprawy.

Wojownik chwycił za rękę elfa i zgodnie z jego planem wspiął się po ścianie do pokoju. Aster nie zważając na nic co było w pokoju po prostu poszedł w stronę drzwi nie odzywając się słowem od czasu wciągnięcia miecznika do środka. Drzwi były zakluczone, klucz był w dziurce, elf po prostu nim pokręcił i wyszedł z pomieszczenia tak szybko jak się w nim znalazł zamykając drzwi. Nie zdążył nawet zauważyć, czy była w nim driada, czy nie. Miecz zostawił oparty o ścianę, a sam zaś poszedł do baru się napić.
Awatar użytkownika
Ajumi
Posty: 153
Rejestracja: 04 wrz 2011, 18:12
GG: 7575125
Karta Postaci: viewtopic.php?t=653

02 maja 2012, 21:48

Chęć nauki? – pomyślała zaskoczona driada, zdziwiona "wszechwiedzą" Astera. Roztropność elfa tylko nakręcała ją coraz bardziej na zostanie jego uczennicą w tej dziedzinie magii. W końcu mogłaby ona nie tylko udoskonalić swoje zaklęcia leczące. Same myśli o tym, jakie mogłaby mieć możliwości wywoływały u niej dreszczyk emocji i lekkiego podniecenia. Z drugiej strony jednak, nie była pewna tego, czy postąpiłaby słusznie. Magia krwi wydawała się straszna, wręcz ohydna. Aster wydawał się dzięki niej jednak taki… otwarty, czego jej zawsze brakowało.
Nie mogła się jednak na to zdecydować teraz, szczególnie po tym, jak delikatnie się speszyła, rozpoznaniem kłamstwa przez Asteriasa. Mimo wszystko, cicho miała nadzieje, że jednak zbierze się na odwagę powiedzenia mu prawdy, a ten nie będzie miał jej nic za złe i chętnie nauczy jej tego czy owego.
Mhm. – mruknęła cicho i niewyraźnie, przytakując jednocześnie głową, nieco od niechcenia. Aura strachu, którą otaczała ją przez cały czas spowodowana obecnością maga, niemal całkiem zniknęła, przeistaczając się natomiast w niepewność i tajemniczość. Co więcej, gdy nieco nachalnie wręcz poprosiła go, by ten kupił jej posiłek, przystał na to bez wahania, co bez dwóch zdań było bardzo uprzejme z jego strony.
Aster poszedł po żywność. Ayumi natomiast myślała, jak to jest posiadać i posługiwać się tą magią krwi. Czy trzeba poświęcać własną krew? Czy używanie takiej magii w jakimś sensie boli? Jak można naruszyć jej strukturę? Te, i inne pytania zadawała sobie bez ustanku, dopóki Aster ponownie nie przyszedł, wraz z paroma, ówcześnie lubianymi słodkimi bułkami oraz jakimś napojem – który jednak wcześniejszego nie przypominał.
Dziękuje… – odrzekła cicho, choć szczerze driada w zamian za wręczony jej przez elfa pokarm. Wszystko chaotycznie, acz ostrożnie położyła na stole, a następnie przysłuchiwała się następnym zdaniom wypowiedzianym przez maga krwi.
Oczywiście, powiem mu wszystko. – odpowiedziała, starając się przemilczeć pierwsze słowa wypowiedziane przez elfa, mianowicie o próbie zabójstwa Infiego. Kiedy Aster wyciągnął dłoń w geście pożegnania, dziewczyna instynktownie wyciągnęła swoją.
Żegnaj. – odpowiedziała, patrząc mu się w jaskrawoczerwone oczy. Ciągle chciała zapytać się o trening magii krwi, jednak – nie potrafiła, a przynajmniej nie zrobiła tego na tyle szybko, by uzyskać jakąś odpowiedź.
Aster wyszedł z pokoju, pozostawiając jedynie parę ciekawych informacji, słodkie bułki i trunek. Ayumi usiadła na łóżku i właściwie dopiero teraz otrząsnęła się z tego, co właśnie się stało. I choć wcześniej poczuła trochę lęku i strachu, ostatecznie wyszła na tym zwycięsko – w końcu dowiedziała się czegoś istotnego na temat Infiego. Teraz miała ochotę coś przegryźć, a następnie w końcu wypocząć – tym razem jednak bez żadnych przeszkód. Upewniła się raz jeszcze czy drzwi od pokoju są zamknięte, a następnie usiadła przy stoliku. Bułki wyglądają jak bułki, ale ten trunek… nie wygląda jak to, co przyniósł mi Infi. – pomyślała, spoglądając ciekawskim, tym samym podejrzliwym wzrokiem na butelkę z zawartością. Nie no, przecież mnie nie otruje. Zresztą to trunek z tego lokalu. O czym ja w ogóle myślę?! – poirytowała się tą myślą. Natychmiast wzięła bułkę słodką i zaczęła powoli przegryzać, kęs po kęsie. Po chwili cała bułka znalazła się w żołądku driady. Mmm, pycha. Smakuje tak jak tamta pierwsza, co mi Infi kupił. – wspominała z nieuzasadnionym wręcz zachwytem. Następnie sięgnęła po butlę. Spojrzała na nią dokładnie, szukając nie wiadomo czego, by następnie uświadomić sobie, że nic przecież nie może się jej stać. Wpierw jednak postanowiła powąchać ową ciecz. Otworzyła butelkę i poczuła delikatną, nieznaną jej dotąd woń. Nie przypominał jej on żadnych trujących substancji, toteż postanowiła wypić go duszkiem, tak samo jak uczyniła to z kompotem. Wzięła do ust pierwszy łyk. Jakieś takie… piekące. – pomyślała z lekkim niezadowoleniem. Cóż, skoro dostałam tę butelkę, winnam ją wypić. Natomiast ostatnią bułkę zostawię dla Infiego. – rzekła i poczęła przegryzać drugą bułką za każdy łyk.
Po nieco ponad 15 minutach powolnej i swawolnej walki z trunkiem, Ayumi opuściła butelkę na ziemię rozlewając po podłodze resztki alkoholu. Czując zmęczenie spowodowane zarówno dzisiejszym dniem jak i nocą, kobieta wiedziała, że musi się położyć. Nie mając czasu na myślenie, niezdarnie zdjęła z siebie ubranie, rzucając na podłogę, które nieco zamoczyło się w rozlanej uprzednio cieczy, a następnie wślizgnęła się pod pościel zasypiając praktycznie natychmiastowo.
Driada spała wyjątkowo twardo i nawet włamanie się do Linoskoczka nie zdołało jej obudzić.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3796
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

06 maja 2012, 04:07

Chociaż już podczas drogi z okolic gruzowiska do Linoskoczka zaczęło padać, dopiero teraz deszcz przybrał na sile, obmywając umęczone ciało stojącego w ciszy i spokoju wojownika z zaschniętej krwi. Infi mógł przyjąć lejącą się z nieba wodę jako metaforę odkupienia, nowego życia, duchowego oczyszczenia… ale nie. To była po prostu woda, sprawiająca, że wyglądał nieco mniej strasznie, bardziej jak człowiek, niż rzeźnik z „Królestwa Trójących Roślin”, który kilka godzin temu dosłownie zarżnął osiem osób, szatkując ich ciała na kawałki. Gdyby demonoid chciał okazać jakiekolwiek uczucia, z pewnością uśmiechnąłby się, zadowolony, że deszcz zmyje z niego chociaż część czerwonej, oblepiającej go od stóp do głów posoki przyciągającej dziesiątki niepotrzebnych spojrzeń. Infi nie był w ciemię bity, wiedział, że prawdopodobnie w tej chwili napotkani ludzie informują najbliższy patrol strażników o pojawieniu się w Wolenvain upiornego, umazanego krwią mężczyzny, jednak świadomość zagrożenia zdawała się nie wpływać na jego zachowanie, zupełnie jakby wojownik uważał czynione przez obywateli wstręty za jedynie tymczasową przeszkodę w drodze do coraz bardziej wyraźnego celu. Miecznik bowiem wiedział już, gdzie dokładnie musi się udać… i po co.
Elfia zręczność i gracja zawsze zdumiewały prostych ludzi, ale to, co zrobił Asterias wymagało także niezwykle obrotnego i giętkiego umysłu, elf bowiem w mig zrozumiał intencje czerwonookiego i nie czekając na odpowiedź driady po prostu wdrapał się do sypialni przez okno, korzystając zarówno ze swojego łańcuchowego sztyletu jak i długiego miecza Wygnańca, na którym się wspierał. Podczas całej tej karkołomnej akcji Infi stał, obserwując, a jego włosy stopniowo przyklejały się do czaszki pod wpływem padającego deszczu. Asterias już od samego początku stał blisko fasady budynku, unikając głównego uderzenia deszczowych kropel, jednak Infi nie ruszył się z miejsca, nie starając się ukryć się przed ulewą.
Elf znalazł się w Linoskoczku, po czym wyciągnął dłoń do miecznika, chcąc pomóc mu wejść na górę. Po krótkiej chwili Infi uścisnął dłoń elfa, pozwalając sobie pomóc, samemu również używając siły mięśni, aby wejść na parapet i zeskoczyć po drugiej stronie, w pomieszczeniu, które opuścił wieczorem dnia poprzedniego. Asterias szybko wyszedł z sypialni udając się do głównej sali i nie oglądając się za siebie, jakby coś go trapiło. Zostawił Wygnańca pod oknem, więc nie było czym się przejmować. Ociekając wodą i tworząc pod swoimi stopami małą kałużę, wojownik rozejrzał się po pomieszczeniu.
Na podłodze leżał jego worek – tak, jak go zostawił. Na szafce obok nie było pieniędzy – najwyraźniej driada z nich skorzystała, zgodnie z jego wskazówkami, bo zamiast nich pojawiła się jedna słodka bułka i kilka okruszków. Palenisko wydawało się nietknięte. Wiosną nie trzeba było w nim rozpalać, poza tym ciemność na pewno nie przeszkadzała Ayumi, której demonoid na pierwszy rzut oka nie potrafił zlokalizować. Na ziemi leżała flaszka bliżej niezidentyfikowanego trunku, częściowo rozlanego po podłodze oraz umoczony w nim ubrudzony materiał, z pewnością stanowiący odzienie driady. Na łóżku, wśród rozbełtanej pościeli znajdowała się jakaś włochata kula nieskończonej zieloności, której miecznik postanowił przyjrzeć się bliżej. Oceniając, że wystające spod przykrycia nogi oraz kawałek ręki należą do szukanej przez niego kobiety, przestąpił kilka kroków, gdy wtem zielona masa poruszyła się lekko.
Zdecydowanie, była to Ayumi, a sądząc z tego, że jej suknia leżała teraz na podłodze umoczona w prawdopodobnie alkoholowej cieczy, była naga. Dawniej Infi zastanowiłby się dwa razy, zanim zrobiłby coś takiego, ale od wydarzeń w kamienicy po prostu przestał przejmować się konwenansami. Odchylając z impetem przykrycie i zrzucając je na podłogę odsłonił całe, trzeba przyznać, całkiem ponętne ciało kobiety, licząc, że obudzi się ona i wstanie z łózka.
– Wstawaj, Yumi! - prawie krzyknął Infi, po raz pierwszy zwracając się w ten sposób do poznanej ledwie dwa dni temu driady, odgarniając jej włosy z twarzy i pozostawiając na nich jasnoczerwoną smugę zmieszanej z deszczówką krwi.
Zachowując jednak pozory dawnej ogłady, Infi dał driadzie chwilę, aby odzyskała równowagę, z której z pewnością ją wytrącił. Demonoid zamknął szczelnie okno, nie uchroniwszy części podłogi przed zalaniem, po czym zabrał z ziemi swój worek i zdjął poszarpaną, brudną koszulę. Szczególną trudność sprawił mu prawy, popalony rękaw, lepiący się do jego poparzonego, czerwonego ramienia, któremu mężczyzna nie poświęcił większej uwagi. Zamiast niego zerknął na swój jeszcze niedawno wybity bark.
Lewe ramię było opuchnięte, zsiniałe, pokrwawione i twarde, zdecydowanie niezdatne do użytku. Mimo wszystko Infi jak dotąd używał go normalnie, nie zważając na ogromny ból, przez co mógł się jeszcze bardziej uszkodzić.
Wojownik pogrzebał chwilę w swojej torbie, wyciągając po chwili kilka listków, które pokruszył w palcach. Wcierając je sobie w bark leniwie obserwował swoimi jednolicie czerwonymi oczami nagą driadę i jej starania o pełny powrót z krainy Devoulera.
Awatar użytkownika
Ajumi
Posty: 153
Rejestracja: 04 wrz 2011, 18:12
GG: 7575125
Karta Postaci: viewtopic.php?t=653

07 maja 2012, 23:31

Driada powoli budziła się czując po prostu, że nadeszła pora dnia, w której ptaki zaczynają budzić do działania cały, pełny życia las. Czuła jednak nienaturalny chłód, otaczający cały pokój. Przekręcając głowę dostrzegła rysy osoby, na którą czekała całą, długą noc. Uradowała się, w końcu ujrzała kogoś jej bliskiego. Coś jednak było nie tak. Infi był za spokojny, pozostawał w bezruchu, dzierżąc jedynie ogromne ostrze, całe we krwi.
Infi? – zapytała się niepewnym głosem.
Infi! – ponownie, tym razem wykrzyknęła. Infi zareagował, podnosząc ostrze i odwracając się w jej stronę, wymierzając je w jej mostek. Ayumi była zdziwiona, nie wiedziała jak zareagować na takie zachowanie, ciągle milczącego miecznika. Pozostając w bezruchu zapytała:
Infi… Co ty robisz? – na to zapytanie wojownik pchnął ostrze.
Wstawaj, Yumi! – słysząc to, nie rozumiała o co chodzi. Natychmiast się obudziła, nieco przerażona. Jednak nie czuła się nieswojo. Nie czuła żadnego chłodu, mimo że jej pościel została gwałtownie zrzucona na podłogę. Jednym okiem, trochę niewyraźnie spostrzegła sylwetkę Infiego, wyglądającego całkiem normalnie, wcierającego sobie coś w okolice barku. Sen. To był tylko sen. Koszmar, właściwie. – powtarzała sobie w myślach przestraszona dziewczyna. Nie wiadomo, czy było to spowodowane wypitym przez nią ostatnio alkoholem czy też może wynikiem ostatnich wydarzeń – pewne jest, że się skończyło. Bez słów wybaczyła mu to, że ściągnął z niej posłanie. W końcu czyn ten obudził ją z tego koszmaru, który przed chwilą ją gnębił.
W końcu jesteś Infi. – na nic nie czekając odrzekła ciepłym i jednocześnie cichym głosem. Starając się otrząsnąć, ziewnęła porządnie, po niekoniecznie przespanej nocy, obtarła dokładniej oczy, a następnie swoim ponętnym ciałem, szybko i finezyjnie wstała z ciepłego łóżka. Kiedy świeżym okiem mogła dostrzec Infiego, zaniemówiła wręcz. Nie wiedziała, skąd na jego ubraniu, mieczu i ciele tyle krwi. Od razu podeszła do niego szybkim krokiem z zmartwioną miną.
Co ci się stało Infi? Wyglądasz okropnie! – z rozgoryczeniem odezwała się driada. W tonie jej głosu znaleźć można było jednak odrobinę troski, którą chciała ona poprzeć czynem.
Ta rana wygląda okropnie! Może powinnam coś z nią zrobić? – zapytała. Nie chciała reagować od razu, mimo że rana sama w sobie wyglądała paskudnie, sam Infi jakoś jej nie odczuwał. Nie interesowało ją akurat czy to dlatego, że był demonem czy był po prostu wytrwały – czy może przez oba czynniki. Ayumi zainteresowana była tym, co zaszło podczas jego nieobecności, co więcej – chciała podzielić się informacjami zdobytymi w rozmowie z Asteriasem. Chciała również pomówić z nim o magii krwi, poznać jego opinie na temat jej używania i możliwościach, które daje. Póki co, leżący, nieco mokry od alkoholowego trunku ubiór Ayumi musiał być cierpliwy. W końcu, nie wszystko na raz.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3796
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

08 maja 2012, 21:51

Mimo tego, że wcześniej wydawało się, jakby Ayumi nie była w stanie nawet ruszyć się z łózka, działania Infiego poskutkowały. Nawet pomimo prawdopodobnie pierwszego w jej życiu upojenia alkoholem zeszłego wieczoru, driada nie wydawała się być ociężała – to dobrze, ponieważ jeszcze tego samego dnia czekała ją daleka droga. Jej towarzysz planował przed zachodem słońca dostać się przynajmniej do Varti, zaciągając ją ze sobą. Oczywiście mężczyzna słyszał w „Czarnym Kocie” , że miasto to zostało spalone do gruntu przez wojska Imperium, ale nie przejmował się tym, że z pewnością nie czeka ich tam przytulna karczma ani ciepły posiłek. Ważny był cel. Tylko to się liczyło i Infi uważał, że warto się poświęcić, aby go osiągnąć, nawet jeśli oznaczało to nocleg w startym na proch mieście duchów. Wydawało się, że nie zważa na los swoich towarzyszy, wiedząc, że jest coraz bliżej, ale wiedział też, że będzie ich potrzebował.
Zielonowłosa driada nie oburzyła się na nagłą i oględnie mówiąc, niegrzeczną pobudkę zaserwowaną jej przez rannego mężczyznę. Wręcz przeciwnie – wydawała się być szczęśliwa, że wreszcie go widzi. Chwilę zamarudziła, przeciągając się na łóżku i ciesząc oko stojącego pod oknem demonoida, po czym zeskoczyła z posłania z gracją godną tylko istoty przystosowanej do leśnych nierówności terenowych. Mimo, że damy dworu uczyły się tej gracji i kunsztu kołysania biodrami właściwie od urodzenia, nie mogły równać się w tej dziedzinie z Ayumi. Infi leniwie pomyślał, że lepiej byłoby dla nich spędzić kilka miesięcy w dziczy, miast męczyć swe stopy za małymi pantofelkami i ściskać biusty sznurowanymi gorsetami.
Do Infiego powoli wracały wspomnienia, dochodził on do siebie po niespodziewanym wydarzeniu z mieczem Wygnańca. Nie potrafił określić, co się wtedy dokładnie wydarzyło, ale… czuł się inaczej. Lepiej. Mimo nieprzespanej nocy nie odczuwał zmęczenia, pałał żądzą czynu, chcąc jak najszybciej opuścić Wolenvain. Już od dawna wiedział, że nie spocznie, póki nie zbada źródła nękających go w snach wizji, jednak teraz czuł, że jeśli nie uda się na Pustynię Śmierci, skończy się to dla niego o wiele gorzej niż wybity bark i popalone ramię… które, warto wspomnieć, właściwie go nie bolały, choć powinny atakować jego umysł tysiącem igieł. Poparzenie zmieniało swój kolor z mocno czerwonego na różowawy, mocno kontrastując ze śniadą karnacją mężczyzny.
Demonoid był ciekawy, czy Ayumi zauważy nie tylko zmianę w jego wyglądzie… i wtedy spojrzał jej w oczy. Spojrzenia – zielone i czerwone – skrzyżowały się, a Infi mimowolnie przestąpił z nogi na nogę, widząc w twarzy driady onieśmielającą szczerość, sympatię, oddanie i coś więcej… coś, czego nie potrafił nazwać.
Kobieta nie zwracała na leżące na podłodze ubranie, podchodząc do miecznika całkiem nago i, jak zawsze, proponując mu swoją pomoc, bynajmniej niezwiązaną z usługami tak często serwowanymi przez kurtyzany. Przez chwilę zapadła cisza, podczas której Infi nadal wcierał sobie liściastą papkę w obręcz barkową, gdy nagle z błyskiem w oku i szaleńczym śmiechem mężczyzna chwycił driadę w pasie, przyciskając ją do siebie i całując namiętnie, nie zwracając uwagi na to, czy ona tego chce, czy nie. Tak bardzo się od niego różniła, była tak niewinna, tak naiwna i nieobyta, że wzbudzała natychmiastową sympatię. W końcu demonoid odkleił się od zielonowłosej.
– Rób co możesz - odparł z uśmiechem, wywołanym nie tyle spotkaniem się z driadą ile wzbierającą w nim na samą myśl o wyprawie euforią. Ayumi nie musiała wiedzieć, co wywołało ten nagły napad wesołości i wylew uczuć, chociaż dobrze byłoby, żeby również dla niej było to pozytywne odczucie – wszak najlepszy sojusznik to taki, który pójdzie za tobą wszędzie, prawda?
Awatar użytkownika
Ajumi
Posty: 153
Rejestracja: 04 wrz 2011, 18:12
GG: 7575125
Karta Postaci: viewtopic.php?t=653

11 maja 2012, 18:09

Kiedy miecznik przycisnął driadę do siebie i co więcej pocałował driadę, ta w pierwszej chwili nie mogła wręcz powstrzymać zdziwienia. Wszystko co zrobił, było takie szybkie i niespodziewane. Nagle jednak czas jakby się zatrzymał. Ayumi powoli zamknęła oczy i odwzajemniła pocałunek, delikatnie obejmując ramionami Infiego, nie zważając na dość kiepsko wyglądającą ranę na barku. Nieco zadrżała, czując poniekąd wstyd i zmysłowość zarazem. Przycisnęła się do niego jeszcze mocniej, na tyle, by jeszcze bardziej poczuć jego usta na swoich, by poczuć jego delikatny zarost na swoich policzkach. W czasie tej chwili, Ayumi zdała sobie sprawę, że kocha Infiego ponad życie, że jest on pierwszą i jedyną do tej pory osobą, za którą skoczyłaby w ogień. Nie zastanawiała się gdzie zamierzał iść – wiedziała, że pójdzie za nim, gdziekolwiek i kiedykolwiek, czy tego chce czy nie.
Chwila jednak minęła. Pocałunek ten zrobił na niej ogromne wrażenie, jednak nagle trzeźwo popatrzyła na świat – właśnie mocno obejmowała ranę swojego ukochanego, co nie powinno być dla niego przyjemne.
Oj, przepraszam Cię… – zarumieniona puściła go, zabierając swoje ramiona z powrotem do siebie.
Zaraz zobaczymy, co da się zrobić. – dopowiedziała, uśmiechając się. Połączyła dłonie i ułożyła je tym razem dla odmiany delikatnie na bark miecznika. Następnie mocna, anielskobiała poświata wydobyła się z wewnątrz jej dłoni, która dość szybko zasklepiała obrażenia, równocześnie przygasając. Ramie było nieco wypalone, tak jakby na jego powierzchni miał miejsce krótki pożar, który mimo wszystko stygł pod działaniem magii driady – kojącej, chłodnej wody dlań wody. W czas działania magii, myślała co i w jaki sposób mogłaby ulepszyć, gdyby Aster nauczył ją choćby podstaw magii krwi. W końcu miała nieco szersze pojęcie o funkcjonowaniu ludzkiego organizmu, co pozwalało jej na wnikliwsze, bardziej przemyślane zarówno tezy jak i wnioski. Po tym jednak co się stało, nie miała ochoty wymyślać zarówno tych i tych. Po prostu leczyła czekając, aż rana zagoi się niemal całkowicie.
Lepiej? Czy dalej boli? – zapytała się opiekuńczym głosem driada.
Nie zdawała sobie nawet sprawy, że tak bardzo cieszyć ją będzie używanie swojej magii w celu ratowania, czy też może – pomagania – Infiemu. Było to dla niej bardzo przyjemne doświadczenie, nawet pomimo utraty energii. Wtedy też wpadła na pomysł w jaki sposób mogłaby wykorzystać magię krwi, w wypadku jej wnikliwszego poznania. Używanie magii leczenia korzystając jedynie z własnej krwi, bez uszczerbku na energii – to byłoby coś. – pomyślała, wręcz żałując, że nie poprosiła o to Astera od razu. Albo leczenie siebie, używając do tego swojej własnej krwi… albo kogo… – przerwała, nie chcąc nawet dopowiedzieć sobie to, co chciała pomyśleć. Wiedziała jednak jedno – musi się nauczyć tej dziedziny magii. Już sama wzmianka o tego typu magii dawała jej wiele do myślenia.
Infi… – odrzekła nieco smętniejszym głosem, po całkowitym zakończeniu leczenia.
Co sądzisz o magii krwi? O tej… tej której użył ten elf w lesie przeciwko tobie.. – zapytała się, odchodząc od niego kawałek, a następnie podnosząc z podłogi zabrudzoną suknie. Miała nadzieję, że Infi nie miał nawet pojęcia jakie plany miała Ayumi związane właśnie z tą dziedziną magii. Nałożyła na siebie teoretycznie nic nie warte sukno, nieco mokre u dołu od alkoholu. Mokre trochę w nogach. Trochę tylko chociaż. I jeszcze śmierdzi tym dziwnym zapachem. – pomyślała, choć teoretycznie nie przeszkadzało jej to – w końcu ile to zdarzało się to na łonie natury. Choć co prawda z naturalną, źródlaną, bądź deszczową wodą. Zastanawiała wtedy przez chwilę jak to jest wyglądać jak cywilizowana dziewczyna, ubrana w stylowe, małe buciki, piękne sukno, paseczek i jakieś nakrycie głowy. Jak przechodzili przez miasto, widziała takie dwie – wyglądały prześlicznie.
Ayumi spojrzała Infiemu prosto w oczy, choć nie stała tak blisko jak wcześniej. Czekała jedynie na odpowiedź i dalsze plany dotyczące przyszłej podróży na pustynie.

Wróć do „Pod Pechowym Linoskoczkiem”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 6 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 4 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerra z Derinu, Lota
Liczba postów: 52214
Liczba tematów: 2975
Liczba użytkowników: 1048
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Kerra z Derinu
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.